środa, 28 września 2016

przeczuciem

- Wsiadłam do samochodu i zauważyłam na wewnętrznej stronie szyby niedużą pajęczynę. Zdarza się, pomyślałam zaskoczona. Jakiś mały, zagubiony pajączek sądził, że znajdzie tu pokarm dla ciała i ducha. Zanim odjechałam, od strony pasażera podszedł do mojego samochodu sąsiad. Otworzyłam okienko, żeby porozmawiać z miłym człowiekiem. On przez chwilę istotnie do mnie mówił, po czym zamilkł, wpatrując się w przestrzeń tuż za moją głową. Niesiona złym przeczuciem, spojrzałam w tym samym kierunku. Tak. To był on. Pająk. Taki wielki. Ach, co ja mówię! Jeszcze większy! Największe bydle, jakie mieszka na wschód od Uralu. I  na zachód. Siedział na szparze od drzwi. Blokował mi tym samym jedyną drogę ewakuacji. W ułamku sekundy znalazłam się poza samochodem (prawdopodobnie udało mi się przecisnąć przez uchylone okienko od strony pasażera, ale nie ma na to dowodów), a sąsiad został przeze mnie wepchnięty w odwrotnym kierunku. A raczej wessało go podciśnienie, które się wytworzyło na skutek mojego wrzasku.
Podsumowując:
1. Pająk nie żyje. 2. Pajęczyna została usunięta. 3. Ja żyję. 4. Sąsiad już nigdy nie podejdzie do żadnego obcego samochodu. 5. Gdy się z kimś rozmawia, siedząc w samochodzie, należy okienko otwierać bardzo szeroko. 6. Albo nosić śliską odzież.

Uczciwość nakazuje mi dodać, że to nie jest moja przygoda. Mojej przyjaciółki. Nie zmieniam narracji na trzecioosobową, bo mam tyle empatii, że czuję się, jakbym sama tam była. To znaczy - nie sama - z pająkiem.

poniedziałek, 26 września 2016

prądu


Rano nie było prądu. Niby nic. Przez kilka dobrych lat ludzkość nie miała prądu i dotrwała do XXI wieku, więc co, ja nie dam rady?! Ja?! Jeśli neandertalczyk dał radę?!

Minęło pół godziny i wszystko, czego tylko dotknęłam, okazywało się być uzależnione od dostawcy prądu...

Przestaję wierzyć w teorię ewolucji człowieka. Bóg stworzył Adama i Ewę. Żaden tam jaskiniowiec, biegający za tygrysem szablozębnym. Jestem w stanie zaakceptować Jezuska w stajence, z jedną, małą żaróweczką przy drzwiach. I z kontaktem, do którego jest podłączona lodówka. Nie ma szans, żeby jakiś człowiek wytrzymał bez prądu dłużej niż trzy kwadranse. Średniowiecze nie istniało.

niedziela, 25 września 2016

degustacji

- Polecamy herbaty zielone, o szczególnych właściwościach. Proponujemy do degustacji herbatę z płatkami róży oraz bardziej aromatyczną, orzeźwiającą herbatę z trawą cytrynową i kardamonem.
   - To ja poproszę tę z różą.
   - A ja tę z kardamonem.
- Oczywiście. Dla pana herbata z płatkami róży. Bardzo proszę. A dla pani z trawą cytrynową. Herbata z trawą cytrynową była parzona jakiś czas temu i już ostygła. Bardzo proszę.

Nadal stoję przed tą panią z rozdziawioną paszczą, mimo że minęło kilka dni...  I trzymam w ręku zimną herbatę.

sobota, 24 września 2016

wczesnego

czaszamotać.pl
- Od bardzo wczesnego ranka siedzę i pracuję. W tym czasie zdążyłam wypić wodę z miodem i imbirem, zjeść śniadanie, wypić ogromną kawę, zużyć pół rolki papieru życia jako chustek do nosa, wykasłałam trzy huragany, owinęłam się kocem od pasa w dół, założyłam zimowego polara, a pod stopy położyłam sobie poduszkę. Nawet włączyłam płytę z cudowną muzyką i zrobiłam sobie inhalacje z leśnej Alpy. I nadal nic. Czuję, że życie jest ciężkie, katar można już mierzyć w skali Beauforta, a teksty nad którymi teraz pracuję niebezpiecznie namnażają się w folderze "na październik".
- Pamiętasz, że na szafie leżą te grube, zimowe, wełniane skarpety, które kupiłaś kilka tygodni temu z myślą o nadchodzących dramatach życiowych?
- A przyniesiesz mi je? Bo ja już w agonii jestem... I jeszcze jedną wodę z imbirem i miodem. I cytryną. I może to jabłuszko od babci? A coś słodkiego się znajdzie?
- Chyba wybiorę jednak opcję z agonią.

