niedziela, 23 sierpnia 2015

upiekę

- Upieczesz ciasto marchewkowe?
- A są marchewki?
- Nie ma.
- To upiekę.
 

wpadniecie

- Może wpadniecie do nas?
- Ok. Kiedy?
- Jutro albo za trzy tygodnie. Wszystkie inne dni mamy zajęte.
- Jutro nie możemy, bo mamy gości, a za trzy tygodnie M. wyjeżdża.
- Wam to nigdy nie pasuje...

sobota, 22 sierpnia 2015

chłodno

- Wieczorami jest całkiem chłodno, w nocy trzeba spać pod kołdrą, rano długi rękaw nie jest przesadą... I co powiedzą teraz ci wszyscy, którzy narzekali na upały?
- Co powiedzą? Hurra! Nie ma upałów!

piątek, 21 sierpnia 2015

psychopatą

- Na wysokości wzroku, tuż przy stole, postawiłam na półce książkę "Czy jesteś psychopatą?". Teraz mam doskonały materiał badawczy. Mogę obserwować reakcje ludzi.
- A jakie są?
- Jedni pytają, czy ta książka stoi w tym miejscu z okazji ich przyjścia, inni pytają, czy odpowiedziałam pozytywnie na postawione pytanie, zdarzają się też tacy, którzy zaczynają poruszać temat psychopatii. Najbardziej niebezpieczni wydają się ci, którzy widzą tę książkę, ale nie mówią nic, tylko nerwowo ogryzają paznokcie i wyłamują sobie palce.

czwartek, 20 sierpnia 2015

smacznego

- Młody kelner, trochę zdenerwowany, przyniósł nam menu. Zamawiając jedzenie dla dzieci spytałam go, czy uważa, że to dobry wybór. Odradził nam potrawę dla młodszej. Zaproponował coś prostego, idealnego dla dziecka, spoza karty. Starszej wytłumaczył, co dokładnie będzie na jej talerzu. Podczas posiłku dolewał nam wody do szklanek, pytał, czy wszystko w porządku i zaśmiał się szczerze, gdy zobaczył, że cała rodzina wyjada z mojego talerza gotowaną kapustę. Gdy zabierał talerze, zagadał ludzkim głosem. Wniosek jest jeden: oprócz smacznego jedzenia, w knajpie niezbędny dla mojego pełnego szczęścia jest smaczny kelner.
- Widzisz, i o to chodzi w gender! Gdyby jakiś facet powiedział, że w knajpie oprócz smacznego jedzenia potrzebuje smacznej kelnerki, zostałby uznany za zboczeńca. To są te różnice w wychowaniu, w kulturze, które należy znieść. Ró-wne-trak-to-wa-nie. Nie może być tak, że mężczyznę od razu uznamy za zboczeńca, a kobieta może mówić to samo całkiem bezkarnie!
- To straszne! Nigdy bym nie przypuszczała, że jedzenie gotowanej kapusty może nieść za sobą takie konsekwencje!

wtorek, 18 sierpnia 2015

odpowiadać

- Izabelka nominowała mnie do nagrody LBA.
- To dobrze, czy źle?
- Dobrze. To bardzo miłe. W nagrodę muszę odpowiedzieć na pytania, które mi zadała.
- Daj tę listę. Będę ci czytać, a ty pisz, bo nie dasz rady przeskakiwać między ekranami.
- Wiesz, że nie lubię odpowiadać...
- Jak skończysz, to powiesz mi, czy bolało:


