czwartek, 25 lutego 2016

szczegółami

- A wiesz, że radzieccy szpiedzy nigdy nie mieli pewności, czy biorą udział w ćwiczeniach, czy w prawdziwej akcji? A szyfranci nie mogli nigdy opuszczać budynku, w którym pracowali. Mieli wyznaczone pomieszczenia, po których się mogli poruszać. A szpiedzy byli wywożeni do obcego miasta i mieli dwa tygodnie, żeby poznać z najdrobniejszymi szczegółami topografię tego miasta. I ćwiczono z nimi rozpoznawanie twarzy i...
- Dużo ci jeszcze stron zostało tej książki?
- Jakieś 50.
- To następną wybierz o czymś mniej absorbującym.
- To o czym mam czytać? O motylach?
- O, motyle! Świetny pomysł. Tylko nie o drapieżnych, bo po słuchaniu o "Akwarium" mam dosyć krwi.

talenty

- Niektórzy ludzie otrzymali od matki natury jakieś talenty. Piłkarz potrafi wysunąć stopę w taki sposób, że trafi okrągłym przedmiotem w głowę bramkarza, a aktor potrafi tak zagrać rozpacz, że płaczę razem z nim. Nie lubię jednak, gdy ktoś utalentowany w jednej dziedzinie stosuje inną formę przekazu. Nie lubię, gdy aktorzy tańczą, malarze przeprowadzają wywiady, dziennikarze uczą smażenia kotletów, a piłkarze się wypowiadają.
- Ale co ma zrobić taki piłkarz, gdy go po meczu proszą go o odpowiedź na jakieś pytanie?
- Powinien kopnąć dziennikarza w goleń, odskoczyć na bok, rozłożyć ręce i udawać, że to jego kopnięto.

środa, 24 lutego 2016

pełnia

- Dlaczego nie mogę spać, gdy jest pełnia?
- Bo uwierzyłaś w jakieś bzdury o księżycu. Na normalnych, racjonalnych ludzi pełnia nie wywiera żadnego wpływu.
- To wyjrzyj przez okno i zobacz ten wielki naleśnik na niebie.
- O nie! I nocka w plecy!

wtorek, 23 lutego 2016

poprzek

- Nie ma męża, więc ulokowałyśmy się z córką obie w sypialni. Obowiązkowe wieczorne czytanie na głos odhaczone, gaszę światło i wychodzę. Córka zasypia.
Po dwóch godzinach wchodzę do sypialni, żeby się położyć. Niestety, moje miejsce jest zajęte. Leży na nim połowa dziecka. Druga połowa zajmuje obszar zwykle należący do mojego męża. Całe łóżko zajęte jest przez rozczapierzone dziecko, ułożone w kształt litery x. Z niemałym trudem przesunęłam śpiące ciało na mężowską połowę i wsunęłam się pod kołdrę.
W nocy obudziło mnie uderzenie w żebra. To były dwie urocze stópki. Dziecko spało w poprzek łóżka. Z niemałym trudem... itd.
Po jakimś czasie obudził mnie miażdżący cios w kręgosłup. To była głowa. Dziecko spało w poprzek łóżka. Z niemałym trudem... itd.
Wstałam. Pozbierałam poduszki z całego domu i położyłam je na sobie. Rano obudziłam się z cudzą głową przygniatającą moje nerki. Na szczęście poduszka amortyzowała bezpośrednie uderzenie.
Wniosek jest jeden: w złą stronę ustawiliśmy łóżko, skoro bezustannie, jak strzałka w kompasie, nasza córka przekręca się podczas snu w poprzek.
- A może to wy śpicie na co dzień w poprzek?

niedziela, 21 lutego 2016

wiekiem

- Ile nowych osób kobiety poznają wraz z wiekiem: Alzheimer, Parkinson...
- Natomiast z żalem zrywają stosunki z Keglem...

sobota, 20 lutego 2016

upałów

- Tak, tak, mamy gęsi. A umie pani taką gęś upiec? Bo często klienci kupują gęsi, pieką, a potem przychodzą i narzekają, że twarda była, niesmaczna, stara jakaś. A gęś to trzeba przyprawić i potem się ją piecze w niskiej temperaturze. Bardzo długo. Bo gęś to nie lubi upałów, proszę pani...

