poniedziałek, 17 sierpnia 2015

wyszukanym

- Moja znajoma mówi niezmiernie wyszukanym językiem. Potrafi na przykład powiedzieć, że kupiła arcyokazyjnie mortadelę o doskonałych parametrach organoleptycznych.
- Może ty też do niej mówisz takim językiem?
- Naprawdę myślisz, że potrafiłabym? Kochana jesteś!

11 komentarzy:

  1. Ech... ja też bym tak chciał. Niestety, są słowa i zwroty, które niby rozumiem, ale nigdy ich nie używam, bo nie umiem. Paradygmat, dyskurs, au rebours i... synekdocha (przepraszam). I jeszcze inne, ale te mi się przypomniały :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby biegle posługiwać się językiem, trzeba znać 2000 słów. A te, które wymieniłeś, mają pozycje 2001, 2002, 2003 i 2004......
      Sprawdziłam w Wikipedii, co to jest synekdocha. Cytuję: Synekdocha (gr. synekdoche) – odmiana metonimii, wyraźnie wskazująca na jakieś zjawisko przez użycie nazwy innego zjawiska, zawierającego to pierwsze lub zawierającego się w pierwszym.
      Nie będę sprawdzać, co to jest metonimia! O, nie! Nurtuje mnie tylko, skąd Ty znasz takie słowo, którego się nie da znać??? ;-)

      Usuń
    2. Poplątały mi się zwoje od czytania Waszej dyskusji...
      ( Czy nie będę posądzona o podczytywanie cudzej korespondencji? ;-))

      Usuń
    3. Izabelko, jeśli nic nie zrozumiałaś, to wszystko z Tobą w porządku.
      Ja do teraz nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywam, bo całą pamięć operacyjną zajęło mi słowo "synekdocha"... :-)

      Usuń
    4. Kalino,
      no... się czyta, prawda, na przykład Jana Sowę. On miejscami potrafi tak pojechać synekdochą w dyskursie postkolonialnym, że... ja zaczynam gadać "łaciną".

      Usuń
    5. Musiałam sprawdzić w sieci, kto to jest Jan Sowa... Jan Kochanowski - wiedziałam. Jan bez ziemi - wiedziałam. Janko Muzykant - wiedziałam, ale Jan Sowa - niestety nie... :-)

      Usuń
    6. Ale znalazłaś współczesnego Jana Sowę?
      Mózgowiec, że klękajcie narody. Naprawdę mądry facet o odkrywczym spojrzeniu na sprawy. Brylant.

      Usuń
    7. Czuję lekkie szmeranie w łokciu. To znak, że ktoś coś kombinuje... ;-) Czy mam się domyślić, że to ten sam gość, który pisze bloga " dwa zegary"? Czyżby droga była taka: Jan- Janek-Jajek-Ove... ?? :-) :-)

      Usuń
    8. Ha, ha, ha, ha :) Nadmierna podejrzliwość. No i nie jestem aż tak zadufany, żeby sam siebie obsypywać komplementami.
      Koncepcja tłumacząca nick Ove bardzo mi się podoba :)

      Usuń
    9. To się w dzisiejszych czasach nie nazwa zadufanie, tylko autopromocja. :-(

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":