piątek, 9 czerwca 2017
patologiczną
Trzecia w nocy. Godzina postrzelonych matek. Obudziłam się przerażona, że zapomniałam napisać usprawiedliwienie nieobecności córki w szkole, a przecież zbliża się koniec roku szkolnego. Myślę, że gdy wychowawczyni zauważy w mailu, o której godzinie zajmuję się takimi sprawami, pomyśli, że jesteśmy rodziną patologiczną...
piątek, 2 czerwca 2017
zarezerwowałam
Zarezerwowałam na bookingu nocleg. Dwa dni. Cena 200 zł. Przyjadę w środku nocy, więc hotel musi być w centrum, żebym się nie bała po ciemku wysiadać z walizką z samochodu.
Przychodzi potwierdzenie. Wszystko się zgadza. Albo raczej należałoby napisać: wszystko napisane normalną czcionką się zgadza. Przychodzi następny mail z fakturą. Cena 350 zł.
Jak stałam, tak usiadłam. Czuję się okradziona. Telefon w dłoń i dalejże dzwonić do złodzieja-hotelarza.
I tu niespodzianka: złodziejem okazuje się booking. Jego niskie ceny wynikają z tego, że część kosztów noclegu nie jest podawana jako cena, tylko jako podpunkt pod podpunktem i nazywa się to: obsługa hotelowa.
Czyli 200 zł kosztuje nocleg, a 150 - obsługa hotelowa.
Shit!
150 zł dostanie recepcjonista?!
I tu kolejna niespodzianka: hotel należy do tzw. hoteli bezobsługowych, czyli dostaje się kod do domofonu, kod do skrzynki w której będzie klucz i nie zobaczę tam żywego człowieka. Ja?! Ja dostaję jakieś numery mailem?! I mam wejść na ich podstawie w nocy do pokoju w hotelu?! A jak się coś zatnie?! Nie zadziała?! Wyłączą prąd?!
W ten oto sposób muszę zabrać ze sobą wodę w butelce i śpiwór, bo nie wykluczam opcji spędzenia pierwszej nocy na parkingu pod hotelem. O ile tam będzie jakiś parking.
I to wszystko za jedyne 200 zł, które tak naprawdę wynosi 350...
Przychodzi potwierdzenie. Wszystko się zgadza. Albo raczej należałoby napisać: wszystko napisane normalną czcionką się zgadza. Przychodzi następny mail z fakturą. Cena 350 zł.
Jak stałam, tak usiadłam. Czuję się okradziona. Telefon w dłoń i dalejże dzwonić do złodzieja-hotelarza.
![]() |
| survival strefa.pl |
Czyli 200 zł kosztuje nocleg, a 150 - obsługa hotelowa.
Shit!
150 zł dostanie recepcjonista?!
I tu kolejna niespodzianka: hotel należy do tzw. hoteli bezobsługowych, czyli dostaje się kod do domofonu, kod do skrzynki w której będzie klucz i nie zobaczę tam żywego człowieka. Ja?! Ja dostaję jakieś numery mailem?! I mam wejść na ich podstawie w nocy do pokoju w hotelu?! A jak się coś zatnie?! Nie zadziała?! Wyłączą prąd?!
W ten oto sposób muszę zabrać ze sobą wodę w butelce i śpiwór, bo nie wykluczam opcji spędzenia pierwszej nocy na parkingu pod hotelem. O ile tam będzie jakiś parking.
I to wszystko za jedyne 200 zł, które tak naprawdę wynosi 350...
kolejce
- Minęła data przydatności jej paszportu, a musi wyjechać za dwa tygodnie. W podskokach podążyłyśmy wyrobić jej dowód osobisty, ponieważ za kilka dni będzie miała 18. urodziny i może uda się zdążyć przed wyjazdem. Z dowodem w końcu też wyjedzie. Okazuje się, że nie ma żadnej gwarancji, na kiedy dowód zostanie zrobiony. Prawdopodobnie, ale może jednak, chociaż zdarza się, ale zwykle...
W takim razie w nieco mniejszych podskokach pojechaliśmy już w trójkę (wnioskować o paszport dla osoby która jeszcze tydzień jest dzieckiem muszą oboje rodzice) do biura paszportowego w sąsiednim mieście, bo tam mniejsze kolejki. Prosimy o przyspieszenie procedury. Owszem, można to zrobić, ale do mniejszego miasta paszporty jadą z większego miasta i trwa to tydzień. Plus tydzień na wykonanie paszportu - nie zdążymy. Lepiej jechać do dużego miasta, odstać swoje w kolejce i modlić się do świętego Paszportusa, żeby zdążył wydrukować co trzeba.
W dużym mieście kolejka do biura paszportowego przypomina stare, dobre czasy. Żeby w poczekalni nie spędzić całego dnia, należy ustawić się w kolejce bardzo skoro świt.
