- Zauważyłam, że gdy ludzie wychodzą od nas z domu, zatrzymują się przy drzwiach i wtedy zaczyna się zupełnie nowa, ciągnąca się w nieskończoność, rozmowa.- Może powinnyśmy wszystkich zapraszać na godzinę, o której zamierzałyśmy kończyć imprezę, a w przedpokoju poustawiamy przystawki? I nie będzie problemu z wieszaniem płaszczy - wszyscy i tak zawsze stoją pod drzwiami w pełnym rynsztunku.
- A zauważyłaś, że goście zawsze wychodzą wtedy, gdy zaproponuje się im, żeby jednak usiedli?
- Ciekawe, czy to z nami jest coś nie tak, czy z naszymi...
- To z nimi. Tego się trzymajmy.
Nieśmiali ci goście - proponujesz zeby usiedli, a oni sie płoszą, jak sarenki... Trzeba chyba podchodzic ostrozniej, ten pomysl z przystawkami w przedpokoju nie jest zly. Taki paśnik dla sarenek. Najpierw skubnie oliwke, serka, potem ciasteczko, a potem moze da sie poglaskac i posadzic na krzesle.
OdpowiedzUsuńKupuję słowo "paśnik"! Paśnik dla gości!
UsuńJakże inaczej spoglądam teraz na konieczność wykarmienia w sobotę trzech dodatkowych osób ;-)
))) może to taki zabieg ratunkowy używany przez gości, żeby nie opuszczać Was, a może to z radości, że już wychodzą nam się inteligencja zaostrza i wskakują tematy o których zapomnieliśmy pogadać i wtedy należałoby zacząć impre od początku, a rozum mówi niemożliwe...a tak coś tu bredzę, bo mam tak samo.
OdpowiedzUsuńTrafiłaś w punkt! Inteligencja spada podczas imprezy, a potem spinamy pośladki gdy goście szykują się wyjścia, nowa krew dopływa do lewej i prawej półkuli i nagle ta dam! Błyszczymy elokwencją!
Usuń(no, może jest to myślenie nieznacznie życzeniowe... Człowiek chciałby kiedyś w końcu zabłysnąć...) :-))
U mnie to nie działa, jak tylko przychodzą, zapraszam do środka, oni mówią, nie nie, my tylko na chwilę, i tak w tych drzwiach mija nam godzina, dwie.
OdpowiedzUsuńTak, taka wersja zdarzeń też jest powszechna. Ja tylko na momencik, nie mam czasu i stoi w drzwiach godzinę.
UsuńMamy wspólnych gości?
Na to wygląda :)
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=aBPEbF_u0cY
uczta, uczta... ;-)
Usuń