Zdałam sobie sprawę, że gdy jestem chora, jestem sama. Oczywiście mam męża, mam córki, mam przyjaciół, ale nie mam już do kogo zadzwonić, żeby się pomartwił o każdą drobnostkę, dzwonił co chwilę, proponował syrop z cebuli i ciepłą piżamę Żeby spytał, czy nie przyjść i zrobić mi herbatę. Żeby przyszedł z drugiego końca świata i zrobił. I przyniósł własny miód, bo jest lepszy. Bardzo, bardzo wielkie łzy. Bardzo wielkie...
Mama mnie poznaje, ale w jej czynnościach życiowych wyłączyła się funkcja bycia mamą. Teraz jest małą dziewczynką. I obie, ona i ja, potrzebujemy mamy.
Ale, do cholery, nie mam siły być mamą dla nas obu...
Kalino bardzo wielkie łzy... I ponieważ nie mam dzieci to mi z jednej strony lżej i pragnę tak skończyć jak ten pan w wieku matki Jadwigi który wczoraj odszedł tak jak żył zdobywając kolejny szczyt. No może tylko nieco za wcześnie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że miał piękną śmierć...
UsuńTo takie smutne,nie da się być taka silaczka,.Wróciły wspomnienia i teksty "Kim pani jest,po co pani przyszła ...Przytulam Cie ze łzami w oczach..A dzieci i maz to niestety nie to samo,nie potrafią zastąpić i zrozumieć.Marta uk
OdpowiedzUsuńCzuję, że przekroczyłam moją własną granicę. Jest źle z mamą, jest źle ze mną. Zapominam, gubię, nie słyszę, nie myślę.
Usuńto smutne że Twoja mama już nie wie że jest mamą w sumie to jest dla mnie niewyobrażalne ... ale jak jestem chora to jednak mój mąż lata obok i tą herbatkę mi ciągle robi i co tam mi się jeszcze zachce :)
OdpowiedzUsuńInaczej troszczy się mama... Zawsze rzucała wszystko i robiła mi herbatę. Mąż musi skończyć rozmowę 😉
Usuńno tak mamy raczej nikt nie przebije :)
UsuńPrzytulam kochana
OdpowiedzUsuń