niedziela, 14 lutego 2016

prądu

- Wieczorem przez kilka godzin nie było prądu. Pstryk i kompletna ciemność. Świeczki, latarki i te sprawy. W końcu przyszła pora, nazywana potocznie: dzieci, marsz do łóżek. Jako jednostka inteligentna, ogarnięta życiowo i przewidująca, wyłączyłam wszystkie światła w domu, żeby podczas snu nie pozapalały nam się żarówki nad głowami.
- Jesteś boska!
- Częściowo... Gdy włączyli prąd okazało się, że wszystkie włączniki świateł ustawiłam na pozycje "włącz"...
- Bóg powiedział: "Niech stanie się światłość!"
- I musiał to tak brutalnie przeprowadzać?!

sobota, 13 lutego 2016

rozmawiałyście

- O czym wy tak długo rozmawiałyście?
- O ortopedach, o wadach wzroku, o studniówce, o kupowaniu garnituru dla maturzysty, o sukienkach ślubnych, o adwokatkach, o montowaniu nowej lampy, o elektryce w łazience, o firmach ubezpieczeniowych, o zadaniach z fizyki, o rehabilitacji kolan, o jeździe na rowerze, o kartach kredytowych, o upoważnieniach do kont bankowych, o miłości od pierwszego wejrzenia, o pogrzebach, o przeprowadzkach... Wymieniać dalej?
- Nie. Jednak wolę się spotykać z facetami. My rozmawiamy wyłącznie o niczym.

środa, 10 lutego 2016

ślepą

- Do naszej szkoły prowadzi ulica, na której mieści się tylko jeden samochód. Na szerokość. Na długość niestety mieści się ich więcej.
Aby ułatwić dojazd do szkoły, ulicę tę uczyniono ślepą. Oznacza to, że jeśli ktoś podjedzie pod szkołę, to musi albo zawracać, co jest dość skomplikowane, albo wyjeżdża w sposób określany mianem: wycofywanie tyłem.
Okazuje się, że niebywałych zdolności intelektualnych wymaga zrozumienie, że jeśli ktoś wjechał w ulicę ślepą, wąską jak talia modelki, to nie powinien wjeżdżać w tę uliczkę następny samochód, gdyż albowiem wjazd jest jednocześnie wyjazdem i następny samochód uniemożliwia wyjazd poprzedniemu.
Wśród rodziców szkolnych powszechnie obowiązuje zasada zwana: a-co-mnie-to-obchodzizm? i przeważnie w uliczkę wjeżdża następny, następny, a nawet jeszcze następniejszy samochód.
Robi się obstrukcja komunikacyjna.
W tych okolicznościach przyrody dochodzi do uprzejmej wymiany gestów przez szyby samochodów w celu przyspieszenie wyjazdu blokujących samochodów.
Ale jak ktokolwiek ma wyjechać, skoro kolejni się pakują, sądząc ufnie, że tej nocy dokonano zamiany ulicy ślepej w ulicę okulistycznie sprawną.
W ten oto sposób dowożenie dzieci do szkoły, z czynności nudnej i monotonnej, staje się każdorazowo początkiem trzeciej, czwartej, a nawet piątej wojny światowej.
W samochodach siedzą dzieci powyżej opisanych kierowców, które, nie wiadomo skąd, uczą się chamstwa, arogancji, nieposzanowania innych i choreografii rąk o wymowie niemiłosnej. Chyba z filmów się uczą, bo w domu takich słów się przecież nie używa.

