Kalina usiłuje ogarnąć ogródek mamy. Nie da się tego zrobić, pracując w ogródku co dwa tygodnie przez kilka godzin, ale Kalina nie ustaje w nadziei.
niedziela, 30 maja 2021
sobota, 29 maja 2021
kiepskim
Co za złośliwość losu! Właśnie gdy wszystko jest dobrze, Kalina siadła i siedzi. Bez wiary, bez siły, bez energii, bez radości. Wszystkie czarne myśli świata wpadły Kalinie do głowy. W dzień i w nocy dają o sobie znać. Opędza się od nich Kalina, ale z kiepskim skutkiem.
piątek, 28 maja 2021
mamą
Tradycja przedstawia się następująco:
1. wieczorem Kalina czyta w łóżku;
2. córka Kaliny wchodzi cicho do sypialni, kładzie się obok Kaliny na kołdrze i porusza kluczowe zagadnienia filozoficzne;
3. Kalina słucha, głaszcze swoje "maleństwo" po głowie i od czasu do czasu coś wtrąca;
4. Kalina pyta, czy córka nie chciałaby dziś spać w sypialni z Kaliną;
5. "No mamooooo" odpowiada córka, kończy omawianie zagadnień o niebagatelnym znaczeniu i wychodzi.
Fajnie być mamą.
czwartek, 27 maja 2021
chwili
Kryzys. Siup i spadłam w dołek. Oczywiście historia uczy, że z niego wyjdę, ale w tej chwili mam siłę myśleć tylko o tym, że gdzie patrzę, tam ściana.
środa, 26 maja 2021
wtorek, 25 maja 2021
luz-blues
Egzamin z polskiego za nami. Wszyscy uczniowie dotarli, nikt się nie spóźnił, nikt nie wpadł w histerię. Jako pierwsi wychodzili najsłabsi uczniowie, ogłaszając wszem i wobec, że test był prosty, ale nie zaczęli nawet pisać opowiadania i rozprawki, bo nie wiedzieli o co chodzi. Standard.
Jutro matma.
Córka Kaliny najgorsze ma za sobą. Matma i angielski to jej ulubione przedmioty, więc czuje, jakby już było po egzaminie.
A potem luz-blues i za chwilę wakacje.
poniedziałek, 24 maja 2021
niechciana
niedziela, 23 maja 2021
płakać
sobota, 22 maja 2021
wygrasz
Mam "złe sny". Budzę się przestraszona i zmęczona. Dziś śniło mi się, że miałam żółwia. Maleńkiego, miniaturowego. Mój żółw był w zasadzie jaszczurką, nie miał pancerza i poruszał się naprawdę szybko. I ciągle mi uciekał. Musiałam go gonić, a nawet szukać.
Przypomniało mi się, że istnieje coś takiego jak sennik. Sprawdziłam, co oznacza mój sen zdaniem osób, wierzących w znaczenie snów.
Nie jest źle.
Oznacza on: Wygrasz wszystkie wojny.
I tu się zastanowiłam. Nie prowadzę żadnych wojen.
Nie będę narzekać. Nie szkodzi, że nie prowadzę. Ważne, że je wygram.
piątek, 21 maja 2021
talentu
Rozumiem, że dzieci z rodzin wielodzietnych i z jednym rodzicem dostają się priorytetowo do przedszkola, ale do liceum? Co ma wielodzietność do wyboru szkoły średniej? Czym różni się talent dziecka samotnej mamy od talentu dzieci z pełnej rodziny?
środa, 19 maja 2021
grochy
Był alkoholikiem. Zniszczył życie swojej żonie i synom. Ostatnie lata spędził w DPS - jego pobyt tam opłacała rodzina. Zmarł.
Każdy umiera. Po jednych płacze się łzami wielkimi jak grochy. Po innych nie.
niedziela, 16 maja 2021
używanym
Kalina znalazła gigantyczny lumpeks z używanym sprzętem domowym (porcelana, tkaniny, meble, świeczniki, szkło, kryształy, ceramika, mydło, widło i powidło).
Co za radość :-)
sobota, 15 maja 2021
sukces
piątek, 14 maja 2021
prezencie
Kalina lubi zmiany. Uwielbia przemeblowania, przestawianie rzeczy na półkach, przewieszanie obrazów i inne działania, które powodują, że człowiek wstaje rano i jest zaskoczony tym, co widzi.
Kalina mieszka 14 lat w jednym mieszkaniu. Doszło w nim do zamiany łazienki w kuchnię, kuchni w pokój, szafy wnękowej w łazienkę, a toalety w pralnię.
Teraz nadchodzi czas na sypialnię. Żegnajcie stare szafy. Witajcie jeszcze-nie-wiem-co.
czwartek, 13 maja 2021
pieniędzy
Zadzwonił do mnie, a ponieważ nie odebrałam, napisał sms-a. Prosił mnie, żebym zdecydowała się podjąć z nim współpracę. Zależało mu na tym, żeby mnie zatrudnić. Zaproponował więcej pieniędzy niż zarabiam teraz i luksusowe warunki pracy.
I tego się po sobie nie spodziewałam: odmówiłam.
Bo czemu, nie, kurczeblade :-)
środa, 12 maja 2021
sprawdziło
I po raz kolejny sprawdziło się to, co kiedyś usłyszałam:
cudzą pracę krytykują ludzie, którzy sami robią gorzej albo wcale...
ogródkiem
Postanowiłam zająć się ogródkiem mamy. Nie umiem. Nie szkodzi. Na razie traktuję go wyłącznie w aspektach estetycznych. Jeśli jakaś gałąź mi się nie podoba - odcinam. Jeśli jakaś roślina uschła - usuwam. Pozostałym pozwalam rosnąć.
Dziwiło mnie zawsze, gdy mama nie pozwalała wyrywać chwastów z trawnika, bo ładnie kwitną. Teraz rozumiem.
Na trawniku mamy wyrosła wielka polana koniczyny. Ucieszyłam się. Koniczyna zwabia trzmiele, a to moje ulubione owady.
Chcę wyciąć dwa niskie, ale bardzo gęste świerki. Zajmują za dużo miejsca i zabierają za dużo światła. A ja kocham i jedno, i drugie. Pomyślałam, że wytnę je w grudniu. Podaruję je do szkoły jako piękne choinki. Może w grudniu spadnie śnieg i będę ciągnąć świerki na sankach, tak jak robił to w moim dzieciństwie tata.
wtorek, 11 maja 2021
zrozumienie
Rozmawiałam z koleżanką, której mama zmarła pięć dni po śmierci mojej mamy. Koleżanka jest bardzo głęboko wierzącą osobą, w śmierci swojej mamy dostrzega wiele religijnych odniesień. Wiąże ją z cierpieniem Chrystusa, z żalem Matki Boskiej. Wysłuchałam jej i zastanawiałam się, czy to jest osoba, z którą warto rozmawiać uczciwie, czy lepiej milczeć, żeby nie wywoływać bezsensownych konfliktów.
- Nie jestem tak religijna jak ty - zaczęłam nieśmiało - więc śmierć mojej mamy odbieram na innej płaszczyźnie.
- Wiem - powiedziała. - Patrzysz na to inaczej, ale mam wrażenie, że mimo to odczucia mamy identyczne.
Maseczka na jej twarzy nie zasłoniła zmarszczek wokół oczu, które pojawiły się po tym, co powiedziała. Też się uśmiechnęłam. Uwielbiam takie rozmowy. Zupełnie inny punkt widzenia, zupełnie inne spojrzenie, zupełnie inna osoba, ale zrozumienie pełne...
poniedziałek, 10 maja 2021
ciele
Poczułam stres w całym ciele. Przestałam oddychać. Nie mrugałam, a gałki oczne poruszały mi się z boku na bok. Ręka utknęła gdzieś ponad stołem, a szczęka osunęła się nieznacznie w dół. Po chwili zrozumiałam, co się stało. Usłyszałam przez drzwi głos mojego męża. Rozmawiał przez telefon z naszą starszą córką i użył zwrotu: "Po kolei, starsza córko. Powiedz mi dokładnie, co się stało".
