poniedziałek, 17 sierpnia 2015

kina

- Na czym byłaś w kinie?
- Na "Małym księciu".
- Aaa, bo już myślałam, że coś się stało i polubiłaś chodzenie do kina.

wyszukanym

- Moja znajoma mówi niezmiernie wyszukanym językiem. Potrafi na przykład powiedzieć, że kupiła arcyokazyjnie mortadelę o doskonałych parametrach organoleptycznych.
- Może ty też do niej mówisz takim językiem?
- Naprawdę myślisz, że potrafiłabym? Kochana jesteś!

rozjaśnić

- Masz bardzo jasne włosy!
- To dlatego, że czytałam wyjaśnienie teorii Einsteina dla niematematyków. To mi tak umysł rozjaśniło, że aż zrobiłam się bardzo jasną blondynką.
- To nie brzmi zbyt przekonująco.
- A co, zaprzeczysz, że mam jasne włosy?
- Nie, ale jakoś nie przekonuje mnie, że czytanie wyjaśnienia teorii Einsteina mogło ci cokolwiek rozjaśnić...

zgubiłam

- Jak się mówi: zgubiłam twój kolczyk, czy: zgubiłam twojego kolczyka?
- A gdybym ja spytała jak się mówi: zgubiłam twój portfel, czy: zgubiłam twojego portfela?
- Nawe nie próbuj z takim przykładem!

niedziela, 16 sierpnia 2015

burzy

- Jak tam po burzy?
- Straty niewielkie, a zyski ogromne! Podlały mi się wszystkie rośliny, a do tego dziś była pierwsza niedziela w tym roku, kiedy nie obudziłam się o 7.15!
- Po co wstajesz w niedzielę tak wcześnie?
- Ja nie wstaję. Ja się budzę. Na 15 minut przed każdą mszą w kościele zaczynają dzwonić dzwony. Niemiłosiernie. Długo i dosadnie. Głośno i przeraźliwie. Pierwsza msza w niedzielę jest o 7.30, więc...
- A dzisiaj?
- Dzisiaj dzwony nie dzwoniły, bo albo piorun walnął wczoraj w dzwonnicę, albo Bóg inaczej się nad nami zlitował i pozwolił nam spać dłużej.

sobota, 15 sierpnia 2015

nazwać

- Jakiś wariat nazwał tę część orurowania, która siedzi pod umywalką - syfonem.
- A jak miał to nazwać?
- Na razie nie jestem w nastroju twórczym. Na razie jestem w nastroju krytycznym!

piątek, 14 sierpnia 2015

świnka

- Dlaczego ręcznik i wieża są takie podobne po angielsku?
- Prawdopodobnie dlatego, że jak ktoś wejdzie na wieżę, to jest tak spocony, że musi się wytrzeć ręcznikiem.
- A wieszaczki i świnka?
- Prawdopodobnie dlatego, że... Albo nie. Musi być też jakiś inny powód...
- Może dlatego, że tata świnka wiesza swój kapelusz w chlewiku na małym, różowym wieszaczku?
- Tak! To na pewno dlatego! Uff!

lenistwo

- Tyle leków już wymyślili, a nadal nie ma kapsułki, która likwiduje lenistwo.
- Moje, czy twoje?
- Myślałam o swoim.
- A, to faktycznie nie ma na to lekarstwa... Ale nie tracę nadziei...

czwartek, 13 sierpnia 2015

mróz

- Duńczycy odczuwają tylko dwa stany temperaturowe: upał, dający możliwość chodzenia w sandałach oraz trzaskający mróz. Nie ma stanu pośredniego. Gdy temperatura spadała do 9 stopni, duńskie dzieci szalały na placu zabaw w krótkich spodenkach i T-shirtach. Natomiast gdy był sztorm, wichura urywała głowy i lało tak, że trudno było wystawić nos spod dachu, duńskie dzieci zaczynały nosić długie spodnie. Nie rezygnując, naturalnie, z biegania na placu zabaw...
- Oni są potomkami ludzi epoki zlodowacenia i mają genetycznie ośrodek termoregulacji umiejscowiony na półce z książkami o Wikingach....

