Księżyc w pełni oświetla drogę do nieba. Do ziemi.
I serce Kaliny pęka na sto maleńkich kawałków. W ciszy pęka.
I teraz płacze Kalina.
I płacze mąż Kaliny, który miał z mamą Kaliny świetne, synowskie relacje.
I płaczą wszyscy, z którymi mama Kaliny przyjaźniła się, z którymi się śmiała i którymi opiekowała się przez całe życie.
Pa, mamo. Bądź.
Jest
OdpowiedzUsuńTak wiec nadszedł ten dobry dzień choć smutny ogromnie dla całej rodziny.Mama juz nie musi cierpieć - tak sobie tłumaczyłam parę lat temu płacząc i cierpiąc jak Ty teraz.Przytulam mocno i płacze razem z toba.Marta uk
OdpowiedzUsuńbardzo mi przykro Kalino ściskam ! ale mama Twoja teraz jest już szczęśliwa i radosna [*]
OdpowiedzUsuńI mnie bardzo przykro..przypominam sobie,jak Twoja mama wybierala sie na spotkanie z kolegami ze studiow..wydaje mi sie,ze to tak niedawno bylo...zapamietalam jak pisalas o tym,bo moja mama tez jeździla na takie spotkania..,a juz jej wtedy nie bylo..
OdpowiedzUsuńPrzytulam serdecznie
Przytulam.........
OdpowiedzUsuńzapewne to przewrotne, ale kiedy ma kto płakać za mijającym życie, to jest to dobra wiadomość. są tacy, za którymi nie ma kto ponieść trumny i muszą wstać, by pomóc samym sobie w ostatniej drodze ku temu, o czym nie wiemy.
OdpowiedzUsuńKalino.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro, Kalino
OdpowiedzUsuńPodaj rękę Kalino...
OdpowiedzUsuńTowarzyszylam ci po cichutku, tak mi przykro...
OdpowiedzUsuńTeraz już wszystko pamięta...
OdpowiedzUsuńPiękne epitafium. Zawsze pozostają wspomnienia.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że ja nie mogłam tak napisać po śmierci mojej matki.
Siły...
OdpowiedzUsuńDziękuję. Dziękuję, że tu jesteście. Ściskam Was, siedem razy owijając wokół Was ramiona.
OdpowiedzUsuńoch :( zapłaczę wraz z Tobą.
OdpowiedzUsuńPrzytulam i ogromnie współczuję.
OdpowiedzUsuń