piątek, 23 września 2016

pychota

jajco.pl
- Z lenistwa, z głodu, z lenistwa, ze zmęczenia, z lenistwa, z przepracowania, z lenistwa i z lenistwa zrobiłam sobie do zjedzenia krupnik babci Zosi czy jakiejś innej babci. Z torebki. Krupnik znaczy się z torebki. Babcia Zosia obiecała pisemnie na torebce, że w środku są tylko suszone warzywa, kasza i ekstrakt z drożdży - sama natura, park narodowy, ścisły rezerwat i pychota.
- Nie wierzę.
- A ja wierzyłam. Teraz się zastanawiam, czy jak już będę wieczorem w operze, to nadal będzie mi tak niedobrze, czy nie powinnam poprosić o przenominowanie biletu na miejsce najbliższe toalety i czy lepiej teraz pić skrzyp czy miętę, żeby zabić ten smak, który cały czas mieszka w mojej paszczy.
- A nie mogłaś zjeść tylko jednej łyżki? No chyba się zorientowałaś, że to jest chiński park narodowy i rezerwat dla samobójców?
- No i co z tego, że się zorientowałam?! Przecież mówię, że z lenistwa. I z głodu. I ze zmęczenia zjadłam, więc co, miałam umrzeć nad pełnym talerzem?
- To teraz umrzesz nad pełną miską. Sedesową.

czwartek, 22 września 2016

zmarł

- Zmarł Jacek. Myśleliśmy, że z tego wyszedł.
- I wyszedł. Tylko innymi drzwiami.
- Cholernie długo wychodził...
- No wiesz... Czasem się zamek zatnie, czasem klucz nie ten, a czasem zwyczajnie się człowiekowi nie chce nie chcieć.

środa, 21 września 2016

biblijnych

- Pani od religii dała nam takie karteczki. Tego się musimy nauczyć. Na środę albo na za tydzień.
- A ona będzie z tego pytać?
- Raczej tak. Albo nie. Pomożesz mi to zapamiętać?

Minęło pół godziny i młodsza córka recytuje prawie jak z nut:
1 List do Koreańczyków - 1 Kor
List do św. Kolosa - Kol
List do św. Filomeny - Flm
i 20 innych (wszystkich jest 48, ale potraktowałyśmy sprawę ulgowo) prawie biblijnych nazw wraz ze skrótami, które przypominają automatycznie wygenerowane hasło do konta bankowego.
     Zapamiętane przez córkę nazwy wykazują najwyżej luźny związek z oryginałem, ale nie korygowałam, żeby nie zaburzać naturalnego toku poznawczego. W końcu jeśli cała klasa w tym samym czasie recytuje w domach te same nazwy, to w niebie jest taka kakofonia dźwięków, że nikt się nie zorientuje, że Tesaloniczanie nagle stali się Teskolonami (to nie jest kryptoreklama pewnej sieci handlowej...), a Koryntianie zostali umieszczeni w okolicy Seulu.
fishki.pl
     Pani od religii prawdopodobnie uznała, że klasa jest zbyt liczna i należy w jakiś delikatny i elegancki acz skuteczny sposób zachęcić rodziców do zrezygnowania z usług katechetki. Moja starsza córka przekonuje nas, żebyśmy z tej zachęty natychmiast skorzystali, bo promocje nigdy nie trwają wiecznie.

poniedziałek, 19 września 2016

bawiła

oknonet.pl
- A gdy się dowiedziała, że właśnie wracamy z "Bridget Jones", powiedziała, że to film całkowicie nie w jej stylu, że nie ogląda nigdy takich szmir i zupełnie jej to nie bawi.
- Czyli nie dość, że uśmialiście się w kinie a ona nie, to na dodatek miała focha w związku z filmem, którego nie widziała? To rzeczywiście przykre. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby poszła na film i, Boże broń!, dobrze się bawiła...!

niedziela, 18 września 2016

czerwienieją

- A jak ci się objawia ta alergia?
- Spektakularnie. Katar i kichanie to preludium. Potem czerwienieją mi białka oczu, kolejno wysychają usta, pojawia się kaszel jak u Hansa Castorpa, by w końcowej fazie spłycić oddech do stanu, przypominającego silną zadyszkę. Świszczenie wydobywające się wówczas z mojej klatki piersiowej przypomina odgłos wiatru przeciskającego się przez szczelinę pod drzwiami do komórki.
- Chyba trochę przesadzasz...
- Przesadzam płot, biegnąc po leki...

piątek, 16 września 2016

sprzątać

empik.pl
- Nie mam siły tego sprzątać.
- Wpadnę do Ciebie po kolacji i przez godzinkę Ci pomogę.
- Ale wtedy może się okazać, że znajdziesz jednak u mnie tę książkę, której ci nie oddałam i powiedziałam, że jej wcale nie pożyczałam.
- W takim razie wpadnę przed kolacją i pomogę ci sprzątać. Zwłaszcza wtedy, gdy ty będziesz przygotowywać kolację..

czwartek, 15 września 2016

wysoko

Spytano w Poradni Językowej PWN (chyba największy autorytet w sprawach związanych z językiem polskim) o uzasadnienie pisowni słów: wysoko sprawny i wysokospecjalistyczny. Dlaczego pisze się je w odmienny sposób, chociaż podobieństwo tych słów jest wyraźne. Oto odpowiedź guru ds. języka polskiego:

·         „Zasada [134] nakazuje w takich wypadkach pisownię rozłączną, zaś zapis łączny stosuje się tylko w przypadku niektórych połączeń, głównie utrwalonych w wyniku częstego użycia. Wyraz wysoko jest przysłówkiem, toteż wydaje się, że właściwa byłaby pisownia rozłączna obu podanych wyrażeń, tak jak to jest np. z konstrukcją wysoko latający. Kłopot w tym, że element wysoko‑ może też być częścią wyrazów złożonych, które powstały z połączenia przymiotnika wysoki i jakiegoś innego wyrazu, np. wysokogórski ‘związany z wysokimi górami ’. Moim zdaniem oba podane wyrażenia należałoby pisać łącznie, bo ich znaczenia można sparafrazować słowami ‘sprawny w wysokim stopniu ’, ‘specjalistyczny w wysokim stopniu ’, a więc wysokosprawny, wysokospecjalistyczny.”