No tak. "Stało się" w połączeniu z "córką" sprawia, że Ziemia zatrzymuje się na orbicie, słońce przygasa, księżyc odwraca się drugą stroną, a biegun przesuwa się na Saharę. Tego się chyba nigdy nie traci. Bycia mamą. Bycia tatą.
Okazało się, że "stało się" oznaczało uszkodzoną drukarkę.
Jakaż to radość dla matki: uszkodzona drukarka!
niedziela, 9 maja 2021
migowego
Zaczęłam kurs polskiego języka migowego. Ćwiczę sama w domu, staram się zapamiętać jak najwięcej. Już dawno nie uczyłam się niczego w sposób sformalizowany i fascynuje mnie, że ktoś dba o moją przerwę na kawę, sprawdza, czy nie jestem zmęczona, prosi o powtórzenie miganego przeze mnie znaku, koryguje błędy.
Wystarczy, że będę się uczyć. Jakie to przyjemne! :-)
czwartek, 6 maja 2021
chodzić
środa, 5 maja 2021
srok
Na wysokości mojego balkonu są trzy gniazda srok. Jedno dość zaawansowane, dwa inne zaledwie rozpoczęte. Wszyscy trzymamy kciuki, żeby sroki zdecydowały się na któreś z nich, bo bardzo chcemy mieć za oknem sroczą rodzinę.
- Może to są te same sroczki, które dwa lata temu ukradły nam wszystkie świeczniki z balkonu - zastanowiła się córka Kaliny, stojąc przy oknie i przyglądając się, jak jedna ze srok usiłuje wpleść długi patyk w gniazdo.
- Mam nadzieję, że to te same. Liczę na to, że będę mogła oglądać moje świeczniki, nawet jeśli będą kilka metrów od balkonu. Byłabym niepocieszona, gdyby moje świeczniki ozdabiały jakieś cudze gniazdo, no na przykład na klonie Kwaśniewiczów.
Obie spojrzałyśmy w stronę balkonu Kwaśniewiczów, ale na ich klonie nie widać żadnego gniazda. Ha!!
wtorek, 4 maja 2021
nauką
- Zapomniałam cię zapytać, jak ci poszły egzaminy - powiedziałam do starszej córki, leżąc na sofie z telefonem przy uchu.
- Sama nie wiem, co o tym myśleć - zaczęła. - Mam wrażenie, że powinnam coś zmienić, ale nie umiem. Poszło mi dobrze, ale myślę, że za bardzo się przejmuję nauką. Mogłabym odpuścić. Uczyć się mniej. Gorsze oceny i tak dałyby mi satysfakcję, a miałabym więcej czasu i miejsca na odpoczynek. Tylko że trudno powiedzieć sobie "dość", gdy człowiek się uczy...
Skąd się biorą takie mądre córki na świecie?? I po kim dziedziczą??
sobota, 1 maja 2021
bałam
Teściowa przyjęła wczoraj pierwszą dawkę szczepionki. Ja drugą, tylko że zupełnie innej szczepionki w zupełnie innym punkcie szczepień.
- Kalinko, jak się czujesz? - Głos teściowej był lekko drżący, gdy zadzwoniła dziś około południa.
- Dobrze. A mama?
- Też dobrze, ale cały czas z myślę o tobie. Aż bałam się dzwonić. Nie wiedziałam, czy będziesz w stanie odebrać telefon. Co za szczęście, że nie przechodzisz szczepienia tak jak poprzednio...
Rozłączyłyśmy się, uprzednio upewniwszy się, czy oprócz szczepień, wszystko w naszych domach przebiega idealnie.
I tylko dodam na koniec, że mam szczęście do kobiet.
produkcja
lodówkę
W niezwykłych momentach czuję, jak bardzo blisko byłam z mamą.
Na przykład po południu, gdy jestem bardzo zmęczona i mam ochotę położyć się na pół godziny. Myślę wtedy "nie warto przebierać się w piżamkę, bo przecież zaraz po drzemce pojadę do mamy".
Muszę zabrać się za porządki w mamy mieszkaniu. Już dawno powinnam opróźnić lodówkę. Muszę i powinnam. A wcale nie chcę.
piątek, 30 kwietnia 2021
design
Szczególnie fascynują mnie PRL-owskie lampy, a Apolinary Gałecki to król wśród projektantów. W dzisiejszych czasach byłby znanym na całym świecie mistrzem designu. Marzy mi się lampka jego projektu i od dłuższego czasu poszukiwałam jej na stronach ze starociami. Wreszcie znalazłam i oniemiałam. Kosztuje majątek. Gdy pokazałam ją mężowi i córkom - zaniemówili.
- Aż tak ci się podoba?
- I takie coś tyle kosztuje?
- Wygląda, jakby miała się zaraz spalić...
...usłyszałam natychmiast.
Ech, ach... Któż zrozumie miłość...
Poniżej ścieżka do lampki, zwanej "jamnik" lub "piesek":
https://www.google.com/search?q=apolinary+ga%C5%82ecki&tbm=isch&sxsrf=ALeKk00I-0zmIRw1fTuIgl62xLZ-ZOfTjQ:1619782578810&source=lnms&sa=X&ved=0ahUKEwiskOSp8KXwAhW2BhAIHTCZBiMQ_AUIDygB&biw=1536&bih=722&dpr=1.25#imgrc=SB-SfXIsdmDfLM
czwartek, 29 kwietnia 2021
terpentynę
Czytam "Wojnę i terpentynę" Hertmansa.
Okrucieństwo pierwszej wojny światowej opisane jest w tak piękny, wzruszający sposób, że trudno oderwać się od książki.
środa, 28 kwietnia 2021
przyzwyczajać
Minął miesiąc od śmierci mamy. Teraz widzę, jakie miałam szczęście, że mama odchodziła stopniowo.
Najpierw odeszła jej pamięć, potem zniknęła jej inteligencja, poczucie humoru, na końcu odeszła mama... Miałam czas, żeby przyzwyczajać się do tego, że w mamie było coraz mniej mamy. Że kontakt z nią był coraz mniejszy.
Mogłam przyzwyczajać się, że muszę sobie radzić bez tego, co stanowiło jej części. Ktoś odcinał nożyczkami poszczególne fragmenty i sprawdzał, czy daję sobie radę.
Było ciężko, ale dawałam radę.
I teraz jest ciężko, bardzo ciężko, ale daję radę. Chociaż odruch łapania za telefon, żeby zadzwonić do niej i pochwalić się sukcesem córek, pozostał. Dzwonię wtedy do cioci, albo do nabytej siostry i proszę, żeby cieszyły się ze mną.
Psuje się mój telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki z telefonu mamy. Odebrała, ale nie odezwała się.
- Halo? Jesteś? - spytałam.
- Wyświetliłaś mi się jako mama Basia - powiedziała po dłuższej chwili moja przyjaciółka.
- Masz numer mojej mamy? - zdziwiłam się.
- Pomieszkiwałam u niej, nie pamiętasz? Gdy nie miałam gdzie się podziać zimą, na pierwszym roku studiów. I potem wpadałam do niej, gdy jeździłam do księgowego. A ona dawała mi sadzonki do ogrodu. I zawsze nalewała tak mało herbaty do filiżanki....