Zgłosiłam się na ochotnika. Następnego dnia o 6:30 stawiłam się głodna i niewyspana pod biurem. Nie byłam pierwsza, oj nie... Rodzina mimo korków dojechała na czas i wszystko wyglądało naprawdę budująco. Biuro otwarto o 8.15 i udało nam się dość szybko załatwić sprawę. Jednak nie było to proste, gdyż: aby odebrać paszport będzie musiała okazać się dowodem osobistym. W końcu będzie wtedy już pełnoletnia. A dowodu przecież nie ma, bo dopiero na niego czeka.
Sprawa otarła się o Panią Inspektor oraz Kierownika do Spraw Szczególnie Pokręconych. W końcu - jest nadzieja. Jeśli Dyrektor czegoś-tam się zgodzi i nic się nie przedłuży, paszport będzie na czas. I odbierze go bez dokumentu tożsamości...
Wnioski mam dwa: wyjechać raz a dobrze. Albo nie wyjeżdżać wcale ;-)
![]() |
| IEMKatowice |
W dużym mieście kolejka do biura paszportowego przypomina stare, dobre czasy. Żeby w poczekalni nie spędzić całego dnia, należy ustawić się w kolejce bardzo skoro świt.
Zgłosiłam się na ochotnika. Następnego dnia o 6:30 stawiłam się głodna i niewyspana pod biurem. Nie byłam pierwsza, oj nie... Rodzina mimo korków dojechała na czas i wszystko wyglądało naprawdę budująco. Biuro otwarto o 8.15 i udało nam się dość szybko załatwić sprawę. Jednak nie było to proste, gdyż: aby odebrać paszport będzie musiała okazać się dowodem osobistym. W końcu będzie wtedy już pełnoletnia. A dowodu przecież nie ma, bo dopiero na niego czeka.
Sprawa otarła się o Panią Inspektor oraz Kierownika do Spraw Szczególnie Pokręconych. W końcu - jest nadzieja. Jeśli Dyrektor czegoś-tam się zgodzi i nic się nie przedłuży, paszport będzie na czas. I odbierze go bez dokumentu tożsamości...
Wnioski mam dwa: wyjechać raz a dobrze. Albo nie wyjeżdżać wcale ;-)
wtorek, 30 maja 2017
przyspieszony
Wchodzę do przejścia podziemnego. Sama. Samiuteńka. Nie żeby od razu ciemna noc, burza i inne utensylia, ale i tak nie lubię takich miejsc. Idę szybkim krokiem w słomianych butkach, więc jest cicho. Słychać tylko wielkie nic.
I nagle za moimi plecami odbija się echem przyspieszony krok jakiegoś zwierzęcia. Liczne łapy na schodach i złowrogie sapanie.
Boję się gwałtownie odwrócić, żeby to, co uważam za ogromnego psa, nie uznało mnie za agresora. Idę i powolutku zerkam za siebie. Tętno odbija się od słomianej podeszwy i wraca, silnym uderzeniem waląc w bębenki uszne. Boję się.
Udaje mi się spojrzeć za siebie. Dyszę już tak samo jak ten zwierz. Wreszcie dostrzegam napastnika.
Malutki, stareńki piesek, ledwo powłóczący nogami z ogromnym trudem, sapiąc i stękając z bólu i zmęczenia schodzi po schodach, ciągnąc na smyczy swojego pana - jeszcze starszego i jeszcze bardziej schorowanego.
Gdy byłam mała zbudowano to jedyne przejście podziemne w okolicy, a babcia mówiła mi, że takie miejsca są niebezpieczne. Ciekawe, jak długo jeszcze będę to nosić po schodach w dół i po schodach w górę...
I nagle za moimi plecami odbija się echem przyspieszony krok jakiegoś zwierzęcia. Liczne łapy na schodach i złowrogie sapanie.
![]() |
| FotoZ.pl |
Udaje mi się spojrzeć za siebie. Dyszę już tak samo jak ten zwierz. Wreszcie dostrzegam napastnika.
Malutki, stareńki piesek, ledwo powłóczący nogami z ogromnym trudem, sapiąc i stękając z bólu i zmęczenia schodzi po schodach, ciągnąc na smyczy swojego pana - jeszcze starszego i jeszcze bardziej schorowanego.
Gdy byłam mała zbudowano to jedyne przejście podziemne w okolicy, a babcia mówiła mi, że takie miejsca są niebezpieczne. Ciekawe, jak długo jeszcze będę to nosić po schodach w dół i po schodach w górę...
sobota, 27 maja 2017
czasu
Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, jakiś nadgorliwy naukowiec-samouk wymyślił, że określoną ilość przesypujących się w klepsydrze ziarenek piasku będzie się uważało za sekundę. Analogicznie poszło mu z kwadransem, godziną i dobą. Gdyby nie jego chora ambicja stworzenia czegoś spektakularnego, nie mierzylibyśmy dzisiaj czasu.