wtorek, 9 lutego 2016

drewnianej

- Na wyprzedaży ostatnich par markowych butów znalazłam piękne, skórzane, wysokie buty w kolorze wielbłąda. Gwóźdź programu to drewniana podeszwa. Kosztowały 150 zł, co wydawało mi się grzechem ciężkim. Buty na wyprzedaży za taką kwotę?! Przy kasie pan sprzedawca wymienił z panią sprzedawczynią porozumiewawcze spojrzenia oraz szepty i poinformowano mnie, że podano mi pomyłkową cenę tych butów. One kosztują 350 zł. Po krótkiej acz miłej wymianie zdań usłyszałam, że naturalnie zostaną mi sprzedane za 150. Poczułam się nieznacznie lepiej, ale i tak wyznałam, że 150 zł to dużo jak za jesienne buty na drewnianej podeszwie, których nie kupi nikt o zdrowych zmysłach. Wtedy pan sprzedawca wyjął swojego smartfona, kliknął na metkę i po sekundzie pokazał mi moje buty w wyprzedażowym sklepie internetowym. Kosztowały 701 zł. Po powrocie do domu weszłam na stronę firmy, która wyprodukowała moje nowe buty i oniemiałam. Są to ręcznie robione, oryginalne szwedzkie buty wykonane w całości z naturalnych składników, które kosztują około 350 euro. Inaczej mówiąc - kupiłam buty za 10% ich ceny, marudząc, że są za drogie...
- Ale po co ci drewniane buty?
- Nie zrozumiesz...

poniedziałek, 8 lutego 2016

drogowego

- Prawdopodobnie w Kodeksie Ruchu Drogowego jest taki przepis, że jak się planuje przejeżdżać przez miasto traktorem albo walcem drogowym, to należy to robić w godzinach 7.00-8.30 lub najlepiej 15.30-17.30.







potrójna

- Jakieś dziwne to pranie.
- Normalne. Dodałem te nowe kapsułki.
- Dodałeś?
- Do proszku dodałem.
- Dodałeś kapsułki do proszku?
- No tak. I oczywiście jeszcze płyn do płukania. Trochę więcej go wlałem niż zwykle. A te kapsułki są z płynem?
- Te kapsułki to jest coś zamiast proszku i płynu.
- Czyli potrójna moc z siłą wodospadu. To dlatego te majty takie puchate...

niedziela, 7 lutego 2016

nieregularne

- Dlaczego najpopularniejsze czasowniki są zawsze nieregularne?
- Bo są najczęściej używane i najbardziej się zmieniają.
- Ale po łacinie!? Przecież nikt nie mówi łaciną od półtora tysiąca lat!
- Uczniowie i studenci tak rzeźbią i kombinują po łacinie, że z tego te nieregularności się biorą ;-)


kiosk


- Dziesięcioletnie dzieci nie wiedzą co to jest kiosk Ruchu.
- Tego akurat nie ma co żałować. Gorzej, że nie wiedzą też, co to jest ustępowanie starszym miejsca w tramwaju.

sobota, 6 lutego 2016

mięśni

- Jak dzisiaj?
- Gorzej. Nawet nie miałam pojęcia, że w moim ciele znajduje się tyle mięśni, które mogą boleć jednocześnie. W każdej pozycji coś czuję. Najgorsze, że nie mogłam w nocy spać, bo chyba jeszcze coś mi się nadwyrężyło w kolanie.
- A mnie potwornie boli głowa.
- Od ćwiczeń?! Czyli jednak mięsień zamiast mózgu!

czwartek, 4 lutego 2016

drzwiach

- Zauważyłam, że gdy ludzie wychodzą od nas z domu, zatrzymują się przy drzwiach i wtedy zaczyna się zupełnie nowa, ciągnąca się w nieskończoność, rozmowa.
- Może powinnyśmy wszystkich zapraszać na godzinę, o której zamierzałyśmy kończyć imprezę, a w przedpokoju poustawiamy przystawki? I nie będzie problemu z wieszaniem płaszczy - wszyscy i tak zawsze stoją pod drzwiami w pełnym rynsztunku.
- A zauważyłaś, że goście zawsze wychodzą wtedy, gdy zaproponuje się im, żeby jednak usiedli?
- Ciekawe, czy to z nami jest coś nie tak, czy z naszymi...
- To z nimi. Tego się trzymajmy.

bałagan

- Codziennie wieczorem ogarniam mieszkanie i kładę się spać. Rano wstaję, budzę resztę stada, wychodzimy do szkół wszelkich. Wracam po godzinie i prawie zawsze w mieszkaniu jest potworny bałagan. Jego opanowanie zajmuje mi mniej więcej godzinę.
Gdzie, do jasnej cholery, jest ten ktoś,  kto włamuje się do nas codziennie około 8 rano, gdy my stoimy w korkach, i rozwala nasze łóżka, roznosi naczynia po wszystkich pokojach, brudzi ubrania i wkłada je do koszy z rzeczami do prania no i zapełnia zmywarkę niewypranymi talerzami??
Bo przecież to niemożliwe, żebyśmy my trzy w pół godziny szykowania się do wyjścia potrafiły aż tyle zdziałać?!