Inaczej mówiąc: wysoko sprawny pisze się rozłącznie, wysokospecjalistyczny pisze się łącznie, gdyż zasada mówi, że należy pisać je rozłącznie, ale właściwie należałoby łącznie.

Efekt:
wszyscy korektorzy szykują sznur i szukają odpowiednio wysokiej gałęzi (w przypadku wysokiej gałęzi pisownia nie budzi zastrzeżeń…)

środa, 14 września 2016

popielatowy

w446.wrzuta.pl
- Nie rozumiem, dlaczego mówi się 'granatowy', ale 'popielaty'. Powinno być albo granaty i popielaty, albo popielatowy i granatowy.
- A gdyby było popielatowy i granaty, też by ci nie pasowało.
- O przepraszam, popielatowy i granaty akurat bardzo do siebie pasują.

niedziela, 11 września 2016

wierzchu


- Ponad godzinę trwało wybieranie tortu. Wzorów jest więcej niż skradzionych przez nazistów dzieł sztuki. Najpierw zajęłyśmy się kolorem. Bordowe, beżowe, czerwone, zielone... Potem zaczął się problem ze wzorem. Kropeczki, kreseczki, kwiatki, bąbelki, gładkie, odstające, średnie, duże... Gdy już wybrałyśmy jeden rodzaj okazało się, że dekoracje są niejadalne i musimy wybieranie zaczynać od początku. Kolejnym etapem było ustalenie napisu. Minął następny rok świetlny, a one wciąż nie podjęły decyzji. W końcu - pełen sukces. Tort wybrany. Będzie dowieziony do restauracji na imprezę.
- I rzeczywiście zrobili idealnie taki, jak wybrałyście?
- Nie wiadomo. Tort został pokrojony na zapleczu restauracji, a do sali wniesiono kawałki na talerzach. Wierzchu nie było widać wcale...

wtorek, 6 września 2016

angielsku

- Niedawno pisałam maila po angielsku i jakiś klawisz mi się omsknął, a jakiś wręcz przeciwnie, i zamiast send napisałam sęd.
- Niech się teraz Anglicy zastanawiają! A co! Wszyscy do nich w ich ojczystym języku mówią, to niech chociaż ruszą tymi swoimi lewostronnymi szarymi komórkami! I tymi rondami w odwrotnym kierunku! I tymi włochatymi czapkami policjantów. Pewnie wszyscy łysi są, że takie barany na łbie noszą. A już najgorsze są te angielskie lotniska. Tam to tylko...
- Słuchaj, mnie się źle napisało send, a nie hate!

poniedziałek, 5 września 2016

poddać

rysunki.me
- No wiem, że jest takie słowo. Nawet sprawdzałam, żeby mieć pewność. Ale gdy zamawiam jakąś książkę w internetowej księgarni i dostaję na maila informację, że zamówienie jest W KOMPLETACJI, to moja wyobraźnia podsuwa mi stanowczo za dużo pomysłów, jak, kto i gdzie dokonuje kompletacji książek.
- Twoją wyobraźnię trzeba poddać kompletacji.
- O, tak, tak! To może być nawet wciągające...

niedziela, 4 września 2016

kilometrów


- To miał być spokojny, niedzielny spacerek. Chciałam wokół jeziora, ale mąż sprawdził, że linia brzegowa ma 8 km, a my chcemy przecież spokojnie i niedzielnie, więc to za daleko. Nad rzekę. Kawałek w tę, kawałek z powrotem, zjemy pączki, wypijemy sok i wrócimy. Zaparkowaliśmy kawałek od rzeki, bo rezerwat nie pozwalał wjechać przednimi kołami do wody. I tu zaczęły się schody. Wszystkie komary z zachodniej Polski zjechały właśnie na biwak nad naszą rzekę. Na skutek niewyjaśnionych zjawisk geograficznych rzeka przesunęła się kilka kilometrów na południe, co spowodowało, że doszliśmy do niej po godzinie. Potem wybraliśmy krótszą trasę, bo zmęczenie dawało się wszystkim we znaki. I komary. Krótsza trasa wydawała się delikatnie oddalać nas od samochodu. Dopiero jakaś mądrość w telefonie komórkowym potwierdziła nasze przypuszczenie, że samochód istotnie jest coraz dalej. Odsuwał się od nas. Po piątym pytaniu "kiedy dojdziemy", gdy znowu padła odpowiedź "już niedługo", córki straciły do nas zaufanie.
Podsumowanie: rzeka zmieniła położenie geograficzne, zaparkowany samochód to złośliwy uciekający grat, 8 km wzdłuż linii brzegowej to dla nas za mało na niedzielny, rodzinny spacer. Przeszliśmy 8,5...

sobota, 3 września 2016

włączyłam

wikipedia
- Co oglądasz?- Nie wiem. Włączyłam telewizor, żeby coś trzymało moje gałki oczne w jednym miejscu, nie pozwalało im biegać po pokoju i widzieć tych wszystkich rzeczy, które powinnam zrobić...
- Taniej i zdrowiej byłoby hodować w terrarium ślimaka. Też przykuwa wzrok w jednym miejscu, a jeszcze możesz się z nim zaprzyjaźnić...

piątek, 2 września 2016

biegaczom

aplauz-hostel.cz
- W tym roku wakacyjne zwiedzanie zawiodło nas do miejscowości Maraton, oddalonej o pewną, znaną wszystkim biegaczom, odległość od Aten. Postanowiliśmy zwiedzić Muzeum Biegu Maratońskiego. Weszliśmy przez bramę, a tam - szok. Kilkunastu młodych ludzi, śpiących snem sprawiedliwego na kamiennych ławkach, kostce brukowej, trawnikach i cokołach pomnika. Jak martwi. "I padł wołając 'Zwycięstwo!' Już nie żył", jeśli dobrze pamiętam z literatury.
- Może oni przebiegli ten dystans i padli na mecie?
- Ale to był właśnie start!
- Czyli dobiegli, dowiedzieli się, że biegli w złą stronę i tam ich szlag trafił.
- Potem spotkaliśmy ich w autobusie jadącym do Aten. Czyli nie zdecydowali się jednak biec we właściwą stronę...
- Cieniasy. Jak coś robić, to już porządnie, a nie po łebkach...

czwartek, 1 września 2016

rozciągną

humorek.com.pl
- Kupiłam za wąskie dżinsy, bo podobno się rozciągną.
- No i co? Rozciągnęły się?
- Na razie drugi dzień noszę je po domu i czuję się, jak w spodniach o konsystencji bandaży Tutenhamona skrzyżowanych ze zbroją Zbyszka z Bogdańca.
- A jesteś w stanie zrobić w nich przysiad?
- Tak, ale tylko w dół. Jak już ukucnę, to nie mogę napiąć żadnych mięśni, żeby się wyprostować.
- Czyli to są dżinsy, zwiększające grawitację?

środa, 31 sierpnia 2016

chamstwo

turystyka.pl
- Dzisiaj miałyśmy iść rano na szkolne zakupy. Jutro zaczyna się rok szkolny i czas dać zarobić okolicznym sklepom z zeszytami, piórnikami i gumkami do mazania. Postanowiłyśmy wyjść z domu o 8.30. Nastawiłam sobie budzik na 7.45, żeby przygotować śniadanie. Budzik bezdusznie zadzwonił. O godzinie 7.45. Czyli w środku nocy. Poradziłam mu, żeby dał sobie spokój i włączyłam drzemkę. Po pięciu minutach nachalnie zadzwonił drugi raz. Wtedy już ostrym ruchem ręki wcisnęłam przycisk "wyłącz" i przewróciłam się na drugi bok. Na chamstwo nie da się zareagować inaczej. Wstałam około 9.00. No, może "wstałam" to mocne słowo. Przyjęłam z pokorą fakt, że nadal leżę z zamkniętymi oczami, ale już z grubsza orientuję się, kim jestem. Przypomniałam sobie, że młodszą córkę w nocy bolał brzuch i organizowałam około godziny 3.17 akcję parzenia mięty. Sprawdziłam godzinę. Nie była to 7.45... I tak plan nie wypalił. Nie mogłam z oczywistych przyczyn wyrzucać z łóżka biednego dziecka, które w nocy obudziło się i musiało napić się mięty! Przewróciłam się na drugi bok i do sklepu wyszłyśmy około 10.15.
- Jutro jest rozpoczęcie roku szkolnego. Będziecie musiały się zmobilizować i...
- Nie strasz! I nie używaj takich brzydkich słów!

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

ubierzesz

gwiazdunie.pl
- Już wiesz w co się ubierzesz na tę imprezę?
- Nie.
- Chyba powinnaś zacząć o tym myśleć.
- Tak, wiem. Mam to na liście rzeczy, którymi muszę się zacząć martwić. Skreślam kolejno. Na strój imprezowy przyjdzie czas gdzieś na godzinę przed imprezą...

niedziela, 28 sierpnia 2016

kanapie

- Obecna kotka mojej mamy miała w swoim życiu epizod bezdomności. Okres ten został zakończony przeprowadzką do domu mojej mamy, co zarówno kotka, jak i mama dobrze zniosły. Teraz ich życie wygląda tak: rano wstają dość niechętnie i jedzą śniadanie. Potem się kładą na kanapie, żeby przetrzymać upały. Potem leżą tak cały dzień. Jedna czyta i śpi, druga tylko śpi. Zmęczone wieczorem kładą się do łóżka.
- No wiesz, trzeba to zrozumieć. Ona jest starsza i taka pogoda naprawdę może ją męczyć. Poza tym potrzebuje towarzystwa i zrozumienia. No i ma z kim porozmawiać.
- Czekaj, czekaj. Mówisz teraz o mamie, czy o kotce?

sobota, 27 sierpnia 2016

wytrzymania

- Ależ upał. Nie można wytrzymać. A w nocy duchota nie do zniesienia.
- Tak, rzeczywiście jest dość ciepło. Nawet się trochę odkryłam w nocy.

piątek, 26 sierpnia 2016

kłopotów

- Mamie spuchła noga. W czwartek. W piątek w południe poinformowała o tym fakcie córkę, która aktualnie znajduje się 2000 km od gabinetu jej ortopedy. Owa córka, a moje siostra, sms-em powiadomiła mnie, że mama musi do ortopedy. Uczciwie muszę się przyznać, że znajduję się aktualnie jakieś 2 kilometry od domu mamy i 18 kilometrów od gabinetu ortopedy. Siostra poinformowała mnie w piątek po południu. W efekcie spuchnięta noga trafi do ortopedy w poniedziałek.
- A dlaczego mama nie poinformowała od razu ciebie?
- Bo nie chciała sprawiać kłopotów. Teraz wszyscy trzymamy kciuki, żebym razem z mamą i przyczepioną do niej nogą nie spędziła weekendu na poszukiwaniu ortopedy.
- Wytłumaczyłaś mamie, że jak coś się z nią dzieje niestosownego, to powinna informować tę z was, która jest aktualnie najbliżej?
- Tak. Jak zwykle w takich sytuacjach.
- A, recydywa...

koncertów

usatoday
- Znowu słuchasz Eltona Johna?! Nie zauważyłaś, że świat idzie do przodu!? Jest tyle cudownej muzyki dookoła!
- Mam teraz fazę na Eltona Johna i już. Gdy słucham jego koncertów, to część mojego mózgu leży na hamaku nad brzegiem oceanu. I to jest ta część, która ewentualnie miałaby podjąć decyzję o słuchaniu czegoś innego. A najlepsze jest to, że na sąsiednim hamaku leży część mózgu Eltona Johna. Ta, która jest odpowiedzialna za ruch sceniczny podczas koncertów.

środa, 24 sierpnia 2016

strażnicy

- Minister spraw wewnętrznych powiedział w radio, że w Polsce są doskonale wyszkoleni strażnicy pożarni.
- A co robią strażnicy pożarni?
- Skoro strażnicy miejscy pilnują miejsc parkingowych, to strażnicy pożarni pilnują miejsc, w których może wybuchnąć pożar... To chyba oczywiste i nie trzeba być ministrantem spraw wewnętrznych, żeby to zrozumieć!

wtorek, 23 sierpnia 2016

leje

jeja.pl
- I jaka u was pogoda?
- Cały dzień chłodno, ale słonecznie. A u Was?
- Leje.
- Jak to możliwe? Przecież jesteście tylko 20 km od nas!
- Widziałaś taki film rysunkowy? Gość chodzi z parasolem, a malutka chmurka, z której bezustannie leje, cały czas się nad nim przesuwa?
- Nie widziałam. To o tobie?
- Tak. Tylko ja bez parasola.

zarezerwowałam

blasty.pl
- Postanowiłam być nowoczesna i przez Internet zarezerwowałam sobie w sklepie spodnie. Może nie do końca było to zachowanie nowoczesne, bo zarezerwowałam takie same, jak już mam, tylko inny kolor. Musiałam się zalogować na stronie sklepu, podać tam wszystkie dane rodzinne począwszy od daty chrztu mojej prababci, zaznaczyć kolor, rozmiar i typ spodni i w ciągu 3 dni muszę je ze sklepu odebrać. W przeciwnym razie rezerwacja będzie anulowana. Tylko jeden mały szczególik jest taki, że sklep miał mi tę rezerwację potwierdzić.
- To nie jest żaden wyczyn, bo teraz wszyscy tak robią.
- Nie potwierdzają rezerwacji?
- Nie. Rezerwują rzeczy przez Internet!
- Ale mi nie potwierdzili.
- Widocznie coś źle...
- O nie. To nie ja źle. To oni! To niemożliwe, żebym zmarnowała półtorej godziny na hocki-klocki z Internetem i nic z tego nie ma! Przecież ja do tego sklepu normalnie jadę 10 minut!

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Lichenia

- I jakie wrażenia z Lichenia?
- Było bosko. Trafiłam na koncert organowy. Muzyka Ennio Morricone zabrzmiała tak, że do teraz czuję amplitudę drgań każdej komórki mojego ciała! Akustyka fenomenalna. Organista pierwszej klasy! Stałam jak zaczarowana!
- Pojechałaś do sanktuarium, żeby się zachwycać pogańską muzyką?
- Zachwycam się i jeszcze źle?

sobota, 13 sierpnia 2016

telefonu

Tak, tak, wiem, że dzieci rodzą się z umiejętnością obsługi pilota od telewizora, obsługi komórki uczą się w dwóch pierwszych miesiącach życia, a excella i worda obsługują biegle tuż po pierwszych urodzinach.
Wszystko to wiem.
Tylko, na miłość boską, JAK TO SIĘ DZIEJE, że moja młodsza córka wchodzi do sklepu, bierze do ręki najnowszy typ płaskiego jak lusterko telefonu, którego nigdy w życiu nie widziała i na moje pytanie:  A jak się tym robi zdjęcia?, bezbłędnie mi to demonstruje?
Ja się pytam: No jak???

piątek, 12 sierpnia 2016

zapiszczała


kurierlubelski.pl
- Podczas dwóch kolejnych lotów młodsza córka "zapiszczała" na bramkach. Rutynowe dotykanie wzdłuż ciała zastosowane przez panie celniczki trochę ją onieśmieliło. Po wylądowaniu, czekając na bagaże, zastanawiamy się, co spowodowało, że bramka jej nie przepuściła. Nagle wyjeżdża na taśmie walizka starszej córki z dziwną, zieloną naklejką. Czytamy na niej: bagaż sprawdzony.
- Boże, co z was za rodzina!? Dzieci do przemytu wdrażacie?
- Na razie, jak widać, kiepsko nam idzie...