środa, 12 sierpnia 2015

mobilizacja

- Kot sąsiadów mnie obserwuje, gdy pracuję.
- Zrób sobie jakieś ćwiczenie psychologiczne i wmów sobie, że to jest twoja mobilizacja do pracy. Taki wewnętrzny przymus w zewnętrznej powłoce.
- A jak on zdechnie?
- Ty znowu katastroficznie. Są koty, które żyją wiecznie! Na przykład Sfinks.
- Niby tak, ale... To jest lew...

burze

- Zapowiadali burze i ulewne deszcze.
- Kiedy?
- Dzisiaj w wiadomościach.
- Pytam, kiedy mają być te burze?
- A, to nie wiem... Ale jest nadzieja, że zamiast ścierniska będziemy mieli znowu trawnik pod oknami.
- Chyba wiosną...

wtorek, 11 sierpnia 2015

kanapkę

- Mamy jeszcze jakąś kanapkę?
- Ostatnią. Możesz zjeść.
- Chciałam nakarmić gołębia.
- Ale ty nie lubisz gołębi...
- Nie lubię tych, które wydalają. Te jedzące mi nie przeszkadzają...

specjalnie

- Halo? Byłam w banku, żeby wyrobić sobie nową kartę. Okazało się, że musimy iść tam razem, bo ja nie jestem właścicielem konta, a pani przez telefon źle cię poinformowała.
- To dobrze. Bardzo się cieszę. Zrobimy tak, jak mówisz.
- Chory jesteś? Cieszysz się, że musisz specjalnie jechać ze mną do banku?
- Nie, jestem w pracy i właśnie mam spotkanie.
- No tak... To całe szczęście! Bo już się przestraszyłam...

cookie

- Chyba coś przeskrobałam w internecie, bo zaczęły mi się pojawiać napisy, że strona, którą oglądam używa plików cookie. Mają one ułatwić coś dziwnego i jeszcze coś innego i zrozumiałam z tego tyle, że google będzie mi reklamy przysyłał do domu, a ja przecież nie podawałam nigdzie adresu.
- A mailowy podawałaś?
- No gdzieś tam musiałam podać.
- To teraz będziesz dostawała ulotki na maila.
- Na maila??
- Żartowałam. Ty to jednak jesteś z innej epoki!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

puszkę

- Gdzie jest puszka z pomidorami?
- Zjadłam.
- A gdzie jest reszta?
- Zjadłam.
- Zjadłaś całą puszkę?
- No bez przesady. Nie całą. Tylko zawartość...

klifu

- A dlaczego masz na tym zdjęciu taką dziwną pozę?
- Bo stoję na malutkim balkoniku, sterczącym ze 130-metrowego klifu na brzegu morza. Pode mną tylko biała ściana i fale. Na klif wchodziło się od drugiej strony. Ciągle pod górę i pod górę i nagle...wielkie nic pod nogami!
- A co z twoim lękiem wysokości?
- Nie widać na zdjęciu? Stał za mną i usiłował mnie ściągnąć z balkoniku!

niedziela, 9 sierpnia 2015

fobią

- Zabiłaś pająka?
- Yhy.
- Ale przecież ty nigdy nie zabijasz pająków!
- Walczę ze swoją fobią i to jest właśnie mój mały postęp!
- Zabijanie pająków butem uważasz za poprawę?!

klimatyzacji

- Na stację benzynową przy autostradzie podjechał samochód. Bez klimatyzacji, co widać było po otwartych oknach i wystających ze środka łokciach, stopach i uszach pasażerów. Drzwi od strony pasażera otworzyły się gwałtownie i wysiadł facet, ubrany w czerwone majteczki (być może były to kąpielówki...) i słomkowy kapelusz. Miał też może zegarek, choć nie jestem pewna. Wszedł boso do sklepu stacjowego, ustawił się grzecznie w kolejce, zakupił cztery butelki wody mineralnej z lodówki, wyszedł, wsiadł do samochodu, zamknął drzwi. Odjechali.
- Wiesz, w taki upał to się nawet nie dziwię, że boso i prawie goły...
- No właśnie! Teraz jest gwóźdź programu! Obserwowałam bacznie wszystkich innych stacjowych klientów, a było ich bardzo wielu. Nikt, absolutnie nikt nie zwrócił na niego uwagi! Wszyscy uznali, że normą życiową jest jeździć w majtach, kapeluszu i boso autostradą.
- Ciekawe, co uznaliby za normę zimą...?
- Zimy nie będzie.

przeczytać

- Co czytasz?
- Ostatni tom Harrego Pottera.
- Przecież już to czytałaś!
- Czytałam już dwa razy, raz słuchałam audiobooka, ale to nie oznacza, że nie mogę przeczytać jeszcze raz.
- Znasz to prawie na pamięć!
- Przepis na pierniczki też znam prawie na pamięć. Mimo to czytam go raz w roku, a to i tak nie zapobiega świątecznej katastrofie!