On sobie spokojnie leży w grobie od kilkudziesięciu stuleci, a my się wszędzie musimy spieszyć i ciągle z czymś nie zdążamy. I gdzie tu sprawiedliwość?!
;-)
piątek, 26 maja 2017
fizyce
![]() |
| likepin.pl |
Współczuję fizykom, że nie mają tej przyjemności w rozumieniu zjawisk. Oni wszędzie muszą wciskać te nikomu niepotrzebne wzory z bardzo nieprofesjonalnie wyglądającymi znaczkami.
czwartek, 25 maja 2017
zestresowana
![]() |
| Dodaj napis |
- A jaką pracę pani wykonuje? - spytałam nieśmiało.
- Jestem bibliotekarką. W małej miejscowości. A w tym tygodniu aż dwie klasy wypożyczały lektury.
środa, 24 maja 2017
pochodzę
![]() |
| Tatry |
Słońce. To jest kluczowe słowo.
niedziela, 21 maja 2017
świdrem
![]() |
| z-ne.pl |
- Nie mam siły.
- Ja też - odpowiedziała część mnie, która zapomniała o tym, że mówienie sprawia mi jeszcze większy ból.
- Ledwo tu stoję - wyszeptała kasjerka.
- Ja też - wyszeptała moja jedynka.
- Też się pani tak dzisiaj czuje? - Kasjerka popatrzyła na mnie z wdzięcznością.
- Yhy - wydobyło się z mojego wnętrza.
Od razu poczułam się lepiej. Kasjerka też. Wyraz jej twarzy wyraźnie zmienił się na "dzisiaj nie umrę". Jedynka i ja uznałyśmy, że jednak doczekamy poniedziałku. W domu schowałyśmy łyżwę, która miała, wzorem klasyka, służyć do usunięcia problemu.
jasna
![]() |
| jeja.pl |
Nie lubię przeklinania, ale tu się nie da inaczej:
Cholera jasna!
piątek, 19 maja 2017
heliocentryczną
Zamierzam napisać wniosek do Komisji NieWiemJakiej, żeby wreszcie obalić teorię heliocentryczną. Jakie Słońce w środku?!
Przecież obecna pogoda jest dowodem na to, że Słońce przez pół roku jest poza naszym Układem hmm... Słonecznym.
Potem nagle wraca i świeci przez kilka miesięcy z przerwami na deszcz.
Nie wiem, gdzie jest od października do kwietnia, ale co pytam znajomych, to nikt go wtedy nie widział.
A teraz? Proszę bardzo! Już nieomalże
w północne okna świeci, tyle w nim energii!
I to lubię!
To pochwalam!
Zachęcam, żeby jeszcze bardziej!
Przecież obecna pogoda jest dowodem na to, że Słońce przez pół roku jest poza naszym Układem hmm... Słonecznym. Potem nagle wraca i świeci przez kilka miesięcy z przerwami na deszcz.
Nie wiem, gdzie jest od października do kwietnia, ale co pytam znajomych, to nikt go wtedy nie widział.
A teraz? Proszę bardzo! Już nieomalże
w północne okna świeci, tyle w nim energii!
I to lubię!
To pochwalam!
Zachęcam, żeby jeszcze bardziej!
środa, 17 maja 2017
zaległe
- Wygląda to tak: mija kilka tygodni i nic się nie dzieje. To znaczy, naturalnie dzieją się różne drobne drobiazgi, ale wykres życiowego ekg raczej w normie. I nagle zdarza się wielkie łups! W ciągu tygodnia wszystkie zaległe od roku zaległości wypełzają zza szaf, wszystkie niedokręcone śrubki nagle się wykręcają, szczeliny w czasoprzestrzeni powiększają się niemożebnie, a czas przyspiesza i pędzi jak kołowrotek w klatce chomika. Albo i szybciej.A potem znowu przychodzi szara szarość, monotonia, normalność i codzienność.
Słyszy?
Ta szara zwyczajna codzienność? Niech przyjdzie, bo zwariuję!
piątek, 28 kwietnia 2017
zginęła
- Halo, mamo! Co tam?
- Kalinko, ty wiesz, co się stało? Zginęła mi myszka.
- Jaka myszka, mamo?
- No ta od komputera.
- A, to ja ci podrzucę jakąś naszą. Oddasz mi, jak się twoja znajdzie.
- Ale, Kalinko. Ty mnie nie rozumiesz. Mnie się zgubiła myszka na ekranie!
- Kursor ci się zgubił, mamo?
- No tak!