Nie pamiętałam, ale zrozumiałam, że to była nasza wspólna mama.
artykuły
Kombinuję jak koń pod górkę, żeby tylko nie jechać po zakupy i nagle przypomniało mi się, że mogę zamówić artykuły spożywcze z dostawą do domu! O, cudowna nowoczesności!!
wtorek, 27 kwietnia 2021
zdaje
Jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak działa jego podświadomość, to wówczas uznaje się to już za świadomość, czy mimo wszystko jeszcze nie?
poniedziałek, 26 kwietnia 2021
karę
- Muszę dać mojemu synowi karę - powiedziała koleżanka Kaliny. - Jakie kary dajesz swojej córce?
Kalina zastygła w bezruchu.
- Nie daję jej kar. Jest na to za duża.
- Ale ja pytam o Twoją młodszą córkę - wyjaśniła koleżanka.
- Ja też mówię o młodszej. Nie daję swojej córce żadnych kar - zastanowiła się Kalina.
- To co robisz, jak źle się zachowuje?
- To samo, co ona robi, gdy ja się źle zachowuję. Patrzę i się dziwię.
sobota, 24 kwietnia 2021
lubi
piątek, 23 kwietnia 2021
niewiele
Jutro sobota. Oznacza to, że gdy obudzę się rano, będę mogła spojrzeć na zegarek i dalej spać.
Człowiekowi niewiele trzeba do szczęścia.
A czasem nawet jeszcze mniej.
środa, 21 kwietnia 2021
humor
Humor zeszytów:
1. Uprawa roślin na polu wymaga wiele pracy:
-zasranie
-zaoranie.
2. W moim doświadczeniu nie widać zawodników pieczarki.
Nic, tylko kochać!
kontaktów
Jestem uzależniona od kontaktów z ludźmi.
Gdy jest mi źle, chowam się w jaskini i nie wychodzę. Przestaję mówić. Zamykam wszystkie zamki i okiennice. Znikam. Ale bardzo potrzebuję wtedy wiedzieć, że za ścianą są ludzie. I gdy już uda mi się wyjść na zewnątrz, rzucam się na ludzi jak wiewiórka na orzeszek. Głodna wiewiórka na wielki orzeszek.
Dziękuję Wam, że mnie znosicie, orzeszki.
rtęci
Jest cieplej.
Dziś przeczytałam, że od jutra ma przyjść ochłodzenie.
Ręce opadają, tak samo jak słupek rtęci w termometrze.
I jak tu żyć, jeśli wiadomo powszechnie, że w termometrach nie ma już rtęci? Jak żyć?
poniedziałek, 19 kwietnia 2021
paranoika
Znam człowieka, którego w czasach mojej młodości nazywano by wariatem. Teraz nie używa się tego określenia. Teraz nie można nawet głośno powiedzieć, że gość cierpi na zaburzenia paranoidalne. A prawdopodobnie cierpi, chociaż on nie nazywa tego cierpieniem. Mówi, że go wszyscy nagrywają, śledzą, kontrolują, sprawdzają, są do niego nieżyczliwie nastawieni, źle mu życzą, donoszą na niego, skarżą, źle o nim mówią i każdy to wróg. A nawet bardziej niż każdy.
Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że tacy ludzie pełnią ważną funkcję w społeczeństwie. Te wszystkie niedobre, złe, złośliwe, wścibskie i donoszące na wszystkich szuje skupiają się wokół paranoika i w ten sposób wokół nas, pozostałej części społeczeństwa, są już tylko ludzie życzliwi, pomocni i uśmiechnięci.
Przynajmniej tak to powinno, moim zdaniem, działać.
piątek, 16 kwietnia 2021
rtęci
Ciśnienie jest niskie wtedy, gdy są chmury. Nacisk powietrza na powierzchnię Ziemi jest wtedy większy. Czyli słup rtęci w urządzeniu do mierzenia ciśnienia się obniża.
Czyli im niższe ciśnienie, tym nacisk większy, bo słup jest niższy.
Odpowiadam na ewentualne pytania: nie, nie mam żadnej pewności, że to co napisałam o ciśnieniu ma jakikolwiek sens.
Mam uczucie borowania gdzieś między hipokampem a móżdżkiem. Prowadzi ono do powstania kanału, przez który cały słup powietrza wciska mi się do czaszki. Niskie ciśnienie! Co za wariat je wymyślił?!
czwartek, 15 kwietnia 2021
spraw
Czuję, jak chowam głowę w piasek.
Zaniedbałam tyle spraw przez ostatnie miesiące, że wymazuję gumą myszką myślenie o nich.
Uprasza się Szanowne Sprawy o wyrozumiałość i niemszczenie się na Kalinie za wszelkie zaniedbania widoczne i niewidoczne.
wtorek, 13 kwietnia 2021
przeziębienie
Starsza córka Kaliny jest chora (ropa w migdałach, zaczerwienione gardło, ropny katar, gorączka).
Wbrew radom znajomych, córka Kaliny poszła do lekarza. Lekarka zbadała ją i stwierdziła przeziębienie. Nie przepisała żadnego lekarstwa. Poradziła iść do domu i odpocząć. Zdaniem lekarzy w kraju odległym, takie choroby mijają bez leczenia.
Kalina bije się z myślami. Kalina wie, że w Polsce na "takie przeziębienie" dostaje się antybiotyk.
- Sama nie wiem - powiedziała Kalina wieczorem do córki. - Może to jest tajemnica tego, że w tym kraju ludzie mniej chorują... Nie dostają antybiotyków na każdą dolegliwość i dzięki temu leki są tam skuteczne, a układ odpornościowy człowieka bardziej sprawny.
- A może problem leży gdzie indziej? Ludzie mniej tu chorują, bo oni mają inną definicję choroby - odpowiedziała umęczona gorączką córką.
Co racja, to racja: każdy kij ma dwa końce, a każda moneta dwie strony. A niektóre nawet trzy.
poniedziałek, 12 kwietnia 2021
szczęścia
Już wiem, co sprawia mi zawsze ogromną radość:
gdy wieczorem nastawiam budzik, a na telefonie pojawia się informacja, że budzik zadzwoni za ponad 9 godzin.
Mój niezbędny czas szczęścia to ponad 9 godzin.
niedziela, 11 kwietnia 2021
pokłady
czwartek, 8 kwietnia 2021
nieunormowana
środa, 7 kwietnia 2021
mokrego
Bardzo chcę mieć w domu psa. Brakuje mi mokrego nosa, spacerów, kudłatego przycisku do kołdry, szurania pazurami, rozchlapanej wody wokół miski, podnóżka, ogrzewacza do nerek i smrodu mokrej kury po spacerze w deszczu.
wtorek, 6 kwietnia 2021
krymskich
Zadzwonił wczoraj do mojego męża. Jego żona miała drugi w ciągu dwóch dni atak paniki. Nie mogła oddychać, nie mogła mówić, potrzebowali natychmiastowej pomocy.
Jej atak minął i udało mi się namówić ją na wyjście z domu. Chodziłyśmy wokół sąsiednich bloków dwie godziny. Omówiłyśmy wszystkie prawdy życiowe, skutki i przyczyny pandemii, problemy egzystencjonalne, teorie powstanie kosmosu, historię wojen krymskich, teorie spiskowe dotyczące lądowania na księżycu, metody walki z komarami na obszarach narażonych na malarię i inne kluczowe, podstawowe sprawy, o jakich rozmawia się w chwilach największego załamania. Pośmiałyśmy się z siebie prawdziwym, głośnym śmiechem.
Znamy się od 25 lat, nasi mężowie przyjaźnią się od 35, więc mamy świadomość, że i tak nasze rodziny wiedzą o sobie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Tu nie ma mowy o żadnych tajemnicach ("naprawdę wiesz, że moja babcia była księgową w firmie sprzedającej rękawiczki?").
