Wykorzystujcie każdą chwilę swojego życia na kochanie swoich matek, dopóki są na zewnątrz i w środku tymi samymi osobami, które Was urodziły, wychowały i kochały. Potem z dnia na dzień jest coraz mniej matki w matce.
Oczywiście można ją nadal kochać.
A nawet trzeba.
Ale wtedy kocha się już inną osobę.
Ona tylko na pożółkłych zdjęciach przypomina tę błyskotliwą, inteligentną, aktywną i twórczą matkę, która spędziła z Wami najlepsze lata Waszego życia.
Gdy Wasze matki będą miały 85 lat, będzie Wam bardzo trudno być córkami. I synami.
Wiem to.
I płaczę nad tym, gdy tylko pomyślę, że mam dwie córki, a za jakiś czas może się zdarzyć, że będę miała 85 lat. O, Losie...
Kalino. oby Twoje córki znalazły w sobie tyle miłości do mamy, ile jest jej w Tobie.
OdpowiedzUsuńco tu pisać Kalino, takie to życie i dlatego trzeba się cieszyć każdym dniem, zwłaszcza po 60 tce... podobno można mieć już kłopoty i po 50-ce...
OdpowiedzUsuń"Nie udała się panubogu starość"
Bardzo emocjonujący post. Życzę tego, co już zostało napisane, by Twoje córki mały w sobie tyle miłości, ile Ty jej masz. Cieszmy się każdą chwilą z naszymi bliskimi, nie bierzmy niczego na gwarancje. Traktujmy każdy dzień jak skarb. Powiem Ci, że zaraz jak skończę blogować, to pójdę utulić mamę. Dziękuję Ci za te słowa. Mam cudowny kontakt z mamą, mam nadzieję, że będę popełniać coraz mniej błędów. Ceńmy każdą chwilę z bliskimi, to taki wielki dar. Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę dużo dobra. <3
OdpowiedzUsuńmasz rację Kalino. Starość jest straszna i smutna. Niestety zdecydowanie za mało jest staruszek 85 plus które są nadal rześkie i samodzielne i trzeźwe na umyśle. Większość jednak pod jakimiś względami już niedomaga i staje się kimś innym niż była :(
OdpowiedzUsuńStarość jest fatalnie zaprojektowana. Jesteś wspaniałą córką i mamą. Na wiele spraw nie mam wpływu :*
OdpowiedzUsuń