niedziela, 4 września 2016

kilometrów


- To miał być spokojny, niedzielny spacerek. Chciałam wokół jeziora, ale mąż sprawdził, że linia brzegowa ma 8 km, a my chcemy przecież spokojnie i niedzielnie, więc to za daleko. Nad rzekę. Kawałek w tę, kawałek z powrotem, zjemy pączki, wypijemy sok i wrócimy. Zaparkowaliśmy kawałek od rzeki, bo rezerwat nie pozwalał wjechać przednimi kołami do wody. I tu zaczęły się schody. Wszystkie komary z zachodniej Polski zjechały właśnie na biwak nad naszą rzekę. Na skutek niewyjaśnionych zjawisk geograficznych rzeka przesunęła się kilka kilometrów na południe, co spowodowało, że doszliśmy do niej po godzinie. Potem wybraliśmy krótszą trasę, bo zmęczenie dawało się wszystkim we znaki. I komary. Krótsza trasa wydawała się delikatnie oddalać nas od samochodu. Dopiero jakaś mądrość w telefonie komórkowym potwierdziła nasze przypuszczenie, że samochód istotnie jest coraz dalej. Odsuwał się od nas. Po piątym pytaniu "kiedy dojdziemy", gdy znowu padła odpowiedź "już niedługo", córki straciły do nas zaufanie.
Podsumowanie: rzeka zmieniła położenie geograficzne, zaparkowany samochód to złośliwy uciekający grat, 8 km wzdłuż linii brzegowej to dla nas za mało na niedzielny, rodzinny spacer. Przeszliśmy 8,5...

6 komentarzy:

  1. hehe, mieliśmy kiedyś podobną przygodę, ja na obcasach, bo pojechaliśmy tylko na kawę, spotkać się córką i jej chłopakiem, spacer obijawił się w połowie niedopitego kubka, bo taka piękna pogoda, ale po 9 km skręciliśmy do pierwszej wioski i wróciliśmy pociągiem do auta :) bo linia brzegowa ciągneła się jak lazzania. Kiedy zerknęłam na mapę, to w zasadzie można tak i z tysiac kilometów, iść i iść. Więc doskonale rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że w przyszłym tygodniu moje córki zgodzą się najwyżej na spacer wokół naszego osiedlowego ronda ;-)

      Usuń
    2. Możliwe, syn za każdym razem po tym incydencie przepytuje nas, gdzie jedziemy, na jak długo i jakie mamy plany marszowe i jak mówię, że trasa taka i taka, góra taka i taka, to pyta dwa razy, ale tylko 6 km? Chociaż ostatnio było dużo więcej, ale widoki takie dookoła, że ach... i nawet stwierdził, no dobra, dla tych widoków warto się spocić.

      Więc może Twoje córki dla odpowiednich widoków zmienią zdanie, albo z wiekiem im to przyjdzie :)

      Usuń
    3. Widoki skracają odległości ;-)

      Usuń
  2. a kozy na pochyłe drzewo skaczą... czy jakoś tak ))
    no to Ci zazdroszczę, bo ze względu na wisielca jakoś tak wymiękłam z mojej ulubionej trasy polami, a po asfaltówce nie chce mi się łazić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Moje" pola właśnie obsadzono nowymi blokami...

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":