niedziela, 2 sierpnia 2015

zastrzegłam

- Zgubiłam w Niemczech kartę kredytową. Zorientowałam się dopiero po powrocie. Dwa dni po powrocie... Natychmiast, gdy przeszukałam wszystkie kieszenie, torebki, porfel, wnętrze namiotu, śpiwór, wszystkie schowki w samochodzie i kosmetyczkę zadzwoniłam do banku, żeby ją zastrzec. A wtedy przemiła pani powiedziała mi, że ostatnia transakcja, jakiej dokonano moją kartą miała miejsce dzisiaj (zawał serca!) rano (z udarem!) na kwotę 18,36 zł (atak padaczki. Co za idiota korzysta z mojej karty i kupuje coś tak taniego!?) w sklepie "Żabka" koło mojego domu. Wtedy już umarłam.
- Jak to możliwe?!
- No właśnie... Niemożliwe. Ja po prostu nie zgubiłam tej karty w Niemczech, tylko rano, gdy kupowałam bułki, twarożek i cukier, zostawiłam ją w "Żabce".
- Co powiedziałaś tej pani z banku?
- Dziękuję za informację...
- I poszłaś po tę kartę do "Żabki"?
- Nie. Mimo to zastrzegłam. Bo jeśli nie ma jej jednak w "Żabce"?
- Musi tam być!
- Musi albo nie musi. Po niej się można wszystkiego spodziewać!

10 komentarzy:

  1. Ja swoją odnalazłam w Tesco, a wcześniej w Meduzie, gdzie pani wysunęła przede mną szufladę po brzegi wypełnioną kartami. Były tam przedstawicielki wszystkich banków i rodzajów kont. Moja się wtedy pierwszy raz otarła o złotą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź mi siostrą!
      Czyli nie ja jedna powinnam mieć kartę przyczepioną łańcuchem do nadgarstka?!

      Usuń
    2. A myślisz, że czemu od jakiś 10 lat, biorąc kasę w bankomacie NAJPIERW musisz wyjąć kartę, a potem dostajesz banknoty? Obsługa nie nadążała z wydłubywaniem zapomnianych kart... :D

      Usuń
    3. To cudowne dowiedz ieć się, że nie jest się samemu we wszechświecie! ;-)

      Usuń
  2. O, karty kredytowej to akurat jeszcze nie zgubilam. No ale, jak to sie mówi, wszystko przede mna.
    Za to za kazdym razem na urlopie uswiadamiam sobie, ze nie wzielam karty ubezpieczenia zdrowotnego i dostaje - jakze adekwatnie do sytuacji - malej zapasci.Ale na szczescie jeszcze nigdy nic sie takiego nam niestalo, zeby te karty potrzebowac. Na razie oczywiscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w NFZ wydrukowano nam różne karty. Ja dostałam ważną przez pół roku, a mój mąż i dzieci przez trzy miesiące... Niezbadane są wyroki NFZ-u ;-)

      Usuń
  3. Mam w dorobku jedno zastrzeżenie - wykonane ze szpitala, w którym byłam podczas obserwacji wysokiego ciśnienia w pierwszej ciąży. Karta się gdzieś tam znalazła potem, ale jak się zorientowałam, że jej nie mam to dopiero miałam ciśnienie... ;-P. Ale co sobie zastrzegłam, to moje :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży się nie liczy. Ciąża jest doskonałym usprawiedliwieniem wszystkich brakorozsądkowych poczynań ;-)

      Usuń
  4. A ja nie zastrzegałem. Po prostu pojechałem na stację benzynową i mieli. Spoko, luz...
    Dziś już miarą nowoczesności nie jest mieć kartę,\. Dziś należy ją przynajmniej raz zgubić, by być człowiekiem nowoczesnym. Za kilka lat, żeby zaszpanować, trzeba będzie mieć zawsze jakąś aktualnie zgubioną kartę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie tak! Ja po to zgubiłam, żeby się przysposobić do przyszłego szpanowania. Trzeba być trendy, na czasie, cool i wporzo...

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":