Kalina pracuje na półkoloniach.
Dziś na spacerze jedna z dziewczynek, urocza sześcioletnia Madzia, włożyła dłoń w pokrzywy. Spektakularne bąble na jej skórze nie wzbudzały żadnych wątpliwości - swędziło i bolało.
Kalina, nauczona przez życie, że jakakolwiek pomoc jest lepsza niż żadna, wyjęła z plecaka swoją butelkę wody z imbirem i miodem i oblała dłoń dziewczynki, wyjaśniając poszkodowanej i zebranemu gronu obserwatorów, że imbir jest bardzo zdrowy i pomaga na wiele dolegliwości.
Niezwykłe było to, że ślady poparzenia zniknęły w mig. Zupełnie, jakby woda z imbirem i miodem naprawdę była produktem, przeznaczonym do leczenia tego typu dolegliwości.
Dawniej mówiło się na to: czary.
Teraz wcale się nie mówi.
teraz KAŻDY to wie. a jak nie, to sprawdza w goooglach.
OdpowiedzUsuńimbir powinien Ci płacić tantiemy za skuteczną reklamę.
Napiszę do imbiru w tej sprawie. Czuję nadchodzące bogactwo 😉
Usuńmyślę, że o nie imbir Kalino
OdpowiedzUsuńmyślę o placebo. dzieci to jedne wielkie czaryyyyyy
Też tak myślę. Ale historia z imbirem wydaje się bardziejsza niż gdyby go w wodzie nie było 😉
OdpowiedzUsuńno ale był szacun i ochy i achy jaka to ta Pani Kalina zaradna i pomocna ??
OdpowiedzUsuńOczywiście. Wielki zachwyt, podsycany przez panią Kalinę 😜
UsuńPani Kalina, to jednak Pani najlepsza jest, plasterek na całe zło... miej dobry czas :)
OdpowiedzUsuńOkazało się, że pani Kalina niedobra jest, bo kazała jednemu urwisowi stać przy sobie przez chwilę. A tymczasem urwis nigdy nie jest karany za swoje zachowanie i poskarżył się mamie, że został źle potraktowany... 🙁
Usuń