1. Dlaczego założyłaś bloga?
Bo B. nie umiała się zmobilizować i założyłam jej bloga, przypisanego do mojego konta Google. Potem założyłam swojego bloga, żeby zebrać pomysły do pracy. A potem, jakoś poszło...
 2. Jak myślisz, czy blogi nie są już przeżytkiem?
Nie wiem. Zatrzymałam się na tym etapie i nie znam nowszych propozycji.
 3. Co myślisz i czy myślałaś o zarabianiu na blogu?
Bardzo bym chciała zarabiać na blogu, gdyby to wiązało się z robieniem dokładnie tego samego, co dotychczas. Niestety blogi komercyjne bardzo różnią się od "normalnych", więc odrzucam taką ewentualność... Pisanie pod dyktando reklamodawców to nie moja bajka.
 4. Co lubisz robić wieczorem z wolnym czasem?
Jeśli mam natchnienie, to pracuję. Jeśli go nie mam - czytam, albo oglądam filmy na DVD. Albo biorę niekończące się kąpiele w wannie!
 5. Czy czytasz przy jedzeniu?
Nie, nie da się jeść leżąc na boku w łóżku.
6. Ciekawa jestem jakie jest Twoje zdanie na temat tego, dlaczego w Polsce ludzie czytają mało książek.
Nie zgadzam się z tą tezą. W Polsce mało ludzi czyta. Ale ci, którzy czytają, pochłaniają mnóstwo książek! Czyli w Polsce ludzie czytają dużo książek. Jeśli czytają…
7. Czy jest książka, po którą nie sięgniesz?
Z pewnością niejedna…
8. Sushi czy ryż z jabłkami i cynamonem?
Najpierw sushi, potem ryż z cynamonem.
 9. Gdybyś miała się przeprowadzić, to jaki kraj byś wybrała?
Spokojny… Taki, o którym nigdy nic nie mówią w „Wiadomościach”, bo nie dzieje się tam nic "ciekawego"… Z łagodnym klimatem… Nieodległy kulturowo…

- Nawet nie bolało tak bardzo ;-)




cudowny

- Kupiłam nowy, cudowny krem. Ma działać jak połączenie wehikułu czasu z masażem relaksacyjnym. Nasmarowałam sobie całą twarz, a po dwóch minutach odczułam potworne pieczenie. Jak gazela pognałam do łazienki, żeby zetrzeć to żrące cudo. Używałam do tego gąbki, mokrego ręcznika, a na końcu nalałam wodę do miski i zanurzyłam twarz w kojącej chłodnej kąpieli. Po pół godzinie wyszłam z łazienki z czerwono-różową twarzą w wyraźne bąble.
Opowiedziałam o mojej kremowej przygodzie M. Wyśmiała mnie, powiedziała, że bierze ten krem, bo też chce, żeby jej wehikuł czasu przebył podróż wstecz. Od razu obejrzała opakowanie, odkręciła nakrętkę, powąchała, uznała, że wszystko jest w porządku i że to z pewnością ja coś źle zrobiłam. Nałożyła sobie krem na palec i rozsmarowała go na jednym policzku. Na próbę. Po dwóch minutach... jak gazela pognała do łazienki, żeby zetrzeć to żrące cudo. Dalszy ciąg bez zmian.
Jeśli śmiech ma działanie odmładzające i uzdrawiające, to jesteśmy teraz najmłodsze i najbardziej zrelaksowane w całym powiecie!

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

kina

- Na czym byłaś w kinie?
- Na "Małym księciu".
- Aaa, bo już myślałam, że coś się stało i polubiłaś chodzenie do kina.

wyszukanym

- Moja znajoma mówi niezmiernie wyszukanym językiem. Potrafi na przykład powiedzieć, że kupiła arcyokazyjnie mortadelę o doskonałych parametrach organoleptycznych.
- Może ty też do niej mówisz takim językiem?
- Naprawdę myślisz, że potrafiłabym? Kochana jesteś!

rozjaśnić

- Masz bardzo jasne włosy!
- To dlatego, że czytałam wyjaśnienie teorii Einsteina dla niematematyków. To mi tak umysł rozjaśniło, że aż zrobiłam się bardzo jasną blondynką.
- To nie brzmi zbyt przekonująco.
- A co, zaprzeczysz, że mam jasne włosy?
- Nie, ale jakoś nie przekonuje mnie, że czytanie wyjaśnienia teorii Einsteina mogło ci cokolwiek rozjaśnić...

zgubiłam

- Jak się mówi: zgubiłam twój kolczyk, czy: zgubiłam twojego kolczyka?
- A gdybym ja spytała jak się mówi: zgubiłam twój portfel, czy: zgubiłam twojego portfela?
- Nawe nie próbuj z takim przykładem!

