- Zapowiadali burze i ulewne deszcze.
- Kiedy?
- Dzisiaj w wiadomościach.
- Pytam, kiedy mają być te burze?
- A, to nie wiem... Ale jest nadzieja, że zamiast ścierniska będziemy mieli znowu trawnik pod oknami.
- Chyba wiosną...
U mnie od wczoraj z nieba wydostaje się coś zbliżonego do pary z nawilżacza... Prawdopodobnie można to uznać za deszcz, bo balustrada na balkonie zrobiła się wilgotna...
Poznałam kiedyś zimę w tamtych rejonach i myślę, że najlepszym rozwiązaniem są dwa domy, w zbliżonych odległościach od równika, ale jeden po właściwej stronie globusa, a drugi do góry nogami. Pół roku w jednym, pół roku w drugim. I nie trzeba butów z zakrytymi palcami kupować! ;-)
Taaa... jak pokazywali, gdzie ostatnio padało, to akurat nasze miasto ostało się bez kropli deszczu i nawet słupek rtęci nie drgnął w dół. Ech.
OdpowiedzUsuńU mnie od wczoraj z nieba wydostaje się coś zbliżonego do pary z nawilżacza... Prawdopodobnie można to uznać za deszcz, bo balustrada na balkonie zrobiła się wilgotna...
UsuńDlaczego u nas nie może być jak na Majorce? Albo zimno, albo żar. Taka podła karma.
OdpowiedzUsuńPoznałam kiedyś zimę w tamtych rejonach i myślę, że najlepszym rozwiązaniem są dwa domy, w zbliżonych odległościach od równika, ale jeden po właściwej stronie globusa, a drugi do góry nogami. Pół roku w jednym, pół roku w drugim. I nie trzeba butów z zakrytymi palcami kupować! ;-)
UsuńMeteorolodzy ostatnio jak pan prezydent: dużo obiecują... ;-)
OdpowiedzUsuńNiezmiernie miło mi poinformować Cię Kalino, że nominowałam Twój blog do nagrody LBA:
http://karolki.blogspot.com/2015/08/miedzy-blogami-lba.html
Również jest mi niezmiernie miło.:-) Muszę czym prędzej sprawdzić, co to za konkurs, bo jeśli będę musiała na nim coś zaśpiewać, to leżę ;-)
Usuń