sobota, 8 sierpnia 2015

plaży

- Podobno Polacy wymyślili sposób na rezerwowanie sobie miejsca na plaży, stawiając skoro świt parawany wzdłuż brzegu.
- Trochę mi wstyd...
- Też tak stawiałaś?
- Nie, ale czasem wychodzę wcześnie rano przestawić samochód na parking, jeśli wieczorem nie udało mi się znaleźć miejsca. Myślisz, że to jest to samo?
- No nie wiem... Możemy ustalić, że to nie jest to samo, jeśli od czasu do czasu przestawisz też mój samochód...

głośników

- Do szału doprowadza mnie muzyka. Wszędzie wyją głośniki. A jak nie ma głośników, to zawsze znajdzie się jakiś dureń, który musi sobie nastawić muzyczkę ze swojego przenośnego urządzenia na prawie cały regulator. I nawet jeśli byłaby to muzyka, którą uwielbiam, to i tak nie lubię jej TAM. W restauracjach nie słyszę, co mówi osoba siedząca ze mną przy stoliku, bo rozbrzmiewa romantyczna ballada, w sklepie słucham czegoś, co ma przyspieszyć/spowolnić moje poruszanie się między cynamonem a selerem, na ulicy słucham po trzy akordy różnych utworów, mijając sklepy, które niestety zapłaciły ZAiKS-owi abonament za wykorzystywanie cudzej twórczości. A ostatnio - kuriozum. Weszliśmy do knajpki o włoskiej nazwie. W środku kucharz, który z gracją podrzucał ciasto na pizzę i wyciągał z kotła strugi makaronów. Cudowna cisza, cudowny szczęk patelni i szum pizzowego pieca. I nagle do wielkiej, starej komody podeszła kelnerka i jednym przyciskiem wsadziła nas w sam środek heavy-metalowego koncertu. Nawet mój mąż, miłośnik takiej muzyki, był wciśnięty w krzesło z zaskoczenia.
- Tobie zawsze przeszkadza muzyka, którą generuje ktoś inny.
- Z wyjątkiem sytuacji, gdy dobrowolnie mu za to płacę...!

wtorek, 4 sierpnia 2015

podoba

- Jak ci się podoba?
- Może trochę za długa...
- Czy ty zawsze musisz znaleźć jakąś wadę?
- Jeśli pytasz o moje zdanie, to ci mówię szczerze.
- Niepotrzebnie!

sieci

- Chciałam coś zjeść po drodze. Jedyna szansa przy autostradzie ma subtelne logo w kształcie litery "M" i proponuje świeżo przyrządzane potrawy prosto z sieci. Zatrzymałam się i zamówiłam kanapkę i kawę. Okazało się, że będzie taniej, jeśli zamówię do tego jeszcze frytki.
- Frytki są takie tanie?
- Frytki mają cenę ujemną!
- A jak się kupuje tylko frytki, to ile kosztują?
- Prawdopodobnie jest taniej, jeśli do tych frytek zamówisz jeszcze kawę i kanapkę... Ale ketchup dostaniesz gratis!

latem


- Nie powiesz mi chyba, że cię to nie męczy!?
- Nie męczy mnie - to mało. Jestem zachwycona. Zdecydowanie wolę wsiadać do samochodu, w którym parzy mnie w dłonie kierownica, niż skrobać szyby zimą. Wolę leżeć na łóżku, gdy temperatura w sypialni dochodzi do 30 stopni, niż  przykrywać się drugą kołdrą i trzecim kocem, żeby się ugrzać. Wolę wejść sobie pod delikatnie chłodny prysznic w ciągu dnia i czekać, aż skóra sama wyschnie, niż szczękać zębami, w pośpiechu zakładając szlafrok i ciepłe kapcie.
- Nie wierzę! Nic cię latem nie denerwuje?
- Jedynie to, że wszyscy narzekają na upały i pytają mnie, jak sobie radzę. A zimą nikt nie pyta!

dźwiga

- Uwielbiam kamieniste plaże, tylko najbardziej męczy mnie na nich to zbieranie kamieni... Człowiek dźwiga kilogramy skał w dłoniach, węzełkach zrobionych z ręcznika i zakamarkach stroju kąpielowego wiedząc, że i tak wyrzuci je przed powrotem do domu...
- Jak to?! Przecież w tym roku, oprócz całego stada krabich nóżek, krabich skorupek, muszelek małży i ślimaków oraz oszlifowanych patyczków, przywiozłaś z wakacji jakieś 10 kg kamieni!
- To i tak jest zaledwie promil tego, co nosiłam ze sobą po plaży...