niedziela, 16 sierpnia 2015

burzy

- Jak tam po burzy?
- Straty niewielkie, a zyski ogromne! Podlały mi się wszystkie rośliny, a do tego dziś była pierwsza niedziela w tym roku, kiedy nie obudziłam się o 7.15!
- Po co wstajesz w niedzielę tak wcześnie?
- Ja nie wstaję. Ja się budzę. Na 15 minut przed każdą mszą w kościele zaczynają dzwonić dzwony. Niemiłosiernie. Długo i dosadnie. Głośno i przeraźliwie. Pierwsza msza w niedzielę jest o 7.30, więc...
- A dzisiaj?
- Dzisiaj dzwony nie dzwoniły, bo albo piorun walnął wczoraj w dzwonnicę, albo Bóg inaczej się nad nami zlitował i pozwolił nam spać dłużej.

sobota, 15 sierpnia 2015

nazwać

- Jakiś wariat nazwał tę część orurowania, która siedzi pod umywalką - syfonem.
- A jak miał to nazwać?
- Na razie nie jestem w nastroju twórczym. Na razie jestem w nastroju krytycznym!

piątek, 14 sierpnia 2015

świnka

- Dlaczego ręcznik i wieża są takie podobne po angielsku?
- Prawdopodobnie dlatego, że jak ktoś wejdzie na wieżę, to jest tak spocony, że musi się wytrzeć ręcznikiem.
- A wieszaczki i świnka?
- Prawdopodobnie dlatego, że... Albo nie. Musi być też jakiś inny powód...
- Może dlatego, że tata świnka wiesza swój kapelusz w chlewiku na małym, różowym wieszaczku?
- Tak! To na pewno dlatego! Uff!

lenistwo

- Tyle leków już wymyślili, a nadal nie ma kapsułki, która likwiduje lenistwo.
- Moje, czy twoje?
- Myślałam o swoim.
- A, to faktycznie nie ma na to lekarstwa... Ale nie tracę nadziei...

czwartek, 13 sierpnia 2015

mróz

- Duńczycy odczuwają tylko dwa stany temperaturowe: upał, dający możliwość chodzenia w sandałach oraz trzaskający mróz. Nie ma stanu pośredniego. Gdy temperatura spadała do 9 stopni, duńskie dzieci szalały na placu zabaw w krótkich spodenkach i T-shirtach. Natomiast gdy był sztorm, wichura urywała głowy i lało tak, że trudno było wystawić nos spod dachu, duńskie dzieci zaczynały nosić długie spodnie. Nie rezygnując, naturalnie, z biegania na placu zabaw...
- Oni są potomkami ludzi epoki zlodowacenia i mają genetycznie ośrodek termoregulacji umiejscowiony na półce z książkami o Wikingach....

środa, 12 sierpnia 2015

mobilizacja

- Kot sąsiadów mnie obserwuje, gdy pracuję.
- Zrób sobie jakieś ćwiczenie psychologiczne i wmów sobie, że to jest twoja mobilizacja do pracy. Taki wewnętrzny przymus w zewnętrznej powłoce.
- A jak on zdechnie?
- Ty znowu katastroficznie. Są koty, które żyją wiecznie! Na przykład Sfinks.
- Niby tak, ale... To jest lew...

burze

- Zapowiadali burze i ulewne deszcze.
- Kiedy?
- Dzisiaj w wiadomościach.
- Pytam, kiedy mają być te burze?
- A, to nie wiem... Ale jest nadzieja, że zamiast ścierniska będziemy mieli znowu trawnik pod oknami.
- Chyba wiosną...

wtorek, 11 sierpnia 2015

kanapkę

- Mamy jeszcze jakąś kanapkę?
- Ostatnią. Możesz zjeść.
- Chciałam nakarmić gołębia.
- Ale ty nie lubisz gołębi...
- Nie lubię tych, które wydalają. Te jedzące mi nie przeszkadzają...

specjalnie

- Halo? Byłam w banku, żeby wyrobić sobie nową kartę. Okazało się, że musimy iść tam razem, bo ja nie jestem właścicielem konta, a pani przez telefon źle cię poinformowała.
- To dobrze. Bardzo się cieszę. Zrobimy tak, jak mówisz.
- Chory jesteś? Cieszysz się, że musisz specjalnie jechać ze mną do banku?
- Nie, jestem w pracy i właśnie mam spotkanie.
- No tak... To całe szczęście! Bo już się przestraszyłam...