Doprecyzowałyśmy, co myślimy na temat ludzi, robiących zapasy przed świętami. Ustaliłyśmy indywidualne listy priorytetów na najbliższe dni, podziękowałyśmy sobie wzajemnie za udzielenie pierwszej pomocy w nagłych wypadkach psychicznych i rozeszłyśmy się do domów zmarznięte i zmęczone.
poniedziałek, 5 kwietnia 2021
wojskowych
Nie rozumiem, dlaczego do działań, związanych z walką z pandemią, nie zatrudnia się wojskowych.
Mamy przecież setki, jeśli nie tysiące, wykształconych, zaorderowanych, szkolących się na całym świecie za cudze pieniądze oficerów wojska. Oni powinni się znać na zarządzaniu w kryzysie. Są ekspertami od transportu, logistyki, przemieszczania sił i środków, działania w niedoborach kadrowych, budowania tymczasowych szpitali i zarządzania nimi, współpracy z innymi jednostkami.
Dlaczego to nie oni teraz są odpowiedzialni za transport chorych, wydawanie poleceń o przesuwaniu kadr? Kto, jeśli nie oficerowie wojska, ma umiejętności, związane z komunikowaniem się, sprawnym przekazywaniem informacji i zarządzeń?
Jesteśmy ofiarami tego, że zarządzają nami ludzie bez umiejętności, wiedzy i doświadczenia, ale na wczesną emeryturę wysyłamy całe tabuny wojskowych, którzy z założenia mają te umiejętności, które wydają się teraz kluczowe.
W szpitalu covidowym szeregowi żołnierze zajmują się pilnowaniem bramy wjazdowej i noszeniem paczek chorym. Uważam, że to pan porucznik z panem pułkownikiem powinni teraz w gabinecie dyrektora szpitala rozwiązywać problem braku karetek, transportu leków, ustalaniem zasad przekazywania informacji pomiędzy szpitalami, organizowania rąk do pracy i przeprowadzaniem akcji typu "w szpitalu zabrakło tlenu". Teraz dowodzenie powinni przejąć ludzie, którzy są przygotowani do podejmowania szybkich decyzji, są nauczeni wydawania rozkazów a nie zarządzeń, umieją delegować obowiązki i całe swoje zawodowe życie spędzili na przygotowywaniu się do organizowania wielkich, obliczonych na tysiące osób, akcji.
A co robią teraz polscy zawodowi żołnierze? Narzekają, że było już kilka ciepłych dni, a oni muszą chodzić do pracy w mundurach. Serio. Znam jednego.
książkom
Wiele lat temu zalogowałam się na "Biblionetce" i systematycznie wpisywałam tam przeczytane książki oraz moje ich oceny. Po kilku latach przypomniałam sobie o tym i wróciłam do starego zwyczaju. To naprawdę bardzo miłe, przypomnieć sobie, które książki kiedyś mnie zachwyciły.
Zauważyłam jednak, że coś się zmieniło. Wystawiam teraz w Biblionetce znacznie wyższe oceny książkom niż kiedyś. Dlaczego? Stałam się mniej wymagająca? Jestem w stanie zachwycić się każdym napisanym zdaniem?
Nie, wcale nie.
Rozwiązanie jest banalnie proste:
Jakiś czas temu poprosiłam kilka osób, żeby poleciły mi książki, które będą mi się podobały. Były to osoby, które znam z różnych obszarów mojego życia, między innymi pani z wydawnictwa, w którym wydawane są moje książki; wrażliwa polonistka; "odzawsza" przyjaciółka; internetowa przyjaciółka; kobieta, którą podziwiam; kobieta, która ma niezwykle otwarty umysł.
Teraz poszukuję w bibliotece książek polecanych przez nie. Dzięki temu poznaję różnorodną, niezwykłą literaturę, po którą sama nigdy bym nie sięgnęła.
I się zachwycam.
niedziela, 4 kwietnia 2021
zrośnie
Teściowa Kaliny miała wypadek i jest połamana. Połamana fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.
Wczoraj Kalina przygotowała dla teściowej i teścia podstawowy zestaw "przetrwać święta" i wieczorem przekazała teściom stosowny ekwipaż (jedno pomalowane jajko, słoik bigosu i mały sernik - takie święta są ideałem dla Kaliny, jej córki i jej męża).
Oczywiście przypadkowo przejeżdżaliśmy obok teściów. Mąż Kaliny zadzwonił do swoich rodziców w ostatniej chwili ("jesteście w domu? akurat przejeżdżam w pobliżu i muszę wejść na siku"), ponieważ wcześniejsze ustalenie odwiedzin wiązałoby się z postawieniem teściów w stan gotowości bojowej, a tego chcieliśmy uniknąć.
Na miejscu okazało się, że teściowa źle założyła ortezę i złamana ręka może się zginać, odginać, wyginać i przeginać. Wszędzie luzy, orteza przesuwa się w każdą stronę. Koszmar.
Kalina jest jedyną osobą na świecie, z którą teściowa nigdy nie wchodzi w dyskusje, więc Kalina przejęła dowodzenie i tak pozapinała rzepy na ortezie, że teściowa wygląda teraz jak owinięta folią spożywczą. Enyłej ręka jest unieruchomiona, co daje nadzieję, że jednak się zrośnie.
sobota, 3 kwietnia 2021
o tym
piątek, 2 kwietnia 2021
szkolnych
Młodsza córka Kaliny pisała niedawno próbny egzamin ósmoklasisty. Są już wyniki. Podobno średnia krajowa ulokowała się gdzieś w piwnicy. Młodzież wypadła fatalnie. Pandemia zbiera żniwo w postaci intelektualnej zapaści młodego pokolenia.
Kalina i jej mąż nie kontrolują na bieżąco szkolnych poczynań córki. Do dziennika elektronicznego zaglądają rzadko i raczej niechętnie, dlatego wyniki próbnych egzaminów córki wprawiły Kalinę i jej męża w osłupienie.
- Nie sądziłam, że nasza córka aż tak dobrze radzi sobie w szkole - zaczęła przemowę Kalina, patrząc na męża.
- W połowie to moja zasługa - odpowiedział mąż Kaliny, nawiązując do spornego tematu.
- Myślałam, że już ustaliliśmy raz na zawsze, że dzieci zawsze dziedziczą zalety po matkach. - Kalina zrobiła obrażoną minę.
- W połowie - powiedział mąż, który myśli, że się zna.
czwartek, 1 kwietnia 2021
szczęście
Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.
Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze".
A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.
Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.
Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.
"To wszystko minie" - mówią buddyści.
"I całe szczęście" - myśli Kalina.
środa, 31 marca 2021
miauczeniem
Mama Kaliny miała kotkę Jadwinię.
Wróć.
Kotka Jadwinia miała mamę Kaliny.
Wychowała ją (kotka mamę) jak należy. Mama kładła się spać o godzinie wyznaczonej miauczeniem, ponieważ Jadwinia lubiła około 19 być już w łóżku. Noc zaczynała, leżąc mamie na brzuchu, podczas gdy mama czytała sobie w łóżku. Potem Jadwinia przemieszczała się nieznacznie, zajmując pozycję perukową - kładła się tuż nad mamy głową, przyciskając swoje ciałko do mamy głowy. Rano Jadwinia budziła mamę, liżąc ją po twarzy. Taka symbioza. Obopólne korzyści. Żadnych strat.
