- Na wyprzedaży ostatnich par markowych butów znalazłam piękne, skórzane, wysokie buty w kolorze wielbłąda. Gwóźdź programu to drewniana podeszwa. Kosztowały 150 zł, co wydawało mi się grzechem ciężkim. Buty na wyprzedaży za taką kwotę?! Przy kasie pan sprzedawca wymienił z panią sprzedawczynią porozumiewawcze spojrzenia oraz szepty i poinformowano mnie, że podano mi pomyłkową cenę tych butów. One kosztują 350 zł. Po krótkiej acz miłej wymianie zdań usłyszałam, że naturalnie zostaną mi sprzedane za 150. Poczułam się nieznacznie lepiej, ale i tak wyznałam, że 150 zł to dużo jak za jesienne buty na drewnianej podeszwie, których nie kupi nikt o zdrowych zmysłach. Wtedy pan sprzedawca wyjął swojego smartfona, kliknął na metkę i po sekundzie pokazał mi moje buty w wyprzedażowym sklepie internetowym. Kosztowały 701 zł. Po powrocie do domu weszłam na stronę firmy, która wyprodukowała moje nowe buty i oniemiałam. Są to ręcznie robione, oryginalne szwedzkie buty wykonane w całości z naturalnych składników, które kosztują około 350 euro. Inaczej mówiąc - kupiłam buty za 10% ich ceny, marudząc, że są za drogie... - Ale po co ci drewniane buty?
- Nie zrozumiesz...
















































