poniedziałek, 11 kwietnia 2016

czkawkę

- Mamo, wiesz skąd się bierze czkawka?
- Podobno ma coś wspólnego z powietrzem.
- Niemożliwe. Przecież jeszcze w brzuchu u mamy dzieci mają czkawkę, a tam nie ma powietrza.
- To może ma coś wspólnego z zimnem?
- Wtedy nigdy nie miałabyś czkawki podczas upałów!
- To nie wiem.
- No właśnie. A ja wiem!

matura

- W podręczniku do trzeciej klasy było zadanie, które uczniowie oraz wszyscy rodzice próbowali rozwiązać przez całą niedzielą. Kontakty telefoniczne, mailowe, grupa wsparcia na facebooku - nic.
- Wiesz, trzecia klasa to nie żarty. W końcu za miesiąc matura!
- To była trzecia klasa podstawówki!
- A... No tak... I jak się skończyło?
- Spytałam starszą córkę, jak to rozwiązać, a ona mi powiedziała, żebym wpisała początek treści zadania w google.
- I co?
- Wyskoczyły setki stron z rozwiązaniami.
- Boże...
- Nie! Myślę, że akurat w tym zadaniu Bóg nie maczał palców...

niedziela, 10 kwietnia 2016

miejscu

- I nie wkurzasz się? Przecież ktoś zaparkował na twoim miejscu!?
- Nie ma się co wkurzać. Teraz nic nie będę robić, bo za godzinę wyjeżdżam. Ale jak wrócę wieczorem, to zastawię go na amen. A rano nie wstaję, więc gość będzie mógł wyjechać dopiero w południe.
- A jeśli on jest tu nowy i nie wie, że wszystkie miejsca na parkingu są prywatne?
- Nauka kosztuje. Czasem pieniądze, czasem wrzody...

czwartek, 7 kwietnia 2016

powstańców

- Co czytasz fajnego?
- Wspomnienia powstańców.
- Miało być fajnego!
- No i jest!
- A oprócz tego masz jakieś inne objawy? Gorączka? Zaparcia? Strzykanie w kolanie?

środa, 6 kwietnia 2016

lato

- Mam swój prywatny system oceny, kiedy jest już lato. I według tego systemu - już jest! Otóż lato pojawia się wtedy, gdy klimatyzacja w samochodzie ustawiona jest na niższą temperaturę, niż ta na zewnątrz.
- To ile było na zewnątrz?
- 22.
- A w środku?
- 21,5.
- Nieduża różnica...
- Nieduża, ale to jest mały krok klimatyzacji, który stanowi ogromny krok dla ludzkości!
- Ale to było wczoraj, bo dziś...
- Dziś miś, jutro futro.

wtorek, 5 kwietnia 2016

ćwirciląc

- Poszłyśmy na spacer nad staw, posłuchać ptaków. Ptaki były, owszem, darły się wniebogłosy, kwiląc, piszcząc, dzwoniąc, ćwirciląc i piszcząc. Natomiast ku mojemu zaskoczeniu widziałyśmy kilkanaście zaskrońców (dwa podczas sytuacji intymnej) i kilka żab (dwie podczas sytuacji intymnej). Rozumiem... Wiosna, słońce, temperatura, ptasia muzyka, ale żeby aż tak...? ;-)

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

budziki

- Zauważyłam, że jak nastawiamy budziki na tę samą godzinę, to one zaczynają dzwonić dokładnie w tej samej sekundzie. Żadnego opóźnienia. Mamy zegarki w telefonach ustawione tak samo. Co do sekundy
- Teraz się nie nastawia zegarków w telefonach. One się same nastawiają, według satelity.
- Satelita nastawia zegarki w naszych telefonach? A jak spadnie?!

sobota, 2 kwietnia 2016

nałożyłam

- Świetnie wyglądasz! Jaka wypoczęta!
- Daj spokój. Nie spałam całą noc. Po prostu rano nałożyłam na twarz puchatą warstwę makijażu, żeby przykryć to, co pod spodem.
- Tak? Czekaj, założę okulary... A, rzeczywiście, teraz widzę. Makijaż, a pod nim katastrofa...

piątek, 1 kwietnia 2016

remont

- Sąsiedzi rozpoczęli remont mieszkania. Coś szlifują. Podejrzewam, że budują arkę Noego i teraz polerują do niej deski, bo nie mam żadnego pomysłu, co innego można aż tak długo szlifować.
- Diamenty...?