Od czasu gdy mama zaczęła zajmować łóżko ortopedyczne z płotkiem, Jadwinia zaprzestała nocnych przytulasków z mamą, ponieważ Jadwinia jest kotką podłogową i nie wskakuje na nic, co jest zbyt wysokie. Wejdzie na sofę, ale na stół już nie. Wskoczy na parapet tylko wtedy, gdy stoi przy nim krzesło (zawsze stało przy oknie, specjalnie dla Jadwini i nikt na nim nie siadał).
Po śmierci mamy rozpoczęłam poszukiwania domu dla Jadwini. Kryteria dla potencjalnej rodziny adopcyjnej były wysokie: żadnych innych zwierząt w domu, żadnych małych dzieci, bezpieczny balkon, rodzina niewyjazdowa. Wydawało się, że szanse są marne. Aż tu wczoraj - niespodzianka. Zadzwonił do mnie ksiądz, który odwiedzał mamę co miesiąc. Mama nie była osobą nadmiernie religijną, ale miała swoje zasady, zwłaszcza pod koniec życia. Ksiądz zdobył mój numer telefonu od mojej koleżanki. Spytał, czy mógłby zaopiekować się Jadwinią, ponieważ niedawno stracił kota, a Jadwinię bardzo polubił.
Dziś zawiozłam Jadwinię księdzu. Myślę, że mama byłaby zachwycona takim rozwiązaniem. Bardzo lubiła tego księdza. Zwykły, normalny, skromny człowiek, który naprawdę potrafił z mamą rozmawiać. No i kocha koty.
Ksiądz stwierdził, że poradzi sobie z obcinaniem kocich pazurów. Nie dowierzam. Wiem, jak zachowuje się Jadwinia, gdy dzieje się coś nie po jej myśli. No cóż. Być może szramy na twarzy księdza szybko się zagoją, a tych na ciele nie będzie widać.
niedziela, 28 marca 2021
mama
sobota, 27 marca 2021
dzień
Zawęziłam horyzonty. Odłożyłam lornetki. Nie patrzę daleko, nie patrzę w przyszłość.
Opiekunka mamy Kaliny wyjeżdża z Polski 1 kwietnia. Za radą pań z hospicjum Kalina nie szuka nowej osoby. Padają określenia "jest źle", "stan jest bardzo ciężki".
Jeszcze kilka tygodni temu Kalina wstawała rano i myślała "Oby to tylko nie było dzisiaj. Dzisiaj jest taki zły dzień". Od kilku dni Kalina wstaje rano i myśli "Oby to tylko było dzisiaj. Dzisiaj jest taki dobry dzień...".
piątek, 26 marca 2021
przyjaciółka
Zadzwoniła do mnie przypadkowo, tzw telefon torebkowy. Odebrałam. Usłyszałam jej głos, gdy z kimś rozmawiała. Mówiła o mnie. Powiedziała: "Moja przyjaciółka ma umierającą mamę". Mówiła poważnym, pełnym współczucia głosem. Słychać było, że ma łzy w oczach i łamie jej się głos.
Zrobiło mi się ciepło na sercu. To wspaniałe, usłyszeć, że ktoś mówi o mnie "moja przyjaciółka". To wspaniałe, że ktoś przeżywa ze mną odchodzenie mojej mamy. To wspaniałe, że telefon sam z siebie chciał mi o tym wszystkim powiedzieć.
środa, 24 marca 2021
można
Życie jest wspaniałe i radosne. Problemy pojawiają się drobne i łatwe do rozwiązania. Nie ma rzeczy ostatecznych i wszystko da się naprawić. Kolejna sprawa do załatwienia pojawia się wtedy, gdy poprzednie są już załatwione.
Pomarzyć można, c'nie?
sobota, 20 marca 2021
piątek, 19 marca 2021
sukienkę
Kalina, w ramach podnoszeniu się na duchu, przeprosiła maszynę do szycia i z granatowej bluzki zrobiła sobie sukienkę, doszywając dół w podobnym kolorze.
Sukienka udała się bardzo, a Kalina się cieszy, że ma nowy ciuch z niczego. I przypomniało się Kalinie, że zdecydowanie lubi coś wytwarzać i jest to najlepsze lekarstwo na kalinowy marazm marcowy.
wtorek, 16 marca 2021
garncu
Kto wymyślił przysłowie "w marcu jak w garncu"?
Czy ktoś widział garniec, w którym jest temperatura poniżej zera?
Zrozumiałabym, gdyby "w marcu jak w garncu" oznaczało raz 20, raz 30 stopni.
Ale minus trzy? ;-)
poniedziałek, 15 marca 2021
hospicjum
Hospicjum domowe to najlepiej zarządzana i zorganizowana firma, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia.
- Pani doktor, niech pani nie przyjeżdża. Ja podjadę do pani i sama odbiorę recepty - mówi Kalina.
- Wolę przyjechać i zbadać pani mamę - mówi pani doktor i jest u mamy tego samego dnia.
- Kto jest na co dzień z pani mamą? - pyta lekarka.
- Opiekunka - odpowiada zaniepokojona Kalina.
- W takim razie to opiekunce pokażę, jak to się robi - mówi lekarka i robi szkolenie opiekunce.
- Proszę dzwonić do mnie do godziny 12, bo jest mi trudno przyjechać, gdy dowiaduję się o tym po południu.
Kalina dzwoni o 8.30. Lekarka przyjeżdża o 13.
- Tu są numery telefonów. W godzinach pracy - do mnie. Po godzinach pracy - do lekarza dyżurującego. Proszę się nie krępować i dzwonić w razie potrzeby. Przecież my po to podajemy te numery - mówi lekarka, podając kartkę ze wszystkimi numerami.
- Pani Kalino, czy jak rozmawiała pani z pielęgniarką, to nie miała pani problemów z porozumiewaniem się z nią?
- Miałam. Pomyślałam, że jest po udarze.
- No właśnie nie jest. Ale też zauważyłam, że coś się z nią dzieje i chciałam się upewnić, czy to trwało tylko moment, czy też dłużej. Dziękuję pani. Zbadam ją dokładnie.
niedziela, 14 marca 2021
spojrzała
wtorek, 9 marca 2021
grzybowej
Teściowa Kaliny podarowała Kalinie w niedzielę gigantyczny słój pełen zupy grzybowej. Teściowa ma doktorat z gotowania grzybowej. A nawet habilitację. Grzybowa teściowej to Hołd pruski wszystkich grzybowych. To Dama z gronostajem wśród cieczy nalewanych na talerze. To Kaplica Sykstyńska wszystkich zup.
I najważniejsze: już drugi dzień Kalina nie musi gotować obiadu, bo rodzina pochłania grzybową w ilościach nieprzyzwoitych.
W ten sposób teściowa uratowała życie Kalinie. A także jej rodzinie.
Anonimowi bohaterowie: teściowe pracy zdalnej.
sobota, 6 marca 2021
domowe
Kalina tylko pozornie pracuje w szkole podstawowej. Coraz częściej Kalina dochodzi do wniosku, że pracuje w szkole podstawowej dla pracujących dorosłych. Do takich wniosków Kalina dochodzi przeważnie po ogłoszeniu pracy domowej. Rodzice odrabiają zadania domowe, wykłócają się o oceny, zgłaszają zastrzeżenia odnośnie do punktacji, dyskutują po przekroczeniu terminu oddania pracy.
I to wszystko byłoby bardzo śmieszne, gdyby było żartem.
Ale nie jest.
czwartek, 4 marca 2021
uczulona
Jestem na coś uczulona. Żeby było jasne: jestem uczulona na mnóstwo różnych rzeczy, ale są to stare, zaprzyjaźnione alergie. A tymczasem pojawiła się nowość.