cookie

- Chyba coś przeskrobałam w internecie, bo zaczęły mi się pojawiać napisy, że strona, którą oglądam używa plików cookie. Mają one ułatwić coś dziwnego i jeszcze coś innego i zrozumiałam z tego tyle, że google będzie mi reklamy przysyłał do domu, a ja przecież nie podawałam nigdzie adresu.
- A mailowy podawałaś?
- No gdzieś tam musiałam podać.
- To teraz będziesz dostawała ulotki na maila.
- Na maila??
- Żartowałam. Ty to jednak jesteś z innej epoki!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

puszkę

- Gdzie jest puszka z pomidorami?
- Zjadłam.
- A gdzie jest reszta?
- Zjadłam.
- Zjadłaś całą puszkę?
- No bez przesady. Nie całą. Tylko zawartość...

klifu

- A dlaczego masz na tym zdjęciu taką dziwną pozę?
- Bo stoję na malutkim balkoniku, sterczącym ze 130-metrowego klifu na brzegu morza. Pode mną tylko biała ściana i fale. Na klif wchodziło się od drugiej strony. Ciągle pod górę i pod górę i nagle...wielkie nic pod nogami!
- A co z twoim lękiem wysokości?
- Nie widać na zdjęciu? Stał za mną i usiłował mnie ściągnąć z balkoniku!

niedziela, 9 sierpnia 2015

fobią

- Zabiłaś pająka?
- Yhy.
- Ale przecież ty nigdy nie zabijasz pająków!
- Walczę ze swoją fobią i to jest właśnie mój mały postęp!
- Zabijanie pająków butem uważasz za poprawę?!

klimatyzacji

- Na stację benzynową przy autostradzie podjechał samochód. Bez klimatyzacji, co widać było po otwartych oknach i wystających ze środka łokciach, stopach i uszach pasażerów. Drzwi od strony pasażera otworzyły się gwałtownie i wysiadł facet, ubrany w czerwone majteczki (być może były to kąpielówki...) i słomkowy kapelusz. Miał też może zegarek, choć nie jestem pewna. Wszedł boso do sklepu stacjowego, ustawił się grzecznie w kolejce, zakupił cztery butelki wody mineralnej z lodówki, wyszedł, wsiadł do samochodu, zamknął drzwi. Odjechali.
- Wiesz, w taki upał to się nawet nie dziwię, że boso i prawie goły...
- No właśnie! Teraz jest gwóźdź programu! Obserwowałam bacznie wszystkich innych stacjowych klientów, a było ich bardzo wielu. Nikt, absolutnie nikt nie zwrócił na niego uwagi! Wszyscy uznali, że normą życiową jest jeździć w majtach, kapeluszu i boso autostradą.
- Ciekawe, co uznaliby za normę zimą...?
- Zimy nie będzie.

przeczytać

- Co czytasz?
- Ostatni tom Harrego Pottera.
- Przecież już to czytałaś!
- Czytałam już dwa razy, raz słuchałam audiobooka, ale to nie oznacza, że nie mogę przeczytać jeszcze raz.
- Znasz to prawie na pamięć!
- Przepis na pierniczki też znam prawie na pamięć. Mimo to czytam go raz w roku, a to i tak nie zapobiega świątecznej katastrofie!

sobota, 8 sierpnia 2015

plaży

- Podobno Polacy wymyślili sposób na rezerwowanie sobie miejsca na plaży, stawiając skoro świt parawany wzdłuż brzegu.
- Trochę mi wstyd...
- Też tak stawiałaś?
- Nie, ale czasem wychodzę wcześnie rano przestawić samochód na parking, jeśli wieczorem nie udało mi się znaleźć miejsca. Myślisz, że to jest to samo?
- No nie wiem... Możemy ustalić, że to nie jest to samo, jeśli od czasu do czasu przestawisz też mój samochód...