- A poruszaj myszką powolutku i zobacz, czy się znajdzie.
Chwila ciszy w słuchawce.
- Znalazła się. Dziękuję ci, Kalinko. Ty to zawsze umiesz mi komputer naprawić!
![]() |
| maxhumor |
- Jaka myszka, mamo?
- No ta od komputera.
- A, to ja ci podrzucę jakąś naszą. Oddasz mi, jak się twoja znajdzie.
- Ale, Kalinko. Ty mnie nie rozumiesz. Mnie się zgubiła myszka na ekranie!
- Kursor ci się zgubił, mamo?
- No tak!
- A poruszaj myszką powolutku i zobacz, czy się znajdzie.
Chwila ciszy w słuchawce.
- Znalazła się. Dziękuję ci, Kalinko. Ty to zawsze umiesz mi komputer naprawić!
czwartek, 27 kwietnia 2017
naturalną
![]() |
| trele-morele.blox |
Nie rozumiem tego zjawiska i dziwię się coraz bardziej. Jak to jest możliwe, że mam coraz więcej włosów w kolorze, którego nazwy nawet nie chcę wymawiać, a który zatrważająco srebrzy się, zwłaszcza w słońcu...
I o ile mogłabym zrozumieć, że włosy należy od czasu do czasu farbować, żeby kolor był świeży i jeszcze bardziej naturalny, to wszystko się we mnie buntuje, gdy pada mrożące krew w żyłach słowo "odrosty". No na to nie ma we mnie zgody.
A wszystko to piszę, gdyż dzisiaj widziałam kobietę mniej więcej w moim wieku, czyli bardzo młodą, o pięknych, siwych włosach. I trochę jej zazdroszczę. Odwagi, bo przecież nie siwizny...
rządzi
![]() |
| mlektury.pl |
Po pierwsze, zaczynam do niej mówić "siostro". Tak na wszelki wypadek.
Po drugie: nasze młodsze córki przyjaźnią się od ośmiu lat (mają 10!), a my mamy ze sobą świetny kontakt. Wszystko wskazuje na to, że nawet gdybyśmy nie były sąsiadkami, musiałybyśmy się wcześniej czy później poznać.
I co? Światem rządzi przypadek? Przypadek?! Dobre sobie! ;-)
wtorek, 25 kwietnia 2017
towarów
- Nie, nie. Nie będę się tłumaczyć. Chcę tylko na wstępie poinformować, że weszłam na stronę pewnego sklepu nie w celu zaspokojenia potrzeb zakupowych, tylko musiałam sprawdzić coś z powodów zawodowych.
![]() |
| nonsensopedia.pl |
"Zapewnia swobodę"
"Poprawia krążenie"
"Zwiększa koordynację"
"Dopasowuje się do anatomii"
Myślałam, że ta anatomia bije wszystko na głowę, ale wtedy przeczytałam:
"Bodymapping - specjalne strefy klimatyczne. Utrzymuje właściwy mikroklimat. Charakteryzuje się wysoką elastycznością i giętkością. Pełna swoboda ruchów."
A to wcale nie był TAKI sklep z TAKIMI gadżetami!
sobota, 22 kwietnia 2017
alternatywnie
![]() |
| platine.pl |
- Wybrałabym Wiedeń.
- A widziałaś kiedyś lampę w naszym przedpokoju?
- A, to TA lampa! No tak. Faktycznie. Wiedeń przegrywa z tą lampą już na starcie!
czwartek, 20 kwietnia 2017
czarne
- Mamo, to powiedz mi, jakie bluzki chciałabyś kupić.
- Czarne, Kalinko. Ja to najbardziej lubię czarne. Albo inne ciemne, stonowane kolory. I żeby nie było dekoltu.
- Zapięte pod szyję i czarne na lato? Mamo, jesteś pewna? W upały będziesz w czarnej sutannie chodzić?
- A jak ty myślisz, Kalinko, jakie najlepiej?
- Jasne, cienkie i z dekoltem.
- No tak. Ja też tak uważam. A nie ciągle tylko czarne i czarne. Ja bym już wreszcie jakieś kolory chciała, a ty mi ciągle tylko czarne pokazujesz...
![]() |
| blasty |
- Zapięte pod szyję i czarne na lato? Mamo, jesteś pewna? W upały będziesz w czarnej sutannie chodzić?
- A jak ty myślisz, Kalinko, jakie najlepiej?
- Jasne, cienkie i z dekoltem.
- No tak. Ja też tak uważam. A nie ciągle tylko czarne i czarne. Ja bym już wreszcie jakieś kolory chciała, a ty mi ciągle tylko czarne pokazujesz...
środa, 19 kwietnia 2017
środa, 12 kwietnia 2017
robią
Subskrybuj:
Posty (Atom)















