- Nie ma męża, więc ulokowałyśmy się z córką obie w sypialni. Obowiązkowe wieczorne czytanie na głos odhaczone, gaszę światło i wychodzę. Córka zasypia. Po dwóch godzinach wchodzę do sypialni, żeby się położyć. Niestety, moje miejsce jest zajęte. Leży na nim połowa dziecka. Druga połowa zajmuje obszar zwykle należący do mojego męża. Całe łóżko zajęte jest przez rozczapierzone dziecko, ułożone w kształt litery x. Z niemałym trudem przesunęłam śpiące ciało na mężowską połowę i wsunęłam się pod kołdrę.
W nocy obudziło mnie uderzenie w żebra. To były dwie urocze stópki. Dziecko spało w poprzek łóżka. Z niemałym trudem... itd.
Po jakimś czasie obudził mnie miażdżący cios w kręgosłup. To była głowa. Dziecko spało w poprzek łóżka. Z niemałym trudem... itd.
Wstałam. Pozbierałam poduszki z całego domu i położyłam je na sobie. Rano obudziłam się z cudzą głową przygniatającą moje nerki. Na szczęście poduszka amortyzowała bezpośrednie uderzenie.
Wniosek jest jeden: w złą stronę ustawiliśmy łóżko, skoro bezustannie, jak strzałka w kompasie, nasza córka przekręca się podczas snu w poprzek.
- A może to wy śpicie na co dzień w poprzek?
Jest taka zasada, że mali ludzie potrzebują dużo miejsca, bo jak nie, to atakują. Kierunek nie ma tu znaczenia. Przestaw łóżko, a się przekonasz.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że mali ludzie atakują. Kropka.
Usuń;-)
Byc moze mali ludzie ukladaja sie zgodnie z plynacymi przez pokój pradami feng shui, czy cos w tym guscie. Mali ludzie sa podobno jeszcze nie przytepieni zmyslowo, jak dorosli, i czuja "takie rzeczy".
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko ze nie czuja, gdzie zaczyna sie i konczy spiace cialo doroslego ;)
Pocieszające jest to, że moje nerki, śledziona i wątroba nie zaburzają feng shui łóżka. Co najwyżej zmieniają kierunek o 90 stopni, ale to chyba pestka ;-)
UsuńWniosek jest jeden, dziecko śpi u siebie i kręci się w kółko, a Ty się wysypiasz :)
OdpowiedzUsuńOstatecznie jest jeszcze wersja: córka śpi u mnie, a ja u niej ;-)
Usuńlubiłam spać na łóżkach dzieci :) miały materace z włókien kokosowych :)
UsuńJa lubię kłaść się wieczorem do łóżek dzieci. Są wtedy takie miękkie (dzieci, nie łóżka!) ;-)
UsuńKorzystaj, bo to taki wyjatkowy moment. Dzieci szybko wyrastają...
Usuńpodoba mi się kompas )))ja jestem przekonana, że z metra cięci tak mają )))
OdpowiedzUsuńI te zdziwione oczy rano: Ja? Ja się wierciłam w nocy? Ja?
UsuńU mnie w sypialni od całkiem niedawna jest nowe łóżko https://senpo.pl/lozka/lozka-180x200/ i jestem przekonany, że to ono przyciąga co noc nasze dzieciaki. Zasypiamy oddzielnie, ale jak już się budzimy to maluchy znajdują się naszym łóżku.
OdpowiedzUsuń