środa, 3 lutego 2016

pewne

- Jedno w życiu jest pewne: i tak będzie inaczej. Jeśli jest dobrze - będzie gorzej. Jeśli jest źle - będzie lepiej. Nie zmienia się tylko jedno: nasz brak gotowości na kolejne zmiany.
- Depresyjne to.
- Gratuluję. Czyli teraz jesteś szczęśliwa!

wymowy

- Byłam z mamą w poradni wad słuchu, żeby zmienić ustawienia jej aparatów słuchowych. Pani zamknęła się z mamą w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, a mnie kazano czekać w poczekalni. Po pół godzinie pani, wyraźnie zdenerwowana, wyszła i powiedziała, że mama życzy sobie, żebym brała udział w rozmowach. Jak rącza gazela wbiegłam do gabinetu małego jak szafa wnękowa. Obudowanego czarnymi gąbkami. Depresyjnego. Zobaczyłam tam moją mamę, siedzącą w pozie świadczącej o dużym stresie. Na twarzy miała przyklejony uśmiech pt. "Ach, jestem uprzejma, ale ratuj mnie córko". Rozejrzałam się w poszukiwaniu przyczyn zestresowania mamy. Nie znalazłam. I wtedy spojrzałam na panią, która z mamą rozmawiała. Pani miała rozszczep podniebienia. Gdy powiedziała coś do mamy, zrozumiałam wszystko - pani miała również bardzo poważną wadę wymowy. Moja mama nic nie rozumiała, bez względu na to, czy aparat słuchowy był włączony, czy nie. Żadne parametry fizyczne aparatu mojej mamy nie zmieniały faktu, że pani nie wymawiała dźwięcznych i syczących spółgłosek. Gdy zaczęłam powtarzać mamie to, co mówiła pani, stres minął, mamie zszedł z twarzy nerwowy uśmiech i sytuacja wróciła do normy. W pewnym momencie powiedziałam mamie, że pani mówi bardzo cicho, za co zostałam zbesztana: "Proszę nie zajmować się analizowaniem mojego głosu". Niby wszyscy mają równe prawa. Pani też.
- Ciekawe, czy mogłaby zostać logopedą?
- Albo dziennikarzem radiowym?
- Albo kontrolerem lotów?

wtorek, 2 lutego 2016

kluczową

- Współczesna wiedza szkolna to klucz. Klucz, który nie otwiera niczego, natomiast skutecznie zamyka. Zamyka on mianowicie możliwości udzielenia innych odpowiedzi, choćby były nawet słuszne. Do klucza modlą się gimnazjaliści przed sprawdzianem, uczestnicy konkursów wojewódzkich i olimpiad... Są przedmioty, w których klucz gra rolę kluczową. Są też takie, w których można napisać odpowiedź "również poprawną" i będzie zaakceptowana. Klucz zatem bywa wytrychem. Otwartość umysłu wydaje się przeszkadzać w rozumieniu prawdy ogólnej, że nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Humaniści bowiem trzymają się klucza jak tonący brzytwy. Niehumaniści podchodzą do problemu bardziej ludzko. Jak w życiu. Tylko że odwrotnie. Widocznie to jest klucz widziany w dziurce. Od środka.

korków

- Dzisiaj rano nie było korków i moje dzieci wylądowały w szkołach 45 minut za wcześnie...
- Mogłaś wyłączyć silnik na skrzyżowaniu, postać na awaryjnych 25 minut i dzięki temu żaden sąsiad nie wyszedłby na durnia, przyjeżdżając za wcześnie do pracy.
- I moje córki też...

poniedziałek, 1 lutego 2016

myli

- Ciągle mi się myli dangerous i daughter. Mamooo, czy niebezpieczny i córka mają coś wspólnego?
- Aż się boję wchodzić głębiej w temat. Może na razie ucz się innych słówek... Sprawdź sobie, jak jest po angielsku parapet i kleszcz. To takie uniwersalne...
- Ale widzisz, jakie to niesprawiedliwe?! Po angielsku być synem jest o wiele łatwiej niż być córką!