środa, 30 marca 2016

kubki

- Dlaczego makaron rurki smakuje inaczej niż makaron kokardki, skoro jest zrobiony przez tego samego producenta z tych samych składników?
- Bo kształt ma znaczenie.
- Na kubki smakowe i tak trafia miazga makaronowa.
- Widocznie kubki smakowe patrzą przez lornetkę co wpada do paszczy i nastawiają odpowiednie urządzenie, wydające decyzję o smaku...

wtorek, 29 marca 2016

rywalizacji

- Zwykle trudno jest obudzić we mnie ducha rywalizacji. Gdy na mojej drodze staje jakiś konkurs i zachęcająco spogląda mi prosto w oczy, wstydliwie spuszczam wzrok i przechodzę na drugą stronę ulicy. Nie przeszkadza mi bycie zdyskwalifikowaną za brak zaangażowania. Tak bywa zwykle. Bo dziś obudził się we mnie duch walczącej bestii. W poczekalni się obudził. U pediatry. Siedziałam grzecznie z paskudnie chorą córką. Pokornie. W kolejce. Nadszedł moment, gdy byłyśmy już pierwsze (i jednocześnie ostatnie...) i nagle pojawiła się rodzinka z dwójką dzieci. Podskakujące, wesołe, gadające maluszki, które wyglądały tak, że nie miałam sumienia usiąść obok nich z moją naprawdę chorą córką. Szkoda ich zdrowia. Państwo rodzice dostali katarakty wybiórczej i zachowywali się tak, jakby mojej córki i mnie tam nie było. No nie zauważyli. Gdy otworzyły się drzwi do gabinetu i wyszła z niego poprzednia mała pacjentka z tatusiem, państwo niczym rącze gazele doskoczyli do drzwi i zaczęli kolanami i łokciami upychać swoje dzieci do środka. Moja córka musiała zwlec się z krzesełka, poskręcać stawy i ułożyć włókna mięśniowe, kaszląc przy tym jak silnik od trabanta. Ja w tym czasie jedną ręką usiłowałam utrzymać ją w kawałku, a drugą wiosłowałam w stronę drzwi. Państwo zauważyli ruch w okolicy, w której siedziałyśmy z córką, więc tym bardziej zagęścili wpychanie się do gabinetu.
- Przepuściłaś ich?
- Nie. Zahipnotyzowałam. Wzrokiem, słowem, gestem i myślą. Najbardziej chyba tonem głosu, bo gdy moja córka już dopełzała do gabinetu, szybciutko ewakuowali spod drzwi swoje dzieci.
- Bali się!
- Myślę, że przeraziło ich to, że jeśli tak kiepsko wygląda moja córka, to cóż może stać się z nimi i ich dziećmi, jeśli się wkurzę...
- A co z córką?
- Gdy wróciłyśmy do domu miała siłę tylko na to, żeby położyć się do łóżka i natychmiast zasnęła. To była najbardziej wyczerpująca podróż w jej życiu.

poniedziałek, 28 marca 2016

kawałek

- Masz ochotę na kawałek sernika?
- Nie, ale zjem. Nienawidzę tego sernika, ale zjem. Nie mogę już na niego patrzeć, ale zjem. Zaczynam podejrzewać, że ten sernik jest efektem działania obcych służb! Może być ten większy...

piątek, 25 marca 2016

suspensu

- Tak się cieszyłam, że nie chorujemy. Że jakoś się trzymamy, mimo wszechobecnych infekcji, gryp, biegunek i kataru
- Kto zachorował?
- Starsza córka. Ona wie, jak to się robi. Jest mistrzynią suspensu. Najpierw dyskretnie wspomina, że chyba będzie chora, co daje nam jakiś kwadrans na zorganizowanie leków przeciwgorączkowych. A po chwili ma już swoje 40 stopni i trudno się z nią porozumieć.
- I co z nią teraz?
- Śpi. Tak będzie przez kilka dni. Gorączka po kokardę, leki przeciwgorączkowe, spanie, spadek gorączki, gorączka po kokardę, leki... Trzeba się trzymać schematów.

czwartek, 24 marca 2016

rzewnymi

- No i zakochałaś się w Gabrielu Kaczmarku?
- Od pierwszego dźwięku. A potem było już tylko gorzej. Pod koniec spektaklu płakałam rzewnymi łzami.
- A ostrzegałam! Ostrzegałam! Ten facet sięga absolutu.
- On ten absolut wyrwał mi w serca!
- Widzę, że cię wzięło!
- W przerwie można było kupić płytę z jego poprzednią operą...
- O, pożyczysz?
- Nie kupiłam...
- O boże...
- Cholerny absolut...

