sobota, 8 sierpnia 2015

głośników

- Do szału doprowadza mnie muzyka. Wszędzie wyją głośniki. A jak nie ma głośników, to zawsze znajdzie się jakiś dureń, który musi sobie nastawić muzyczkę ze swojego przenośnego urządzenia na prawie cały regulator. I nawet jeśli byłaby to muzyka, którą uwielbiam, to i tak nie lubię jej TAM. W restauracjach nie słyszę, co mówi osoba siedząca ze mną przy stoliku, bo rozbrzmiewa romantyczna ballada, w sklepie słucham czegoś, co ma przyspieszyć/spowolnić moje poruszanie się między cynamonem a selerem, na ulicy słucham po trzy akordy różnych utworów, mijając sklepy, które niestety zapłaciły ZAiKS-owi abonament za wykorzystywanie cudzej twórczości. A ostatnio - kuriozum. Weszliśmy do knajpki o włoskiej nazwie. W środku kucharz, który z gracją podrzucał ciasto na pizzę i wyciągał z kotła strugi makaronów. Cudowna cisza, cudowny szczęk patelni i szum pizzowego pieca. I nagle do wielkiej, starej komody podeszła kelnerka i jednym przyciskiem wsadziła nas w sam środek heavy-metalowego koncertu. Nawet mój mąż, miłośnik takiej muzyki, był wciśnięty w krzesło z zaskoczenia.
- Tobie zawsze przeszkadza muzyka, którą generuje ktoś inny.
- Z wyjątkiem sytuacji, gdy dobrowolnie mu za to płacę...!

5 komentarzy:

  1. W moim ulubionym szmateksie, żeby nie bulić ZAiKSowi, właściciel zamówił od jakowejś firmy ichnie składanki muzyczne i leci techno-rąbanka na cały regulator. Mój osobisty Mężczyzna posiada takie słuchawki wygłuszające, jakie mają faceci, pracujący na młotach pneumatycznych - zastanawiam się czasem czy nie nosić ich ze sobą na okoliczność robienia zakupów. Poważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu z niechęcią patrzyłam na tabuny młodzieży uszami z zatkanymi słuchawkami, ale od jakiegoś czasu coraz częściej sama zatykam sobie uszy koreczkami na kabelku, które umożliwiają mi słuchanie audiobooków ;-)

      Usuń
  2. O, też lubisz audiobooki? Kocham je. Tylko nie wszystkie są dobrze czytane, ale jeśli czyta mistrz, to słuchanie jest rozkoszą. No chyba, że dzieło jest niestrawne. Ostatnio moja kolekcja rzeczy nie do słuchania powiększyła się o Ptaśka. Wygrał z Wielkim Gatsbym, którego zmęczyłem do końca, acz z niesmakiem.

    "Witamy w naszym kościele. Jest to pokój konsekrowany. Proszę mówić cicho i szanować dewotów. O pytania modlić się do poety". Może być?

    A co do meritum notki... Oj, już nie mam siły, ciepło się robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz słucham Borgiów, czytanych przez Zborowskiego. Mmmm, jakie smaczki!

      Usuń
    2. Mmmmm, Lukrecja! Mniam :)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":