- Uwielbiam kamieniste plaże, tylko najbardziej męczy mnie na nich to zbieranie kamieni... Człowiek dźwiga kilogramy skał w dłoniach, węzełkach zrobionych z ręcznika i zakamarkach stroju kąpielowego wiedząc, że i tak wyrzuci je przed powrotem do domu...- Jak to?! Przecież w tym roku, oprócz całego stada krabich nóżek, krabich skorupek, muszelek małży i ślimaków oraz oszlifowanych patyczków, przywiozłaś z wakacji jakieś 10 kg kamieni!
- To i tak jest zaledwie promil tego, co nosiłam ze sobą po plaży...
Ja zbieram tylko małe, płaskie, wybierajac co bardziej rzucające się w oczy okazy... Dużo nie przyjechało w tym roku ze mną; w zeszłym roku były lepsze zbiory - wzbogaciły opaskę pod domem ,wysadzoną roślinami. Chociaż teraz tak sobie myślę, że właściwie należałoby im się czcigodniejsze miejsce, w końcu są niepowtarzalne!
OdpowiedzUsuńA Ty co robisz ze swoimi?
Na razie muszę je pozbawić aromatu zdechłych śledzi... Skuteczność tych zabiegów zadecyduje o przyszłości kamieni ;-)
UsuńBardziej mnie ciekawi, co Kalina robi z krabimi nózkami... ???
UsuńJa dawno nie byłem nad morzem, a czasem się czuję, jakbym nie tylko zbierał ale i łupał kamienie...
OdpowiedzUsuńOve, pomyśl o kamieniarzach! Oni się tak czują zawsze! ;-)
UsuńW ten znak po prostu nie da się nie rzucić kamieniem! Nawet jeśli się jest bez winy!
OdpowiedzUsuń