środa, 10 sierpnia 2016

poprawić

rebelioshka.pl
Z głośników w samolocie podczas instrukcji "bhp":
"W przypadku awaryjnego lądowania samolotu na wodzie należy wyjąć kamizelkę ratunkową, znajdującą się pod siedzeniem, nałożyć ją przez głowę, poprawić fryzurę i zaciągnąć pas podtrzymujący."

(autentyk!)

wtorek, 2 sierpnia 2016

dolekowych

- To, co firmy farmaceutyczne umieszczają na ulotkach dolekowych, zaczyna wyglądać jak żart. Chroniąc się przed ewentualną odpowiedzialnością, firmy podają jako prawdopodobne działanie niepożądane, które zaczynają ocierać się o absurd. Na ulotce leku stosowanego na migrenę jest napisane, że może wywoływać migrenę. Z ulotki leku, stosowanego w leczeniu młodzieńczego trądziku, młody człowiek z trądzikiem dowie się, że lek ten wywołuje trądzik. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie podają, że czytanie ulotki może wywołać rozdrażnienie.
- Ale kto czyta ulotki od lekarstw!?
- Ja.
- I tyle drzew wycinają z Amazonii, żebyś ty jedna na świecie analizowała te bzdury!? Nie licząc prawników przygotowujących pozwy, naturalnie.

farbowałam

- Zafascynowałam się farbowaniem tkanin. Pierwsza koszulka którą farbowałam, wiążąc na niej supły sznurkiem, wyszła zjawiskowo. W związku z tym następna tura farbowania objęła wszystko, co wpadło mi w ręce.
- To jakie rzeczy teraz nosisz?
- Granatowe i fioletowe.
- Ty w fioletowym?!
- Nie: ja w fioletowym, tylko skąd mogłam wiedzieć, że granatowy barwnik na niektórych tkaninach stanie się fioletowy?!
- Myślę, że takie rzeczy się wie, gdy już ma się za sobą farbowanie tysiąca tkanin.
- Zostało 995...

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

uprzedzeń

sekretslimaka.com
- Jestem pełna uprzedzeń. Oj, jaka pełna uprzedzeń...
- A czym dopełniłaś tej pełności?
- Byłam u lekarza. Właściwie u lekarki. Młodej, ładnej. Nawet bardzo młodej i bardzo ładnej. I wszystko było dobrze do momentu, gdy zobaczyłam, że pani ma kolczyki z misiami, a na łańcuszku powieszonego innego, większego misia. Już nie mogłam oczu oderwać od tych misiów.
- Wiesz, jeden miś wiosny nie czyni. To nie oznacza, że ona jest złym lekarzem.
- Jeden - zgoda - nie czyni. Ale trzy!?

niedziela, 31 lipca 2016

domykaliśmy

- Kiedyś mieliśmy mały samochód i potrafiliśmy się do niego spakować, jadąc na wakacje. Z czasem samochód robił się coraz większy, a my zawsze z trudem domykaliśmy bagażnik, pakując rzeczy na wakacje. Teraz to samo. Układamy, wciskamy, rozkładamy gdzie się da, kombinujemy, wkładamy skarpetki w każdy najmniejszy otwór, preferujemy miękkie torby zamiast walizek, śpiwory wprasowujemy pod siedzenia, poduszki rozkładamy sprawiedliwie we wnętrzu, a i tak za pierwszym razem klapy od bagażnika nie da się domknąć...
- A pierwsza potrzeba rzecz i tak jest na spodzie...
- Ostatnio były to peleryny przeciwdeszczowe, które sprytnie umieściłam w kole zapasowym...

piątek, 29 lipca 2016

kołdrą

humorek.com.pl
- Przyglądałam się dzisiaj śpiącemu dziecku. Najpierw leżało pod kołderką. Nagle jedna noga podniosła się w górę i wyprostowała. W ułamku sekundy, po machnięciu wyprostowaną kończyną, dziecko znalazło się na kołdrze. Chwilę spało spokojnie, delektując się przyjemnym chłodem. Nie minęło pięć minut, gdy ta sama noga znowu się podniosła w górę i wyprostowała. Doszło do kolejnego machnięcia i ku mojemu zdumieniu dziecko znalazło się pod kołdrą, wykonując jednocześnie obrót dookoła własnej osi. W jaki sposób kołdra powędrowała za obracającym się ciałkiem, przykrywając wiercące się dziecko - nie wiem.
- A czyje to dziecko?
- No moje!
- To wiele tłumaczy. Macie to w genach. Ty też w nocy wykonujesz jeden obrót, a kołdra w tym czasie owija się wokół ciebie siedem razy, natomiast wszystkie poduszki nagle wskakują na twoją połowę łóżka...

