Znam człowieka, którego w czasach mojej młodości nazywano by wariatem. Teraz nie używa się tego określenia. Teraz nie można nawet głośno powiedzieć, że gość cierpi na zaburzenia paranoidalne. A prawdopodobnie cierpi, chociaż on nie nazywa tego cierpieniem. Mówi, że go wszyscy nagrywają, śledzą, kontrolują, sprawdzają, są do niego nieżyczliwie nastawieni, źle mu życzą, donoszą na niego, skarżą, źle o nim mówią i każdy to wróg. A nawet bardziej niż każdy.
Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że tacy ludzie pełnią ważną funkcję w społeczeństwie. Te wszystkie niedobre, złe, złośliwe, wścibskie i donoszące na wszystkich szuje skupiają się wokół paranoika i w ten sposób wokół nas, pozostałej części społeczeństwa, są już tylko ludzie życzliwi, pomocni i uśmiechnięci.
Przynajmniej tak to powinno, moim zdaniem, działać.
teraz się mówi świr a nie wariat i niestety tak to nie działa jakbyś chciała :)
OdpowiedzUsuńA szkoda 🤔
OdpowiedzUsuńnooo byłoby prościej ale często też mawiamy, że ktoś jest zaburzony tak ogólnie głównie jak rozmawiam z pielęgniarkami o wariatach :D
Usuńcoraz więcej takich zwłaszcza w dobie internetów... niestety nie do końca się zgadzam, ze ot wariaci, zaburzeni etcetera bo wtedy byłaby dla nich jakaś nadzieja... to idioci i i głupcy zaślepieni i pewni siebie, wręcz megaegoiści.
OdpowiedzUsuńMegaegoiści - podoba mi się to określenie.
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń