środa, 25 sierpnia 2021

mamy

Opróżniam mamy mieszkanie. Nie jest łatwo. Każdy przedmiot przykleja się do mnie i patrzy na mnie oczami mojej mamy.

Ciuchy wywiozłyśmy dziś do tzw. "szafy osiedlowej", czyli miejsca, gdzie każdy może oddać i wziąć, co potrzebuje. Bluzeczki natychmiast zostały zabrane przez panie, które akurat były w trybie "wziąć". 

Ulżyło mi. Oddać łatwiej niż wyrzucić.

niedziela, 22 sierpnia 2021

jakoś

Nie zdążyłam zadbać o siebie podczas urlopu. W czasie roku szkolnego jest to jeszcze trudniejsze. Cóż. Jakoś to będzie. 

Kilka dni temu zdecydowałam się na zrobienie dziurek w uszach. Spodziewałam się nieco bólu, trochę ekscytacji i sporo radości. Było inaczej. Dochodzę do siebie. 

Skończyłam czytać książkę napisaną przez założyciela fundacji, działającej w obszarze ochrony zagrożonych gatunków. Jestem przerażona, zarówno ogromem zagrożenia, jak i tym, jak bardzo nie wiemy, jak sobie z tym poradzić. Czuję, że odpowiednie byłoby tu zdanie "Nie ma już ratunku", ale chciałabym, żeby nie było prawdziwe. 

Zbieram nasiona roślin łąkowych, ponieważ wiosną zamierzam zamienić lichy trawnik w ogródku na łąkę. Chociaż tyle mogę. 

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Kąpiele

Nie jestem specjalistką od leśnych kąpieli. Raczej porównałabym się do człowieka, który kiedyś zobaczył muchę, a wypowiada się na temat awiacji, ale przedstawiam, co zrozumiałam i co sobie sama dopowiedziałam:

Japończycy zaczęli badać wpływ kontaktu z dziką przyrodą na zdrowie człowieka. Odkryli, że jest między naturą a naszym samopoczuciem zależność. Zmierzyli, zważyli i dobudowali teorię. Która to teoria wcale a wcale nie jest mi potrzebna do szczęścia.

Idea leśnych kąpieli jest popularyzowana. A wygląda to tak:

grupa ludzi niespiesznie, z uwagą, wsłuchując się, wwąchując i wpatrując przechadza się po miejscach dzikich i pięknych. Ktoś kąpielowy spacer przygotowuje, prowadzi, zachęca do chodzenia po trawiastych chaszczach, wilgotnych brzegach strumieni, omszałych zagajnikach. Każdy może powiedzieć co ciekawego zauważył, co usłyszał, jak się czuje. Porównuje się zapach lasu liściastego i iglastego, łąki i brzegu jeziora. Wszystkiego się dotyka, można oglądać każdą napotkaną ważkę i liczyć nitki w pajęczynie. Ale nie trzeba. Można zamknąć oczy i próbować ustawić twarz tak, żeby wiatr wiał na oba policzki tak samo. A można też usiąść przy pniu i robić wielkie nic. Bo to kąpiel jest, a ta, jak wiadomo, u każdego wygląda inaczej. 

Dotarłam na kąpielowy spacer z uciskiem w klatce piersiowej, w  stresie, z niepokojem i ściśniętym gardłem. Przez pierwsze dwie godziny nie odezwałam się ani słowem, bo struny głosowe miałam związane w wielki supeł. Powoli stres się ulotnił, wiatr wywiał mi ucisk z ciała, palce u rąk przestały zaciskać się wokół kciuków, przypomniałam sobie, że chcę się napić i zjeść ryżowego wafla. A potem posiedziałam oparta plecami o wielką sosnę i zrobiłam sobie przy niej zdjęcie. Sosna nie wspomniała o RODO, więc zamieszczam:

przyrodzie

Byłam na japońskiej "leśnej kąpieli". 

Niezwykły sposób spędzania czasu. 

W przyrodzie. Wśród przyrody. Razem z przyrodą. 

Odpowiadając na ewentualne pytanie: polecam!


sobota, 14 sierpnia 2021

potrzebuję

Wysłuchałam wywiadu Magdy Mołek z Natalią de Barbaro. 
Po pierwsze: mała zamiana słów: 'muszę' na 'potrzebuję'. 
Potrzebuję.
Czy na pewno potrzebuję?
Czy robię, bo przymus, bo okoliczności, bo inni, bo presja, bo itp.

piątek, 6 sierpnia 2021

arachnofobię

Kalina uwielbia trzmiele.

Kalina czyta teraz książkę, napisaną przez brytyjskiego trzmielologa.

Kalina jest zaskoczona, bo trzmielolog ma arachnofobię. Kalina też ją ma.

Biolodzy są dziwni.

woda

Pada.

To słowo doskonale określa stan meteorologiczny.

Kalina jest z młodszą córką nad jeziorem.

Jak powiedział Lis, woda z góry, woda z dołu.


wtorek, 3 sierpnia 2021

tłumy

Jutro Kalina jedzie na 5 dni z młodszą córką do domku nad jeziorem. 

Szanowne tłumy poprosimy o pozostanie w domu. 

piątek, 30 lipca 2021

córki

      - Mamo, może pojedziemy sobie gdzieś we trzy samochodem? - spytała starsza córka, a ja poczułam silne drżenie w okolicy całego ciała.

      Lubię patrzeć, na moje córki, gdy spędzają razem czas. Nadrabiają 10-miesięczne zaległości w przepychaniu się na łóżku, wspólnym robieniu biżuterii, przeglądaniu wieszaków w lumpeksie. Młodsza będzie uczyć się w liceum, które kilka lat temu skończyła starsza - omawiają nauczycieli, przedmioty, szkolne zwyczaje. Pierwszy raz będą miały wspólną szkołę. 

      Rozmawiają o problemach z cerą, antykoncepcji, aplikacjach telefonicznych i filmach. 

      Słuchanie ich to najlepszy relaks. Patrzenie na nie to największa radość. 

      Bardzo chcę, żeby utrzymały bliskość na całe życie.

piątek, 23 lipca 2021

brak

Wczoraj ogłoszono wyniki rekrutacji do szkół średnich. Półtora tysiąca uczniów nie dostało się do żadnej szkoły w moim mieście. Większość z nich chciała iść do liceum, zaoferowano im miejsca w szkołach branżowych. Brak słów.




czwartek, 22 lipca 2021

zdrowie

Podeszłam do lustra i zobaczyłam w nim kobietę z sinymi ustami. Mam taką przypadłość, że moje palce u rąk czasem sinieją - w zestawie z sinymi ustami wyglądałam jak przeterminowany nieboszczyk.

Zbadałam sobie oksymetrem zawartość tlenu, zmierzyłam ciśnienie - wszystkie parametry wskazywały na to, że jeszcze żyję i stan ten potrwa przynajmniej jakiś czas.

Skąd to zasinienie?

- Mamo, pokaż język - powiedziała starsza córka.

Wysunęłam wspomniany element ciała - był fioletowo-niebieski.

- Jadłaś jagody? 

- Jadłam - bąknęłam zawstydzona.

- A palce od czego masz sine?

- Od urodzenia.

- No, czyli wszystko w normie - powiedziała pierworodna i poszła do swojego pokoju.

     Gdyby ktoś się zastanawiał, po co komu córki: to jest dowód, że ratują człowiekowi zdrowie. Przynajmniej psychiczne.

środa, 21 lipca 2021

poniedziałek, 19 lipca 2021

pranko

Przypominam, że teraz jest najlepsza pora na pranie zimowych kurtek i pościeli. 
Przynajmniej w tych strefach klimatycznych, w których upał wypala dziury w szybach i topi opony samochodowe.
Kalina wyprała dwie zimowe kurtki, włożyła do pralki następną porcję zimowych ciuchów, i gdy przyszła pora na wieszanie, pierwsze były już prawie suche.
Także ten... Polecam pranko.

niedziela, 18 lipca 2021

odczuwanie

Jest mi za gorąco.
To zmiana, którą odczuwam od tego roku. Zmienia się moje ciało, zmieniają się moje hormony, zmienia się moje odczuwanie temperatury, 
I zupełnie nie rozumiem, dlaczego w pakiecie z problemami ortopedycznymi i zmarszczkami dostałam nietolerancję upałów?! Przeglądam listę ofert dla kobiet w okresie okołomenopauzalnym i widzę kilka mniej przykrych dolegliwości, np..... yyyy..... Cholera. Wszystkie są beznadziejne.

czwartek, 15 lipca 2021

oblewała

     - Musimy być strasznym społeczeństwem - zaczął mąż Kaliny, patrząc na grupę dzieci, bawiących się wężem do podlewania trawników. Woda oblewała każdego z nich; kwik, pisk i bieganina. 
     Okno naszej kuchni wychodzi na hydrant i mąż Kaliny przyglądał się, a przede wszystkim przysłuchiwał, tej grupie małych osiedlowych łotrów od kilku dni.
     - To chłopcy z Ukrainy. Rozmawiają ze sobą po ukraińsku. Gdy tylko zbliża się do nich jakiś dorosły Polak, przełączają się na polski i rozmawiają po polsku. 
     - To chyba źle świadczy o Polakach - zamyśliła się Kalina.
     - O tym mówię! - mąż Kaliny podniósł głos i palec wskazujący. - Nasi sąsiedzi nie chcą być rozpoznawani jako Ukraińcy. Starają się, żebyśmy myśleli, że są Polakami. Musimy być strasznym społeczeństwem.

    Sprawa jest bardzo skomplikowana. Wiem. Jak wszystko, czym warto zaprzątać sobie intelekt.

środa, 14 lipca 2021

boku

Facet postawił skaner na boku i skanuje przestrzeń. Kwiaty, zwierzęta, przedmioty ze swojego otoczenia. Korzeń pietruszki wygląda jak kosmita, a krzywik przypomina pradawną muszlę stwora morskiego.

Kreatywność.
Dawniej nazywana szaleństwem.



wtorek, 13 lipca 2021

sprawy

Kalina chce uporządkować sprawy. 

Zaczęła od przypomnienia sobie podstawowych reguł: kto? co? kim? czym? jak? gdzie? i dlaczego?

Sprzątnęła wszystkie szafki w kuchni, szafę z odzieżą, większą część mieszkania mamy oraz trawnik w ogródku. W przerwach ustaliła, jak bardzo potrzebuje czasu dla siebie, gdzie znajduje się spokój w jej ciele i jak się do niego dokopać. Przypomniała też sobie, jak bardzo brakuje jej pisania i postanowiła wrócić do rozgrzebanego tekstu o czerwcu 1956. 

Naszykowała rzeczy do szycia, przemyślała, jak mogłaby dopasować kupioną w lumpeksie wełnianą góralską kamizelkę z pięknymi haftami, zrobiła obiad i porozmawiała z córkami. 

Dzień jak co dzień, ale jednak niedziela we wtorek.

poniedziałek, 12 lipca 2021

dolnych

Będę obcinać gałęzie, żeby zrobić miejsce w ogródku. Iglaki, które posadziła mama, tworzą coś na kształt nieprzebytego lasu. Będę piłować, ciąć i wpuszczać światło.

Mam nadzieję, że obcinanie dolnych gałęzi nie osłabi drzew i nie będą przez to mniej stabilne.

niedziela, 11 lipca 2021

siebie

Rezygnuję z siebie. Nie mam potrzeb. Nie mam lęków. 

Nie chce mi się pić, gdy osób jest więcej niż szklanek. 

Nie chce mi się jeść, gdy ktoś chce zjeść moją porcję. 

Nie jestem zmęczona, gdy ktoś potrzebuje. 


Gdy mówię, że potrzebuję, nie dostaję, bo na liście priorytetów nie umieszczono mojego imienia. 


Wiem, że ludzie mają prawo powiedzieć, że nie chcą czegoś robić. Gdy mówię, że nie chcę, jestem stawiana w centrum ataków. 

Życie odbiera mi prawo do robienia tak, jak chcę. Życie odbiera mi prawo do nierobienia tak, jak nie chcę. 

czwartek, 8 lipca 2021

filiżanek

Zdjęcia filiżanek, na prośbę Polly. W planach dorobienie kolejnych dwóch półeczek, żeby się nie gnieździły jedna w drugiej :-)






środa, 7 lipca 2021

informacji

Moja kolekcja porcelanowych filiżanek powiększyła się o 7 nowych sztuk. Zaczęłam szukać informacji o tych sygnowanych i zaskakuje mnie, jakie są stare i skąd do mnie przyszły. 

Mają cudowne uszka, zgrabne nóżki i kształtne brzuszki - zupełnie jak szczeniaczki...

wtorek, 6 lipca 2021

maliny

Przejęłam ogród mamy. Chodzę i cieszę się roślinami. Dotykam ich i uczę się, jak o nie dbać. 

Przyjaciółka powiedziała mi, że cudne jest to, że maliny mojej mamy będą z nami jeszcze wiele lat. To naprawdę cudne.

poniedziałek, 5 lipca 2021

umie

      Młodsza córka przeczytała wyniki egzaminu ósmoklasisty i z szelmowskim uśmiechem podeszła cichutko do mojego łóżka. 
- Dobrze mi poszło - powiedziała.
      Zamarłam. 
- Z dwóch egzaminów dostałam 100% punktów. 
      Umarłam i ożyłam w jednej sekundzie.

Przetrwała pandemię. Poradziła sobie. Umie pracować. 
No i potrafi wpisać się w egzaminacyjne szablony - a to równie ważne.

piątek, 25 czerwca 2021

nigdzie

Nie lubię w języku polskim podwójnego zaprzeczenia. Na przykład: Nie mówić nic.

A przecież powinno być: mówić nic.

Ostatnio słuchałam opowieści o chorobie i śmierci jakiejś osoby. W mojej głowie pojawiła się czarna dziura. Wielkie nic. Brak obrazów, brak myśli. Mogłam tylko siedzieć i patrzeć nigdzie.. Mogłam poruszać niczym. Miałam w sobie brak słów. Bałam się, że zostanę wywołana do odpowiedzi. Ale nie, bo przecież gdy ktoś opowiada o śmierci bliskiej sobie osoby, nie oczekuje od słuchacza zwierzeń. Oczekuje od słuchacza niczego.

czwartek, 24 czerwca 2021

miesiącach

 Minęły prawie trzy miesiące od śmierci mamy i jest gorzej. Znajomi, którzy byli w podobnych sytuacjach, mówią mi, że po kilku miesiącach od śmierci bliskiej osoby przychodzi kryzys i potem będzie lepiej.

No niech już będzie lepiej, bo ciężko się utrzymać na powierzchni.

poniedziałek, 21 czerwca 2021

dzielnica

Dzielnica, w której mieszkam, jest przebudowywana.
To nie oddaje ogromu zjawiska.
Dzielnica, w której mieszkam jest zryta jak boisko na międzynarodowych zawodach kretów szybkobieżnych.
Zamknięte są wszystkie większe ulice, ponieważ budowane są nowe, w innych miejscach. Maleńkie, osiedlowe uliczki zostały przemienione na arterie. Objazdy sięgnęły zenitu. Co chwilę zamykane są kolejne fragmenty ulic, więc niemal codziennie zaskakują nas zmiany w organizacji ruchu.
Już nawet nie sprawdzam, kiedy to się skończy... 

sobota, 19 czerwca 2021

zanadrzu

 - Dzień dobry, pani Kalino, czy nie dzwonię zbyt późno? - spytała swoim spokojnym, cichym głosem. - Kończy się rok szkolny, za tydzień już nie będę wychowawczynią pani córki i w związku z tym chciałabym zapytać, czy nie miałaby pani nic przeciwko temu, żebyśmy przeniosły naszą znajomość na prywatne pole. 

     Kallina ma poczucie, że życie bywa niezwykłe i ma w zanadrzu wiele niezwykle miłych niespodzianek. Oby korzystało z tych zapasów jak najczęściej.

troską

 - Kalina, czy z tobą jest wszystko w porządku? - spytała koleżanka z pracy, która od kilku dni jest szaro-zielona i wygląda, jakby już było po jej pogrzebie.

- Nie - odpowiedziała Kalina. - Widzę, że u ciebie też nie.

- A śpisz? - spytała koleżanka, opierając się o krzesło.

- Nie - odpowiedziała Kalina. - Widzę, że ty też nie...

- A byłaś teraz na zwolnieniu? - spytała koleżanka, z troską w głosie.

- Nie - odpowiedziała Kalina. - Ale ty byłaś. Pomogło?

- Nie. Ale próbować warto...

piątek, 18 czerwca 2021

zastosowanie

Opiekuję się kotem.

Kotką.

Agresywną, dość wredną, niekomunikatywną i nielubiącą dotykania.

Przychodzę, wsypuję pokarm, nalewam wodę, sprzątam kuwetę i wychodzę. 

Wszystkie wady kotki stały się właśnie jej wielkimi zaletami, bo nie muszę jej dotykać, głaskać, rozmawiać z nią i słuchać uskarżania się na to, że siedzi sama w domu.

Teoria względności ma tu zastosowanie. 

środa, 16 czerwca 2021

nosie

 Za bardzo się angażuję i za bardzo dostaję po nosie.

 Teatralna ma rację: trzeba zachować należną odległość od siebie do pracy.

 Teatralna, czy mogłabyś mi o tym przypominać, dobra kobieto?

 Bo ja wskakuję z wysokiej trampoliny na główkę, a tam już dawno nie ma wody w basenie. I wszyscy o tym wiedzieli, tylko ja jedna naiwna...

osobne

Język polski wyraźnie odbiera kobietom osobowość.
W liczbie pojedynczej jesteśmy traktowane z należnym szacunkiem.
W liczbie mnogiej jesteśmy dołączone do bułek, tramwajów, krawężników i nici dentystycznych, podczas gdy mężczyźni nadal zajmują dystyngowane, osobne miejsce.
Ta kobieta
Ten mężczyzna.

Te tramwaje, te bułki, te wózki widłowe. Te kobiety.
Ale: ci mężczyźni.


łzowych

Na anatomii uczę, że ujścia gruczołów łzowych znajdują się na zewnątrz. 
A przecież sama wiem, że człowiek znacznie częściej płacze wielkimi jak grochy łzami do środka. I na zewnątrz nic nie widać. 
A w środku czarna rozpacz.

wtorek, 15 czerwca 2021

tęsknię

Za półtora tygodnia spotkam się ze starszą córką. Tęsknię za nią bardzo. 
Nie widziałyśmy się 10 miesięcy. 
A one trwały 10 lat. 


luz

Czy ja się muszę wszystkim przejmować?

Czy nie jestem już dostatecznie duża, żeby rozumieć pewne sprawy i nabrać do nich dystansu?

Czy nie powinnam wiedzieć, że wszystkich się nie uszczęśliwi, a dość ważne jest, żeby uszczęśliwiać chociaż siebie?


Czego się czepiasz, Kalino?! Daj sobie luz!



sobota, 12 czerwca 2021

mecze

Zdaje się, że zrozumiałam sens piłki nożnej.

Dziś są dwa mecze:

w pierwszym grają Duńczycy i Fińczycy a w drugim grają Finowie i Dunowie.


Albo jakoś tak. ;-)

piątek, 11 czerwca 2021

świni

Uczniowie w szkole dowiedzieli się, że oprócz pracy w szkole zajmuję się innymi aktywnościami. 

- Proszę pani, teraz już wiemy, dlaczego pani zawsze nam opowiada takie śmieszne historie - powiedzieli.

- Jakie śmieszne historie? - zdziwiłam się.

- No na przykład o tym, jak mama śledziowa troszczy się o swojego syna, co mu pakuje do śniadaniówki, jakie mu daje rady przed sprawdzianem z języka oceańskiego, gdzie jeżdżą na wakacje i jak wygląda jego sypialnia.

- Albo o tym, jak mama/tata tasiemiec cieszy się, że jego jajeczka wyjadą w świat w kupie o godzinie 8:05, a potem dostaje od swoich larw sms-a, że udało im się dostać do świni, są całe i zdrowe, właśnie rozbijają namiot w mięśniach i tam będą czekać, aż ktoś je zje.

Gdyby minister edukator dowiedział się, co robi nauczyciel biologii, żeby dzieci przeżyły w zdrowiu psychicznym podstawę programową, zrezygnowałby z pracy. No chyba, że sam w dzieciństwie wkuwał te wszystkie bezużyteczne informacje i ma teraz kompot agrestowy zamiast mózgu. 

jest

Codziennie jeżdżę do sąsiadki mojej mamy karmić kota, pracuję w ogrodzie, gotuję obiady, czytam, podziwiam rośliny na własnym balkonie, wygłupiam się w szkole z dzieciakami, bez ocen i bez stresów.

Może właśnie na tym polega szczęście: żeby je widzieć, gdy jest.

środa, 9 czerwca 2021

zbieg

      Lubię czytać Erica Emmanuela Schmitta. Nie zawsze lubię, ale mam okresy, gdy lubię bardzo. Znalazłam w bibliotece jego ostatnią książkę - opisuje swoje doświadczenia po śmierci matki. Zaczęłam czytać wczoraj wieczorem. 

      Opisana w książce siostra autora jest biologiem. 

- Hmmm... - pomyślałam. - Zbieg okoliczności. Przecież też jestem biologiem.

      Jego mama zmarła 28 marca.

- Hmmm... - pomyślałam. - Zbieg okoliczności. Przecież moja mama też zmarła 28 marca.

      Pogrzeb jego mamy odbył się 1 kwietnia.

- Hmmm... - pomyślałam. - Do cholery. Przecież nie ma takich zbiegów okoliczności!


Powiedziałam o tym mężowi.

- Czytaj szybko dalej - poradził. - Może w drugiej połowie ona wygrywa milion dolarów!

     Ustaliliśmy, że jeszcze nie wydajemy tej kwoty. Poczekamy. Dziś wieczorem czytam dalej. 


wtorek, 8 czerwca 2021

sensu

Gdybym mogła zamrozić na jakiś czas swój mózg, żeby przestać myśleć, skorzystałabym. 
Mam wrażenie, że myślę bez sensu, a nie umiem przestać.

poniedziałek, 7 czerwca 2021

koniec

Czuję się, jakbym siedziała na fotelu, którego nogi się rozjeżdżają. Niby wygodnie jest, ale co się ruszę, to mam wrażenie, że zaraz się poobijam.
Zbliża się koniec roku szkolnego. Jedyna pewna rzecz w najbliższej przyszłości.

poniedziałek, 31 maja 2021

mało

 Mam za mało miejsca więc chcę pozbyć się części przedmiotów z domu.

I na tym zakończę ten wpis, bo cokolwiek jeszcze napiszę, będzie kłamstwem. Mogłabym napisać na przykład, że właśnie przejrzałam szafę i naszykowałam wór ciuchów do wydania... Albo inne takie. 

Same kłamstwa...

niedziela, 30 maja 2021

ogródek

 Kalina usiłuje ogarnąć ogródek mamy. Nie da się tego zrobić, pracując w ogródku co dwa tygodnie przez kilka godzin, ale Kalina nie ustaje w nadziei.

sobota, 29 maja 2021

kiepskim

Co za złośliwość losu! Właśnie gdy wszystko jest dobrze, Kalina siadła i siedzi. Bez wiary, bez siły, bez energii, bez radości. Wszystkie czarne myśli świata wpadły Kalinie do głowy. W dzień i w nocy dają o sobie znać. Opędza się od nich Kalina, ale z kiepskim skutkiem. 



piątek, 28 maja 2021

mamą

 Tradycja przedstawia się następująco:

1. wieczorem Kalina czyta w łóżku;

2. córka Kaliny wchodzi cicho do sypialni, kładzie się obok Kaliny na kołdrze i porusza kluczowe zagadnienia filozoficzne;

3. Kalina słucha, głaszcze swoje "maleństwo" po głowie i od czasu do czasu coś wtrąca;

4. Kalina pyta, czy córka nie chciałaby dziś spać w sypialni z Kaliną;

5. "No mamooooo" odpowiada córka, kończy omawianie zagadnień o niebagatelnym znaczeniu i wychodzi.


Fajnie być mamą.


czwartek, 27 maja 2021

chwili

 Kryzys. Siup i spadłam w dołek. Oczywiście historia uczy, że z niego wyjdę, ale w tej chwili mam siłę myśleć tylko o tym, że gdzie patrzę, tam ściana.

środa, 26 maja 2021

ubrani

Lubię różnorodność w ubiorze. Podoba mi się, że ktoś chodzi w dżinsach, inny w spodniach na kant i obaj mogą czuć się "stosownie ubrani".

korek

Chciałabym kupić korek, którym da się zamknąć buzie wiecznym maruderom i krytykantom, którzy sami nic nie robią, tylko mają pretensje do innych. 

wtorek, 25 maja 2021

luz-blues

Egzamin z polskiego za nami. Wszyscy uczniowie dotarli, nikt się nie spóźnił, nikt nie wpadł w histerię. Jako pierwsi wychodzili najsłabsi uczniowie, ogłaszając wszem i wobec, że test był prosty, ale nie zaczęli nawet pisać opowiadania i rozprawki, bo nie wiedzieli o co chodzi. Standard.

Jutro matma. 

Córka Kaliny najgorsze ma za sobą. Matma i angielski to jej ulubione przedmioty, więc czuje, jakby już było po egzaminie.

A potem luz-blues i za chwilę wakacje. 


poniedziałek, 24 maja 2021

niechciana

Codziennie rano, o świcie, budzi mnie ptak, śpiewający gdzieś w pobliżu okien mojej sypialni. I, słowo honoru, jest to absolutnie najprzyjemniejsza niechciana pobudka, jaką mogę sobie wyobrazić. 

niedziela, 23 maja 2021

płakać

Starsza córka dzwoni do mnie, gdy wali jej się świat na głowę. "Mamo, nie jest dobrze" - zaczyna i opowiada.
A ja słucham. Odpowiadam na pytania. Radzę, jeśli umiem. Nie radzę, jeśli nie wiem co zrobić. Mówię, jak to u mnie wygląda. Włączam kamerę i pokazuję jej, że jesteśmy obok, chociaż cholernie daleko.
I płaczę ze szczęścia. Z miłości. Z troski. I z tęsknoty.
Młodsza córka też wyjedzie daleko od domu, gdy będzie dorosła. Wiem to. Trzymam kciuki, żeby jej się udało. Będę płakać ze szczęścia. Z miłości. Z troski. I z tęsknoty.

sobota, 22 maja 2021

wygrasz

Mam "złe sny". Budzę się przestraszona i zmęczona. Dziś śniło mi się, że miałam żółwia. Maleńkiego, miniaturowego. Mój żółw był w zasadzie jaszczurką, nie miał pancerza i poruszał się naprawdę szybko. I ciągle mi uciekał. Musiałam go gonić, a nawet szukać. 

Przypomniało mi się, że istnieje coś takiego jak sennik. Sprawdziłam, co oznacza mój sen zdaniem osób, wierzących w znaczenie snów.

Nie jest źle. 

Oznacza on: Wygrasz wszystkie wojny.

I tu się zastanowiłam. Nie prowadzę żadnych wojen. 

Nie będę narzekać. Nie szkodzi, że nie prowadzę. Ważne, że je wygram. 

piątek, 21 maja 2021

talentu

Rozumiem, że dzieci z rodzin wielodzietnych i z jednym rodzicem dostają się priorytetowo do przedszkola, ale do liceum? Co ma wielodzietność do wyboru szkoły średniej? Czym różni się talent dziecka samotnej mamy od talentu dzieci z pełnej rodziny? 


środa, 19 maja 2021

grochy

Był alkoholikiem. Zniszczył życie swojej żonie i synom. Ostatnie lata spędził w DPS - jego pobyt tam opłacała rodzina. Zmarł. 

Każdy umiera. Po jednych płacze się łzami wielkimi jak grochy. Po innych nie. 

niedziela, 16 maja 2021

używanym

Kalina znalazła gigantyczny lumpeks z używanym sprzętem domowym (porcelana, tkaniny, meble, świeczniki, szkło, kryształy, ceramika, mydło, widło i powidło).

Co za radość :-)


sobota, 15 maja 2021

sukces

Córka Kaliny wybiera teraz profil klasy w liceum.
Przyjęła metodę: klasa z rozszerzoną matematyką, drugi rozszerzony przedmiot obojętnie jaki. 
Wie, że lubi matematykę. 
W dzisiejszych czasach, gdy 14-latek wie cokolwiek o swoich pasjach naukowych, można odtrąbić sukces!

Tru tu tu tu!

piątek, 14 maja 2021

prezencie

Kalina lubi zmiany. Uwielbia przemeblowania, przestawianie rzeczy na półkach, przewieszanie obrazów i inne działania, które powodują, że człowiek wstaje rano i jest zaskoczony tym, co widzi.

Kalina mieszka 14 lat w jednym mieszkaniu. Doszło w nim do zamiany łazienki w kuchnię, kuchni w pokój, szafy wnękowej w łazienkę, a toalety w pralnię. 

Teraz nadchodzi czas na sypialnię. Żegnajcie stare szafy. Witajcie jeszcze-nie-wiem-co.

czwartek, 13 maja 2021

pieniędzy

Zadzwonił do mnie, a ponieważ nie odebrałam, napisał sms-a. Prosił mnie, żebym zdecydowała się podjąć z nim współpracę. Zależało mu na tym, żeby mnie zatrudnić. Zaproponował więcej pieniędzy niż zarabiam teraz i luksusowe warunki pracy. 

I tego się po sobie nie spodziewałam: odmówiłam. 

Bo czemu, nie, kurczeblade :-)

środa, 12 maja 2021

sprawdziło

 I po raz kolejny sprawdziło się to, co kiedyś usłyszałam:

cudzą pracę krytykują ludzie, którzy sami robią gorzej albo wcale...



ogródkiem

Postanowiłam zająć się ogródkiem mamy. Nie umiem. Nie szkodzi. Na razie traktuję go wyłącznie w aspektach estetycznych. Jeśli jakaś gałąź mi się nie podoba - odcinam. Jeśli jakaś roślina uschła - usuwam. Pozostałym pozwalam rosnąć. 

Dziwiło mnie zawsze, gdy mama nie pozwalała wyrywać chwastów z trawnika, bo ładnie kwitną. Teraz rozumiem.

Na trawniku mamy wyrosła wielka polana koniczyny. Ucieszyłam się. Koniczyna zwabia trzmiele, a to moje ulubione owady.

Chcę wyciąć dwa niskie, ale bardzo gęste świerki. Zajmują za dużo miejsca i zabierają za dużo światła. A ja kocham i jedno, i drugie.  Pomyślałam, że wytnę je w grudniu. Podaruję je do szkoły jako piękne choinki. Może w grudniu spadnie śnieg i będę ciągnąć świerki na sankach, tak jak robił to w moim dzieciństwie tata.


wtorek, 11 maja 2021

zrozumienie

Rozmawiałam z koleżanką, której mama zmarła pięć dni po śmierci mojej mamy. Koleżanka jest bardzo głęboko wierzącą osobą, w śmierci swojej mamy dostrzega wiele religijnych odniesień. Wiąże ją z cierpieniem Chrystusa, z żalem Matki Boskiej. Wysłuchałam jej i zastanawiałam się, czy to jest osoba, z którą warto rozmawiać uczciwie, czy lepiej milczeć, żeby nie wywoływać bezsensownych konfliktów.

- Nie jestem tak religijna jak ty - zaczęłam nieśmiało - więc śmierć mojej mamy odbieram na innej płaszczyźnie.

- Wiem - powiedziała. - Patrzysz na to inaczej, ale mam wrażenie, że mimo to odczucia mamy identyczne.

Maseczka na jej twarzy nie zasłoniła zmarszczek wokół oczu, które pojawiły się po tym, co powiedziała. Też się uśmiechnęłam. Uwielbiam takie rozmowy. Zupełnie inny punkt widzenia, zupełnie inne spojrzenie, zupełnie inna osoba, ale zrozumienie pełne...


poniedziałek, 10 maja 2021

ciele

Poczułam stres w całym ciele. Przestałam oddychać. Nie mrugałam, a gałki oczne poruszały mi się z boku na bok. Ręka utknęła gdzieś ponad stołem, a szczęka osunęła się nieznacznie w dół. Po chwili zrozumiałam, co się stało. Usłyszałam przez drzwi głos mojego męża. Rozmawiał przez telefon z naszą starszą córką i użył zwrotu: "Po kolei, starsza córko. Powiedz mi dokładnie, co się stało".

No tak. "Stało się" w połączeniu z "córką" sprawia, że Ziemia zatrzymuje się na orbicie, słońce przygasa, księżyc odwraca się drugą stroną, a biegun przesuwa się na Saharę. Tego się chyba nigdy nie traci. Bycia mamą. Bycia tatą.

Okazało się, że "stało się" oznaczało uszkodzoną drukarkę.

Jakaż to radość dla matki: uszkodzona drukarka!


niedziela, 9 maja 2021

migowego

Zaczęłam kurs polskiego języka migowego. Ćwiczę sama w domu, staram się zapamiętać jak najwięcej. Już dawno nie uczyłam się niczego w sposób sformalizowany i fascynuje mnie, że ktoś dba o moją przerwę na kawę, sprawdza, czy nie jestem zmęczona, prosi o powtórzenie miganego przeze mnie znaku, koryguje błędy.

Wystarczy, że będę się uczyć. Jakie to przyjemne! :-)

czwartek, 6 maja 2021

chodzić

Kalina zauważyła, że służą jej wieczorne spacery. Jest szaro, niemal ciemno, na ulicach nie ma tłumów i można chodzić, chodzić i chodzić. Myślę, że poranne spacery też służyłyby Kalinie, tylko na razie nie potrafię jej do tego zmotywować.

środa, 5 maja 2021

srok

 Na wysokości mojego balkonu są trzy gniazda srok. Jedno dość zaawansowane, dwa inne zaledwie rozpoczęte. Wszyscy trzymamy kciuki, żeby sroki zdecydowały się na któreś z nich, bo bardzo chcemy mieć za oknem sroczą rodzinę.

- Może to są te same sroczki, które dwa lata temu ukradły nam wszystkie świeczniki z balkonu - zastanowiła się córka Kaliny, stojąc przy oknie i przyglądając się, jak jedna ze srok usiłuje wpleść długi patyk w gniazdo.

- Mam nadzieję, że to te same. Liczę na to, że będę mogła oglądać moje świeczniki, nawet jeśli będą kilka metrów od balkonu. Byłabym niepocieszona, gdyby moje świeczniki ozdabiały jakieś cudze gniazdo, no na przykład na klonie Kwaśniewiczów.

Obie spojrzałyśmy w stronę balkonu Kwaśniewiczów, ale na ich klonie nie widać żadnego gniazda. Ha!!

wtorek, 4 maja 2021

nauką

- Zapomniałam cię zapytać, jak ci poszły egzaminy - powiedziałam do starszej córki, leżąc na sofie z telefonem przy uchu.

- Sama nie wiem, co o tym myśleć - zaczęła. - Mam wrażenie, że powinnam coś zmienić, ale nie umiem. Poszło mi dobrze, ale myślę, że za bardzo się przejmuję nauką. Mogłabym odpuścić. Uczyć się mniej. Gorsze oceny i tak dałyby mi satysfakcję, a miałabym więcej czasu i miejsca na odpoczynek. Tylko że trudno powiedzieć sobie "dość", gdy człowiek się uczy...


Skąd się biorą takie mądre córki na świecie?? I po kim dziedziczą??

sobota, 1 maja 2021

bałam

 Teściowa przyjęła wczoraj pierwszą dawkę szczepionki. Ja drugą, tylko że zupełnie innej szczepionki w zupełnie innym punkcie szczepień.

- Kalinko, jak się czujesz? - Głos teściowej był lekko drżący, gdy zadzwoniła dziś około południa.

- Dobrze. A mama?

- Też dobrze, ale cały czas z myślę o tobie. Aż bałam się dzwonić. Nie wiedziałam, czy będziesz w stanie odebrać telefon. Co za szczęście, że nie przechodzisz szczepienia tak jak poprzednio...

Rozłączyłyśmy się, uprzednio upewniwszy się, czy oprócz szczepień, wszystko w naszych domach przebiega idealnie.


I tylko dodam na koniec, że mam szczęście do kobiet. 

produkcja

Po pierwszej dawce szczepionki czułam się fatalnie i dziękowałam losowi, że jestem biologiem i rozumiem mechanizmy funkcjonowania układu odpornościowego. W innym wypadku chyba wezwałabym pogotowie, bo cytokiny zalały całe moje ciało, wyłaziły mi uszami i oczami, a przede wszystkim każdą komórką skóry.
Na drugą dawkę szłam przestraszona. 
Przygotowałam sobie wcześniej przy łóżku zapas leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych, trzy kubki z ulubioną herbatą (o smaku lichi), termometr, kilka zmian koszulek na przebranie. 
Zanim mój mąż i córka poszli spać ustaliliśmy, że co jakiś czas będą sprawdzali w nocy, czy nie utknęłam gdzieś w drodze do toalety (po pierwszej dawce doszłam w nocy do kuchni, ale już nie mogłam z niej wrócić i drzemałam przez jakiś czas z głową na zabytkowej maszynce do mielenia mięsa). 
Wieczorem długo czytałam w łóżku, żeby świadomie wejść w etap gorączki, dreszczy, pocenia się oraz bólu całocielnego i jak najwcześniej przyjąć leki. W końcu zasnęłam. 
Kilka razy budziłam się, sprawdzałam godzinę i poza bólem mięśni i stawów nie odczuwałam nic niepokojącego. Rano wstałam i własnonożnie doszłam do toalety.
Podsumowanie:
po drugiej dawce czuję się wspaniale, bolą mnie tylko mięśnie i stawy a życie jest piękne. Nie straszna mi produkcja przeciwciał :-)

lodówkę

W niezwykłych momentach czuję, jak bardzo blisko byłam z mamą. 

Na przykład po południu, gdy jestem bardzo zmęczona i mam ochotę położyć się na pół godziny. Myślę wtedy "nie warto przebierać się w piżamkę, bo przecież zaraz po drzemce pojadę do mamy". 

Muszę zabrać się za porządki w mamy mieszkaniu. Już dawno powinnam opróźnić lodówkę. Muszę i powinnam. A wcale nie chcę.


piątek, 30 kwietnia 2021

design

Uwielbiam PRL-owski design. Uważam, że polscy projektanci sztuki użytkowej byli geniuszami swoich czasów. Ich sofy, dzbanki, krzesła, regały to dzieła sztuki. 

Szczególnie fascynują mnie PRL-owskie lampy, a Apolinary Gałecki to król wśród projektantów. W dzisiejszych czasach byłby znanym na całym świecie mistrzem designu. Marzy mi się lampka jego projektu i od dłuższego czasu poszukiwałam jej na stronach ze starociami. Wreszcie znalazłam i oniemiałam. Kosztuje majątek. Gdy pokazałam ją mężowi i córkom - zaniemówili.

- Aż tak ci się podoba?

- I takie coś tyle kosztuje?

- Wygląda, jakby miała się zaraz spalić...

 ...usłyszałam natychmiast.

Ech, ach... Któż zrozumie miłość...


Poniżej ścieżka do lampki, zwanej "jamnik" lub "piesek":

https://www.google.com/search?q=apolinary+ga%C5%82ecki&tbm=isch&sxsrf=ALeKk00I-0zmIRw1fTuIgl62xLZ-ZOfTjQ:1619782578810&source=lnms&sa=X&ved=0ahUKEwiskOSp8KXwAhW2BhAIHTCZBiMQ_AUIDygB&biw=1536&bih=722&dpr=1.25#imgrc=SB-SfXIsdmDfLM


czwartek, 29 kwietnia 2021

terpentynę

 Czytam "Wojnę i terpentynę" Hertmansa. 

Okrucieństwo pierwszej wojny światowej opisane jest w tak piękny, wzruszający sposób, że trudno oderwać się od książki.


środa, 28 kwietnia 2021

przyzwyczajać

Minął miesiąc od śmierci mamy. Teraz widzę, jakie miałam szczęście, że mama odchodziła stopniowo.

Najpierw odeszła jej pamięć, potem zniknęła jej inteligencja, poczucie humoru, na końcu odeszła mama... Miałam czas, żeby przyzwyczajać się do tego, że w mamie było coraz mniej mamy. Że kontakt z nią był coraz mniejszy. 

Mogłam przyzwyczajać się, że muszę sobie radzić bez tego, co stanowiło jej części. Ktoś odcinał nożyczkami poszczególne fragmenty i sprawdzał, czy daję sobie radę. 

Było ciężko, ale dawałam radę. 

I teraz jest ciężko, bardzo ciężko, ale daję radę. Chociaż odruch łapania za telefon, żeby zadzwonić do niej i pochwalić się sukcesem córek, pozostał. Dzwonię wtedy do cioci, albo do nabytej siostry i proszę, żeby cieszyły się ze mną. 

Psuje się mój telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki z telefonu mamy. Odebrała, ale nie odezwała się.

- Halo? Jesteś? - spytałam.

- Wyświetliłaś mi się jako mama Basia - powiedziała po dłuższej chwili moja przyjaciółka. 

- Masz numer mojej mamy? - zdziwiłam się.

- Pomieszkiwałam u niej, nie pamiętasz? Gdy nie miałam gdzie się podziać zimą, na pierwszym roku studiów. I potem wpadałam do niej, gdy jeździłam do księgowego. A ona dawała mi sadzonki do ogrodu. I zawsze nalewała tak mało herbaty do filiżanki....

Nie pamiętałam, ale zrozumiałam, że to była nasza wspólna mama. 


artykuły

 Kombinuję jak koń pod górkę, żeby tylko nie jechać po zakupy i nagle przypomniało mi się, że mogę zamówić artykuły spożywcze z dostawą do domu! O, cudowna nowoczesności!!

wtorek, 27 kwietnia 2021

zdaje

Jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak działa jego podświadomość, to wówczas uznaje się to już za świadomość, czy mimo wszystko jeszcze nie?

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

karę

 - Muszę dać mojemu synowi karę - powiedziała koleżanka Kaliny. - Jakie kary dajesz swojej córce?

Kalina zastygła w bezruchu.

- Nie daję jej kar. Jest na to za duża.

- Ale ja pytam o Twoją młodszą córkę - wyjaśniła koleżanka.

- Ja też mówię o młodszej. Nie daję swojej córce żadnych kar - zastanowiła się Kalina.

- To co robisz, jak źle się zachowuje?

- To samo, co ona robi, gdy ja się źle zachowuję. Patrzę i się dziwię. 


sobota, 24 kwietnia 2021

lubi

Kalina nie lubi sprzątać. Mąż Kaliny lubi sprzątać i sprząta.
Mąż Kaliny nie lubi gotować. Kalina też nie lubi gotować a gotuje.

No i co z tym fantem zrobić?
:-)


piątek, 23 kwietnia 2021

niewiele

Jutro sobota. Oznacza to, że gdy obudzę się rano, będę mogła spojrzeć na zegarek i dalej spać.

Człowiekowi niewiele trzeba do szczęścia.

A czasem nawet jeszcze mniej.

środa, 21 kwietnia 2021

humor

 Humor zeszytów:

1. Uprawa roślin na polu wymaga wiele pracy:

-zasranie

-zaoranie.


2. W moim doświadczeniu nie widać zawodników pieczarki.


Nic, tylko kochać!



kontaktów

Jestem uzależniona od kontaktów z ludźmi.

Gdy jest mi źle, chowam się w jaskini i nie wychodzę. Przestaję mówić. Zamykam wszystkie zamki i okiennice. Znikam. Ale bardzo potrzebuję wtedy wiedzieć, że za ścianą są ludzie. I gdy już uda mi się wyjść na zewnątrz, rzucam się na ludzi jak wiewiórka na orzeszek. Głodna wiewiórka na wielki orzeszek. 

Dziękuję Wam, że mnie znosicie, orzeszki.

rtęci

Jest cieplej. 

Dziś przeczytałam, że od jutra ma przyjść ochłodzenie.

Ręce opadają, tak samo jak słupek rtęci w termometrze.

I jak tu żyć, jeśli wiadomo powszechnie, że w termometrach nie ma już rtęci? Jak żyć?

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

paranoika

Znam człowieka, którego w czasach mojej młodości nazywano by wariatem. Teraz nie używa się tego określenia. Teraz nie można nawet głośno powiedzieć, że gość cierpi na zaburzenia paranoidalne. A prawdopodobnie cierpi, chociaż on nie nazywa tego cierpieniem. Mówi, że go wszyscy nagrywają, śledzą, kontrolują, sprawdzają, są do niego nieżyczliwie nastawieni, źle mu życzą, donoszą na niego, skarżą, źle o nim mówią i każdy to wróg. A nawet bardziej niż każdy.  

Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że tacy ludzie pełnią ważną funkcję w społeczeństwie. Te wszystkie niedobre, złe, złośliwe, wścibskie i donoszące na wszystkich szuje skupiają się wokół paranoika i w ten sposób wokół nas, pozostałej części społeczeństwa, są już tylko ludzie życzliwi, pomocni i uśmiechnięci. 

Przynajmniej tak to powinno, moim zdaniem, działać.

piątek, 16 kwietnia 2021

rtęci

Ciśnienie jest niskie wtedy, gdy są chmury. Nacisk powietrza na powierzchnię Ziemi jest wtedy większy. Czyli słup rtęci w urządzeniu do mierzenia ciśnienia się obniża. 

Czyli im niższe ciśnienie, tym nacisk większy, bo słup jest niższy.

Odpowiadam na ewentualne pytania: nie, nie mam żadnej pewności, że to co napisałam o ciśnieniu ma jakikolwiek sens.

Mam uczucie borowania gdzieś między hipokampem a móżdżkiem. Prowadzi ono do powstania kanału, przez który cały słup powietrza wciska mi się do czaszki. Niskie ciśnienie! Co za wariat je wymyślił?!


czwartek, 15 kwietnia 2021

spraw

 Czuję, jak chowam głowę w piasek. 

Zaniedbałam tyle spraw przez ostatnie miesiące, że wymazuję gumą myszką myślenie o nich.


Uprasza się Szanowne Sprawy o wyrozumiałość i niemszczenie się na Kalinie za wszelkie zaniedbania widoczne i niewidoczne.


wtorek, 13 kwietnia 2021

przeziębienie

Starsza córka Kaliny jest chora (ropa w migdałach, zaczerwienione gardło, ropny katar, gorączka).

Wbrew radom znajomych, córka Kaliny poszła do lekarza. Lekarka zbadała ją i stwierdziła przeziębienie. Nie przepisała żadnego lekarstwa. Poradziła iść do domu i odpocząć. Zdaniem lekarzy w kraju odległym, takie choroby mijają bez leczenia. 

Kalina bije się z myślami. Kalina wie, że w Polsce na "takie przeziębienie" dostaje się antybiotyk. 

- Sama nie wiem - powiedziała Kalina wieczorem do córki. - Może to jest tajemnica tego, że w tym kraju ludzie mniej chorują... Nie dostają antybiotyków na każdą dolegliwość i dzięki temu leki są tam skuteczne, a układ odpornościowy człowieka bardziej sprawny.

- A może problem leży gdzie indziej? Ludzie mniej tu chorują, bo oni mają inną definicję choroby - odpowiedziała umęczona gorączką córką.

Co racja, to racja: każdy kij ma dwa końce, a każda moneta dwie strony. A niektóre nawet trzy. 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

szczęścia

 Już wiem, co sprawia mi zawsze ogromną radość:

gdy wieczorem nastawiam budzik, a na telefonie pojawia się informacja, że budzik zadzwoni za ponad 9 godzin.

Mój niezbędny czas szczęścia to ponad 9 godzin.


niedziela, 11 kwietnia 2021

pokłady

Cały czas chciałabym odpoczywać. Wychodzą ze mnie pokłady przemęczenia psychicznego i fizycznego. Gdy mam jakieś konieczne zajęcie, znajduję w sobie energię. Gdy mam chwilę przerwy, opadam z sił i tracę motywację do wszystkiego.
Wiem, że w ten sposób moje ciało odreagowuje wysiłek ostatniego półrocza. Ale ta wiedza i tak nie pomaga. 

Boli mnie biodro i bark. Wypadają mi włosy, pogorszyła się cera, pobolewa ząb. Moje ciało wystawia mi fakturę za niedbanie o nie. Cena plus VAT.


czwartek, 8 kwietnia 2021

nieunormowana

Szkoła Kaliny jest specyficznym miejscem.
Kalina uczy między innymi dzieci, które wychowują się w niesprzyjających okolicznościach. 
Dzieci, których rodzicom odebrano prawa rodzicielskie. 
Dzieci, które nie mają rodziców, chociaż oni prawdopodobnie gdzieś żyją. 
Dzieci, których sytuacja prawna jest nieunormowana. 
Dzieci osób, które przebywają w zakładach karnych. 

I Kalina obserwuje, jak bardzo zmienia się człowiek, który ma do czynienia z bezmiarem nieszczęść, zgotowanych dzieciom przez dorosłych. Przeważnie rodziców. 
Jak bardzo zmienia się Kalina, pracując z takimi dziećmi? 
Bardzo. 
Przede wszystkim zmieniła się lista priorytetów Kaliny. Pozycja "wymagać" zniknęła z niej zupełnie. Pozycja "zadbać" zajmuje wszystkie miejsca na liście. 
Ile potrzeba delikatności i życzliwości, żeby powiedzieć uczniowi, że źle zrobił zadanie domowe? A powiedzieć to samo chłopcu, który jako czternastolatek po raz pierwszy w życiu ma do czynienia z internetem, nie umie obsługiwać telefonu, a policja odebrała go od matki na skutek interwencji sąsiadów? 

środa, 7 kwietnia 2021

mokrego

Bardzo chcę mieć w domu psa. Brakuje mi mokrego nosa, spacerów, kudłatego przycisku do kołdry, szurania pazurami, rozchlapanej wody wokół miski, podnóżka, ogrzewacza do nerek i smrodu mokrej kury po spacerze w deszczu.


wtorek, 6 kwietnia 2021

krymskich

Zadzwonił wczoraj do mojego męża. Jego żona miała drugi w ciągu dwóch dni atak paniki. Nie mogła oddychać, nie mogła mówić, potrzebowali natychmiastowej pomocy.

Jej atak minął i udało mi się namówić ją na wyjście z domu. Chodziłyśmy wokół sąsiednich bloków dwie godziny. Omówiłyśmy wszystkie prawdy życiowe, skutki i przyczyny pandemii, problemy egzystencjonalne, teorie powstanie kosmosu, historię wojen krymskich, teorie spiskowe dotyczące lądowania na księżycu, metody walki z komarami na obszarach narażonych na malarię i inne kluczowe,  podstawowe sprawy, o jakich rozmawia się w chwilach największego załamania. Pośmiałyśmy się z siebie prawdziwym, głośnym śmiechem. 

Znamy się od 25 lat, nasi mężowie przyjaźnią się od 35, więc mamy świadomość, że i tak nasze rodziny wiedzą o sobie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Tu nie ma mowy o żadnych tajemnicach ("naprawdę wiesz, że moja babcia była księgową w firmie sprzedającej rękawiczki?"). 

Doprecyzowałyśmy, co myślimy na temat ludzi, robiących zapasy przed świętami. Ustaliłyśmy indywidualne listy priorytetów na najbliższe dni, podziękowałyśmy sobie wzajemnie za udzielenie pierwszej pomocy w nagłych wypadkach psychicznych i rozeszłyśmy się do domów zmarznięte i zmęczone. 


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

wojskowych

Nie rozumiem, dlaczego do działań, związanych z walką z pandemią, nie zatrudnia się wojskowych. 

Mamy przecież setki, jeśli nie tysiące, wykształconych, zaorderowanych, szkolących się na całym świecie za cudze pieniądze oficerów wojska. Oni powinni się znać na zarządzaniu w kryzysie. Są ekspertami od transportu, logistyki, przemieszczania sił i środków, działania w niedoborach kadrowych, budowania tymczasowych szpitali i zarządzania nimi, współpracy z innymi jednostkami.

Dlaczego to nie oni teraz są odpowiedzialni za transport chorych, wydawanie poleceń o przesuwaniu kadr? Kto, jeśli nie oficerowie wojska, ma umiejętności, związane z komunikowaniem się, sprawnym przekazywaniem informacji i zarządzeń? 

Jesteśmy ofiarami tego, że zarządzają nami ludzie bez umiejętności, wiedzy i doświadczenia, ale na wczesną emeryturę wysyłamy całe tabuny wojskowych, którzy z założenia mają te umiejętności, które wydają się teraz kluczowe. 

W szpitalu covidowym szeregowi żołnierze zajmują się pilnowaniem bramy wjazdowej i noszeniem paczek chorym. Uważam, że to pan porucznik z panem pułkownikiem powinni teraz w gabinecie dyrektora szpitala rozwiązywać problem braku karetek, transportu leków, ustalaniem zasad przekazywania informacji pomiędzy szpitalami, organizowania rąk do pracy i przeprowadzaniem akcji typu "w szpitalu zabrakło tlenu". Teraz dowodzenie powinni przejąć ludzie, którzy są przygotowani do podejmowania szybkich decyzji, są nauczeni wydawania rozkazów a nie zarządzeń, umieją delegować obowiązki i całe swoje zawodowe życie spędzili na przygotowywaniu się do organizowania wielkich, obliczonych na tysiące osób, akcji. 

A co robią teraz polscy zawodowi żołnierze? Narzekają, że było już kilka ciepłych dni, a oni muszą chodzić do pracy w mundurach. Serio. Znam jednego. 


książkom

Wiele lat temu zalogowałam się na "Biblionetce" i systematycznie wpisywałam tam przeczytane książki oraz moje ich oceny. Po kilku latach przypomniałam sobie o tym i wróciłam do starego zwyczaju. To naprawdę bardzo miłe, przypomnieć sobie, które książki kiedyś mnie zachwyciły.

Zauważyłam jednak, że coś się zmieniło. Wystawiam teraz w Biblionetce znacznie wyższe oceny książkom niż kiedyś. Dlaczego? Stałam się mniej wymagająca? Jestem w stanie zachwycić się każdym napisanym zdaniem?

Nie, wcale nie. 

Rozwiązanie jest banalnie proste:

Jakiś czas temu poprosiłam kilka osób, żeby poleciły mi książki, które będą mi się podobały. Były to osoby, które znam z różnych obszarów mojego życia, między innymi pani z wydawnictwa, w którym wydawane są moje książki; wrażliwa polonistka; "odzawsza" przyjaciółka; internetowa przyjaciółka; kobieta, którą podziwiam; kobieta, która ma niezwykle otwarty umysł. 

Teraz poszukuję w bibliotece książek polecanych przez nie. Dzięki temu poznaję różnorodną, niezwykłą literaturę, po którą sama nigdy bym nie sięgnęła. 

I się zachwycam.

niedziela, 4 kwietnia 2021

zrośnie

Teściowa Kaliny miała wypadek i jest połamana. Połamana fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. 

Wczoraj Kalina przygotowała dla teściowej i teścia podstawowy zestaw "przetrwać święta" i wieczorem przekazała teściom stosowny ekwipaż (jedno pomalowane jajko, słoik bigosu i mały sernik - takie święta są ideałem dla Kaliny, jej córki i jej męża).

Oczywiście przypadkowo przejeżdżaliśmy obok teściów. Mąż Kaliny zadzwonił do swoich rodziców w ostatniej chwili ("jesteście w domu? akurat przejeżdżam w pobliżu i muszę wejść na siku"), ponieważ wcześniejsze ustalenie odwiedzin wiązałoby się z postawieniem teściów w stan gotowości bojowej, a tego chcieliśmy uniknąć.

Na miejscu okazało się, że teściowa źle założyła ortezę i złamana ręka może się zginać, odginać, wyginać i przeginać. Wszędzie luzy, orteza przesuwa się w każdą stronę. Koszmar. 