zaklęcia

harry-potter.com.
- Usłyszałam niedawno, że książki o Harrym Potterze są groźne dla dzieci, bo tam podane są gotowe zaklęcia.
- Ktoś, kto to mówił, uważał, że one są prawdziwe?
- Nie wiem. Nie dałam rady dopytać, bo kompletnie mnie zamurowało.
- Stałaś jak zaczarowana? Czyli jednak prawdziwe...

poniedziałek, 25 lipca 2016

forsę

humorek.com.pl
- Gdy byliśmy młodzi, pojechaliśmy do Anglii. Razem ze znajomymi wybraliśmy się na wieczorny spacer "w miasto". W pewnym momencie nasi znajomi podeszli do ściany jakiegoś budynku, coś pogrzebali, chwilę tam postali i z metalowej szpary wyciągnęli banknoty. Staliśmy jak wmurowani. Takiego czegoś jeszcze świat nie widział. Urządzenie przypominające starą kasę ze sklepu mięsnego wyprodukowało na naszych oczach forsę! Musieliśmy wyglądać bardzo jednoznacznie, bo Angole zaczęli nam wyjaśniać, jak działa bankomat. To nas przerosło. Było czymś tak niewyobrażalnym, że poszliśmy do knajpy na drinka. A tam barman zrobił nam drinki i włożył do nich czarne plastikowe rurki. Czarne! Gdy wychodziliśmy z tego pubu, zapytaliśmy, czy możemy zabrać sobie te rurki na pamiątkę. Do dziś pamiętam wyraz twarzy naszych znajomych Anglików. Zgodzili się, ale myślę, że do dziś opowiadają o swoim spacerze ze studentami z Polski.
- To ty byłaś wtedy na studiach?! Nie opowiadaj tego! To postarza cię bardziej niż ta zielona sukienka!
- A co masz do zielonej sukienki?!

kozi

- Wczoraj na kolację był tylko chleb i kozi ser. Dzisiaj rano wstaję, zaglądam do lodówki, a tam żadnych zmian...
- Też nie rozumiem, co się stało... Jak tak dalej pójdzie, to dzisiaj w porze drugiego śniadania umrzemy z głodu.

sobota, 23 lipca 2016

Monachium

popkom.pl
- Oglądałaś w TV to, co działo się wczoraj w Monachium?
- Tak. Mam w sobie za dużo empatii i stanowczo za dużo wyobraźni. Od razu pomyślałam o tym, co by się stało, gdyby taka sytuacja miała miejsce w którymś z polskich miast...
- U nas oprócz zabitych i rannych ofiarami byłyby osoby, dowodzące akcją ratunkową i militarną. Bez względu na ich przebieg i skutek. Najpierw wykorzystuje się każde zdarzenie do walki politycznej, potem włącza się zdrowy rozsądek.
- Nie u wszystkich...

piątek, 22 lipca 2016

zamurowany

- Kandydat na mnicha kamedułę przez 10 lat mieszkał sam, z nikim nie rozmawiał, czasem bywał nawet zamurowany w swojej celi.
- Dobrze, że to już przeszłość...
- Nadal 16 takich mnichów mieszka w Polsce.
- Co?!
- Żyją według zasad ustanowionych 400 lat temu. Jedzą rośliny, nabiał i ryby.
- To nie dla mnie. Bez czekolady?! Wykluczone!

niedziela, 17 lipca 2016

ankiecie

ebobas.pl
- Czy zechciałaby pani wziąć udział w ankiecie?
- Ile pytań?
- Pięć.
- A jakie jest ostanie pytanie?
- Nie rozumiem...
- Proszę przeczytać ostatnie pytanie. Wtedy zdecyduję.
- Ostatnie pytanie brzmi: Czy chciałaby pani przyjść na spotkanie dotyczące zdrowego stylu życia, połączone z prezentacją produktów, związanych ze zdrowiem i urodą?
- Czyli to jest zwykłe zaproszenie na spotkanie sprzedażowe... Odpowiadam na pierwsze pytanie: Nie.
- Ale ja pani nie czytałem pierwszego pytania...
- Na początku pytał pan, czy chcę wziąć udział w ankiecie.

sobota, 16 lipca 2016

czołgi

forgetmenot
Zamknęli granice tureckie. Grożą blokowaniem telefonii komórkowej i internetu. Czołgi na ulicach.

Ciekawe, czy czołg ma klakson, bo Turcy używają go zawsze, wyprzedzając...
A nie, czołg nie będzie nikogo wyprzedzał. Przejedzie górą...

klęskę

tipy.interia.pl
Ove przypomniał, że 15 lipca świętujemy klęskę krzyżacką.
A u mnie na balkonie pająk krzyżak uplótł niewiarygodnie misterną pajęczynę. Ideał ideałów, rozpostarta między balustradą a ścianą. I co się stało? Pajęczyna została kompletnie zniszczona przez wiatr i wodę, które wczoraj w sposób naganny okupowały balkon. Rozumiem, że radość, rozumiem, że dwa nagie miecze, rozumiem, że Zbyszko z Bogdańca, ale żeby po dziś dzień mścić się na biednym, małym pająku? Przecież chyba już sobie Grunwald wyjaśniliśmy z krzyżakami, prawda?

