poniedziałek, 20 lipca 2015

szczelinę

- Wjechałam na parking przy sklepie na "B". Nacisnęłam przycisk od pobierzbileta, zaparkowałam, zabrałam wózek i szczęśliwie zrobiłam zakupy. Wyszłam, spakowałam, podjechałam do szlabanu ze szczeliną do wsuwania biletu i  koniec. Wsuwam bilet i d***a. Nie działa. Prób było wiele. Zza uchylonej szyby, z otwartymi drzwiami, na stojąco, z półobrotem, w półprzysiadzie, po odmówieniu modlitwy i zgodnie z feng shui. W końcu kolejka samochodów poruszyła sumienie ochroniarza z wnętrza sklepu. Podszedł do mnie cichaczem. Wziął bilet w swe ręce. Sprawdził datę i godzinę (ekspert po  szkoleniu!), wsunął bilet w szczelinę. Nic. Wsunął znowu. Nic. Obejrzał go z obu stron, zmiął w palcach. Nic. Wyprostował go w palcach, wsunął. Nic. W końcu, gdy kolejka wskazywała na nadchodzące powstanie ludowe lub nawet rewolucję proletariatu, powiedział: otworzę pani pilotem.
- To dlaczego nie otworzył od razu?!
- Bo nie byłby aż taki ważny. Dopiero ten tłum kolejkowiczów dał mu prawdziwą satysfakcję. On teraz jest bogiem. Ja nie mogę się natomiast pojawiać w pewnej dzielnicy...

4 komentarze:

  1. Jak to dobrze, że w moim mieście nie ma tak wyrafinowanych sklepów "B" z zaawansowanymi systemami parkingowymi. U nas to, panie, ino Biedronki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Biedronki" osiadłe w pobliżu obfitych w mieszkańców osiedli ludzkich zakładają szlabany przed swym przybytkiem zakupowym... Być może Twoja "B" jest na pustkowiu... ;-)

      Usuń
    2. A bu Was chciwy developerzy zabudowują każdy kawałek miasta i samochody nie mają gdzie się podziać.

      Usuń
    3. Sprawę miejsc parkingowych na nowych osiedlach należy, Ove, poruszyć w osobnym poście. A jeśli dołączyć do tego chodniki, drzewa i sposoby obchodzenia przepisów o odległości budynków od siebie - wyjdzie z tego praca doktorska ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":