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

niemiecki

- Ale znasz trochę niemiecki, prawda?
- Moja znajomość niemieckiego ogranicza się do podstawowego zakresu słówek stosowanych w "Czterech pancernych" i w niektórych odcinkach "Stawki większej niż życie", ale nie sądzę, żeby było to słownictwo, które ułatwiłoby życzliwy kontakt z przeciętnym Niemcem...

niedziela, 2 sierpnia 2015

zastrzegłam

- Zgubiłam w Niemczech kartę kredytową. Zorientowałam się dopiero po powrocie. Dwa dni po powrocie... Natychmiast, gdy przeszukałam wszystkie kieszenie, torebki, porfel, wnętrze namiotu, śpiwór, wszystkie schowki w samochodzie i kosmetyczkę zadzwoniłam do banku, żeby ją zastrzec. A wtedy przemiła pani powiedziała mi, że ostatnia transakcja, jakiej dokonano moją kartą miała miejsce dzisiaj (zawał serca!) rano (z udarem!) na kwotę 18,36 zł (atak padaczki. Co za idiota korzysta z mojej karty i kupuje coś tak taniego!?) w sklepie "Żabka" koło mojego domu. Wtedy już umarłam.
- Jak to możliwe?!
- No właśnie... Niemożliwe. Ja po prostu nie zgubiłam tej karty w Niemczech, tylko rano, gdy kupowałam bułki, twarożek i cukier, zostawiłam ją w "Żabce".
- Co powiedziałaś tej pani z banku?
- Dziękuję za informację...
- I poszłaś po tę kartę do "Żabki"?
- Nie. Mimo to zastrzegłam. Bo jeśli nie ma jej jednak w "Żabce"?
- Musi tam być!
- Musi albo nie musi. Po niej się można wszystkiego spodziewać!

informowanie

- Jak już wróciliśmy z wakacji, to zrobiła się piękna pogoda...
- Załóż firmę: informowanie o urlopie. Możesz sprzedawać ludziom informację, kiedy planujesz wyjechać i wtedy oni wezmą urlop w innym terminie i będą mieli pewność pięknej pogody.
- A ja?
- Możesz mieć albo udany urlop, albo pieniądze. Nie bądź marudna!

środa, 22 lipca 2015

box

- Może wsadzimy do boxu na dach wszystkie śpiwory, namiot i materace?
- Box może pomieścić tylko 50 kg.
- To chyba ja muszę tam wejść, bo inaczej się nie pomieścimy...
- A ile ważysz?
- 51.
- Nasz box to chyba jedyne miejsce na świecie, do którego jesteś za gruba...

poniedziałek, 20 lipca 2015

szczelinę

- Wjechałam na parking przy sklepie na "B". Nacisnęłam przycisk od pobierzbileta, zaparkowałam, zabrałam wózek i szczęśliwie zrobiłam zakupy. Wyszłam, spakowałam, podjechałam do szlabanu ze szczeliną do wsuwania biletu i  koniec. Wsuwam bilet i d***a. Nie działa. Prób było wiele. Zza uchylonej szyby, z otwartymi drzwiami, na stojąco, z półobrotem, w półprzysiadzie, po odmówieniu modlitwy i zgodnie z feng shui. W końcu kolejka samochodów poruszyła sumienie ochroniarza z wnętrza sklepu. Podszedł do mnie cichaczem. Wziął bilet w swe ręce. Sprawdził datę i godzinę (ekspert po  szkoleniu!), wsunął bilet w szczelinę. Nic. Wsunął znowu. Nic. Obejrzał go z obu stron, zmiął w palcach. Nic. Wyprostował go w palcach, wsunął. Nic. W końcu, gdy kolejka wskazywała na nadchodzące powstanie ludowe lub nawet rewolucję proletariatu, powiedział: otworzę pani pilotem.
- To dlaczego nie otworzył od razu?!
- Bo nie byłby aż taki ważny. Dopiero ten tłum kolejkowiczów dał mu prawdziwą satysfakcję. On teraz jest bogiem. Ja nie mogę się natomiast pojawiać w pewnej dzielnicy...

