Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.
Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze".
A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.
Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.
Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.
"To wszystko minie" - mówią buddyści.
"I całe szczęście" - myśli Kalina.
może Kalina czasem powiąże inne kawałki albo w nowej kolejności i powstaną nowe obiady :)
OdpowiedzUsuńTo brzmi optymistycznie...
Usuńbuddyści maja rację .
OdpowiedzUsuńSłucham często Ajahna Brahma. Nie wszystko z buddyzmu mi odpowiada, ale doceniam mądrość...
Usuńuwielbiam finały. i gotów jestem na kolaborację pomiędzy - byle skonsumować finał!
OdpowiedzUsuńmniam!
To zdecydowanie nie moha bajka. Nie mam genów kucharzenia...
UsuńEch Kalina, wszystko mija , bedzie smacznie :*
OdpowiedzUsuńInaczej ale smacznie. Tak właśnie!
UsuńChwilowy błąd w oprogramowaniu (taka tam algorytmika)
OdpowiedzUsuń;)
Chwilo, nie trwaj wiecznie :-)
UsuńCzekam cierpliwie, aż minie...ja minę.
OdpowiedzUsuń