środa, 23 marca 2016

wychowało

- Zaczęłam czytać córce baśnie Andersena. Trochę z konieczności, a trochę z ciekawości, czy to jeszcze działa na dziewczynki.
- Przeżyłaś szok?
- Do teraz nie mogę się pozbierać!
- Miałam tak samo. Moja córka siedziała podczas czytania obok mnie i nawet nie mrugała oczami.
- Moja leżała na dywanie, patrzyła w sufit i nie odzywała się ani słowem.
- A ja myślałam, że moje pokolenie było ostatnim, które wychowało się na tych...
- Ale żeby aż tak...?

wtorek, 22 marca 2016

mięcha

- Od czasu do czasu napada na człowieka ochota na wielki kawał pieczonego mięcha. Takiego, które jeszcze niedawno biegało na czterech nogach po łąkach i lasach. Nabyłam ów kawał drogą kupna.
Do mięsa dołączona była instrukcja przyrządzania: że najpierw patelnia, potem piekarnik, ile czasu, w jakiej temperaturze... No nic, tylko robić, jeść i przypominać sobie swoje jaskiniowe korzenie.
Po dokonaniu wszystkich punktów zgodnie z instrukcją należało wyjąć mięso marzeń z piekarnika i pozwolić mu zrelaksować się przed jedzeniem. Obsmażyłam, upiekłam, wyjęłam i uznałam, że mięso jest... nie do końca upieczone, żeby nie powiedzieć: kompletnie surowe. Uznałam, że nawet ja, miłośniczka niedopieczoności, nie będę w stanie zjeść mięsa, w którym włókna białkowe są w stanie zupełnie nienaruszonym.
Umieściłam wspomniany kawał żarcia ponownie w piekarniku, przedłużając czas pieczenia o połowę. Piekarnik zadzwonił, mięso wyjęłam. Zgodnie z instrukcją zapewniłam mu godziwy odpoczynek. Pełen relaks. Dojrzewanie przed obiadem.
Niestety, był to zdecydowanie relaks jednostronny, gdyż trudno mi było się relaksować, widząc coś tak pysznego i jeszcze na dodatek wąchając zapach, który do mięsa dołączony był gratisowo.
Po kilkunastu minutach powstrzymywania się od pożarcia pieczeni zaczęłam kroić mięcho jak przykazano i ku mojemu zaskoczeniu zauważyłam, że wyciekający z niego płyn do złudzenia  przypomina czystą, żywą krew. Mięso było surowe.
Nie zebrałam wyciekającego płynu na czerninę, czego żałuję...
Pokroiłam kawał świni na plastry, wsadziłam do piekarnika, ustawiłam funkcję: grill i teraz czekam, aż wyjdzie z mojej wspaniałej pieczeni cokolwiek, co nie będzie na talerzu przypominać scenografii do filmu "Teksańska masakra piłą mechaniczną".

poniedziałek, 21 marca 2016

szyję

- No i masz. Ledwo się wiosna zaczęła, a już mnie jakiś owad użarł w szyję! Wyskoczył bąbel swędzący, wielki jak Madagaskar!
- Nie martw się, może to tylko wszy?

zgodzisz

- Mamo, zgodzisz się?
- Nie.
- Ale mamo, no proszę!
- Nie.
- Ale proszę cię.
- A co ty zrobisz dla mnie?
- ??? Yyyy... Wyniosę śmieci?
- To ja dla ciebie wyniosłam wczoraj śmieci i jesteśmy kwita. Ale się nie zgodzę.

niedziela, 20 marca 2016

czyta

- Fundacja, nadzorująca akcję "Cała Polska czyta dzieciom" wydała mnóstwo ślicznych, kolorowych ulotek-zakładek, które są rozdawane dzieciom. Zastanawiam się, czy reklamy tej kampanii nie powinny być raczej drukowane na kartach kredytowych i na odwrocie paragonów ze stacji benzynowych...
- Może lepiej na opakowaniach kawy i tabletkach nasennych?
- Tak. Na tabletkach nasennych. To byłby hit.