Kalina jest jedyną osobą na świecie, z którą teściowa nigdy nie wchodzi w dyskusje, więc Kalina przejęła dowodzenie i tak pozapinała rzepy na ortezie, że teściowa wygląda teraz jak owinięta folią spożywczą. Enyłej ręka jest unieruchomiona, co daje nadzieję, że jednak się zrośnie. 

sobota, 3 kwietnia 2021

o tym

Przeczytałam gdzieś, że krytykę przeważnie słyszy się od ludzi, którzy radzą sobie gorzej.
Przemyślałam to.
Przypomniałam sobie kierowane do mnie krytyczne uwagi, głupkowate pytania i komentarze.
Coś w tym jest.
O tym, jak źle opiekuję się mamą usłyszałam tylko od osoby, która wobec swojej mamy wykazała poważne zaniedbania.
O tym, jak niepoprawnie zachowują się moje dzieci usłyszałam od osoby, która ma bardzo poważne problemy z własnymi dziećmi.
O tym, że moja córka zdecydowała się tak szybko opuścić rodzinny dom usłyszałam od osoby, która ma co prawda dorosłe dzieci blisko, ale ich relacje są bardzo złe.
O tym, że wykonuję pracę dla nierobów i nieudaczników usłyszałam od osoby, która ma bezustanne konflikty ze swoimi współpracownikami i nie ma przyjaciół wśród osób, z którymi pracuje.
O tym, że mam bałagan w szafie usłyszałam od osoby, która ma bałagan w życiu.

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że gdy ktoś na mnie krzyczy, to tak naprawdę krzyczy o sobie.

Chciałabym to wszystko pamiętać w odpowiednich momentach. 

piątek, 2 kwietnia 2021

szkolnych

Młodsza córka Kaliny pisała niedawno próbny egzamin ósmoklasisty. Są już wyniki. Podobno średnia krajowa ulokowała się gdzieś w piwnicy. Młodzież wypadła fatalnie. Pandemia zbiera żniwo w postaci intelektualnej zapaści młodego pokolenia.

Kalina i jej mąż nie kontrolują na bieżąco szkolnych poczynań córki. Do dziennika elektronicznego zaglądają rzadko i raczej niechętnie, dlatego wyniki próbnych egzaminów córki wprawiły Kalinę i jej męża w osłupienie.

 - Nie sądziłam, że nasza córka aż tak dobrze radzi sobie w szkole - zaczęła przemowę Kalina, patrząc na męża.

- W połowie to moja zasługa - odpowiedział mąż Kaliny, nawiązując do spornego tematu.

- Myślałam, że już ustaliliśmy raz na zawsze, że dzieci zawsze dziedziczą zalety po matkach. - Kalina zrobiła obrażoną minę.

- W połowie - powiedział mąż, który myśli, że się zna.


czwartek, 1 kwietnia 2021

szczęście

Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.

Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze". 

A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.

Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.

Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.

"To wszystko minie" - mówią buddyści.

"I całe szczęście" - myśli Kalina.



środa, 31 marca 2021

miauczeniem

Mama Kaliny miała kotkę Jadwinię.

Wróć.

Kotka Jadwinia miała mamę Kaliny. 

Wychowała ją (kotka mamę) jak należy. Mama kładła się spać o godzinie wyznaczonej miauczeniem, ponieważ Jadwinia lubiła około 19 być już w łóżku. Noc zaczynała, leżąc mamie na brzuchu, podczas gdy mama czytała sobie w łóżku. Potem Jadwinia przemieszczała się nieznacznie, zajmując pozycję perukową - kładła się tuż nad mamy głową, przyciskając swoje ciałko do mamy głowy. Rano Jadwinia budziła mamę, liżąc ją po twarzy. Taka symbioza. Obopólne korzyści. Żadnych strat.

Od czasu gdy mama zaczęła zajmować łóżko ortopedyczne z płotkiem, Jadwinia zaprzestała nocnych przytulasków z mamą, ponieważ Jadwinia jest kotką podłogową i nie wskakuje na nic, co jest zbyt wysokie. Wejdzie na sofę, ale na stół już nie. Wskoczy na parapet tylko wtedy, gdy stoi przy nim krzesło (zawsze stało przy oknie, specjalnie dla Jadwini i nikt na nim nie siadał).

Po śmierci mamy rozpoczęłam poszukiwania domu dla Jadwini. Kryteria dla potencjalnej rodziny adopcyjnej były wysokie: żadnych innych zwierząt w domu, żadnych małych dzieci, bezpieczny balkon, rodzina niewyjazdowa. Wydawało się, że szanse są marne. Aż tu wczoraj - niespodzianka. Zadzwonił do mnie ksiądz, który odwiedzał mamę co miesiąc. Mama nie była osobą nadmiernie religijną, ale miała swoje zasady, zwłaszcza pod koniec życia. Ksiądz zdobył mój numer telefonu od mojej koleżanki. Spytał, czy mógłby zaopiekować się Jadwinią, ponieważ niedawno stracił kota, a Jadwinię bardzo polubił. 

Dziś zawiozłam Jadwinię księdzu. Myślę, że mama byłaby zachwycona takim rozwiązaniem. Bardzo lubiła tego księdza. Zwykły, normalny, skromny człowiek, który naprawdę potrafił z mamą rozmawiać. No i kocha koty. 

Ksiądz stwierdził, że poradzi sobie z obcinaniem kocich pazurów. Nie dowierzam. Wiem, jak zachowuje się Jadwinia, gdy dzieje się coś nie po jej myśli. No cóż. Być może szramy na twarzy księdza szybko się zagoją, a tych na ciele nie będzie widać.



niedziela, 28 marca 2021

mama

A gdy umiera najlepsza mama na świecie ziemia się nie rozstępuje, nie grają aniołowie, nie słychać salw armatnich, nie ma zaćmienia słońca. 
Księżyc w pełni oświetla drogę do nieba. Do ziemi.
I serce Kaliny pęka na sto maleńkich kawałków. W ciszy pęka. 
I teraz płacze Kalina. 
I płacze mąż Kaliny, który miał z mamą Kaliny świetne, synowskie relacje.
I płaczą wszyscy, z którymi mama Kaliny przyjaźniła się, z którymi się śmiała i którymi opiekowała się przez całe życie.
Pa, mamo. Bądź. 

sobota, 27 marca 2021

dzień

Zawęziłam horyzonty. Odłożyłam lornetki. Nie patrzę daleko, nie patrzę w przyszłość.

Opiekunka mamy Kaliny wyjeżdża z Polski 1 kwietnia. Za radą pań z hospicjum Kalina nie szuka nowej osoby. Padają określenia "jest źle", "stan jest bardzo ciężki". 

Jeszcze kilka tygodni temu Kalina wstawała rano i myślała "Oby to tylko nie było dzisiaj. Dzisiaj jest taki zły dzień". Od kilku dni Kalina wstaje rano i myśli "Oby to tylko było dzisiaj. Dzisiaj jest taki dobry dzień...". 


piątek, 26 marca 2021

przyjaciółka

Zadzwoniła do mnie przypadkowo, tzw telefon torebkowy. Odebrałam. Usłyszałam jej głos, gdy z kimś rozmawiała. Mówiła o mnie. Powiedziała: "Moja przyjaciółka ma umierającą mamę". Mówiła poważnym, pełnym współczucia głosem. Słychać było, że ma łzy w oczach i łamie jej się głos.

Zrobiło mi się ciepło na sercu. To wspaniałe, usłyszeć, że ktoś mówi o mnie "moja przyjaciółka". To wspaniałe, że ktoś przeżywa ze mną odchodzenie mojej mamy. To wspaniałe, że telefon sam z siebie chciał mi o tym wszystkim powiedzieć.

środa, 24 marca 2021

można

Życie jest wspaniałe i radosne. Problemy pojawiają się drobne i łatwe do rozwiązania. Nie ma rzeczy ostatecznych i wszystko da się naprawić. Kolejna sprawa do załatwienia pojawia się wtedy, gdy poprzednie są już załatwione.

Pomarzyć można, c'nie?