głośników

- Do szału doprowadza mnie muzyka. Wszędzie wyją głośniki. A jak nie ma głośników, to zawsze znajdzie się jakiś dureń, który musi sobie nastawić muzyczkę ze swojego przenośnego urządzenia na prawie cały regulator. I nawet jeśli byłaby to muzyka, którą uwielbiam, to i tak nie lubię jej TAM. W restauracjach nie słyszę, co mówi osoba siedząca ze mną przy stoliku, bo rozbrzmiewa romantyczna ballada, w sklepie słucham czegoś, co ma przyspieszyć/spowolnić moje poruszanie się między cynamonem a selerem, na ulicy słucham po trzy akordy różnych utworów, mijając sklepy, które niestety zapłaciły ZAiKS-owi abonament za wykorzystywanie cudzej twórczości. A ostatnio - kuriozum. Weszliśmy do knajpki o włoskiej nazwie. W środku kucharz, który z gracją podrzucał ciasto na pizzę i wyciągał z kotła strugi makaronów. Cudowna cisza, cudowny szczęk patelni i szum pizzowego pieca. I nagle do wielkiej, starej komody podeszła kelnerka i jednym przyciskiem wsadziła nas w sam środek heavy-metalowego koncertu. Nawet mój mąż, miłośnik takiej muzyki, był wciśnięty w krzesło z zaskoczenia.
- Tobie zawsze przeszkadza muzyka, którą generuje ktoś inny.
- Z wyjątkiem sytuacji, gdy dobrowolnie mu za to płacę...!

wtorek, 4 sierpnia 2015

podoba

- Jak ci się podoba?
- Może trochę za długa...
- Czy ty zawsze musisz znaleźć jakąś wadę?
- Jeśli pytasz o moje zdanie, to ci mówię szczerze.
- Niepotrzebnie!

sieci

- Chciałam coś zjeść po drodze. Jedyna szansa przy autostradzie ma subtelne logo w kształcie litery "M" i proponuje świeżo przyrządzane potrawy prosto z sieci. Zatrzymałam się i zamówiłam kanapkę i kawę. Okazało się, że będzie taniej, jeśli zamówię do tego jeszcze frytki.
- Frytki są takie tanie?
- Frytki mają cenę ujemną!
- A jak się kupuje tylko frytki, to ile kosztują?
- Prawdopodobnie jest taniej, jeśli do tych frytek zamówisz jeszcze kawę i kanapkę... Ale ketchup dostaniesz gratis!

latem


- Nie powiesz mi chyba, że cię to nie męczy!?
- Nie męczy mnie - to mało. Jestem zachwycona. Zdecydowanie wolę wsiadać do samochodu, w którym parzy mnie w dłonie kierownica, niż skrobać szyby zimą. Wolę leżeć na łóżku, gdy temperatura w sypialni dochodzi do 30 stopni, niż  przykrywać się drugą kołdrą i trzecim kocem, żeby się ugrzać. Wolę wejść sobie pod delikatnie chłodny prysznic w ciągu dnia i czekać, aż skóra sama wyschnie, niż szczękać zębami, w pośpiechu zakładając szlafrok i ciepłe kapcie.
- Nie wierzę! Nic cię latem nie denerwuje?
- Jedynie to, że wszyscy narzekają na upały i pytają mnie, jak sobie radzę. A zimą nikt nie pyta!

dźwiga

- Uwielbiam kamieniste plaże, tylko najbardziej męczy mnie na nich to zbieranie kamieni... Człowiek dźwiga kilogramy skał w dłoniach, węzełkach zrobionych z ręcznika i zakamarkach stroju kąpielowego wiedząc, że i tak wyrzuci je przed powrotem do domu...
- Jak to?! Przecież w tym roku, oprócz całego stada krabich nóżek, krabich skorupek, muszelek małży i ślimaków oraz oszlifowanych patyczków, przywiozłaś z wakacji jakieś 10 kg kamieni!
- To i tak jest zaledwie promil tego, co nosiłam ze sobą po plaży...

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

niemiecki

- Ale znasz trochę niemiecki, prawda?
- Moja znajomość niemieckiego ogranicza się do podstawowego zakresu słówek stosowanych w "Czterech pancernych" i w niektórych odcinkach "Stawki większej niż życie", ale nie sądzę, żeby było to słownictwo, które ułatwiłoby życzliwy kontakt z przeciętnym Niemcem...