Siedzę z wysypką, próbuję nie rozdrapać sobie skóry i absolutnie wykluczam uczulenie na pomarańczę, którą przed chwilą pożarłam. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Gdzieś trzeba sobie postawić granice!
niedziela, 28 lutego 2021
eseistę
Terry Pratchett to obca mi półka w bibliotece. Postanowiłam sprawdzić, czy nadal nie chcemy się z Pratchettem zaprzyjaźnić i pożyczyłam pierwszą książkę tego autora, która wpadła mi w ręce. Nie zastanowiło mnie to, że ktoś umieścił ją na półce "Literatura angielska", a nie "Literatura fantasy".
W ten sposób poznaję Pratchetta jako wspaniałego eseistę. Ależ cudowny jest!
czwartek, 25 lutego 2021
analizie
Od jakiegoś czasu Kalina marzyła o tym, żeby wypocząć i poleżeć. Być może nie doprecyzowała, bo los owszem, dał Kalinie szansę na poleżenie i wypoczynek, ale dał też w gratisie chorobę, o której Kalina naprawdę nie marzyła.
Jeśli ktoś marzył o chorobie, a dostał w zamian coś, czego nie chciał, to bardzo proszę o kontakt. Chętnie rozważę wymianę.
Dla zachęty mogę dodać, że choroba nie jest przykra w ogólnym rozliczeniu, choć przy bardziej wnikliwej analizie można dostrzec w niej sporo prawdziwych, wkurzających upierdliwości.
gorszej
Ludzie się dzielą na takich, którzy w stresie jedzą i na takich, którzy w stresie nie jedzą.
Bezsensem jest zastanawianie się, która grupa ma gorzej, gdyż albowiem i tak wiem, że jestem w tej gorszej.
wtorek, 23 lutego 2021
mamą
Zdałam sobie sprawę, że gdy jestem chora, jestem sama. Oczywiście mam męża, mam córki, mam przyjaciół, ale nie mam już do kogo zadzwonić, żeby się pomartwił o każdą drobnostkę, dzwonił co chwilę, proponował syrop z cebuli i ciepłą piżamę Żeby spytał, czy nie przyjść i zrobić mi herbatę. Żeby przyszedł z drugiego końca świata i zrobił. I przyniósł własny miód, bo jest lepszy. Bardzo, bardzo wielkie łzy. Bardzo wielkie...
Mama mnie poznaje, ale w jej czynnościach życiowych wyłączyła się funkcja bycia mamą. Teraz jest małą dziewczynką. I obie, ona i ja, potrzebujemy mamy.
Ale, do cholery, nie mam siły być mamą dla nas obu...
niedziela, 21 lutego 2021
działań
Kalina przyjęła szczepionkę przeciw koronawirusowi. Z radością przyjęła.
I wraz ze szczepionką przyjęła cały garnitur działań niepożądanych. Trwały one nieco ponad dobę i odeszły. Prawdopodobnie przeszły na inną zaszczepioną właśnie osobę.
Teraz Kalina produkuje przeciwciała.
piątek, 19 lutego 2021
codziennie
środa, 17 lutego 2021
najprostsze
Córka Kaliny brała udział w konkursie matematycznym, który jest trudny jak smok.
Córka opowiedziała Kalinie, jak rozwiązała jedno zadanie - najprostsze.
Kalina opowiedziała swojej koleżance matematyczce, jak jej córka rozwiązała najprostsze zadanie.
Matematyczka zrobiła wielkie oczy. Zadanie było rozwiązane źle.
Kalina wieczorem przekazała informację córce, że najprostsze zadanie córka rozwiązała źle.
No trudno - powiedziała córka i spojrzała w telefon. Właśnie w tym momencie dostała informację o wynikach konkursu. Okazało się, że napisała najlepiej w szkole, przeszła do kolejnego etapu. A źle rozwiązała jedno zadanie. Najprostsze.
W ten oto sposób los pokazał Kalinie, że mówienie przed ogłoszeniem wyników takich rzeczy córce jest złe, złe, złe i to Kalina nie przeszła do kolejnego etapu z bycia mądrą mamą.
Dziękuję Ci, Losie!
Zapamiętam naukę!
wtorek, 16 lutego 2021
pamietać
Kalina wie, że życie to górka i dołek, górka i dołek, górka i dołek, a cała tajemnica szczęścia polega na tym, żeby o tym pamiętać.
Kalina wie.
Ale gdy Kalina wpada w dołek, i tak ma wrażenie, że życie to dołek, dołek, dołek i dołek.
niedziela, 14 lutego 2021
panczeniści
Holendrzy są narodem praktycznym, o czym córka Kaliny przekonała się wielokrotnie. Zakupy podstawowych sprzętów Holendrzy zaczynają zwykle w sklepach z używanymi przedmiotami (po co kupować nowe, skoro można kupić używane?), używają wszystkiego tak długo, aż się rozpadnie, a do pracy, na urodziny cioci i na pierwszą randkę jeżdżą rowerami.
Sytuacja rowerowa zmienia się nieco raz na kilkanaście lat, gdy przychodzą kilkudniowe mrozy i spada śnieg. Wówczas Holendrzy z rowerów przesiadają się na łyżwy i jeżdżą po kanałach, jak panczeniści na rozgrzewce.
Córka Kaliny przysłała film, nagrany dziś na jednej z głównych ulic miasta. Chodniki puste. Kto żyw, posuwa po lodzie na kanale. No można się rozpędzić, słowo daję! I w zasadzie można wszędzie dojechać, bo w Hadze każdy mieszka albo nad kanałem, albo w jego pobliżu.
Samochód Kaliny wczoraj dostał zawału. Kalina bardzo żałuje, że do pracy nie może dojeżdżać na łyżwach, tylko musi się przygotować na spacery. Rozpoczynanie pracy o 6:30 powinno być zakazane, zwłaszcza zimą. I zwłaszcza bez samochodu.
wtorek, 9 lutego 2021
liczba
niedziela, 7 lutego 2021
świetlicy
Kalina ustawiła stoły w świetlicy w spory kwadrat, żeby dzieci miały ze sobą jak najmniejszy kontakt, ale żeby mogły się widzieć i słyszeć.
- W środku, między stołami, jest wybieg dla nosorożców i nie wolno tam wchodzić - powiedziała Kalina, chcąc wprowadzić pewne zasady.
Uczniowie zrozumieli i z szacunkiem patrzyli na tych śmiałków, którzy wchodzili do dzikich bestii, żeby wyciągnąć bidon albo piórnik.
Po tygodniu przypadł kolejny dyżur Kaliny w szkolnej świetlicy. Kalina ponownie ustawiła stoły w wielki kwadrat i zasiadła z jednej strony, robiąc kolaż z koniem w kapeluszu.
- Proszę pani, czy dzisiaj to też jest wybieg dla nosorożców - spytał Staś z 2b.
- Ależ skąd! - oburzyła się Kalina. - Dzisiaj to wybieg dla głodnych krokodyli.
Staś odwrócił się na pięcie, poprawił maseczkę na nosie i podszedł do Jasia.
- Uważaj. Dzisiaj głodne krokodyle - powiedział szeptem i usiadł od strony drzwi, prawdopodobnie żeby być bliżej wyjścia...
piątek, 5 lutego 2021
weekend
wtorek, 2 lutego 2021
zegar
Przestawił mi się zegar i śpię po południu.
Wieczorami czytam.
W nocy mam koszmarne sny, w których coś złego dzieje się moim bliskim.
Rano budzę się bez chęci.
Po południu śpię.
I tak od marca 2020. Aż do dziś. Przez cały ten długi tydzień. Albo miesiąc. Albo rok.
niedziela, 31 stycznia 2021
przypadek
W szkole Kaliny kolejny przypadek covid wśród dzieci z nauczania początkowego. Wszyscy nauczyciele, którzy mieli choćby chwilowy kontakt z tą klasą, lądują na kwarantannie. Dzieci z tej klasy lądują na kwarantannie. Rodzeństwo tych dzieci nadal chodzi do szkoły.
