-Masz jakiś prosty przepis na sernik?- Tak. Iść do najbliższej cukierni...
- Co będziesz dzisiaj robiła?
- Czy mogłabyś przypominać sobie, że chcesz skorzystać z toalety, gdy tankujemy paliwo, a nie 25 minut później?
- Jeśli chcesz się czegoś nauczyć, musisz uznać autorytet mistrza. Obojętnie, czy mistrzem będzie podręcznik, nauczyciel, kolega z pracy czy psychoterapeuta. Musisz uznać, że on wie, a ty nie. Musisz zaakceptować fakt, że w chwili uczenia mistrz stoi ponad tobą, przekazuje ci wiedzę, a ty pokornie ją przyjmujesz. Inaczej niczego się nie nauczysz.
- Zrobiłam tak jak mówiłaś. Wpisałam w google: jak urządzić małą kuchnię. Wyskoczyło mi ochdziesiąt milionów zdjęć.
- Odszedł jeden prowadzący programy informacyjne w TV, pojawił się inny, a internet huczy!
- I znowu nie ma środka. Wszystko jest albo skrajnie w lewo, albo skrajnie w prawo. W internecie pokazują dwie skrajności, związane z uchodźcami: dzieci, wygłodzone i wymęczone na prowizorycznych statkach i zwykłych przestępców, niszczących samochody, dworce i walczących ze sobą w europejskich miastach. A gdzie są ci zwykli ludzie?
- Nie jestem zwolenniczką rozmów telefonicznych, chociaż gadam przez telefon godzinami. Mimo to wolę osobiście, bo brak wizji utrudnia mi rozumienie.
- Co za idiota wymyślił, żeby w menu nazywać makaron - pastą! Na jednej stronie są pasty jako przystawki (np. brokułowa, z łososia), a na drugiej - pasty jako dania główne (np. po bolońsku)
- Spałaś?
- Stopa mojej córki rośnie skokowo. Oznacza to, że w poniedziałek rano bez żadnych problemów może chodzić w jakichś butach, a następnego dnia po południu okazuje się, że są jej za małe.
- Niebezpieczeństwo podróży PKP jest zaiste niezwykłe. Jeśli już utkniesz w pociągu w samym środku wielkich borów, podczas parszywej burzy, bez prądu, ogrzewania, bez żadnych informacji, modląc się o to, by walące się drzewa zatrzymywały się na delikatnych przewodach trakcyjnych, to na dodatek dostajesz jeszcze niepamięci wstecznej. Otóż PKP twierdzi, że wszyscy pasażerowie stojącego w lesie
- Włączyłam wczoraj jakiś program informacyjny. Osłupiałam z wrażenia.
- Przez 7 lat woziliśmy starszą córkę do szkoły w zachodniej dzielnicy miasta. Wówczas remontowano wszystkie większe ulice, którymi musieliśmy dojeżdżać do jej szkoły. Przyzwyczailiśmy się, że do samochodu rano trzeba brać kanapki na drogę i półlitrowe kubki z herbatą (dla córki) i kawą (dla kierowcy), bo z domu wychodziliśmy o takiej porze, że układ pokarmowy jeszcze nie był wydolny trawienniczo. Teraz córka przeniosła się do szkoły w centrum. Właśnie zaczęto remontować jedyną drogę, którą można dojechać od nas do jej szkoły (wszystkie "objazdowe" drogi są remontowane już od jakiegoś czasu). Niniejszym zaczynam przyjmować wnioski mieszkańców okolicznych dzielnic, na jakiej wyższej uczelni powinna zacząć studiować moja córka, żeby wszystkim pasowało, bo wówczas z pewnością znowu rozkopią jej dojazdy. A u nas jak rozkopią, to zakopać się już nie daje.
- Do mieszkania w pobliżu wprowadziło się czterech młodych mężczyzn. Wyglądają na studentów informatyki albo stomatologii.
- Całą noc lało jak z cebra. Strugi deszczu. Hektolitry mokrej substancji, które w jakiś cudowny sposób zorientowały się, że szyba w moim samochodzie pozostała przez całą noc otwarta. I otóż przez to otwarte okno wlało się do mojego samochodu wszystko to, co przetoczyło się w nocy przez ciemne niebo...
- Może zorganizujemy małe spotkanie po latach? Dla starych znajomych?
- Wszystkie słowa, które opisują silny ból głowy, uznawane są powszechnie za niecenzuralne. To jest absolutna dyskryminacja!
- Podobno ktoś wymyślił, żeby w Poznaniu powstała tęcza!
- Pracujesz?
- Znajoma wprowadziła zasadę, że nie wolno jeść w samochodzie. Jeśli dzieci chcą coś zjeść, to albo czekają na koniec podróży, albo robią sobie przerwę.
- W mojej bibliotece kara za przetrzymanie audiobooka to 1 zł dziennie. Ostatnio dopłacałam 8 zł za "Opowieść wigilijną" .
- Na wysokości wzroku, tuż przy stole, postawiłam na półce książkę "Czy jesteś psychopatą?". Teraz mam doskonały materiał badawczy. Mogę obserwować reakcje ludzi.
- Młody kelner, trochę zdenerwowany, przyniósł nam menu. Zamawiając jedzenie dla dzieci spytałam go, czy uważa, że to dobry wybór. Odradził nam potrawę dla młodszej. Zaproponował coś prostego, idealnego dla dziecka, spoza karty. Starszej wytłumaczył, co dokładnie będzie na jej talerzu. Podczas posiłku dolewał nam wody do szklanek, pytał, czy wszystko w porządku i zaśmiał się szczerze, gdy zobaczył, że cała rodzina wyjada z mojego talerza gotowaną kapustę. Gdy zabierał talerze, zagadał ludzkim głosem. Wniosek jest jeden: oprócz smacznego jedzenia, w knajpie niezbędny dla mojego pełnego szczęścia jest smaczny kelner.
- Izabelka nominowała mnie do nagrody LBA.
- Kupiłam nowy, cudowny krem. Ma działać jak połączenie wehikułu czasu z masażem relaksacyjnym. Nasmarowałam sobie całą twarz, a po dwóch minutach odczułam potworne pieczenie. Jak gazela pognałam do łazienki, żeby zetrzeć to żrące cudo. Używałam do tego gąbki, mokrego ręcznika, a na końcu nalałam wodę do miski i zanurzyłam twarz w kojącej chłodnej kąpieli. Po pół godzinie wyszłam z łazienki z czerwono-różową twarzą w wyraźne bąble.