wtorek, 2 lutego 2016

korków

- Dzisiaj rano nie było korków i moje dzieci wylądowały w szkołach 45 minut za wcześnie...
- Mogłaś wyłączyć silnik na skrzyżowaniu, postać na awaryjnych 25 minut i dzięki temu żaden sąsiad nie wyszedłby na durnia, przyjeżdżając za wcześnie do pracy.
- I moje córki też...

12 komentarzy:

  1. A myśmy się dziś specjalnie spieszyli by być wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy się spieszyliście, a my byłyśmy wcześniej... Co za pech ;-)

      Usuń
  2. I co tu z tak zarobionym/podarowanym czasem zrobić?? I refleksja mało przyjemna, ze go marnujemy jednak i jeszcze się trujemy przy okazji.
    Z mojej wsi do szkoły jakieś 20 minimum potrzeba na dojazd. Generalnie jestem na styk biorąc pod uwagę wszystkie dane i korki i światła ...i dość szybką jazdę.
    W ciągu roku jest przewidywalnie raczej. Problemy się zaczynają w okolicach lata(trasa do morza) gdy na horyzoncie pojawi się traktor oraz i cztery L-ki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w dzielnicy, w której zdaje się egzaminy na prawo jazdy. Oznacza to dziesiątki elek codziennie, od wczesnego rana do wieczora. Naturalnie cieszę się, że młodzież się szkoli, ale dlaczego przede mną? ;-)

      Usuń
    2. )))))))))))))))))))))) umarłam
      ja bym z nerwosolem jeździła

      Usuń
    3. Mój mąż mówi na to "lebiody"... ;-)

      Usuń
  3. Ale ciekawe DLACZEGO nie bylo tych korów? Czyzby wszyscy dzisiaj akurat zaspali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek wsiada do samochodu i jedzie.
      Jakie to dziwne uczucie.
      A gdzie czas na oglądanie srok na drzewach, gdzie czas na piłowanie paznokci, gdzie czas na podpisywanie zaległych informacji w dzienniczku? ;-)

      Usuń
  4. Moja bratowa zapomniała, że są ferie i też wyjechała wcześniej (tzn. normalnie), ale dojechała przed czasem i dzięki temu zadzwoniła do mnie i mogłyśmy bezkarnie pogawędzić :) bo ona ciągle w pośpiechu.

    Przedczas daje dużo możliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakby ludzie przestali wozić dzieciaki do szkoły, nie było by korków. Wiem, co mówię. Ostatnio przejeżdżałem przez pewne niewielkie miasto dwa razy. Raz o 7,45 a raz 8,07. Dzień do nocy nie podobny. Za drugim razem śmigałem ino. A w moim mieście też najgorzej jest, jak jadę do pracy na ósmą. Gdzie te czasy (oczywiście stare, czyli dobre), kiedy dzieci CHODZIŁY do szkoły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winni korkom są ludzie dojeżdżający do pracy. Korki są od 15.30, czyli wtedy, gdy większość biur wiesza na swych drzwiach tabliczkę "zapraszamy jutro". O tej porze dzieci (przynajmniej te grzeczne) są już w domach. O ile matce trudno jest upakować kilkoro dzieci na rower, o tyle młodzi, jędrni i jurni pracownicy firm i firemek mogliby nie wsiadać do swoich pojazdów spalinowych. Oni jadą sami. Ja wiozę całą ferajnę ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":