Kurtyna.
sobota, 30 stycznia 2021
złamała
Mama Kaliny złamała sobie rękę. Kalina, z pomocą opiekunki, dotargała mamę do samochodu i zawiozła do szpitala ortopedycznego, żeby tam ktoś w miarę delikatny i czuły założył mamie gips.
I wtedy zaczęły się problemy. Okazało się, że kość złamała się w taki sposób, że nie ma szans na zrośnięcie. Konieczna operacja. Minimum tygodniowy pobyt w szpitalu. Narkoza. Brak odwiedzin.
Mama Kaliny nie je samodzielnie. Połyka jedzenie tylko w formie płynnej. Nie umie się sama napić. Często nie wie, kim jest i gdzie mieszka. Nie rozpoznaje już własnego kota, swoich zdjęć i czasem nie umie połączyć Kaliny z jej imieniem. Wymaga bezustannego dozoru.
I no to wszystko znowu szpital?! Tydzień?! Bez całodobowej opieki?! Bez Kaliny, która przyjeżdża co chwilę, żeby mamie wlać w głowę spokój i miłość?! Bez opiekunki, która ciągle z mamą rozmawia?!
Kalina podjęła najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Nie wyraziła zgody na operację. Zabrała mamę razem z jej złamaną kością do domu. Wszyscy na izbie przyjęć patrzyli na Kalinę, mając w oczach nieco oburzenia i nieco zrozumienia. Założono mamie gips, żeby chwilowo unieruchomić złamanie. Za dwa tygodnie gips będzie zdjęty i mama już nigdy nie będzie miała sprawnej ręki. Prawej. Jedynej, którą mogła jeszcze poruszać (lewa ręka mamy jest niesprawna od kilku lat).
Powrót do domu oznaczał konieczność wtargania mamy do domu. Pierwsze piętro. Mama nie podnosi nóg na wysokość schodów. Kalina dźwigała mamę schodek po schodku. Musiała przy tym podnosić mamę, ściskając ją za tors.
To było w piątek. Dzisiaj jest sobota i Kalina coraz bardziej rozumie, że wczorajszym dźwiganiem chyba rozwaliła sobie staw kolanowy. Do tego dochodzą okropnie nadwerężone mięśnie, które uniemożliwiają normalne poruszanie. Przemęczenie i stres sprawiają, że Kalina traci ducha.
I do tego ta okropna, najgorsza decyzja w życiu, która, Kalina o tym wie, była jednocześnie najlepszą.
środa, 27 stycznia 2021
odszukiwaniem
wtorek, 26 stycznia 2021
poniedziałek, 25 stycznia 2021
plan
Kalina zrobiła plan obiadów na tydzień. Lista zakupów, odbębnione zakupy, poczynione przygotowania, przepisy umieszczone w telefonie. Wszystko było naprawdę jak we śnie.
Tylko że się Kalina obudziła już przed pierwszym obiadem, gdy zauważyła, że mąż pożarł część obiadowego składu. Doszło do drobnych zastępstw (jabłko zamiast brzoskwini, marchew zamiast ananasa, dżem agrestowy zamiast limonki) i dało się zjeść. Niestety pożeranie składników obiadowych weszło mężowi w krew i miniony tydzień przeżyliśmy pod hasłem "mąż zjada obiad poprzedniego wieczora w formie składników, Kalina z córką jedzą erzac z tego, co zostało w lodówce".
Obiady ostatecznie nie były takie złe, co może być argumentem w rozmowie o sensie robienia planu obiadów na tydzień. Chyba Kalina jest jednak przeciw. Ale się przy swoim zdaniu nie upiera.
niedziela, 24 stycznia 2021
królestwa
Jutro jest dzień Królestwa Kaliny. Kalina będzie walczyć o swoje. Swoje poglądy, swoje prawdy.
Pierwszy raz taki dzień. Pierwszy raz taka walka.
czwartek, 21 stycznia 2021
szczęścia
Kalina rozmawiała z uczniami na lekcji wychowawczej o tym, co się dzieje z człowiekiem, gdy mu czegoś brakuje. O tym, że warto spojrzeć w głąb siebie i poszukać, czego mi trzeba do szczęścia. A nie warto obwiniać wszystkich dookoła za swoje uczucia.
Ćwiczyliśmy. Kalina opisała pewną sytuację i prosiła o wyobrażenie sobie, jakie uczucia wywołuje ona w człowieku. I o jakich potrzebach te uczucia świadczą. Dziesięciolatkowie pięknie potrafili odnaleźć niezaspokojone potrzeby i umieli nazwać je swoimi słowami.
A potem Kalina powiedziała o zniechęceniu, braku energii, smutku i poprosiła uczniów, żeby spróbowali powiedzieć, w jakich sytuacjach tak się czują i czego im wtedy brakuje. I to, co usłyszała Kalina, było naprawdę przerażające. Większość uczniów przyznała, że czują się tak teraz. Są smutni, zniechęceni, nic im się nie chce robić. Nie mają na nic siły. Zapytani o to, czego im brakuje, żeby poczuli się inaczej, odpowiedzieli: kolegów...
Kalina czytała o tym, że depresja u dzieci ma teraz swoje pięć minut. Ale czytać, a usłyszeć od swoich własnych, prywatnych czwartoklasistów, o których chce się dbać wszelkimi możliwymi sposobami - to dwie różne sprawy.
wtorek, 19 stycznia 2021
literackiego
Kalina uwielbia czytać książki dla dzieci i młodzieży. Narnia, Harry Potter, Muminki, Ania z Zielonego Wzgórza, Bajeczki z obrazkami. To repertuar z zakresu pierwszej pomocy psychologicznej dla Kaliny. Jak jest źle - Harry Potter. Jak jest bardzo źle - Bajeczki z obrazkami Sutiejewa.
Kalina, ucząc biologii w szkole, bardzo często odwołuje się do Harrego Pottera, ponieważ w doskonały sposób, na podstawie analizy cech mugolstwa i czarodziejstwa, można wytłumaczyć całą genetykę w klasie ósmej.
Katechetka w szkole Kaliny jest odmiennego zdania. Przekazuje uczniom swoją prawdę o Harrym Potterze, która daleka jest od zachwytu i szacunku dla kunsztu literackiego autorki. Katechetka, wypowiadając się na temat Harrego Pottera, używa słowa "grzech", którego Kalina w tym znaczeniu zupełnie nie rozumie.
I nie zrozumie.
PS. Dla wtajemniczonych: gen mugolstwa jest dominujący, czarodziejstwa - recesywny.
poniedziałek, 18 stycznia 2021
mistrzowskiej
Kalina długo zastanawiała się, czy opisać pewne zdarzenie. Prawdziwe, słowo honoru. Historia nie należy do łatwych i przyjemnych, ale i takie się zdarzają.
Kalina miała psa. Psa pożeracza. Pies pożeracz zjadał na spacerach wszystko, co tylko zdążył złapać do pyska.
I w końcu stało się to, co musiało się stać. Pies udowodnił, że należy do klasy mistrzowskiej w tej kwestii:
Pewnego dnia, na spacerze, pies zatrzymał się, wygiął grzbiet w pałąk i zaczął robić to, po co przyszedł: kupę. Kalina stała obok i zerkała na rozwój sytuacji. Uwagę Kaliny przykuło coś, co wydostawało się z ciała psa otworem przeciwnym do pyska: było bladoróżowe i dość długie. Po kilku sekundach, które trwały około tygodnia, Kalina zorientowała się, co się stało:
pies Kaliny zrobił kupę opakowaną w prezerwatywę.