sobota, 19 marca 2016

przeciętny

- Jaka jest twoja ulubiona książka?
- "Dzieci z Bullerbyn".
- Nie, no daj spokój! Jakaś dla dorosłych.
- Niech będzie "Czarodziejska góra" Manna.
- Nie możesz podać jakiejś zwykłej książki? Odpowiedz tak, jak na takie pytania odpowiada przeciętny Polak!
- W takim razie: książka gwarancyjna najnowszego iPhone'a...

samochodzie

- Czytam "Bezcennego" i wkurza mnie ta książka okropnie. Po pierwsze jestem zła, że to nie ja wymyśliłam taką świetną fabułę. Po drugie zarwałam przez nią noc, a dzisiaj w nocy jadę do Warszawy i znowu się nie wyśpię. A po trzecie mam tylko książkę a nie audiobooka i nie mogę słuchać w kuchni i w samochodzie.

piątek, 18 marca 2016

przebadany

- Taka nagonka na suplementy diety w internecie, a ja i tak tego nie rozumiem...
- Lek musi być przebadany, kontrolowany, podlega normom. A suplement diety nie musi być przebadany, jego produkcja nie jest kontrolowana i nie podlega żadnym normom.
- Czyli że mogę od jutra zacząć produkować środek na zmniejszenie spożycia czekolady i sprzedawać go w kapsułkach jako suplement diety?
- Teoretycznie możesz. Praktycznie chyba nikt nie kupi środka na zmniejszenie spożycia czekolady, bo przecież czekolada jest najpyszniejsza na świecie i wszyscy chcą ją jeść!

czwartek, 17 marca 2016

morska

- Świnka morska jest zwierzęciem wybitnie inteligentnym. Ma wrodzone umiejętności, których może jej pozazdrościć przeciętny człowiek. Otóż świnka rozpoznaje moment, w którym człowiek się budzi. Nie trzeba nawet się poruszyć, wystarczy zmienić bieg oddechu z pozycji "sen"na pozycję "prawie jawa". Wówczas świnka zaczyna piszczeć tak głośno, że natychmiast ktoś z domowników biegnie ją nakarmić.
- Miliony lat świńskiej ewolucji zrobiły swoje...

środa, 16 marca 2016

kierowca

- Sąsiad opowiadał mi, że podczas urlopu przejechał jako kierowca 1700 km w dwa tygodnie.
- I był z tego dumny, czy się wstydził, że tak mało?
- Normalni ludzie spędzają inaczej wakacje niż my!
- Normalni ludzie spędzają wakacje, a w naszym wypadku to wakacje spędzają nas!

wtorek, 15 marca 2016

znajomością

- Podobno w Polsce brakuje osób ze znajomością niemieckiego, które znają się na biznesie.
- Mam wrażenie, że w Polsce generalnie brakuje osób, które znają się na biznesie. Niemiecki nie odgrywa tu większej roli.

niedziela, 13 marca 2016

psem

- Spaliśmy latem na kempingu razem z setką niemieckich emerytów. Każdy z nich przyjechał na kemping z psem. Oczami wyobraźni już widziałam psie miny na każdym zakręcie, gryzące się psy na ścieżkach i plączące pod nogami smycze.
- I co?
- Niestety... Pieski były jak z obrazka. Ciche, spokojne, przyjaźnie nastawione do innych psów i do ludzi i na dodatek właściciele sprzątali po nich miny.
- Różnice między Wschodem i Zachodem...
- Ale żeby dotyczyły nawet psich kup?!

sobota, 12 marca 2016

geografii


- Dziewięcioletnia córka koleżanki spytała ją ostatnio, czy o narządach rozrodczych człowieka będzie się w szkole uczyła na lekcjach geografii.
- A powinna! Te wszystkie wzgórki i jaskinie...