niedziela, 2 sierpnia 2015

zastrzegłam

- Zgubiłam w Niemczech kartę kredytową. Zorientowałam się dopiero po powrocie. Dwa dni po powrocie... Natychmiast, gdy przeszukałam wszystkie kieszenie, torebki, porfel, wnętrze namiotu, śpiwór, wszystkie schowki w samochodzie i kosmetyczkę zadzwoniłam do banku, żeby ją zastrzec. A wtedy przemiła pani powiedziała mi, że ostatnia transakcja, jakiej dokonano moją kartą miała miejsce dzisiaj (zawał serca!) rano (z udarem!) na kwotę 18,36 zł (atak padaczki. Co za idiota korzysta z mojej karty i kupuje coś tak taniego!?) w sklepie "Żabka" koło mojego domu. Wtedy już umarłam.
- Jak to możliwe?!
- No właśnie... Niemożliwe. Ja po prostu nie zgubiłam tej karty w Niemczech, tylko rano, gdy kupowałam bułki, twarożek i cukier, zostawiłam ją w "Żabce".
- Co powiedziałaś tej pani z banku?
- Dziękuję za informację...
- I poszłaś po tę kartę do "Żabki"?
- Nie. Mimo to zastrzegłam. Bo jeśli nie ma jej jednak w "Żabce"?
- Musi tam być!
- Musi albo nie musi. Po niej się można wszystkiego spodziewać!

informowanie

- Jak już wróciliśmy z wakacji, to zrobiła się piękna pogoda...
- Załóż firmę: informowanie o urlopie. Możesz sprzedawać ludziom informację, kiedy planujesz wyjechać i wtedy oni wezmą urlop w innym terminie i będą mieli pewność pięknej pogody.
- A ja?
- Możesz mieć albo udany urlop, albo pieniądze. Nie bądź marudna!

środa, 22 lipca 2015

box

- Może wsadzimy do boxu na dach wszystkie śpiwory, namiot i materace?
- Box może pomieścić tylko 50 kg.
- To chyba ja muszę tam wejść, bo inaczej się nie pomieścimy...
- A ile ważysz?
- 51.
- Nasz box to chyba jedyne miejsce na świecie, do którego jesteś za gruba...

poniedziałek, 20 lipca 2015

szczelinę

- Wjechałam na parking przy sklepie na "B". Nacisnęłam przycisk od pobierzbileta, zaparkowałam, zabrałam wózek i szczęśliwie zrobiłam zakupy. Wyszłam, spakowałam, podjechałam do szlabanu ze szczeliną do wsuwania biletu i  koniec. Wsuwam bilet i d***a. Nie działa. Prób było wiele. Zza uchylonej szyby, z otwartymi drzwiami, na stojąco, z półobrotem, w półprzysiadzie, po odmówieniu modlitwy i zgodnie z feng shui. W końcu kolejka samochodów poruszyła sumienie ochroniarza z wnętrza sklepu. Podszedł do mnie cichaczem. Wziął bilet w swe ręce. Sprawdził datę i godzinę (ekspert po  szkoleniu!), wsunął bilet w szczelinę. Nic. Wsunął znowu. Nic. Obejrzał go z obu stron, zmiął w palcach. Nic. Wyprostował go w palcach, wsunął. Nic. W końcu, gdy kolejka wskazywała na nadchodzące powstanie ludowe lub nawet rewolucję proletariatu, powiedział: otworzę pani pilotem.
- To dlaczego nie otworzył od razu?!
- Bo nie byłby aż taki ważny. Dopiero ten tłum kolejkowiczów dał mu prawdziwą satysfakcję. On teraz jest bogiem. Ja nie mogę się natomiast pojawiać w pewnej dzielnicy...

zepsuł

- Kupiłam na kolację pyszny ser, domowej roboty!
- Nie mogę go znaleźć!
- Bo zapomniałam go zabrać z samochodu...
- To trzeba go szybko przynieść, żeby się nie zepsuł!
- Przecież ci mówiłam, że samochód odstawiłam do warsztatu... Ciągle wszystko zapominasz...

niedziela, 19 lipca 2015

biorytm

- Wiesz, co to jest biorytm?
- Coś słyszałam... Fizyczny, psychiczny i intelektualny cykl...
- Zaczynają się w dniu urodzenia i każdego dnia życia masz jakąś wartość tych trzech cykli od maksimum do minimum. Gdy spotykają się trzy minima, to jest to tzw. dzień krytyczny.
- Nie wierzę w to.
- Ja też. Sprawdziłam, czy to się zgadza. Dziadek umarł w swój dzień minimum emocjonalnego, natomiast M. umarł w swój dzień krytyczny... No i co teraz?
- Sprawdziłaś, kiedy jest mój najbliższy dzień krytyczny?
- W tym roku się nie zdarzy.
- A twój?
- W czwartek.
- W najbliższy czwartek?
- Yhy.
- Przecież wtedy akurat jedziemy na urlop!
- Yhy. A kilka dni po moim dniu krytycznym jest twoje minimum emocjonalne.
- Będę miała zły dzień na pogrzebie...?
- Nie będę więcej sprawdzać biorytmów.
- Teraz za późno. Czuję, że do czwartku będę miała okres krytyczny... Może wyjedziemy w piątek?