Słowo harcerza, że tak było.
Musiał wcześniej zjeść prezerwatywę na jakimś spacerku. A prezerwatywa ustawiła się w jelicie psa w taki sposób, że napełniła się usuwaną zawartością. A finisz miał miejsce w chwili, gdy pies defekował blisko Kaliny, dzięki czemu udało się zaobserwować zachodzące zjawisko. Nie wierzycie w to, że można wyrzucić szóstkę wiele razy pod rząd? Można!
To historia prawdziwa. A dowody na to są dwa:
1. nie ma na tyle silnego związku chemicznego, który zażyty w zalecanych dawkach pozwoliłby umysłowi wymyślić taką historię.
2. Kalina jest jedyną znaną sobie osobą, która ma w życiu przygody tego kalibru. Wątpicie? A byliście kiedyś zaaresztowani na stacji benzynowej za posługiwanie się kradzioną kartą kredytową? No właśnie! :-) :-)
niedziela, 17 stycznia 2021
pierwszą
czwartek, 14 stycznia 2021
winna
A gdyby nie wymyślono mitu o Syzyfie, może udałoby się unikać sytuacji, gdy człowiek bezustannie wpycha swój głaz pod górkę i spada wraz z nim z góry na dół w jednej sekundzie?
Jak zwykle: winna literatura.
Winna.
Jabłka też winne.
niedziela, 10 stycznia 2021
jednostajnym
niedziela, 3 stycznia 2021
niepokój
Mama Kaliny traci spokój, a znajduje niepokój, co bardzo martwi Kalinę.
Wszechświecie, daj mamie Kaliny radość i szczęście. Niech nie wypełnia swoich ostatnich rozdziałów smutkiem.
niedziela, 27 grudnia 2020
etap
poniedziałek, 21 grudnia 2020
kapsułek
Gdy kilka tygodni temu córka Kaliny zauważyła, że używamy w domu zamiast kapsułek do zmywarki - kapsułek do prania, Kalina śmiała się z tego kilka dni. Gdy wczoraj Kalina odkryła, że zamiast kapsułek do prania w domu używamy z kolei kapsułek do zmywarki - już jej się nawet śmiać nie chciało.
Są ludzie świetnie zorganizowani i działający rozważnie. Tacy, którzy mają w sobie gen pomyślunku, planowania i zdrowego rozsądku.
Nie, nie - Kalina nie ma żadnego z nich. W tej kwestii nie ma żadnych wątpliwości.
Ps. Lepszy efekt dają kapsułki do prania. Naczynia wyglądają po nich całkiem znośnie. Po kapsułkach do zmywarki pranie pachnie jak szalet, a do tego tkaniny stały się szorstkie. Nie próbujcie sami. Uwierzcie Kalinie.
czwartek, 17 grudnia 2020
piątek, 11 grudnia 2020
demencją
Mama Kaliny jest najfajniejszą staruszką z demencją ever. Nie pamięta, że tydzień temu wróciła ze szpitala covidowego.
- Ktoś z nas był chory na covid? - pyta przerażona mama, gdy dosłyszała strzępek rozmowy.
- Tak, ty mamo - odpowiada bezmyślnie Kalina.
- To dlaczego nikt mi tego nie powiedział?! Przecież mogłam kogoś zarazić! - odpowiada mama, a Kalina już wie, że opiekuńczość i troska o innych nie mijają z wiekiem.
dojrzewaniu
- Dzisiaj na lekcji porozmawiamy o dojrzewaniu - powiedziała Kalina, która lubi rozmawiać.
- Czy będziemy mówić o miesiączce? - spytał Jasiu, który często pyta.
- Ja jeszcze nie mam miesiączki - stwierdził Krzyś, który często stwierdza.
- A ja właśnie teraz mam miesiączkę - pochwaliła się Julcia, która lubi się chwalić
I jak tu nie lubić takiej pracy? :-)
środa, 2 grudnia 2020
PITa
Kalina dostała wezwanie do zrobienia korekty PITa.
Brzmi jak świetny żart.
Mogli również przysłać Kalinie wezwanie do zbudowania łodzi drążącej dziury w dnie oceanu. I też mogli dać tydzień na wykonanie.
Dziś Kalina podjęła walkę z systemem e-PIT i okazało się, że poległa już na wejściu. Trzy razy wpisała źle dane z poprzednich PITów i system uznał, że Kalina to nieKalina. Kazano spróbować jutro.
Skoro strona rządowa informuje, że nadejdzie jutro - warto żyć ;-)
niedziela, 29 listopada 2020
koronawirusem
Buddyści mówią: Kalino, nie myśl o przyszłości ani o przeszłości.
Kalina nie posłuchała. Myślała i myślała. Starała się i starała, żeby mama Kaliny nie zaraziła się koronawirusem. Najwyższe środki ostrożności. Maseczki. Dezynfekowanie wszystkiego. Dystans. Pracująca z dziećmi Kalina czuła się zagrożeniem dla mamy. Aż tu los pokazał Kalinie środkowy palec, umieścił mamę Kaliny w szpitalu i tam zaraził mamę koronawirusem.
Mama Kaliny przebywa aktualnie w szpitalu covidowym. Przechodzi chorobę fantastycznie. Kalina życzy każdemu choremu, żeby tak ją przechodził. Niestety neurotoksyczność wirusa nie była dla mamy Kaliny łaskawa. Pobyt w szpitalu, wirusowe toksyny, odosobnienie, sama choroba - wszystko to sprawiło, że mama Kaliny odpłynęła duchem do innej krainy. Wraz z duchem odpłynął cały intelekt, cała pamięć, całe wszystko.
Mama Kaliny nie wie. Nie wie kim jest, gdzie jest i dlaczego. Nie wie, kim są opakowane w kosmiczne kostiumy pielęgniarki. Nie wie, kim jest jej córka.
Buddyjskie "bądź tu i teraz" stało się dla mamy Kaliny celem i sensem życia. Niechcący.
Mama Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Dokładniej mówiąc: ciało mamy Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Gdzie jest duch mamy - Kalina nie wie. Prawdopodobnie tam, gdzie powinien być. Teraz.
czwartek, 29 października 2020
palce
Kalina zapomniała hasła do swojego bloga. Zdarza się, zwłaszcza Kalinom.
Zmotywowana przez Polly Kalina spróbowała założyć nowy blog i wtedy okazało się, że "samo się otworzyło". Nie ma co komentować. Życie.
Kalina żyje na kilka etatów. Pracuje w szkole, choć ostatnio nie ma w niej uczniów. Opiekuje się mamą, która jest w kiepskiej formie intelektualnej i sprawnościowej. Jest także mamą ósmoklasistki, która przygotowuje się sama do konkursu matematycznego i potrzebuje wsparcia. Jest też osobą, zajmującą się domem (tak, tak, wiem, nie ma w domu chleba. Ludzkość wytrzymała bez chleba kilka milionów lat, my też damy radę!).
A przede wszystkim Kalina stara się wrócić do swojej dawnej Kaliny. Do osoby, która umiała być spokojna, gdy chciała. Która wiedziała, co czuje. Która umiała dbać o siebie. Która czuła, gdy jest jej zimno. Która wiedziała, kiedy chce jej się siusiu, a kiedy powinna coś zjeść. Bo ostatnie miesiące sprawiły, że Kalina w amoku, pośpiechu, pędzie i mentalnym ścisku nie jadła, nie piła, nie spała, nie odpoczywała, tylko zawsze biegła, bo cel zawsze był z przodu. Kalina chudła i chudła, aż wreszcie została tylko fasada. Teraz Kalina wypełnia ją powolutku. Palce u stóp są już gotowe.