środa, 9 marca 2016

siwieją

- Jakie równouprawnienie? Jakie? Mężczyźni nie depilują nóg, a jak siwieją, to uznajemy to za zaletę!
- Nie marudź. Ciebie siwizna przecież nie dotyczy i nigdy nie będzie.
- Tak. Dziękuję ci. Naturalnie, że ja zawsze naturalnie.
- Tylko że przez pół życia byłaś hiszpańską brunetką, a teraz jesteś irlandzką blondynką...
- Natura zmienną jest, a świat się kurczy. Nie poradzisz. Nie
poradzisz...

wtorek, 8 marca 2016

life

- Anglicy zawsze tacy grubiańscy. Nie to co my - naród z tradycjami, bogatą historią, kulturą języka i obyczaju. A u nich prostactwo na każdym kroku widać. Weźmy na przykład taki zwrot: samo życie. Ileż w nim treści. Ileż poezji. A po angielsku? Fucking life! Niegustownie.
- Chyba się pomyliłaś, bo fucking life znaczy pieprzone życie.
- Proszę, nawet nasze pieprzone życie ma w sobie tę filuterną dwuznaczność...

poniedziałek, 7 marca 2016

paznokci

- Zauważyłam, że wszystkie prace domowe, wymagające moczenia rąk w cieczach żrąco-chemicznych, okazują się niezbędnie konieczne na dzień po pomalowaniu paznokci.

gruntową

- Dowożę do szkoły trzy dziewczynki. Dwie własne, jedna pożyczona. Do domu trzeciej dziewczynki jedziemy drogą, zwaną szumnie gruntową. Gruntu na niej niewiele, przeważają dziury, wąwozy i kaniony. Jazda po niej to bezustanny slalom. Nie slalom pomiędzy dziurami, bo się nie da. Jest to slalom związany z próbami jechania chociaż jednym kołem po górkach, gdyż albowiem utknięcie wszystkimi czterema kołami w dołkach może spowodować dłuższy postój. Droga ma około kilometra, przejazd nią zajmuje ponad 5 minut. Pięć podskakujących minut, z oczami wlepionymi w trasę, z okrzykami: mamo, w lewo!, mamo, duży dół po prawej!, mamo, spróbuj teraz szybciej!.
Dziś, jak zwykle, moje dziecię zadzwoniło do koleżanki, informując, że wyjeżdżamy. Trzecia dziewczynka kończy wtedy śniadanie, zakłada paltocik, bierze tornister i wychodzi z domu, oczekując, aż my się dokulamy. I co się dziś stało? Wyrównali nam drogę! Nie, żeby aż asfalt, ale przejechał spychacz i mamy prawdziwą drogę gruntową, którą można jechać!
Zburzyło nam to cały dojazd do szkoły. Byłyśmy za wcześnie pod domem trzeciej dziewczynki, ona się zdenerwowała, że musiałyśmy na nią czekać, dojechałyśmy szybciej do pierwszej szkoły, co pociągnęło za sobą łańcuszek dzieci, przyjeżdżających za wcześnie na lekcje.
Taka sytuacja.

niedziela, 6 marca 2016

kot

- Chyba adoptował mnie kot...
- Dba o twój wikt i opierunek?
- Na razie dba o izolację termiczną mojej szyi w nocy... Nie wiem, czy można to uznać raczej za wikt, czy raczej za opierunek...
- To jest opakunek. Na resztę musisz sobie zapracować. Kot niczego nie robi bez powodu. Nawet gdy cały dzień śpi, jest w tym głęboki, moralny sens.

sobota, 5 marca 2016

bułkę

- Masz ochotę na chrupiącą bułkę?
- Nie.
- A na niechrupiącą?
- A wiesz... Może bym jednak zjadła...
- To musisz poczekać do jutra, aż się odchrupi...

piątek, 4 marca 2016

termin

- Zmienili mamie termin operacji. Przenieśli ją na 2 czerwca.
- A który rok?
- 2016.
- Jak to!? Przecież teraz mamy 2016!
- Takie cuda! Też nie wierzyłam!
- Może mama powinna kupić teraz kupon na jakiejś loterii?
- E, nie... Skoro nie trafiła z terminem, to szóstki też nie trafi...

paluszki

- Stoję na balkonie. Pod moimi stopami zaparkowany samochód. Podchodzi do niego tatuś z dwuletnim chłopcem. Otwiera tylne drzwi od strony kierowcy. Coś wrzuca na siedzenie. Chłopiec stoi przy drzwiach kierowcy. Tatuś zamyka tylne drzwi. Nanosekunda ciszy i nagle przerażający wrzask dziecka, stojącego przy połączeniu przednich i tylnych drzwi. Cztery paluszki chłopca tkwią w szczelinie, przy zawiasach tylnych drzwi. Tatuś otwiera drzwi, wyciąga dłoń chłopca ze szpary, bierze na ręce dziecko. Ogląda paluszki. Próbuje wyciszyć krzyk dziecka. Zaczyna rzucać przekleństwami. Na prawo, na lewo, na drzwi, na szczelinę, omijając chłopca. Z przeraźliwie płaczącym chłopcem znika w wejściu do sąsiedniego budynku. Trzymam kciuki za paluszki chłopca.

