- Pani od religii dała nam takie karteczki. Tego się musimy nauczyć. Na środę albo na za tydzień.
- A ona będzie z tego pytać?
- Raczej tak. Albo nie. Pomożesz mi to zapamiętać?
Minęło pół godziny i młodsza córka recytuje prawie jak z nut:
1 List do Koreańczyków - 1 Kor
List do św. Kolosa - Kol
List do św. Filomeny - Flm
i 20 innych (wszystkich jest 48, ale potraktowałyśmy sprawę ulgowo) prawie biblijnych nazw wraz ze skrótami, które przypominają automatycznie wygenerowane hasło do konta bankowego.
Zapamiętane przez córkę nazwy wykazują najwyżej luźny związek z oryginałem, ale nie korygowałam, żeby nie zaburzać naturalnego toku poznawczego. W końcu jeśli cała klasa w tym samym czasie recytuje w domach te same nazwy, to w niebie jest taka kakofonia dźwięków, że nikt się nie zorientuje, że Tesaloniczanie nagle stali się Teskolonami (to nie jest kryptoreklama pewnej sieci handlowej...), a Koryntianie zostali umieszczeni w okolicy Seulu.
 |
| fishki.pl |
Pani od religii prawdopodobnie uznała, że klasa jest zbyt liczna i należy w jakiś delikatny i elegancki acz skuteczny sposób zachęcić rodziców do zrezygnowania z usług katechetki. Moja starsza córka przekonuje nas, żebyśmy z tej zachęty natychmiast skorzystali, bo promocje nigdy nie trwają wiecznie.