zepsuł

- Kupiłam na kolację pyszny ser, domowej roboty!
- Nie mogę go znaleźć!
- Bo zapomniałam go zabrać z samochodu...
- To trzeba go szybko przynieść, żeby się nie zepsuł!
- Przecież ci mówiłam, że samochód odstawiłam do warsztatu... Ciągle wszystko zapominasz...

niedziela, 19 lipca 2015

biorytm

- Wiesz, co to jest biorytm?
- Coś słyszałam... Fizyczny, psychiczny i intelektualny cykl...
- Zaczynają się w dniu urodzenia i każdego dnia życia masz jakąś wartość tych trzech cykli od maksimum do minimum. Gdy spotykają się trzy minima, to jest to tzw. dzień krytyczny.
- Nie wierzę w to.
- Ja też. Sprawdziłam, czy to się zgadza. Dziadek umarł w swój dzień minimum emocjonalnego, natomiast M. umarł w swój dzień krytyczny... No i co teraz?
- Sprawdziłaś, kiedy jest mój najbliższy dzień krytyczny?
- W tym roku się nie zdarzy.
- A twój?
- W czwartek.
- W najbliższy czwartek?
- Yhy.
- Przecież wtedy akurat jedziemy na urlop!
- Yhy. A kilka dni po moim dniu krytycznym jest twoje minimum emocjonalne.
- Będę miała zły dzień na pogrzebie...?
- Nie będę więcej sprawdzać biorytmów.
- Teraz za późno. Czuję, że do czwartku będę miała okres krytyczny... Może wyjedziemy w piątek?

sobota, 18 lipca 2015

siniaków

- Bolały cię pośladki po anglezowaniu?
- Nie.
- Nie miałaś żadnych siniaków??
- Miałam dwa. Jeden na lewym udzie, który zrobiłam sobie dyszlem od bramy wjazdowej, gdy usiłowałam ją otworzyć, żeby wjechać na teren obozu.
- A drugi?
- Drugi na prawym udzie, który tym samym dyszlem zrobiłam sobie, gdy już wyjeżdżałam...

piątek, 17 lipca 2015

radio


- Jak się nazywa radio, którego zawsze słucham w kuchni?
- Clasic FM?
- Chyba nie, bo napisałam komuś, że go słucham, a to okazało się być jakąś angielską rozgłośnią.
- Może Klasyka FM?
- Przez „K”?
- Widocznie przez „K”.
- A gdzie można sprawdzić, jak się tę nazwę pisze?

- Postaraj się wysłyszeć, jak wymawiają tę nazwę dziennikarze: przez C, czy przez K…

czwartek, 16 lipca 2015

żeńskiego

- Pedofilia, jest rodzaju żeńskiego. Tyrania jest rodzaju żeńskiego. Dewiacja jest rodzaju żeńskiego. Nawet nadwaga jest rodzaju żeńskiego...
- Miłość też jest rodzaju żeńskiego!
- Ale ma taką końcówkę, że aż trudno w to uwierzyć...!
- Jaką dokładnie końcówkę masz na myśli...?

niedziela, 12 lipca 2015

sama

- Jak tam na końskim obozie.
- Świetnie. Postępy ogromne.
- Już sama galopujesz?!
- Oszalałaś?! Sama to ja na razie mogę bez panicznego lęku podejść do konia!

środa, 8 lipca 2015

balkonie

- Pozwoliłam dziewczynkom spać na balkonie. No bo lato, bo wspomnienia, bo przygoda, bo dzieciństwo... O 4.10 obudził mnie dziwny szmer. Półprzytomna wyszłam z łóżka i ujrzałam na balkonie: dwie siedzące na śpiworach dziewczynki, a pomiędzy nimi rozłożona jakaś gra planszowa.
- Hazard jest hazard... Nie wybiera miejsca ani godziny... A poza tym wszystko przez ten najdłuższy dzień w roku! Kto to widział, włączać słońce przed 9.30!

wtorek, 7 lipca 2015

obóz

- Jutro jadę na obóz koński.
- Sama tam będziesz?
- Mam nadzieję, że będzie tam oprócz mnie jakiś koń...

poniedziałek, 6 lipca 2015

ciszej

- O drugiej w nocy poszłam poprosić sąsiadów, żeby zachowywali się ciszej.
- Błąd! Powinnaś iść wkurzona i wściekła, zrobić karczemną awanturę, wydrzeć się na debili i postraszyć policją.
- To zrobię, gdy jeszcze kiedyś zrobią imprezę w mieszkaniu...
- A jeśli nigdy już nie zrobią, to stracisz szansę na eksplozję!