niedziela, 31 stycznia 2016

zakupy

- Od czasu do czasu docierały do mnie informacje, że ludzie umieszczają w sieci filmy o swoim prywatnym życiu, ale dziś sama przypadkowo kliknęłam na jakiegoś linka i oniemiałam. Co kieruje ludźmi, którzy upubliczniają coś takiego:  https://www.youtube.com/results?search_query=moje+zakupy+w+lumpeksie   ?
Nie mam na myśli oceny zakupów w żadnym konkretnym sklepie. Chodzi mi o sens umieszczania takiego filmu w sieci. Jak zauważyłam, takich filmów o najprzeróżniejszych sklepach są setki... Czyli jest popyt?

piątek, 29 stycznia 2016

bilby


- W Australii w 1991 roku postanowiono skończyć z nikczemną tradycją propagowania króliczków na święta. Wszak każde dziecko wie, że króliki zjadły trzy czwarte Australii wraz z fauną i florą. Symbolem świąt być nie mogą - to jasne. Zaangażowano rodzime urocze zwierzątko, zwane po aborygeński bilby. Coś jak skrzyżowanie szczura z nietoperzem. Gryzoń ten widnieje na czekoladkach, jajeczkach, wielkanocnych serwetkach i puszkach na wielkanocne ciasteczka.
- Nie wierzę!
- Nie musisz wierzyć! Czy ktoś ci karze wierzyć w zająca?
- A to bilby przynosi dzieciom prezenty?
- Naturalnie.
- To jest koniec prawdy o świętach!

czwartek, 28 stycznia 2016

łóżka

- W nocy przychodzi do naszej sypialni młody człowiek płci pięknej. Włazi w sam środek łóżka. Wierci się. Skopuje kołdrę. Kopie. Sapie. Rano budzi się najwcześniej. Cichutko wychodzi z sypialni, zamyka za sobą drzwi i wraca do swojego pokoju.
- To skąd wiesz, że z wami spała?
- Poznaję to po snach. Jeśli mam ciche, spokojne sny, znaczy, że nie przyszła. Jeśli śni mi się, że jestem jedynym ocalałym na statku podczas sztormu pasażerem i muszę z całych sił trzymać się, żeby mnie fale nie wrzuciły w mroczną kipiel - znaczy, że przyszła i spała po mojej stronie łóżka. Walczyłam, żeby nie zostać zepchnięta w mroczną kipiel i wygrałam!

środa, 27 stycznia 2016

boli

- Co tak siedzisz?
- Boli mnie kolano.
- Co!? Nie ma cię od czego boleć kolano! Przecież cały dzień siedzisz w jednym miejscu!
- Siedzę w jednym miejscu, bo boli mnie kolano!
- Nie. Boli cię kolano, bo się nie ruszasz!
- Docent kolannictwa się wy
powiedział...

muszę

- Muszę sobie załatwić wolontariat.
- A oni przyjmują wolontariuszy?
- Nie.
- To jak chcesz to zrobić?
- Na razie wiem, że muszę. Sprawy techniczne jeszcze przede mną.

wtorek, 26 stycznia 2016

falowało

- Informacje do mojej komórki trafiają w postaci jakichś fal. Te fale rozchodzą się po liniach prostych. Zatem: jeśli na trasie od nadajnika do mojej komórki znajduje się jakaś inna komórka, to tamta bliższa nadajnika korzysta z fal biegnących do mojej komórki, a fale te muszą się przecież zmieniać po przekazaniu wiadomości. Czyli jak to jest możliwe, że w wieżowcu ludzie na najniższych piętrach nie mają gorszego dostępu do tych fal niż ci na najwyższych?
- Zacznijmy od początku: skąd wiesz, że to są jakieś fale?
- A nie są?
- Nie wiem. Chcę tylko dojść do sedna sprawy. Ja na przykład nie wiedziałam, że to są fale i mam dobry zasięg na parterze. Ty wiedziałaś i ciągle ci się zrywa internet.
- Sugerujesz, że to jest problem fal mózgowych?
- A skąd wiesz, że mamy w mózgu jakieś fale?
- Nie, no to chyba już dawno udowodniono!
- Może i udowodniono. Ja w każdym razie nie czuję, żeby mi coś falowało pod grzywką, a aktualnie zasięgam najlepiej jak się da!

wniosek

Zadanie ze sprawdzianu (prawie cytat ;-) ):
"Jaś kupił gruszkę za 6 zł i dwa jabłka za 8 zł. Ile kosztowały zakupy Jasia?
Polecenie: Zadaj inne pytanie, używając tych samych informacji."

