sobota, 19 czerwca 2021

zanadrzu

 - Dzień dobry, pani Kalino, czy nie dzwonię zbyt późno? - spytała swoim spokojnym, cichym głosem. - Kończy się rok szkolny, za tydzień już nie będę wychowawczynią pani córki i w związku z tym chciałabym zapytać, czy nie miałaby pani nic przeciwko temu, żebyśmy przeniosły naszą znajomość na prywatne pole. 

     Kallina ma poczucie, że życie bywa niezwykłe i ma w zanadrzu wiele niezwykle miłych niespodzianek. Oby korzystało z tych zapasów jak najczęściej.

troską

 - Kalina, czy z tobą jest wszystko w porządku? - spytała koleżanka z pracy, która od kilku dni jest szaro-zielona i wygląda, jakby już było po jej pogrzebie.

- Nie - odpowiedziała Kalina. - Widzę, że u ciebie też nie.

- A śpisz? - spytała koleżanka, opierając się o krzesło.

- Nie - odpowiedziała Kalina. - Widzę, że ty też nie...

- A byłaś teraz na zwolnieniu? - spytała koleżanka, z troską w głosie.

- Nie - odpowiedziała Kalina. - Ale ty byłaś. Pomogło?

- Nie. Ale próbować warto...

piątek, 18 czerwca 2021

zastosowanie

Opiekuję się kotem.

Kotką.

Agresywną, dość wredną, niekomunikatywną i nielubiącą dotykania.

Przychodzę, wsypuję pokarm, nalewam wodę, sprzątam kuwetę i wychodzę. 

Wszystkie wady kotki stały się właśnie jej wielkimi zaletami, bo nie muszę jej dotykać, głaskać, rozmawiać z nią i słuchać uskarżania się na to, że siedzi sama w domu.

Teoria względności ma tu zastosowanie. 

środa, 16 czerwca 2021

nosie

 Za bardzo się angażuję i za bardzo dostaję po nosie.

 Teatralna ma rację: trzeba zachować należną odległość od siebie do pracy.

 Teatralna, czy mogłabyś mi o tym przypominać, dobra kobieto?

 Bo ja wskakuję z wysokiej trampoliny na główkę, a tam już dawno nie ma wody w basenie. I wszyscy o tym wiedzieli, tylko ja jedna naiwna...

osobne

Język polski wyraźnie odbiera kobietom osobowość.
W liczbie pojedynczej jesteśmy traktowane z należnym szacunkiem.
W liczbie mnogiej jesteśmy dołączone do bułek, tramwajów, krawężników i nici dentystycznych, podczas gdy mężczyźni nadal zajmują dystyngowane, osobne miejsce.
Ta kobieta
Ten mężczyzna.

Te tramwaje, te bułki, te wózki widłowe. Te kobiety.
Ale: ci mężczyźni.


łzowych

Na anatomii uczę, że ujścia gruczołów łzowych znajdują się na zewnątrz. 
A przecież sama wiem, że człowiek znacznie częściej płacze wielkimi jak grochy łzami do środka. I na zewnątrz nic nie widać. 
A w środku czarna rozpacz.

wtorek, 15 czerwca 2021

tęsknię

Za półtora tygodnia spotkam się ze starszą córką. Tęsknię za nią bardzo. 
Nie widziałyśmy się 10 miesięcy. 
A one trwały 10 lat. 


luz

Czy ja się muszę wszystkim przejmować?

Czy nie jestem już dostatecznie duża, żeby rozumieć pewne sprawy i nabrać do nich dystansu?

Czy nie powinnam wiedzieć, że wszystkich się nie uszczęśliwi, a dość ważne jest, żeby uszczęśliwiać chociaż siebie?


Czego się czepiasz, Kalino?! Daj sobie luz!



sobota, 12 czerwca 2021

mecze

Zdaje się, że zrozumiałam sens piłki nożnej.

Dziś są dwa mecze:

w pierwszym grają Duńczycy i Fińczycy a w drugim grają Finowie i Dunowie.


Albo jakoś tak. ;-)

piątek, 11 czerwca 2021

świni

Uczniowie w szkole dowiedzieli się, że oprócz pracy w szkole zajmuję się innymi aktywnościami. 

- Proszę pani, teraz już wiemy, dlaczego pani zawsze nam opowiada takie śmieszne historie - powiedzieli.

- Jakie śmieszne historie? - zdziwiłam się.

- No na przykład o tym, jak mama śledziowa troszczy się o swojego syna, co mu pakuje do śniadaniówki, jakie mu daje rady przed sprawdzianem z języka oceańskiego, gdzie jeżdżą na wakacje i jak wygląda jego sypialnia.

- Albo o tym, jak mama/tata tasiemiec cieszy się, że jego jajeczka wyjadą w świat w kupie o godzinie 8:05, a potem dostaje od swoich larw sms-a, że udało im się dostać do świni, są całe i zdrowe, właśnie rozbijają namiot w mięśniach i tam będą czekać, aż ktoś je zje.

Gdyby minister edukator dowiedział się, co robi nauczyciel biologii, żeby dzieci przeżyły w zdrowiu psychicznym podstawę programową, zrezygnowałby z pracy. No chyba, że sam w dzieciństwie wkuwał te wszystkie bezużyteczne informacje i ma teraz kompot agrestowy zamiast mózgu. 

jest

Codziennie jeżdżę do sąsiadki mojej mamy karmić kota, pracuję w ogrodzie, gotuję obiady, czytam, podziwiam rośliny na własnym balkonie, wygłupiam się w szkole z dzieciakami, bez ocen i bez stresów.

Może właśnie na tym polega szczęście: żeby je widzieć, gdy jest.

środa, 9 czerwca 2021

zbieg

      Lubię czytać Erica Emmanuela Schmitta. Nie zawsze lubię, ale mam okresy, gdy lubię bardzo. Znalazłam w bibliotece jego ostatnią książkę - opisuje swoje doświadczenia po śmierci matki. Zaczęłam czytać wczoraj wieczorem. 

      Opisana w książce siostra autora jest biologiem. 

- Hmmm... - pomyślałam. - Zbieg okoliczności. Przecież też jestem biologiem.

      Jego mama zmarła 28 marca.

- Hmmm... - pomyślałam. - Zbieg okoliczności. Przecież moja mama też zmarła 28 marca.

      Pogrzeb jego mamy odbył się 1 kwietnia.

- Hmmm... - pomyślałam. - Do cholery. Przecież nie ma takich zbiegów okoliczności!


Powiedziałam o tym mężowi.

- Czytaj szybko dalej - poradził. - Może w drugiej połowie ona wygrywa milion dolarów!

     Ustaliliśmy, że jeszcze nie wydajemy tej kwoty. Poczekamy. Dziś wieczorem czytam dalej. 


wtorek, 8 czerwca 2021

sensu

Gdybym mogła zamrozić na jakiś czas swój mózg, żeby przestać myśleć, skorzystałabym. 
Mam wrażenie, że myślę bez sensu, a nie umiem przestać.

poniedziałek, 7 czerwca 2021

koniec

Czuję się, jakbym siedziała na fotelu, którego nogi się rozjeżdżają. Niby wygodnie jest, ale co się ruszę, to mam wrażenie, że zaraz się poobijam.
Zbliża się koniec roku szkolnego. Jedyna pewna rzecz w najbliższej przyszłości.

poniedziałek, 31 maja 2021

mało

 Mam za mało miejsca więc chcę pozbyć się części przedmiotów z domu.

I na tym zakończę ten wpis, bo cokolwiek jeszcze napiszę, będzie kłamstwem. Mogłabym napisać na przykład, że właśnie przejrzałam szafę i naszykowałam wór ciuchów do wydania... Albo inne takie. 

Same kłamstwa...

niedziela, 30 maja 2021

ogródek

 Kalina usiłuje ogarnąć ogródek mamy. Nie da się tego zrobić, pracując w ogródku co dwa tygodnie przez kilka godzin, ale Kalina nie ustaje w nadziei.

sobota, 29 maja 2021

kiepskim

Co za złośliwość losu! Właśnie gdy wszystko jest dobrze, Kalina siadła i siedzi. Bez wiary, bez siły, bez energii, bez radości. Wszystkie czarne myśli świata wpadły Kalinie do głowy. W dzień i w nocy dają o sobie znać. Opędza się od nich Kalina, ale z kiepskim skutkiem. 



piątek, 28 maja 2021

mamą

 Tradycja przedstawia się następująco:

1. wieczorem Kalina czyta w łóżku;

2. córka Kaliny wchodzi cicho do sypialni, kładzie się obok Kaliny na kołdrze i porusza kluczowe zagadnienia filozoficzne;

3. Kalina słucha, głaszcze swoje "maleństwo" po głowie i od czasu do czasu coś wtrąca;

4. Kalina pyta, czy córka nie chciałaby dziś spać w sypialni z Kaliną;

5. "No mamooooo" odpowiada córka, kończy omawianie zagadnień o niebagatelnym znaczeniu i wychodzi.


Fajnie być mamą.


czwartek, 27 maja 2021

chwili

 Kryzys. Siup i spadłam w dołek. Oczywiście historia uczy, że z niego wyjdę, ale w tej chwili mam siłę myśleć tylko o tym, że gdzie patrzę, tam ściana.

środa, 26 maja 2021

ubrani

Lubię różnorodność w ubiorze. Podoba mi się, że ktoś chodzi w dżinsach, inny w spodniach na kant i obaj mogą czuć się "stosownie ubrani".

korek

Chciałabym kupić korek, którym da się zamknąć buzie wiecznym maruderom i krytykantom, którzy sami nic nie robią, tylko mają pretensje do innych. 

wtorek, 25 maja 2021

luz-blues

Egzamin z polskiego za nami. Wszyscy uczniowie dotarli, nikt się nie spóźnił, nikt nie wpadł w histerię. Jako pierwsi wychodzili najsłabsi uczniowie, ogłaszając wszem i wobec, że test był prosty, ale nie zaczęli nawet pisać opowiadania i rozprawki, bo nie wiedzieli o co chodzi. Standard.

Jutro matma. 

Córka Kaliny najgorsze ma za sobą. Matma i angielski to jej ulubione przedmioty, więc czuje, jakby już było po egzaminie.

A potem luz-blues i za chwilę wakacje. 


poniedziałek, 24 maja 2021

niechciana

Codziennie rano, o świcie, budzi mnie ptak, śpiewający gdzieś w pobliżu okien mojej sypialni. I, słowo honoru, jest to absolutnie najprzyjemniejsza niechciana pobudka, jaką mogę sobie wyobrazić. 

niedziela, 23 maja 2021

płakać

Starsza córka dzwoni do mnie, gdy wali jej się świat na głowę. "Mamo, nie jest dobrze" - zaczyna i opowiada.
A ja słucham. Odpowiadam na pytania. Radzę, jeśli umiem. Nie radzę, jeśli nie wiem co zrobić. Mówię, jak to u mnie wygląda. Włączam kamerę i pokazuję jej, że jesteśmy obok, chociaż cholernie daleko.
I płaczę ze szczęścia. Z miłości. Z troski. I z tęsknoty.
Młodsza córka też wyjedzie daleko od domu, gdy będzie dorosła. Wiem to. Trzymam kciuki, żeby jej się udało. Będę płakać ze szczęścia. Z miłości. Z troski. I z tęsknoty.

sobota, 22 maja 2021

wygrasz

Mam "złe sny". Budzę się przestraszona i zmęczona. Dziś śniło mi się, że miałam żółwia. Maleńkiego, miniaturowego. Mój żółw był w zasadzie jaszczurką, nie miał pancerza i poruszał się naprawdę szybko. I ciągle mi uciekał. Musiałam go gonić, a nawet szukać. 

Przypomniało mi się, że istnieje coś takiego jak sennik. Sprawdziłam, co oznacza mój sen zdaniem osób, wierzących w znaczenie snów.

Nie jest źle. 

Oznacza on: Wygrasz wszystkie wojny.

I tu się zastanowiłam. Nie prowadzę żadnych wojen. 

Nie będę narzekać. Nie szkodzi, że nie prowadzę. Ważne, że je wygram. 

piątek, 21 maja 2021

talentu

Rozumiem, że dzieci z rodzin wielodzietnych i z jednym rodzicem dostają się priorytetowo do przedszkola, ale do liceum? Co ma wielodzietność do wyboru szkoły średniej? Czym różni się talent dziecka samotnej mamy od talentu dzieci z pełnej rodziny? 


środa, 19 maja 2021

grochy

Był alkoholikiem. Zniszczył życie swojej żonie i synom. Ostatnie lata spędził w DPS - jego pobyt tam opłacała rodzina. Zmarł. 

Każdy umiera. Po jednych płacze się łzami wielkimi jak grochy. Po innych nie. 

niedziela, 16 maja 2021

używanym

Kalina znalazła gigantyczny lumpeks z używanym sprzętem domowym (porcelana, tkaniny, meble, świeczniki, szkło, kryształy, ceramika, mydło, widło i powidło).

Co za radość :-)


sobota, 15 maja 2021

sukces

Córka Kaliny wybiera teraz profil klasy w liceum.
Przyjęła metodę: klasa z rozszerzoną matematyką, drugi rozszerzony przedmiot obojętnie jaki. 
Wie, że lubi matematykę. 
W dzisiejszych czasach, gdy 14-latek wie cokolwiek o swoich pasjach naukowych, można odtrąbić sukces!

Tru tu tu tu!

piątek, 14 maja 2021

prezencie

Kalina lubi zmiany. Uwielbia przemeblowania, przestawianie rzeczy na półkach, przewieszanie obrazów i inne działania, które powodują, że człowiek wstaje rano i jest zaskoczony tym, co widzi.

Kalina mieszka 14 lat w jednym mieszkaniu. Doszło w nim do zamiany łazienki w kuchnię, kuchni w pokój, szafy wnękowej w łazienkę, a toalety w pralnię. 

Teraz nadchodzi czas na sypialnię. Żegnajcie stare szafy. Witajcie jeszcze-nie-wiem-co.

czwartek, 13 maja 2021

pieniędzy

Zadzwonił do mnie, a ponieważ nie odebrałam, napisał sms-a. Prosił mnie, żebym zdecydowała się podjąć z nim współpracę. Zależało mu na tym, żeby mnie zatrudnić. Zaproponował więcej pieniędzy niż zarabiam teraz i luksusowe warunki pracy. 

I tego się po sobie nie spodziewałam: odmówiłam. 

Bo czemu, nie, kurczeblade :-)

środa, 12 maja 2021

sprawdziło

 I po raz kolejny sprawdziło się to, co kiedyś usłyszałam:

cudzą pracę krytykują ludzie, którzy sami robią gorzej albo wcale...



ogródkiem

Postanowiłam zająć się ogródkiem mamy. Nie umiem. Nie szkodzi. Na razie traktuję go wyłącznie w aspektach estetycznych. Jeśli jakaś gałąź mi się nie podoba - odcinam. Jeśli jakaś roślina uschła - usuwam. Pozostałym pozwalam rosnąć. 

Dziwiło mnie zawsze, gdy mama nie pozwalała wyrywać chwastów z trawnika, bo ładnie kwitną. Teraz rozumiem.

Na trawniku mamy wyrosła wielka polana koniczyny. Ucieszyłam się. Koniczyna zwabia trzmiele, a to moje ulubione owady.

Chcę wyciąć dwa niskie, ale bardzo gęste świerki. Zajmują za dużo miejsca i zabierają za dużo światła. A ja kocham i jedno, i drugie.  Pomyślałam, że wytnę je w grudniu. Podaruję je do szkoły jako piękne choinki. Może w grudniu spadnie śnieg i będę ciągnąć świerki na sankach, tak jak robił to w moim dzieciństwie tata.


wtorek, 11 maja 2021

zrozumienie

Rozmawiałam z koleżanką, której mama zmarła pięć dni po śmierci mojej mamy. Koleżanka jest bardzo głęboko wierzącą osobą, w śmierci swojej mamy dostrzega wiele religijnych odniesień. Wiąże ją z cierpieniem Chrystusa, z żalem Matki Boskiej. Wysłuchałam jej i zastanawiałam się, czy to jest osoba, z którą warto rozmawiać uczciwie, czy lepiej milczeć, żeby nie wywoływać bezsensownych konfliktów.

- Nie jestem tak religijna jak ty - zaczęłam nieśmiało - więc śmierć mojej mamy odbieram na innej płaszczyźnie.

- Wiem - powiedziała. - Patrzysz na to inaczej, ale mam wrażenie, że mimo to odczucia mamy identyczne.

Maseczka na jej twarzy nie zasłoniła zmarszczek wokół oczu, które pojawiły się po tym, co powiedziała. Też się uśmiechnęłam. Uwielbiam takie rozmowy. Zupełnie inny punkt widzenia, zupełnie inne spojrzenie, zupełnie inna osoba, ale zrozumienie pełne...


poniedziałek, 10 maja 2021

ciele

Poczułam stres w całym ciele. Przestałam oddychać. Nie mrugałam, a gałki oczne poruszały mi się z boku na bok. Ręka utknęła gdzieś ponad stołem, a szczęka osunęła się nieznacznie w dół. Po chwili zrozumiałam, co się stało. Usłyszałam przez drzwi głos mojego męża. Rozmawiał przez telefon z naszą starszą córką i użył zwrotu: "Po kolei, starsza córko. Powiedz mi dokładnie, co się stało".

No tak. "Stało się" w połączeniu z "córką" sprawia, że Ziemia zatrzymuje się na orbicie, słońce przygasa, księżyc odwraca się drugą stroną, a biegun przesuwa się na Saharę. Tego się chyba nigdy nie traci. Bycia mamą. Bycia tatą.

Okazało się, że "stało się" oznaczało uszkodzoną drukarkę.

Jakaż to radość dla matki: uszkodzona drukarka!


niedziela, 9 maja 2021

migowego

Zaczęłam kurs polskiego języka migowego. Ćwiczę sama w domu, staram się zapamiętać jak najwięcej. Już dawno nie uczyłam się niczego w sposób sformalizowany i fascynuje mnie, że ktoś dba o moją przerwę na kawę, sprawdza, czy nie jestem zmęczona, prosi o powtórzenie miganego przeze mnie znaku, koryguje błędy.

Wystarczy, że będę się uczyć. Jakie to przyjemne! :-)

czwartek, 6 maja 2021

chodzić

Kalina zauważyła, że służą jej wieczorne spacery. Jest szaro, niemal ciemno, na ulicach nie ma tłumów i można chodzić, chodzić i chodzić. Myślę, że poranne spacery też służyłyby Kalinie, tylko na razie nie potrafię jej do tego zmotywować.

środa, 5 maja 2021

srok

 Na wysokości mojego balkonu są trzy gniazda srok. Jedno dość zaawansowane, dwa inne zaledwie rozpoczęte. Wszyscy trzymamy kciuki, żeby sroki zdecydowały się na któreś z nich, bo bardzo chcemy mieć za oknem sroczą rodzinę.

- Może to są te same sroczki, które dwa lata temu ukradły nam wszystkie świeczniki z balkonu - zastanowiła się córka Kaliny, stojąc przy oknie i przyglądając się, jak jedna ze srok usiłuje wpleść długi patyk w gniazdo.

- Mam nadzieję, że to te same. Liczę na to, że będę mogła oglądać moje świeczniki, nawet jeśli będą kilka metrów od balkonu. Byłabym niepocieszona, gdyby moje świeczniki ozdabiały jakieś cudze gniazdo, no na przykład na klonie Kwaśniewiczów.

Obie spojrzałyśmy w stronę balkonu Kwaśniewiczów, ale na ich klonie nie widać żadnego gniazda. Ha!!

wtorek, 4 maja 2021

nauką

- Zapomniałam cię zapytać, jak ci poszły egzaminy - powiedziałam do starszej córki, leżąc na sofie z telefonem przy uchu.

- Sama nie wiem, co o tym myśleć - zaczęła. - Mam wrażenie, że powinnam coś zmienić, ale nie umiem. Poszło mi dobrze, ale myślę, że za bardzo się przejmuję nauką. Mogłabym odpuścić. Uczyć się mniej. Gorsze oceny i tak dałyby mi satysfakcję, a miałabym więcej czasu i miejsca na odpoczynek. Tylko że trudno powiedzieć sobie "dość", gdy człowiek się uczy...


Skąd się biorą takie mądre córki na świecie?? I po kim dziedziczą??

sobota, 1 maja 2021

bałam

 Teściowa przyjęła wczoraj pierwszą dawkę szczepionki. Ja drugą, tylko że zupełnie innej szczepionki w zupełnie innym punkcie szczepień.

- Kalinko, jak się czujesz? - Głos teściowej był lekko drżący, gdy zadzwoniła dziś około południa.

- Dobrze. A mama?

- Też dobrze, ale cały czas z myślę o tobie. Aż bałam się dzwonić. Nie wiedziałam, czy będziesz w stanie odebrać telefon. Co za szczęście, że nie przechodzisz szczepienia tak jak poprzednio...

Rozłączyłyśmy się, uprzednio upewniwszy się, czy oprócz szczepień, wszystko w naszych domach przebiega idealnie.


I tylko dodam na koniec, że mam szczęście do kobiet. 

produkcja

Po pierwszej dawce szczepionki czułam się fatalnie i dziękowałam losowi, że jestem biologiem i rozumiem mechanizmy funkcjonowania układu odpornościowego. W innym wypadku chyba wezwałabym pogotowie, bo cytokiny zalały całe moje ciało, wyłaziły mi uszami i oczami, a przede wszystkim każdą komórką skóry.
Na drugą dawkę szłam przestraszona. 
Przygotowałam sobie wcześniej przy łóżku zapas leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych, trzy kubki z ulubioną herbatą (o smaku lichi), termometr, kilka zmian koszulek na przebranie. 
Zanim mój mąż i córka poszli spać ustaliliśmy, że co jakiś czas będą sprawdzali w nocy, czy nie utknęłam gdzieś w drodze do toalety (po pierwszej dawce doszłam w nocy do kuchni, ale już nie mogłam z niej wrócić i drzemałam przez jakiś czas z głową na zabytkowej maszynce do mielenia mięsa). 
Wieczorem długo czytałam w łóżku, żeby świadomie wejść w etap gorączki, dreszczy, pocenia się oraz bólu całocielnego i jak najwcześniej przyjąć leki. W końcu zasnęłam. 
Kilka razy budziłam się, sprawdzałam godzinę i poza bólem mięśni i stawów nie odczuwałam nic niepokojącego. Rano wstałam i własnonożnie doszłam do toalety.
Podsumowanie:
po drugiej dawce czuję się wspaniale, bolą mnie tylko mięśnie i stawy a życie jest piękne. Nie straszna mi produkcja przeciwciał :-)

lodówkę

W niezwykłych momentach czuję, jak bardzo blisko byłam z mamą. 

Na przykład po południu, gdy jestem bardzo zmęczona i mam ochotę położyć się na pół godziny. Myślę wtedy "nie warto przebierać się w piżamkę, bo przecież zaraz po drzemce pojadę do mamy". 

Muszę zabrać się za porządki w mamy mieszkaniu. Już dawno powinnam opróźnić lodówkę. Muszę i powinnam. A wcale nie chcę.


piątek, 30 kwietnia 2021

design

Uwielbiam PRL-owski design. Uważam, że polscy projektanci sztuki użytkowej byli geniuszami swoich czasów. Ich sofy, dzbanki, krzesła, regały to dzieła sztuki. 

Szczególnie fascynują mnie PRL-owskie lampy, a Apolinary Gałecki to król wśród projektantów. W dzisiejszych czasach byłby znanym na całym świecie mistrzem designu. Marzy mi się lampka jego projektu i od dłuższego czasu poszukiwałam jej na stronach ze starociami. Wreszcie znalazłam i oniemiałam. Kosztuje majątek. Gdy pokazałam ją mężowi i córkom - zaniemówili.

- Aż tak ci się podoba?

- I takie coś tyle kosztuje?

- Wygląda, jakby miała się zaraz spalić...

 ...usłyszałam natychmiast.

Ech, ach... Któż zrozumie miłość...


Poniżej ścieżka do lampki, zwanej "jamnik" lub "piesek":

https://www.google.com/search?q=apolinary+ga%C5%82ecki&tbm=isch&sxsrf=ALeKk00I-0zmIRw1fTuIgl62xLZ-ZOfTjQ:1619782578810&source=lnms&sa=X&ved=0ahUKEwiskOSp8KXwAhW2BhAIHTCZBiMQ_AUIDygB&biw=1536&bih=722&dpr=1.25#imgrc=SB-SfXIsdmDfLM


czwartek, 29 kwietnia 2021

terpentynę

 Czytam "Wojnę i terpentynę" Hertmansa. 

Okrucieństwo pierwszej wojny światowej opisane jest w tak piękny, wzruszający sposób, że trudno oderwać się od książki.


środa, 28 kwietnia 2021

przyzwyczajać

Minął miesiąc od śmierci mamy. Teraz widzę, jakie miałam szczęście, że mama odchodziła stopniowo.

Najpierw odeszła jej pamięć, potem zniknęła jej inteligencja, poczucie humoru, na końcu odeszła mama... Miałam czas, żeby przyzwyczajać się do tego, że w mamie było coraz mniej mamy. Że kontakt z nią był coraz mniejszy. 

Mogłam przyzwyczajać się, że muszę sobie radzić bez tego, co stanowiło jej części. Ktoś odcinał nożyczkami poszczególne fragmenty i sprawdzał, czy daję sobie radę. 

Było ciężko, ale dawałam radę. 

I teraz jest ciężko, bardzo ciężko, ale daję radę. Chociaż odruch łapania za telefon, żeby zadzwonić do niej i pochwalić się sukcesem córek, pozostał. Dzwonię wtedy do cioci, albo do nabytej siostry i proszę, żeby cieszyły się ze mną. 

Psuje się mój telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki z telefonu mamy. Odebrała, ale nie odezwała się.

- Halo? Jesteś? - spytałam.

- Wyświetliłaś mi się jako mama Basia - powiedziała po dłuższej chwili moja przyjaciółka. 

- Masz numer mojej mamy? - zdziwiłam się.

- Pomieszkiwałam u niej, nie pamiętasz? Gdy nie miałam gdzie się podziać zimą, na pierwszym roku studiów. I potem wpadałam do niej, gdy jeździłam do księgowego. A ona dawała mi sadzonki do ogrodu. I zawsze nalewała tak mało herbaty do filiżanki....

Nie pamiętałam, ale zrozumiałam, że to była nasza wspólna mama. 


artykuły

 Kombinuję jak koń pod górkę, żeby tylko nie jechać po zakupy i nagle przypomniało mi się, że mogę zamówić artykuły spożywcze z dostawą do domu! O, cudowna nowoczesności!!

wtorek, 27 kwietnia 2021

zdaje

Jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak działa jego podświadomość, to wówczas uznaje się to już za świadomość, czy mimo wszystko jeszcze nie?

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

karę

 - Muszę dać mojemu synowi karę - powiedziała koleżanka Kaliny. - Jakie kary dajesz swojej córce?

Kalina zastygła w bezruchu.

- Nie daję jej kar. Jest na to za duża.

- Ale ja pytam o Twoją młodszą córkę - wyjaśniła koleżanka.

- Ja też mówię o młodszej. Nie daję swojej córce żadnych kar - zastanowiła się Kalina.

- To co robisz, jak źle się zachowuje?

- To samo, co ona robi, gdy ja się źle zachowuję. Patrzę i się dziwię. 


sobota, 24 kwietnia 2021

lubi

Kalina nie lubi sprzątać. Mąż Kaliny lubi sprzątać i sprząta.
Mąż Kaliny nie lubi gotować. Kalina też nie lubi gotować a gotuje.

No i co z tym fantem zrobić?
:-)


piątek, 23 kwietnia 2021

niewiele

Jutro sobota. Oznacza to, że gdy obudzę się rano, będę mogła spojrzeć na zegarek i dalej spać.

Człowiekowi niewiele trzeba do szczęścia.

A czasem nawet jeszcze mniej.

środa, 21 kwietnia 2021

humor

 Humor zeszytów:

1. Uprawa roślin na polu wymaga wiele pracy:

-zasranie

-zaoranie.


2. W moim doświadczeniu nie widać zawodników pieczarki.


Nic, tylko kochać!



kontaktów

Jestem uzależniona od kontaktów z ludźmi.

Gdy jest mi źle, chowam się w jaskini i nie wychodzę. Przestaję mówić. Zamykam wszystkie zamki i okiennice. Znikam. Ale bardzo potrzebuję wtedy wiedzieć, że za ścianą są ludzie. I gdy już uda mi się wyjść na zewnątrz, rzucam się na ludzi jak wiewiórka na orzeszek. Głodna wiewiórka na wielki orzeszek. 

Dziękuję Wam, że mnie znosicie, orzeszki.

rtęci

Jest cieplej. 

Dziś przeczytałam, że od jutra ma przyjść ochłodzenie.

Ręce opadają, tak samo jak słupek rtęci w termometrze.

I jak tu żyć, jeśli wiadomo powszechnie, że w termometrach nie ma już rtęci? Jak żyć?

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

paranoika

Znam człowieka, którego w czasach mojej młodości nazywano by wariatem. Teraz nie używa się tego określenia. Teraz nie można nawet głośno powiedzieć, że gość cierpi na zaburzenia paranoidalne. A prawdopodobnie cierpi, chociaż on nie nazywa tego cierpieniem. Mówi, że go wszyscy nagrywają, śledzą, kontrolują, sprawdzają, są do niego nieżyczliwie nastawieni, źle mu życzą, donoszą na niego, skarżą, źle o nim mówią i każdy to wróg. A nawet bardziej niż każdy.  

Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że tacy ludzie pełnią ważną funkcję w społeczeństwie. Te wszystkie niedobre, złe, złośliwe, wścibskie i donoszące na wszystkich szuje skupiają się wokół paranoika i w ten sposób wokół nas, pozostałej części społeczeństwa, są już tylko ludzie życzliwi, pomocni i uśmiechnięci. 

Przynajmniej tak to powinno, moim zdaniem, działać.

piątek, 16 kwietnia 2021

rtęci

Ciśnienie jest niskie wtedy, gdy są chmury. Nacisk powietrza na powierzchnię Ziemi jest wtedy większy. Czyli słup rtęci w urządzeniu do mierzenia ciśnienia się obniża. 

Czyli im niższe ciśnienie, tym nacisk większy, bo słup jest niższy.

Odpowiadam na ewentualne pytania: nie, nie mam żadnej pewności, że to co napisałam o ciśnieniu ma jakikolwiek sens.

Mam uczucie borowania gdzieś między hipokampem a móżdżkiem. Prowadzi ono do powstania kanału, przez który cały słup powietrza wciska mi się do czaszki. Niskie ciśnienie! Co za wariat je wymyślił?!


czwartek, 15 kwietnia 2021

spraw

 Czuję, jak chowam głowę w piasek. 

Zaniedbałam tyle spraw przez ostatnie miesiące, że wymazuję gumą myszką myślenie o nich.


Uprasza się Szanowne Sprawy o wyrozumiałość i niemszczenie się na Kalinie za wszelkie zaniedbania widoczne i niewidoczne.


wtorek, 13 kwietnia 2021

przeziębienie

Starsza córka Kaliny jest chora (ropa w migdałach, zaczerwienione gardło, ropny katar, gorączka).

Wbrew radom znajomych, córka Kaliny poszła do lekarza. Lekarka zbadała ją i stwierdziła przeziębienie. Nie przepisała żadnego lekarstwa. Poradziła iść do domu i odpocząć. Zdaniem lekarzy w kraju odległym, takie choroby mijają bez leczenia. 

Kalina bije się z myślami. Kalina wie, że w Polsce na "takie przeziębienie" dostaje się antybiotyk. 

- Sama nie wiem - powiedziała Kalina wieczorem do córki. - Może to jest tajemnica tego, że w tym kraju ludzie mniej chorują... Nie dostają antybiotyków na każdą dolegliwość i dzięki temu leki są tam skuteczne, a układ odpornościowy człowieka bardziej sprawny.

- A może problem leży gdzie indziej? Ludzie mniej tu chorują, bo oni mają inną definicję choroby - odpowiedziała umęczona gorączką córką.

Co racja, to racja: każdy kij ma dwa końce, a każda moneta dwie strony. A niektóre nawet trzy. 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

szczęścia

 Już wiem, co sprawia mi zawsze ogromną radość:

gdy wieczorem nastawiam budzik, a na telefonie pojawia się informacja, że budzik zadzwoni za ponad 9 godzin.

Mój niezbędny czas szczęścia to ponad 9 godzin.


niedziela, 11 kwietnia 2021

pokłady

Cały czas chciałabym odpoczywać. Wychodzą ze mnie pokłady przemęczenia psychicznego i fizycznego. Gdy mam jakieś konieczne zajęcie, znajduję w sobie energię. Gdy mam chwilę przerwy, opadam z sił i tracę motywację do wszystkiego.
Wiem, że w ten sposób moje ciało odreagowuje wysiłek ostatniego półrocza. Ale ta wiedza i tak nie pomaga. 

Boli mnie biodro i bark. Wypadają mi włosy, pogorszyła się cera, pobolewa ząb. Moje ciało wystawia mi fakturę za niedbanie o nie. Cena plus VAT.


czwartek, 8 kwietnia 2021

nieunormowana

Szkoła Kaliny jest specyficznym miejscem.
Kalina uczy między innymi dzieci, które wychowują się w niesprzyjających okolicznościach. 
Dzieci, których rodzicom odebrano prawa rodzicielskie. 
Dzieci, które nie mają rodziców, chociaż oni prawdopodobnie gdzieś żyją. 
Dzieci, których sytuacja prawna jest nieunormowana. 
Dzieci osób, które przebywają w zakładach karnych. 

I Kalina obserwuje, jak bardzo zmienia się człowiek, który ma do czynienia z bezmiarem nieszczęść, zgotowanych dzieciom przez dorosłych. Przeważnie rodziców. 
Jak bardzo zmienia się Kalina, pracując z takimi dziećmi? 
Bardzo. 
Przede wszystkim zmieniła się lista priorytetów Kaliny. Pozycja "wymagać" zniknęła z niej zupełnie. Pozycja "zadbać" zajmuje wszystkie miejsca na liście. 
Ile potrzeba delikatności i życzliwości, żeby powiedzieć uczniowi, że źle zrobił zadanie domowe? A powiedzieć to samo chłopcu, który jako czternastolatek po raz pierwszy w życiu ma do czynienia z internetem, nie umie obsługiwać telefonu, a policja odebrała go od matki na skutek interwencji sąsiadów? 

środa, 7 kwietnia 2021

mokrego

Bardzo chcę mieć w domu psa. Brakuje mi mokrego nosa, spacerów, kudłatego przycisku do kołdry, szurania pazurami, rozchlapanej wody wokół miski, podnóżka, ogrzewacza do nerek i smrodu mokrej kury po spacerze w deszczu.


wtorek, 6 kwietnia 2021

krymskich

Zadzwonił wczoraj do mojego męża. Jego żona miała drugi w ciągu dwóch dni atak paniki. Nie mogła oddychać, nie mogła mówić, potrzebowali natychmiastowej pomocy.

Jej atak minął i udało mi się namówić ją na wyjście z domu. Chodziłyśmy wokół sąsiednich bloków dwie godziny. Omówiłyśmy wszystkie prawdy życiowe, skutki i przyczyny pandemii, problemy egzystencjonalne, teorie powstanie kosmosu, historię wojen krymskich, teorie spiskowe dotyczące lądowania na księżycu, metody walki z komarami na obszarach narażonych na malarię i inne kluczowe,  podstawowe sprawy, o jakich rozmawia się w chwilach największego załamania. Pośmiałyśmy się z siebie prawdziwym, głośnym śmiechem. 

Znamy się od 25 lat, nasi mężowie przyjaźnią się od 35, więc mamy świadomość, że i tak nasze rodziny wiedzą o sobie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Tu nie ma mowy o żadnych tajemnicach ("naprawdę wiesz, że moja babcia była księgową w firmie sprzedającej rękawiczki?"). 

Doprecyzowałyśmy, co myślimy na temat ludzi, robiących zapasy przed świętami. Ustaliłyśmy indywidualne listy priorytetów na najbliższe dni, podziękowałyśmy sobie wzajemnie za udzielenie pierwszej pomocy w nagłych wypadkach psychicznych i rozeszłyśmy się do domów zmarznięte i zmęczone. 


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

wojskowych

Nie rozumiem, dlaczego do działań, związanych z walką z pandemią, nie zatrudnia się wojskowych. 

Mamy przecież setki, jeśli nie tysiące, wykształconych, zaorderowanych, szkolących się na całym świecie za cudze pieniądze oficerów wojska. Oni powinni się znać na zarządzaniu w kryzysie. Są ekspertami od transportu, logistyki, przemieszczania sił i środków, działania w niedoborach kadrowych, budowania tymczasowych szpitali i zarządzania nimi, współpracy z innymi jednostkami.

Dlaczego to nie oni teraz są odpowiedzialni za transport chorych, wydawanie poleceń o przesuwaniu kadr? Kto, jeśli nie oficerowie wojska, ma umiejętności, związane z komunikowaniem się, sprawnym przekazywaniem informacji i zarządzeń? 

Jesteśmy ofiarami tego, że zarządzają nami ludzie bez umiejętności, wiedzy i doświadczenia, ale na wczesną emeryturę wysyłamy całe tabuny wojskowych, którzy z założenia mają te umiejętności, które wydają się teraz kluczowe. 

W szpitalu covidowym szeregowi żołnierze zajmują się pilnowaniem bramy wjazdowej i noszeniem paczek chorym. Uważam, że to pan porucznik z panem pułkownikiem powinni teraz w gabinecie dyrektora szpitala rozwiązywać problem braku karetek, transportu leków, ustalaniem zasad przekazywania informacji pomiędzy szpitalami, organizowania rąk do pracy i przeprowadzaniem akcji typu "w szpitalu zabrakło tlenu". Teraz dowodzenie powinni przejąć ludzie, którzy są przygotowani do podejmowania szybkich decyzji, są nauczeni wydawania rozkazów a nie zarządzeń, umieją delegować obowiązki i całe swoje zawodowe życie spędzili na przygotowywaniu się do organizowania wielkich, obliczonych na tysiące osób, akcji. 

A co robią teraz polscy zawodowi żołnierze? Narzekają, że było już kilka ciepłych dni, a oni muszą chodzić do pracy w mundurach. Serio. Znam jednego. 


książkom

Wiele lat temu zalogowałam się na "Biblionetce" i systematycznie wpisywałam tam przeczytane książki oraz moje ich oceny. Po kilku latach przypomniałam sobie o tym i wróciłam do starego zwyczaju. To naprawdę bardzo miłe, przypomnieć sobie, które książki kiedyś mnie zachwyciły.

Zauważyłam jednak, że coś się zmieniło. Wystawiam teraz w Biblionetce znacznie wyższe oceny książkom niż kiedyś. Dlaczego? Stałam się mniej wymagająca? Jestem w stanie zachwycić się każdym napisanym zdaniem?

Nie, wcale nie. 

Rozwiązanie jest banalnie proste:

Jakiś czas temu poprosiłam kilka osób, żeby poleciły mi książki, które będą mi się podobały. Były to osoby, które znam z różnych obszarów mojego życia, między innymi pani z wydawnictwa, w którym wydawane są moje książki; wrażliwa polonistka; "odzawsza" przyjaciółka; internetowa przyjaciółka; kobieta, którą podziwiam; kobieta, która ma niezwykle otwarty umysł. 

Teraz poszukuję w bibliotece książek polecanych przez nie. Dzięki temu poznaję różnorodną, niezwykłą literaturę, po którą sama nigdy bym nie sięgnęła. 

I się zachwycam.

niedziela, 4 kwietnia 2021

zrośnie

Teściowa Kaliny miała wypadek i jest połamana. Połamana fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. 

Wczoraj Kalina przygotowała dla teściowej i teścia podstawowy zestaw "przetrwać święta" i wieczorem przekazała teściom stosowny ekwipaż (jedno pomalowane jajko, słoik bigosu i mały sernik - takie święta są ideałem dla Kaliny, jej córki i jej męża).

Oczywiście przypadkowo przejeżdżaliśmy obok teściów. Mąż Kaliny zadzwonił do swoich rodziców w ostatniej chwili ("jesteście w domu? akurat przejeżdżam w pobliżu i muszę wejść na siku"), ponieważ wcześniejsze ustalenie odwiedzin wiązałoby się z postawieniem teściów w stan gotowości bojowej, a tego chcieliśmy uniknąć.

Na miejscu okazało się, że teściowa źle założyła ortezę i złamana ręka może się zginać, odginać, wyginać i przeginać. Wszędzie luzy, orteza przesuwa się w każdą stronę. Koszmar. 

Kalina jest jedyną osobą na świecie, z którą teściowa nigdy nie wchodzi w dyskusje, więc Kalina przejęła dowodzenie i tak pozapinała rzepy na ortezie, że teściowa wygląda teraz jak owinięta folią spożywczą. Enyłej ręka jest unieruchomiona, co daje nadzieję, że jednak się zrośnie. 

sobota, 3 kwietnia 2021

o tym

Przeczytałam gdzieś, że krytykę przeważnie słyszy się od ludzi, którzy radzą sobie gorzej.
Przemyślałam to.
Przypomniałam sobie kierowane do mnie krytyczne uwagi, głupkowate pytania i komentarze.
Coś w tym jest.
O tym, jak źle opiekuję się mamą usłyszałam tylko od osoby, która wobec swojej mamy wykazała poważne zaniedbania.
O tym, jak niepoprawnie zachowują się moje dzieci usłyszałam od osoby, która ma bardzo poważne problemy z własnymi dziećmi.
O tym, że moja córka zdecydowała się tak szybko opuścić rodzinny dom usłyszałam od osoby, która ma co prawda dorosłe dzieci blisko, ale ich relacje są bardzo złe.
O tym, że wykonuję pracę dla nierobów i nieudaczników usłyszałam od osoby, która ma bezustanne konflikty ze swoimi współpracownikami i nie ma przyjaciół wśród osób, z którymi pracuje.
O tym, że mam bałagan w szafie usłyszałam od osoby, która ma bałagan w życiu.

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że gdy ktoś na mnie krzyczy, to tak naprawdę krzyczy o sobie.

Chciałabym to wszystko pamiętać w odpowiednich momentach. 

piątek, 2 kwietnia 2021

szkolnych

Młodsza córka Kaliny pisała niedawno próbny egzamin ósmoklasisty. Są już wyniki. Podobno średnia krajowa ulokowała się gdzieś w piwnicy. Młodzież wypadła fatalnie. Pandemia zbiera żniwo w postaci intelektualnej zapaści młodego pokolenia.

Kalina i jej mąż nie kontrolują na bieżąco szkolnych poczynań córki. Do dziennika elektronicznego zaglądają rzadko i raczej niechętnie, dlatego wyniki próbnych egzaminów córki wprawiły Kalinę i jej męża w osłupienie.

 - Nie sądziłam, że nasza córka aż tak dobrze radzi sobie w szkole - zaczęła przemowę Kalina, patrząc na męża.

- W połowie to moja zasługa - odpowiedział mąż Kaliny, nawiązując do spornego tematu.

- Myślałam, że już ustaliliśmy raz na zawsze, że dzieci zawsze dziedziczą zalety po matkach. - Kalina zrobiła obrażoną minę.

- W połowie - powiedział mąż, który myśli, że się zna.


czwartek, 1 kwietnia 2021

szczęście

Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.

Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze". 

A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.

Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.

Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.

"To wszystko minie" - mówią buddyści.

"I całe szczęście" - myśli Kalina.



środa, 31 marca 2021

miauczeniem

Mama Kaliny miała kotkę Jadwinię.

Wróć.

Kotka Jadwinia miała mamę Kaliny. 

Wychowała ją (kotka mamę) jak należy. Mama kładła się spać o godzinie wyznaczonej miauczeniem, ponieważ Jadwinia lubiła około 19 być już w łóżku. Noc zaczynała, leżąc mamie na brzuchu, podczas gdy mama czytała sobie w łóżku. Potem Jadwinia przemieszczała się nieznacznie, zajmując pozycję perukową - kładła się tuż nad mamy głową, przyciskając swoje ciałko do mamy głowy. Rano Jadwinia budziła mamę, liżąc ją po twarzy. Taka symbioza. Obopólne korzyści. Żadnych strat.

Od czasu gdy mama zaczęła zajmować łóżko ortopedyczne z płotkiem, Jadwinia zaprzestała nocnych przytulasków z mamą, ponieważ Jadwinia jest kotką podłogową i nie wskakuje na nic, co jest zbyt wysokie. Wejdzie na sofę, ale na stół już nie. Wskoczy na parapet tylko wtedy, gdy stoi przy nim krzesło (zawsze stało przy oknie, specjalnie dla Jadwini i nikt na nim nie siadał).

Po śmierci mamy rozpoczęłam poszukiwania domu dla Jadwini. Kryteria dla potencjalnej rodziny adopcyjnej były wysokie: żadnych innych zwierząt w domu, żadnych małych dzieci, bezpieczny balkon, rodzina niewyjazdowa. Wydawało się, że szanse są marne. Aż tu wczoraj - niespodzianka. Zadzwonił do mnie ksiądz, który odwiedzał mamę co miesiąc. Mama nie była osobą nadmiernie religijną, ale miała swoje zasady, zwłaszcza pod koniec życia. Ksiądz zdobył mój numer telefonu od mojej koleżanki. Spytał, czy mógłby zaopiekować się Jadwinią, ponieważ niedawno stracił kota, a Jadwinię bardzo polubił. 

Dziś zawiozłam Jadwinię księdzu. Myślę, że mama byłaby zachwycona takim rozwiązaniem. Bardzo lubiła tego księdza. Zwykły, normalny, skromny człowiek, który naprawdę potrafił z mamą rozmawiać. No i kocha koty. 

Ksiądz stwierdził, że poradzi sobie z obcinaniem kocich pazurów. Nie dowierzam. Wiem, jak zachowuje się Jadwinia, gdy dzieje się coś nie po jej myśli. No cóż. Być może szramy na twarzy księdza szybko się zagoją, a tych na ciele nie będzie widać.



niedziela, 28 marca 2021

mama

A gdy umiera najlepsza mama na świecie ziemia się nie rozstępuje, nie grają aniołowie, nie słychać salw armatnich, nie ma zaćmienia słońca. 
Księżyc w pełni oświetla drogę do nieba. Do ziemi.
I serce Kaliny pęka na sto maleńkich kawałków. W ciszy pęka. 
I teraz płacze Kalina. 
I płacze mąż Kaliny, który miał z mamą Kaliny świetne, synowskie relacje.
I płaczą wszyscy, z którymi mama Kaliny przyjaźniła się, z którymi się śmiała i którymi opiekowała się przez całe życie.
Pa, mamo. Bądź. 

sobota, 27 marca 2021

dzień

Zawęziłam horyzonty. Odłożyłam lornetki. Nie patrzę daleko, nie patrzę w przyszłość.

Opiekunka mamy Kaliny wyjeżdża z Polski 1 kwietnia. Za radą pań z hospicjum Kalina nie szuka nowej osoby. Padają określenia "jest źle", "stan jest bardzo ciężki". 

Jeszcze kilka tygodni temu Kalina wstawała rano i myślała "Oby to tylko nie było dzisiaj. Dzisiaj jest taki zły dzień". Od kilku dni Kalina wstaje rano i myśli "Oby to tylko było dzisiaj. Dzisiaj jest taki dobry dzień...". 


piątek, 26 marca 2021

przyjaciółka

Zadzwoniła do mnie przypadkowo, tzw telefon torebkowy. Odebrałam. Usłyszałam jej głos, gdy z kimś rozmawiała. Mówiła o mnie. Powiedziała: "Moja przyjaciółka ma umierającą mamę". Mówiła poważnym, pełnym współczucia głosem. Słychać było, że ma łzy w oczach i łamie jej się głos.

Zrobiło mi się ciepło na sercu. To wspaniałe, usłyszeć, że ktoś mówi o mnie "moja przyjaciółka". To wspaniałe, że ktoś przeżywa ze mną odchodzenie mojej mamy. To wspaniałe, że telefon sam z siebie chciał mi o tym wszystkim powiedzieć.

środa, 24 marca 2021

można

Życie jest wspaniałe i radosne. Problemy pojawiają się drobne i łatwe do rozwiązania. Nie ma rzeczy ostatecznych i wszystko da się naprawić. Kolejna sprawa do załatwienia pojawia się wtedy, gdy poprzednie są już załatwione.

Pomarzyć można, c'nie?

sobota, 20 marca 2021

piątek, 19 marca 2021

sukienkę

 Kalina, w ramach podnoszeniu się na duchu, przeprosiła maszynę do szycia i z granatowej bluzki zrobiła sobie sukienkę, doszywając dół w podobnym kolorze.

Sukienka udała się bardzo, a Kalina się cieszy, że ma nowy ciuch z niczego. I przypomniało się Kalinie, że zdecydowanie lubi coś wytwarzać i jest to najlepsze lekarstwo na kalinowy marazm marcowy.


wtorek, 16 marca 2021

garncu

Kto wymyślił przysłowie "w marcu jak w garncu"? 

Czy ktoś widział garniec, w którym jest temperatura poniżej zera? 

Zrozumiałabym, gdyby "w marcu jak w garncu" oznaczało raz 20, raz 30 stopni. 

Ale minus trzy? ;-)

poniedziałek, 15 marca 2021

hospicjum

 Hospicjum domowe to najlepiej zarządzana i zorganizowana firma, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. 


 - Pani doktor, niech pani nie przyjeżdża. Ja podjadę do pani i sama odbiorę recepty - mówi Kalina.

- Wolę przyjechać i zbadać pani mamę - mówi pani doktor i jest u mamy tego samego dnia.


- Kto jest na co dzień z pani mamą? - pyta lekarka.

- Opiekunka - odpowiada zaniepokojona Kalina.

- W takim razie to opiekunce pokażę, jak to się robi - mówi lekarka i robi szkolenie opiekunce. 


- Proszę dzwonić do mnie do godziny 12, bo jest mi trudno przyjechać, gdy dowiaduję się o tym po południu.

Kalina dzwoni o 8.30. Lekarka przyjeżdża o 13. 


- Tu są numery telefonów. W godzinach pracy - do mnie. Po godzinach pracy - do lekarza dyżurującego. Proszę się nie krępować i dzwonić w razie potrzeby. Przecież my po to podajemy te numery - mówi lekarka, podając kartkę ze wszystkimi numerami.


- Pani Kalino, czy jak rozmawiała pani z pielęgniarką, to nie miała pani problemów z porozumiewaniem się z nią?

- Miałam. Pomyślałam, że jest po udarze.

- No właśnie nie jest. Ale też zauważyłam, że coś się z nią dzieje i chciałam się upewnić, czy to trwało tylko moment, czy też dłużej. Dziękuję pani. Zbadam ją dokładnie.


niedziela, 14 marca 2021

spojrzała

Mama mnie nie poznaje. 
Dziś dwukrotnie spojrzała na mnie tak, jakby wiedziała, kim jestem. 
To niezwykłe, zobaczyć odbicie jej dawnego spojrzenia w nowym, innym, umęczonym ciele.

wtorek, 9 marca 2021

grzybowej

Teściowa Kaliny podarowała Kalinie w niedzielę gigantyczny słój pełen zupy grzybowej. Teściowa ma doktorat z gotowania grzybowej. A nawet habilitację. Grzybowa teściowej to Hołd pruski wszystkich grzybowych. To Dama z gronostajem wśród cieczy nalewanych na talerze. To Kaplica Sykstyńska wszystkich zup.

I najważniejsze: już drugi dzień Kalina nie musi gotować obiadu, bo rodzina pochłania grzybową w ilościach nieprzyzwoitych.

W ten sposób teściowa uratowała życie Kalinie. A także jej rodzinie. 

Anonimowi bohaterowie: teściowe pracy zdalnej.


sobota, 6 marca 2021

domowe

Kalina tylko pozornie pracuje w szkole podstawowej. Coraz częściej Kalina dochodzi do wniosku, że pracuje w szkole podstawowej dla pracujących dorosłych. Do takich wniosków Kalina dochodzi przeważnie po ogłoszeniu pracy domowej. Rodzice odrabiają zadania domowe, wykłócają się o oceny, zgłaszają zastrzeżenia odnośnie do punktacji, dyskutują po przekroczeniu terminu oddania pracy.

I to wszystko byłoby bardzo śmieszne, gdyby było żartem.

Ale nie jest.


czwartek, 4 marca 2021

uczulona

Jestem na coś uczulona. Żeby było jasne: jestem uczulona na mnóstwo różnych rzeczy, ale są to stare, zaprzyjaźnione alergie. A tymczasem pojawiła się nowość.

Siedzę z wysypką, próbuję nie rozdrapać sobie skóry i absolutnie wykluczam uczulenie na pomarańczę, którą przed chwilą pożarłam. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Gdzieś trzeba sobie postawić granice!

niedziela, 28 lutego 2021

eseistę

Terry Pratchett to obca mi półka w bibliotece. Postanowiłam sprawdzić, czy nadal nie chcemy się z Pratchettem zaprzyjaźnić i pożyczyłam pierwszą książkę tego autora, która wpadła mi w ręce. Nie zastanowiło mnie to, że ktoś umieścił ją na półce "Literatura angielska", a nie "Literatura fantasy".

W ten sposób poznaję Pratchetta jako wspaniałego eseistę. Ależ cudowny jest! 

czwartek, 25 lutego 2021

analizie

Od jakiegoś czasu Kalina marzyła o tym, żeby wypocząć i poleżeć. Być może nie doprecyzowała, bo los owszem, dał Kalinie szansę na poleżenie i wypoczynek, ale dał też w gratisie chorobę, o której Kalina naprawdę nie marzyła.

Jeśli ktoś marzył o chorobie, a dostał w zamian coś, czego nie chciał, to bardzo proszę o kontakt. Chętnie rozważę wymianę.

Dla zachęty mogę dodać, że choroba nie jest przykra w ogólnym rozliczeniu, choć przy bardziej wnikliwej analizie można dostrzec w niej sporo prawdziwych, wkurzających upierdliwości.


gorszej

 Ludzie się dzielą na takich, którzy w stresie jedzą i na takich, którzy w  stresie nie jedzą.

Bezsensem jest zastanawianie się, która grupa ma gorzej, gdyż albowiem i tak wiem, że jestem w tej gorszej.


wtorek, 23 lutego 2021

mamą

Zdałam sobie sprawę, że gdy jestem chora, jestem sama. Oczywiście mam męża, mam córki, mam przyjaciół, ale nie mam już do kogo zadzwonić, żeby się pomartwił o każdą drobnostkę, dzwonił co chwilę, proponował syrop z cebuli i ciepłą piżamę Żeby spytał, czy nie przyjść i zrobić mi herbatę. Żeby przyszedł z drugiego końca świata i zrobił. I przyniósł własny miód, bo jest lepszy. Bardzo, bardzo wielkie łzy. Bardzo wielkie...

 Mama mnie poznaje, ale w jej czynnościach życiowych wyłączyła się funkcja bycia mamą. Teraz jest małą dziewczynką. I obie, ona i ja, potrzebujemy mamy.

Ale, do cholery, nie mam siły być mamą dla nas obu...

niedziela, 21 lutego 2021

działań

 Kalina przyjęła szczepionkę przeciw koronawirusowi. Z radością przyjęła. 

I wraz ze szczepionką przyjęła cały garnitur działań niepożądanych. Trwały one nieco ponad dobę i odeszły. Prawdopodobnie przeszły na inną zaszczepioną właśnie osobę. 

Teraz Kalina produkuje przeciwciała. 

piątek, 19 lutego 2021

codziennie

        Umysł mamy Kaliny rozpuszcza się fragment po fragmencie.
        Zdarza się, że mama powie całe zdanie. Przeważnie są to pojedyncze słowa.
- Dlaczego ten kot zjadł pomarańcze? - spytała wczoraj mama.
- Po tym kocie można się wszystkiego spodziewać - odpowiedziała Kalina i patrzyła na mamę, czekając na kolejne pytania. Nie było.
        Codziennie Kalina patrzy na mamę tak, jakby widziała ją ostatni raz. 
        Codziennie mama wygląda bardzo źle. Gorzej niż wczoraj. 
        Dziś ma problemy z piciem. 
- Czyja to stopa? - spytała mama, pokazując swoją stopę...

środa, 17 lutego 2021

najprostsze

Córka Kaliny brała udział w konkursie matematycznym, który jest trudny jak smok.

Córka opowiedziała Kalinie, jak rozwiązała jedno zadanie - najprostsze.

Kalina opowiedziała swojej koleżance matematyczce, jak jej córka rozwiązała najprostsze zadanie.

Matematyczka zrobiła wielkie oczy. Zadanie było rozwiązane źle.

Kalina wieczorem przekazała informację córce, że najprostsze zadanie córka rozwiązała źle.

No trudno - powiedziała córka i spojrzała w telefon. Właśnie w tym momencie dostała informację o wynikach konkursu. Okazało się, że napisała najlepiej w szkole, przeszła do kolejnego etapu. A źle rozwiązała jedno zadanie. Najprostsze. 


W ten oto sposób los pokazał Kalinie, że mówienie przed ogłoszeniem wyników takich rzeczy córce jest złe, złe, złe i to Kalina nie przeszła do kolejnego etapu z bycia mądrą mamą.

Dziękuję Ci, Losie!

Zapamiętam naukę!

wtorek, 16 lutego 2021

pamietać

Kalina wie, że życie to górka i dołek, górka i dołek, górka i dołek, a cała tajemnica szczęścia polega na tym, żeby o tym pamiętać.

Kalina wie. 

Ale gdy Kalina wpada w dołek, i tak ma wrażenie, że życie to dołek, dołek, dołek i dołek. 




niedziela, 14 lutego 2021

panczeniści

 Holendrzy są narodem praktycznym, o czym córka Kaliny przekonała się wielokrotnie. Zakupy podstawowych sprzętów Holendrzy zaczynają zwykle w sklepach z używanymi przedmiotami (po co kupować nowe, skoro można kupić używane?), używają wszystkiego tak długo, aż się rozpadnie, a do pracy, na urodziny cioci i na pierwszą randkę jeżdżą rowerami.

Sytuacja rowerowa zmienia się nieco raz na kilkanaście lat, gdy przychodzą kilkudniowe mrozy i spada śnieg. Wówczas Holendrzy z rowerów przesiadają się na łyżwy i jeżdżą po kanałach, jak panczeniści na rozgrzewce.

Córka Kaliny przysłała film, nagrany dziś na jednej z głównych ulic miasta. Chodniki puste. Kto żyw, posuwa po lodzie na kanale. No można się rozpędzić, słowo daję! I w zasadzie można wszędzie dojechać, bo w Hadze każdy mieszka albo nad kanałem, albo w jego pobliżu.

Samochód Kaliny wczoraj dostał zawału. Kalina bardzo żałuje, że do pracy nie może dojeżdżać na łyżwach, tylko musi się przygotować na spacery. Rozpoczynanie pracy o 6:30 powinno być zakazane, zwłaszcza zimą. I zwłaszcza bez samochodu.

wtorek, 9 lutego 2021

liczba

Liczba zachorowań spada. Taka jest oficjalna informacja.
Dookoła Kaliny mnóstwo chorych.
O co chodzi?
Urocza starsza pani próbowała zaprosić do siebie mobilny zespół wymazowy. Czas oczekiwania: tydzień. 
Zdesperowana wsiadła do autobusu i pojechała sama do mobilnego punktu.
Okazało się, że wymazy są robione, ale tylko w określonych godzinach na NFZ. Starszej pani kazano przyjechać za kilka godzin. Chorej. Z podejrzeniem covidu. Autobusem. 
Kalina wcale się nie dziwi, że ludzie rezygnują z robienia sobie testów. Biorą zwykłe zwolnienie lekarskie na sraczkę, ból brzucha tudzież inne niegroźne dolegliwości i sami sobie wprowadzają kwarantannę. Liczba chorych maleje. To najważniejsze.

niedziela, 7 lutego 2021

świetlicy

 Kalina ustawiła stoły w świetlicy w spory kwadrat, żeby dzieci miały ze sobą jak najmniejszy kontakt, ale żeby mogły się widzieć i słyszeć. 

- W środku, między stołami, jest wybieg dla nosorożców i nie wolno tam wchodzić - powiedziała Kalina, chcąc wprowadzić pewne zasady.

Uczniowie zrozumieli i z szacunkiem patrzyli na tych śmiałków, którzy wchodzili do dzikich bestii, żeby wyciągnąć bidon albo piórnik. 

Po tygodniu przypadł kolejny dyżur Kaliny w szkolnej świetlicy. Kalina ponownie ustawiła stoły w wielki kwadrat i zasiadła z jednej strony, robiąc kolaż z koniem w kapeluszu.

- Proszę pani, czy dzisiaj to też jest wybieg dla nosorożców - spytał Staś z 2b.

- Ależ skąd! - oburzyła się Kalina. - Dzisiaj to wybieg dla głodnych krokodyli.

Staś odwrócił się na pięcie, poprawił maseczkę na nosie i podszedł do Jasia.

- Uważaj. Dzisiaj głodne krokodyle - powiedział szeptem i usiadł od strony drzwi, prawdopodobnie żeby być bliżej wyjścia...


piątek, 5 lutego 2021

weekend

Dzisiaj jest piątek i Kalina ma nadzieję, że nadchodzący weekend potrwa osiemnaście dni. Albo nawet trzydzieści cztery. 
Oby znowu nie było rozczarowań, tak jak w poprzednią niedzielę wieczorem..

wtorek, 2 lutego 2021

zegar

Przestawił mi się zegar i śpię po południu. 

Wieczorami czytam. 

W nocy mam koszmarne sny, w których coś złego dzieje się moim bliskim. 

Rano budzę się bez chęci.

Po południu śpię.

I tak od marca 2020. Aż do dziś. Przez cały ten długi tydzień. Albo miesiąc. Albo rok.

niedziela, 31 stycznia 2021

przypadek

W szkole Kaliny kolejny przypadek covid wśród dzieci z nauczania początkowego. Wszyscy nauczyciele, którzy mieli choćby chwilowy kontakt z tą klasą, lądują na kwarantannie. Dzieci z tej klasy lądują na kwarantannie. Rodzeństwo tych dzieci nadal chodzi do szkoły.

Kurtyna.

sobota, 30 stycznia 2021

złamała

 Mama Kaliny złamała sobie rękę. Kalina, z pomocą opiekunki, dotargała mamę do samochodu i zawiozła do szpitala ortopedycznego, żeby tam ktoś w miarę delikatny i czuły założył mamie gips.

I wtedy zaczęły się problemy. Okazało się, że kość złamała się w taki sposób, że nie ma szans na zrośnięcie. Konieczna operacja. Minimum tygodniowy pobyt w szpitalu. Narkoza. Brak odwiedzin.

Mama Kaliny nie je samodzielnie. Połyka jedzenie tylko w formie płynnej. Nie umie się sama napić. Często nie wie, kim jest i gdzie mieszka. Nie rozpoznaje już własnego kota, swoich zdjęć i czasem nie umie połączyć Kaliny z jej imieniem. Wymaga bezustannego dozoru.

I no to wszystko znowu szpital?! Tydzień?! Bez całodobowej opieki?! Bez Kaliny, która przyjeżdża co chwilę, żeby mamie wlać w głowę spokój i miłość?! Bez opiekunki, która ciągle z mamą rozmawia?! 

Kalina podjęła najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Nie wyraziła zgody na operację. Zabrała mamę razem z jej złamaną kością do domu. Wszyscy na izbie przyjęć patrzyli na Kalinę, mając w oczach nieco oburzenia i nieco zrozumienia. Założono mamie gips, żeby chwilowo unieruchomić złamanie. Za dwa tygodnie gips będzie zdjęty i mama już nigdy nie będzie miała sprawnej ręki. Prawej. Jedynej, którą mogła jeszcze poruszać (lewa ręka mamy jest niesprawna od kilku lat).

Powrót do domu oznaczał konieczność wtargania mamy do domu. Pierwsze piętro. Mama nie podnosi nóg na wysokość schodów. Kalina dźwigała mamę schodek po schodku. Musiała przy tym podnosić mamę, ściskając ją za tors. 

To było w piątek. Dzisiaj jest sobota i Kalina coraz bardziej rozumie, że wczorajszym dźwiganiem chyba rozwaliła sobie staw kolanowy. Do tego dochodzą okropnie nadwerężone mięśnie, które uniemożliwiają normalne poruszanie. Przemęczenie i stres sprawiają, że Kalina traci ducha.

 I do tego ta okropna, najgorsza decyzja w życiu, która, Kalina o tym wie, była jednocześnie najlepszą. 

środa, 27 stycznia 2021

odszukiwaniem

Chcę robić różne rzeczy, ale mi się nie chce.
Do perfekcji opracowałam odsuwanie różnych spraw na jutro. 
Całe szczęście, że jutro się codziennie zmienia, bo gdyby było niezmienne, musiałoby się pokruszyć pod ciężarem przesuwanych na jutro spraw. 
Pracuję przed kamerą, więc muszę się co rano ubierać, robić makijaż i odnajdywać w sobie pokłady energii.
Wczoraj wychowawczyni córki powiedziała mi, że coraz częściej ma kłopot z odszukiwaniem w sobie energii, którą chce przekazać uczniom. Rozumiem to. 
Staram się starać. Chcę chcieć. Muszę musieć. Próbuję próbować. 

poniedziałek, 25 stycznia 2021

plan

 Kalina zrobiła plan obiadów na tydzień. Lista zakupów, odbębnione zakupy, poczynione przygotowania, przepisy umieszczone w telefonie. Wszystko było naprawdę jak we śnie.

Tylko że się Kalina obudziła już przed pierwszym obiadem, gdy zauważyła, że mąż pożarł część obiadowego składu. Doszło do drobnych zastępstw (jabłko zamiast brzoskwini, marchew zamiast ananasa, dżem agrestowy zamiast limonki) i dało się zjeść. Niestety pożeranie składników obiadowych weszło mężowi w krew i miniony tydzień przeżyliśmy pod hasłem "mąż zjada obiad poprzedniego wieczora w formie składników, Kalina z córką jedzą erzac z tego, co zostało w lodówce".

Obiady ostatecznie nie były takie złe, co może być argumentem w rozmowie o sensie robienia planu obiadów na tydzień. Chyba Kalina jest jednak przeciw. Ale się przy swoim zdaniu nie upiera.

niedziela, 24 stycznia 2021

królestwa

Jutro jest dzień Królestwa Kaliny. Kalina będzie walczyć o swoje. Swoje poglądy, swoje prawdy.

Pierwszy raz taki dzień. Pierwszy raz taka walka.