niedziela, 5 lipca 2015

różnią

- Czym się różnią cerkwie od kościołów katolickich?
- Przede wszystkim tym, że z cerkwi rozlegają się piękne śpiewy...

fryzjera

- Chyba pójdę do fryzjera i obetnę sobie włosy.
- To już nie zapuszczasz?
- Zapuszczam, ale... w sposób nieciągły.

wtorek, 30 czerwca 2015

mar

- Mamo, co to jest mar?
- Może mara?
- Może być mara...
- Mara to coś, co pojawia się w naszych myślach, a my się tego boimy.
- Na przykład szczepionka?
- A szczepionka ma zęby, pazury i złe oczy?
- Nie.
- To w takim razie to nie jest mara.
- Mara musi siedzieć w koszu, prawda?
- Dlaczego pytasz?
- Bo skąd wziąłby się koszmar jeśli nie od mary w koszu?
- Nie wiem, czy to akurat jedyne słuszne wyjaśnienie, ale na pewno jedno z wielu...

piątek, 26 czerwca 2015

świadomości

- Zasnęłam wczoraj podczas oglądania filmu.
- To chyba nic nowego?
- A jednak. Zasnęłam z kubkiem pełnym herbaty, trzymanym w ręce.
- Wylała się?
- Nie. Rano znalazłam go stojąc
ego na stole. Oznacza to, że przez sen miałam chociaż częściową świadomość zagrożenia i odstawiłam kubek w bezpieczne miejsce. To potwierdza moją hipotezę, że w chwilach zagrożenia nasz mózg nie wyłącza podczas snu całkowicie świadomości.
- To ja wyjęłam ci kubek z ręki i odstawiłam na stół.
- Jesteś okropna!

czwartek, 25 czerwca 2015

współczesnego

- Na filmie DVD mam do wyboru około 30 języków. Jak to jest możliwe, że jeden rowek lasera daje informacje o 30 językach, nie mówiąc już o samym filmie i muzyce!?
- DVD powoli staje się przeżytkiem. Lepiej nie zaczynaj rozumieć jak działa, bo zanim zdążysz, będzie za późno... Zacznij od czegoś współczesnego, ale prostego. Może... ekran dotykowy. Proponuję pytanie: dlaczego niektóre ekrany dotykowe można obsługiwać w gumowej rękawiczce, a inne nie...

wtorek, 23 czerwca 2015

koncentrat

- Wypłukałam usta reklamowanym w telewizji płynem do higieny jamy ustnej i zdrętwiały mi dziąsła, język przyjął postać drewnianego kołka, a zęby odegrały koncert cis-dur.
- Ale to jest koncentrat!
- I co z tego?
- Trzeba go rozcieńczać wodą i wtedy nie jest taki przykry!
- A gdzie to jest napisane?
- Nigdzie. Koncentrat to koncentrat. Rozcieńcza się i już.
- Niektórych koncentratów się nie  rozcieńcza. Na przykład koncentrat do mycia toalety.
- Nie było lepszych przykładów!?

imprezie

- Sąsiad był wczoraj na imprezie...
- Skąd wiesz?
- Bo wchodziłam dzisiaj za nim do budynku...
- Nie trafił w drzwi?
- Trafił. Ja prawie nie trafiłam, bo tak się nawdychałam, że mi promile podskoczyły...

poniedziałek, 22 czerwca 2015

sądzi

- Do której Ania może u nas być?
- A co na ten temat sądzi mama Ani?
- Że może u nas zostać już na zawsze.
- Jeśli tak twierdzi mama Ani, to jeszcze przemyślę, czy Ania może u nas nocować...

niedziela, 21 czerwca 2015

zawsze

- Co kto robi na piątek?
- Ja przygotuję szaszłyki, Nowaki robią warzywa, sąsiedzi przyniosą sałatki.
- A ja?
- Ty? Może przygotujesz coś innego?
- Jak zawsze ja mam najtrudniejsze...

chorobę

- Chyba mam zapalenie wątroby.
- Sprawdziłaś w internecie?
- No właśnie. I tam piszą, że...
- Czyli wszystko ok. Gdybyś zaczęła sprawdzać jakąś chorobę w interencie i okazałoby się, że do ciebie nie pasuje, oznaczałoby, że coś jest nie tak...