Odpowiedź dziecka:
Ile groszy wydał Jaś na zakupy?

Suplement:
Okazało się, że to drugie pytanie nie zostało uznane za poprawne, gdyż albowiem należało zapytać, na co Jaś wydał więcej pieniędzy.
Wniosek nr 1 nasuwa się natychmiast: kto zbiera grosz to grosza, ten nie dostaje nagrody...
Wniosek nr 2: należy pytać o sprawy oczywiste. Ewentualne komplikacje nie są mile widziane...

poniedziałek, 25 stycznia 2016

receptach

- Kobieta poszła z synem i córką do pediatry. Gość był w humorze morderczym. Zobaczył kolejnych cholernych pacjentów z kolejną cholerną matką i od razu wziął się do rozwiązywania swojego problemu:
- O co chodzi? - spytał głosem, po którym kobieta powinna od razu powiedzieć, że ona tu tylko przez pomyłkę.
- Dziecko siusia od przedwczoraj krwią.
Gość spojrzał na całą trójkę takim wzrokiem, jakby chciał zapamiętać te twarze na całe życie. Nałożył skuwkę na długopis, bo to było w czasach gdy lekarze jeszcze zostawiali swoje hieroglify na receptach. Zatrzasnął książkę, w której notował każdego parszywego pacjenta, schował kartoteki dzieci do obszarpanej koperty, odchylił się na swoim fotelu prezesa i wycedził:
- A co się pani dziwi!? Miesiączka!
Kobieta przesunęła środek ciężkości nieco bardziej do przodu, rozwarła szeroko szczękę i wyszeptała:
- U chłopca?

Wszystko byłoby śmieszne, gdyby nie to, że historia jest prawdziwa...

kołdrą

- Jak ty się zawijasz kołdrą?!
- Najpierw przykrywam się cała, razem z głową, potem chwytam rożek kołdry i go odsuwam, a spód zawijam sobie pod brodę i wtedy trzymam go dłonią przy szyi, a stopy...
- Jak będzie casting do filmu "Dzień Świra. Reaktywacja", to cię zgłoszę...

niedziela, 24 stycznia 2016

sukienki

- Potrzebuję sukienki na sobotę. Eleganckiej, najlepiej za kolana, takiej, w której można wygodnie tańczyć. Najchętniej czarnej, z długimi rękawami, może być rozkloszowana.
- Nic z tego. Ta czarna, o której mówisz jest już zaklepana na weekend przez K.
- A może w takim razie K. ma jakąś dla mnie?

śniegu

- Śnieżyca w USA uwięziła tysiące ludzi w domach. Nie działa komunikacja miejska, nie jeżdżą taksówki, służby cywilne, wojsko, policja - wszystko postawione na baczność.
- Słuchaj, a czy ty masz w samochodzie szufelkę?
- A po co mi szufelka?
- A gdyby u nas spadło 50 cm śniegu, to jak byś odkopała auto?
- I ty sądzisz, że gdyby u nas spadło 50 cm śniegu, to dałybyśmy radę otworzyć drzwi wejściowe do budynku?? Przecież one się otwierają na zewnątrz!
- Fakt. Bardzo sprytnie pomyślane!

postanowi

- Jeśli mężczyzna postanowi, że zrobi jakąś rzecz w domu, to nie trzeba go niepokoić i co pół roku mu o tym przypominać...
- Ale ty już od dwóch lat...
- Opracowuję koncepcję.
- To raczej wygląda na antykoncepcję.
- Jeśli chodzi o antykoncepcję, to...