sweter

ciężko pracujący sweter od Psa w Swetrze 
- Wyglądasz jak Eskimos.
- Nie mówi się Eskimos, tylko Innuita.
- W takim razie wyglądasz właśnie tak. Masz gorączkę?
- Wręcz przeciwnie. Było mi niezmiernie zimno. Dlatego owinęłam się kocem, zrobiłam sobie imbir z miodem i cytryną i założyłam Najcieplejszy Sweter na Świecie.
- I co
- Czytam  artykuł o BHP i mam nadzieję nie umrzeć przy pracy. To byłoby wbrew przepisom.
- No wiesz... Za odszkodowanie  w związku z twoją śmiercią mogłabym pojechać do Ekwadoru. Tam jest ciepło.

warstwą

- I co, zdążyłaś?
- Nie.
- Przecież wyszłaś dużo wcześniej!
- Cały samochód pokryty był pięciomilimetrową warstwą lodu. Odkuwałam go przez 10 minut. Uszkodziłam sobie chyba mięsień odkuwacz barkowy, bo nie mogę odsunąć kości ramieniowej od żeber.
- Kupiłam jakiś czas temu specjalny płyn do usuwania lodu z szyb. Wystarczy psiknąć na szybę i po chwili lód się rozpuszcza. Stoi w przedpokoju, przy drzwiach. Mogłaś wziąć.
- Podobno człowiek może odczuwać w jednej chwili tylko jeden ból. I wyobraź sobie, że teraz ustąpił mi całkowicie ból barku. Odczuwam na jego miejsce ogromny ból nienawiści!

czwartek, 3 marca 2016

umalowane

- Uważasz, że kobiety w pewnym wieku powinny sobie robić mocny makijaż na co dzień?
- Uważam, że nie. Wyglądają wtedy jak umalowane pudernice. Nie dotyczy to natomiast mnie. Ja powinnam. A ty?
- Ja też powinnam, ale inne nie. Całkowicie się zgadzam.

poniedziałek, 29 lutego 2016

tylko

- Zobacz, paruje para z naszego prania, które wisi na balkonie.
- Jest zimno, więc para zamarza i dlatego ją widzisz.
- Ale dlaczego parują tylko twoje czarne spodnie?
- Podobno nie ma głupich pytań, ale widzę, że jednak są!

wahasz

- Dylemat jest wtedy, gdy się wahasz. A ja się nie waham i już.
- Ale jak możesz rezygnować?
- Mogę i już. Nie wstanę. Zwyczajnie nie wstanę. Uchyl okno, żeby mnie zaduch nie zabił i za dwie godziny zajrzyj cichutko, żeby sprawdzić, czy już można mi zrobić kawę. Dobranoc.

niedziela, 28 lutego 2016

dobre

- Jak tam twoje wyniki?
- Dobre.
- To dobrze, czy źle?
- Dają nadzieję na długie życie, ale rozbijają moją potrzebę znalezienia powodu haniebnego lenistwa...

sobota, 27 lutego 2016

gniazdek

- Zahipnotyzował cię rozgałęziacz prądu?
- Jak on działa?
- Podłączasz go do prądu, a tu wkładasz wtyczki od różnych urządzeń. To chyba proste?
- Ale jak on działa? Skoro w kablu płynie prąd, do którego mogę podłączyć odkurzacz, to jak to jest możliwe, że nagle ten sam prąd dzieli się na pięć gniazdek i do każdego mogę podłączyć inny odkurzacz?
- Ale po co ci pięć odkurzaczy podłączonych do jednego przedłużacza?!

czwartek, 25 lutego 2016

szczegółami

- A wiesz, że radzieccy szpiedzy nigdy nie mieli pewności, czy biorą udział w ćwiczeniach, czy w prawdziwej akcji? A szyfranci nie mogli nigdy opuszczać budynku, w którym pracowali. Mieli wyznaczone pomieszczenia, po których się mogli poruszać. A szpiedzy byli wywożeni do obcego miasta i mieli dwa tygodnie, żeby poznać z najdrobniejszymi szczegółami topografię tego miasta. I ćwiczono z nimi rozpoznawanie twarzy i...
- Dużo ci jeszcze stron zostało tej książki?
- Jakieś 50.
- To następną wybierz o czymś mniej absorbującym.
- To o czym mam czytać? O motylach?
- O, motyle! Świetny pomysł. Tylko nie o drapieżnych, bo po słuchaniu o "Akwarium" mam dosyć krwi.

