piątek, 4 marca 2016

termin

- Zmienili mamie termin operacji. Przenieśli ją na 2 czerwca.
- A który rok?
- 2016.
- Jak to!? Przecież teraz mamy 2016!
- Takie cuda! Też nie wierzyłam!
- Może mama powinna kupić teraz kupon na jakiejś loterii?
- E, nie... Skoro nie trafiła z terminem, to szóstki też nie trafi...

8 komentarzy:

  1. Niby Narodowa Fikcja Zdrowia, a jak pozytywnie potrafi zaskoczyć! Trzeba Mamę zapisać do psychoterapeuty skoro to wszystko dzieje sie tak szybko. Bo gdyby to na 2018 było, lub chociaż 2017, to by się Matula jakoś psychicznie przygotowała, a tak co? Szast- prask i operacja! Toż to szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednym ze szpitali proponowano mamie rok 2022. Gdy napisano datę, w pierwszej chwili nie umiałam jej odczytać - wyglądała jak z filmu science-fiction ;-)

      Usuń
    2. Moja Mama miała problemy ze stawami biodrowymi. Po odwiedzeniu wszystkich koniecznych lekarzy i instytucji, co trwało jakieś pół roku, otrzymała skierowanie na różne zabiegi rehabilitacyjne. Część mogła mieć od razu, a na resztę zarejestrowała się i czekała na swoją kolej. Kilka miesięcy później u Mamy zdiagnozowano nowotwór, a po 5 miesiącach Mama zmarła. Pół roku po pogrzebie Mamy, mój Tato - człowiek niezwykle spokojny - odebrał telefon z przychodni, że oto nadeszła mamina kolej i może się zgłosić na zabiegi. Mojego Tatę trudno wyprowadzić z równowagi, ale NFZetowi się udało - myślałam, że mu żyłka pęknie!

      Usuń
    3. Mam wrażenie, że to jest część świadomej polityki. Byle odsunąć.
      Kiedyś widziałam, jak rejestratorka w przychodni umawiała terminy wizyt. Otworzyła prawie pusty kalendarz na jakiej przypadkowej dacie i podała termin. Ten nie pasował. Otworzyła bez namysłu kilkanaście stron dalej i powiedziała: 'to jeszcze mam tylko jeden do wyboru'. Kalendarz cały czas był prawie pusty...

      Usuń
  2. u nas podobne fikcje... Męża bolało kolano i dostał skierowanie do ortopedy, kiedy dostał po 1,5 roku wezwanie do szpitala, nie wiedzieliśmy czego dotyczy, bo o kolanie zapomnieliśmy, dopiero Pani w informacji telefonicznej nas olśniła. Ale i tak pojechał, porozmawiał z lekarką o hipotetycznym bólu - na zaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się małżonek zapisze od razu na kolejną wizytę. Może wtedy akurat trafi z jakąś dolegliwością...
      Przypomniało mi się, że kiedyś miałam podobną przygodę. Od czasu do czasu cierpię męki z powodu aft w jamie ustnej. Ustalono mi termin wizyty w stosownej poradni na za kilka miesięcy. "Ale nie mam pewności, że wtedy będę miała akurat afty" - martwiłam się. Powiedziano mi, że muszę liczyć na łut szczęście. Łut szczęścia w postaci bolesnych aft...

      Usuń
  3. W ustroju słusznie minionym obywatele formowali kolejki, zanim dowiedzieli się co rzucą. Ważne było, że coś będzie, więc należy zapolować. Teraz jest trudniej. Papier toaletowy można było wymienić z kimś, kto trafił na rzut proszku do prania. Jak wymienić się zapisami do lekarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to jest doskonały pomysł na biznes, Ove. Portal dla osób, wymieniających się miejscami w kolejce do specjalisty!

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":