sobota, 23 stycznia 2016

klimatyzacja

- Wpisałam w google hasło: 'klimatyzacja śmieszne', sądząc, że zobaczę różne twórcze rozwiązania, jak ukryć na ścianie budynku te koszmarne skrzynki z klimatyzatorami. To co pokazał mi google przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Okazuje się, że te skrzynki służą do siedzenia na nich, bez względu na to, na jakiej wysokości nad poziomem morza i okolicznych gruntów się znajdują. A kreatywne podejście do tematu wywołuje u mnie depresję twórczą. Dowody rzeczowe poniżej:

najważniejsze to uzupełniać poziom płynów...
jak on wylazł przez takie małe okienko?
czy to jest jeszcze przyzwoite?
ciekawe, czy losowali, kto wisi głową w dół...
plecy proste, łopatki ściagnięte
ważne, że nie usunął bocznego lusterka
co on dokładnie chłodzi?
nawet japonki mu nie spadły!
kto ma klimę, a nie ma lodówki??
raj dla kotów
to byłoby w moim stylu...



piątek, 22 stycznia 2016

niewidomym

- I z czego tak rżysz?
- Posłuchaj, ha, ha, ha, co napisała ha, ha, ha  Inwentaryzacja ha, ha, ha Kroto ha, ha, ha chwil:

Kiedyś pisałam już o niewidomym idącym ulicą, który tak białym kijaszkiem wymachiwał, iż podciął moją znajomą. Znajoma rymsnęła na pysk. Ręka w strzępach, gips, rehabilitacje.

- I co cię tak śmieszy? Że niewidomy, czy że złamana ręka?
- Ha, ha, ha, ha, ha...
- To jakieś nienormalne jest
- HA, HA, HA, HA, HA....
- Idę sobie. Nie dość, że śmiejesz się z cudzego nieszczęścia, to jeszcze twoi znajomi mają jakieś dziwne nazwiska.
- Łeee ha, ha, ha (Ociera łzy, smarka w chusteczkę, usiłując uspokoić wzburzoną przeponę. Bez szans.)

czwartek, 21 stycznia 2016

schroniskowego

- Znajomi adoptowali schroniskowego kota. Potem okazało się, że w tym samym schronisku jest kot bliźniaczo podobny do pierwszego. Adoptowali drugiego. Teraz dali znać, że już mają trzeciego. Niepodobny do poprzednich, ale nie mogli odmówić...
- Jak myślisz, po ilu skończą?
- Jeśli sobie dobrze przypominam ich wcześniejsze zapewnienia, to ich absolutne maksimum to jeden kot...
- Wiarygodni...
- Koty już wysyłają sms-y do okolicznych łazęgów, żeby teraz dawały się złapać, bo jest szansa na miejscówkę z tarasem ;-)

oprowadzająca

- Byłyśmy w centrum nauki. Wszędzie pustki - nie ma sezonu na zwiedzanie takich obiektów. Obszerne sale, mnóstwo eksponatów, całość podzielona na 3 części. W każdej części inna pani oprowadzająca. W pierwszej części - miła, chętna, przewidująca problemy. W drugiej - miła, podchodząca dopiero, gdy się ją poprosiło. W trzeciej - koszmar na wysokich obcasach. Cały czas wpatrywała się w swojego smartfona, trzymała rękę w tylnej kieszeni spodni, stała kilka kroków od nas i z fochem stulecia zwracała się do nas tylko wtedy, gdy rozbiłyśmy coś źle. Nie umiała odpowiedzieć na żadne dodatkowe pytanie. Efekt: część pierwsza podobała się moim córkom najbardziej, część druga "może być, ale szału nie ma", część trzecia "właściwie najciekawsza, ale wcale nie było w niej fajnie".
Halo! Tu Ziemia do Hewelianum!

niedziela, 17 stycznia 2016

lodówce

- Słyszałam, że jeśli chcesz poznać charakter jakichś ludzi, powinnaś przyjrzeć się drzwiczkom ich lodówki. Są tacy, którzy mają puste, piękne, czyste drzwi od lodówki, a są tacy, którzy trzymają na nich dziesięć rachunków, pięć paragonów, samoprzylepne karteczki i inne bzdury...
- Dziesięć rachunków to górna granica?