Minął miesiąc od śmierci mamy. Teraz widzę, jakie miałam szczęście, że mama odchodziła stopniowo.
Najpierw odeszła jej pamięć, potem zniknęła jej inteligencja, poczucie humoru, na końcu odeszła mama... Miałam czas, żeby przyzwyczajać się do tego, że w mamie było coraz mniej mamy. Że kontakt z nią był coraz mniejszy.
Mogłam przyzwyczajać się, że muszę sobie radzić bez tego, co stanowiło jej części. Ktoś odcinał nożyczkami poszczególne fragmenty i sprawdzał, czy daję sobie radę.
Było ciężko, ale dawałam radę.
I teraz jest ciężko, bardzo ciężko, ale daję radę. Chociaż odruch łapania za telefon, żeby zadzwonić do niej i pochwalić się sukcesem córek, pozostał. Dzwonię wtedy do cioci, albo do nabytej siostry i proszę, żeby cieszyły się ze mną.
Psuje się mój telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki z telefonu mamy. Odebrała, ale nie odezwała się.
- Halo? Jesteś? - spytałam.
- Wyświetliłaś mi się jako mama Basia - powiedziała po dłuższej chwili moja przyjaciółka.
- Masz numer mojej mamy? - zdziwiłam się.
- Pomieszkiwałam u niej, nie pamiętasz? Gdy nie miałam gdzie się podziać zimą, na pierwszym roku studiów. I potem wpadałam do niej, gdy jeździłam do księgowego. A ona dawała mi sadzonki do ogrodu. I zawsze nalewała tak mało herbaty do filiżanki....
Nie pamiętałam, ale zrozumiałam, że to była nasza wspólna mama.
Kalinko... wzruszasz mnie od dawna. chciałbym mieć TAKĄ córkę.
OdpowiedzUsuńjesteś niezwykłym człowiekiem. trudno będzie komuś dogonić Twoją wrażliwość.
oby Tobie trafiła się równie empatyczna zmiana światów. samotność, jako wybór, nie jest zła, ale jako brak innych możliwości, to już skostniały kosmos. życzę Ci, żeby znalazł się ktoś równie czuły, jak Ty, gdy nadejdzie czas... a przyjdzie każdemu z nas.
Nie ma ideałów. Nie byłam córką marzeń.
Usuńchociaż dziwnie to zabrzmi chyba miałaś trochę szczęścia w swoim nieszczęściu. Utrata rodziców jest dla nas nieunikniona ale na pewno lepiej żeby odeszli po kawałku niż nagle i niespodziewanie no i najlepiej jak najpóźniej. Mój ojciec zmarł gdy miałam 17 lat oczywiście to było o wiele za wcześnie ale doceniam że też odchodził powoli bo był nieuleczalnie chory a nie że zginął nagle w wypadku. To pozwoliło nam się z tym jakoś lepiej pogodzić.
OdpowiedzUsuńDał Wam czas na oswojenie sytuacji.. Teraz wiem, jakie to ważne...
Usuń