talenty

- Niektórzy ludzie otrzymali od matki natury jakieś talenty. Piłkarz potrafi wysunąć stopę w taki sposób, że trafi okrągłym przedmiotem w głowę bramkarza, a aktor potrafi tak zagrać rozpacz, że płaczę razem z nim. Nie lubię jednak, gdy ktoś utalentowany w jednej dziedzinie stosuje inną formę przekazu. Nie lubię, gdy aktorzy tańczą, malarze przeprowadzają wywiady, dziennikarze uczą smażenia kotletów, a piłkarze się wypowiadają.
- Ale co ma zrobić taki piłkarz, gdy go po meczu proszą go o odpowiedź na jakieś pytanie?
- Powinien kopnąć dziennikarza w goleń, odskoczyć na bok, rozłożyć ręce i udawać, że to jego kopnięto.

środa, 24 lutego 2016

pełnia

- Dlaczego nie mogę spać, gdy jest pełnia?
- Bo uwierzyłaś w jakieś bzdury o księżycu. Na normalnych, racjonalnych ludzi pełnia nie wywiera żadnego wpływu.
- To wyjrzyj przez okno i zobacz ten wielki naleśnik na niebie.
- O nie! I nocka w plecy!

wtorek, 23 lutego 2016

poprzek

- Nie ma męża, więc ulokowałyśmy się z córką obie w sypialni. Obowiązkowe wieczorne czytanie na głos odhaczone, gaszę światło i wychodzę. Córka zasypia.
Po dwóch godzinach wchodzę do sypialni, żeby się położyć. Niestety, moje miejsce jest zajęte. Leży na nim połowa dziecka. Druga połowa zajmuje obszar zwykle należący do mojego męża. Całe łóżko zajęte jest przez rozczapierzone dziecko, ułożone w kształt litery x. Z niemałym trudem przesunęłam śpiące ciało na mężowską połowę i wsunęłam się pod kołdrę.
W nocy obudziło mnie uderzenie w żebra. To były dwie urocze stópki. Dziecko spało w poprzek łóżka. Z niemałym trudem... itd.
Po jakimś czasie obudził mnie miażdżący cios w kręgosłup. To była głowa. Dziecko spało w poprzek łóżka. Z niemałym trudem... itd.
Wstałam. Pozbierałam poduszki z całego domu i położyłam je na sobie. Rano obudziłam się z cudzą głową przygniatającą moje nerki. Na szczęście poduszka amortyzowała bezpośrednie uderzenie.
Wniosek jest jeden: w złą stronę ustawiliśmy łóżko, skoro bezustannie, jak strzałka w kompasie, nasza córka przekręca się podczas snu w poprzek.
- A może to wy śpicie na co dzień w poprzek?

niedziela, 21 lutego 2016

wiekiem

- Ile nowych osób kobiety poznają wraz z wiekiem: Alzheimer, Parkinson...
- Natomiast z żalem zrywają stosunki z Keglem...

sobota, 20 lutego 2016

upałów

- Tak, tak, mamy gęsi. A umie pani taką gęś upiec? Bo często klienci kupują gęsi, pieką, a potem przychodzą i narzekają, że twarda była, niesmaczna, stara jakaś. A gęś to trzeba przyprawić i potem się ją piecze w niskiej temperaturze. Bardzo długo. Bo gęś to nie lubi upałów, proszę pani...

niedziela, 14 lutego 2016

prądu

- Wieczorem przez kilka godzin nie było prądu. Pstryk i kompletna ciemność. Świeczki, latarki i te sprawy. W końcu przyszła pora, nazywana potocznie: dzieci, marsz do łóżek. Jako jednostka inteligentna, ogarnięta życiowo i przewidująca, wyłączyłam wszystkie światła w domu, żeby podczas snu nie pozapalały nam się żarówki nad głowami.
- Jesteś boska!
- Częściowo... Gdy włączyli prąd okazało się, że wszystkie włączniki świateł ustawiłam na pozycje "włącz"...
- Bóg powiedział: "Niech stanie się światłość!"
- I musiał to tak brutalnie przeprowadzać?!