środa, 13 lipca 2016

burze

www.spodlady.com
- Chce mi się spać jeszcze godzinę po burzy. A burze przechodzą dzisiaj co kilka godzin.
- Tak, tak... Nie warto zdejmować rano piżamy...

poniedziałek, 11 lipca 2016

termicznego

- Mikrofalówka, zwana przez niektórych mikrowelą, służy do oceny zdolności poznawczych człowieka. Jeśli bowiem człowiek wsadził do mikrofalówki talerz, który się z założenia do mikrofalówki nie nadaje, po czym wyjął go rozżarzonego do maksimum termicznego i oparzył się w obie łapki, to powinien zapamiętać, że ten talerz z mikrofalówką nie fengshui. I tu pojawia się zasadność użycia mikrofalówki do oceny pamięci i rozumu, gdyż albowiem jeśli w ciągu kwadransa ten sam człowiek wsadza do tej samej mikrofalówki ten sam talerz i znowu wyjmuje go gołymi łapkami, to czy psychologia ma na to specjalne określenie?

niedziela, 10 lipca 2016

mapka

he.wikipedia.org
- Dostaję informacje ostrzegające przed burzami.
- Też chcę!
- W wiadomości przychodzi mapka. Wszystko jest super. Nie umiem tylko na tej mapce zlokalizować miasta, w którym mieszkam. Na początku myślałam, że to są tylko granice administracyjne mojego miasta, ale po głębszej analizie doszłam do wniosku, że nie. Nie jest to mapa całej Polski - tę jeszcze umiem rozpoznać. Nawet gdybym udawała, że wiem, gdzie jest moja okolica na tej mapie, to nie rozumiem symboli, które tam są.
- Na informacji burzowej nie ma narysowanych błyskawic?
- Czasami są błyskawice, a czasami czerwone albo pomarańczowe kropki o różnej gęstości. Oprócz tego informacje typu front znad Rumunii, wyż znad Szkocji, rozległy niż znad Ukrainy.
- Na pewno z tego możesz wywnioskować, czy zbliża się burza...
- Gdy zgłosiłam się po te ostrzeżenia, sądziłam, że będzie to wyglądało tak: Droga Kalino, za piętnaście minut będzie burza.
- Najgorsze, że nie zaczynają od drogiej Kaliny...
- No właśnie. Tę resztę mogłabym im nawet darować.

czwartek, 7 lipca 2016

mimikry

natemat.pl
- Po wygranym meczu cała drużyna futbolu amerykańskiego udała się na przystanek autobusowy. Każdy z zawodników to chłop jak dąb, zwinny, szybki i bardzo waleczny. Wsiedli do autobusu. Ciesząc się z wygranej, radosnymi głosami omawiali niektóre fragmenty meczu, które dla niewtajemniczonych brzmiały trochę jak opis bitwy pod Grunwaldem, a trochę jak fragmenty pościgów za Jamesem Bondem. Kubaturę mają oni zaiste imponującą, więc zapełnili prawie całą pojemność autobusu, do tego ich stroje, niedające się złożyć w kostkę, uszczelniły ewentualne szpary. Po dłuższej chwili zorientowali się, że wyjątkowo mało pasażerów wsiada do autobusu na kolejnych przystankach, a ci, którzy w roztargnieniu jednak wsiedli, zaczynają, na skutek mimikry, wtapiać się w siedzenia i drzwi. Strach to, czy raczej poszanowanie dla siły ludzkich mięśni...?

narciarski

grubatuba.pl
- Długo jeszcze będziesz nosić ten gips?
- Kilka tygodni. Ale to już nie jest gips, tylko coś jak but narciarski.
- I chodzisz tak po ulicy? W bucie narciarskim? W środku lata? Żadnego wstydu, żadnego opamiętania...

wtorek, 5 lipca 2016

odśnieżającej

- Jeden z sąsiadów chodził po domach metodą "porozmawiania o królestwie niebieskim" i zbierał podpisy pod petycją, żeby nasza ulica zrezygnowała z firmy odśnieżającej zimą. Albowiem śnieg pada zaledwie cztery razy w roku, z czego raz obficie, a firmie odśnieżającej płaci się tzw. "czujkowe". Inaczej mówiąc - opłata jest niezależna od wielkości pokrywy śnieżnej. Czy śnieg pada, czy nie pada, opłata się należy. Pomysł sąsiada był taki, żebyśmy w okresie potencjalnych opadów mieli dyżury sąsiedzkie. Każdy jednego zimowego dnia. I jeśli akurat śnieg spadnie podczas mojego dyżuru, to moja rodzina od czarnego świtu będzie odśnieżać ulicę... Gdy usłyszałam tę propozycję, spadłam z krzesła, chociaż wcale na nim natenczas nie siedziałam. Wyobraziłam sobie, jak razem z córkami haruję w pocie czoła od 3.30 rano, usiłując odśnieżyć 150 metrów bieżących zaśnieżonej ulicy. I przeklinając jednocześnie wszystkich sąsiadów, którym się upiekło.
- Czyli nie podpisałaś?
- Nie mogę narażać sąsiadów, że będę im złorzeczyć... Jednocześnie bałabym się, że moja mina, gdyby akurat śnieg spadł w dzień profesora, mogłaby jednoznacznie wyrazić to, czego nigdy nie odważyłam się zwerbalizować. A profesor ma psa, który mógłby mi nasikać na wycieraczkę. Z tego powodu - wolę płacić czujkowe.