sobota, 18 lipca 2015

siniaków

- Bolały cię pośladki po anglezowaniu?
- Nie.
- Nie miałaś żadnych siniaków??
- Miałam dwa. Jeden na lewym udzie, który zrobiłam sobie dyszlem od bramy wjazdowej, gdy usiłowałam ją otworzyć, żeby wjechać na teren obozu.
- A drugi?
- Drugi na prawym udzie, który tym samym dyszlem zrobiłam sobie, gdy już wyjeżdżałam...

piątek, 17 lipca 2015

radio


- Jak się nazywa radio, którego zawsze słucham w kuchni?
- Clasic FM?
- Chyba nie, bo napisałam komuś, że go słucham, a to okazało się być jakąś angielską rozgłośnią.
- Może Klasyka FM?
- Przez „K”?
- Widocznie przez „K”.
- A gdzie można sprawdzić, jak się tę nazwę pisze?

- Postaraj się wysłyszeć, jak wymawiają tę nazwę dziennikarze: przez C, czy przez K…

czwartek, 16 lipca 2015

żeńskiego

- Pedofilia, jest rodzaju żeńskiego. Tyrania jest rodzaju żeńskiego. Dewiacja jest rodzaju żeńskiego. Nawet nadwaga jest rodzaju żeńskiego...
- Miłość też jest rodzaju żeńskiego!
- Ale ma taką końcówkę, że aż trudno w to uwierzyć...!
- Jaką dokładnie końcówkę masz na myśli...?

niedziela, 12 lipca 2015

sama

- Jak tam na końskim obozie.
- Świetnie. Postępy ogromne.
- Już sama galopujesz?!
- Oszalałaś?! Sama to ja na razie mogę bez panicznego lęku podejść do konia!

środa, 8 lipca 2015

balkonie

- Pozwoliłam dziewczynkom spać na balkonie. No bo lato, bo wspomnienia, bo przygoda, bo dzieciństwo... O 4.10 obudził mnie dziwny szmer. Półprzytomna wyszłam z łóżka i ujrzałam na balkonie: dwie siedzące na śpiworach dziewczynki, a pomiędzy nimi rozłożona jakaś gra planszowa.
- Hazard jest hazard... Nie wybiera miejsca ani godziny... A poza tym wszystko przez ten najdłuższy dzień w roku! Kto to widział, włączać słońce przed 9.30!

wtorek, 7 lipca 2015

obóz

- Jutro jadę na obóz koński.
- Sama tam będziesz?
- Mam nadzieję, że będzie tam oprócz mnie jakiś koń...

poniedziałek, 6 lipca 2015

ciszej

- O drugiej w nocy poszłam poprosić sąsiadów, żeby zachowywali się ciszej.
- Błąd! Powinnaś iść wkurzona i wściekła, zrobić karczemną awanturę, wydrzeć się na debili i postraszyć policją.
- To zrobię, gdy jeszcze kiedyś zrobią imprezę w mieszkaniu...
- A jeśli nigdy już nie zrobią, to stracisz szansę na eksplozję!

niedziela, 5 lipca 2015

różnią

- Czym się różnią cerkwie od kościołów katolickich?
- Przede wszystkim tym, że z cerkwi rozlegają się piękne śpiewy...

fryzjera

- Chyba pójdę do fryzjera i obetnę sobie włosy.
- To już nie zapuszczasz?
- Zapuszczam, ale... w sposób nieciągły.

wtorek, 30 czerwca 2015

mar

- Mamo, co to jest mar?
- Może mara?
- Może być mara...
- Mara to coś, co pojawia się w naszych myślach, a my się tego boimy.
- Na przykład szczepionka?
- A szczepionka ma zęby, pazury i złe oczy?
- Nie.
- To w takim razie to nie jest mara.
- Mara musi siedzieć w koszu, prawda?
- Dlaczego pytasz?
- Bo skąd wziąłby się koszmar jeśli nie od mary w koszu?
- Nie wiem, czy to akurat jedyne słuszne wyjaśnienie, ale na pewno jedno z wielu...