- Wygląda to tak: mija kilka tygodni i nic się nie dzieje. To znaczy, naturalnie dzieją się różne drobne drobiazgi, ale wykres życiowego ekg raczej w normie. I nagle zdarza się wielkie łups! W ciągu tygodnia wszystkie zaległe od roku zaległości wypełzają zza szaf, wszystkie niedokręcone śrubki nagle się wykręcają, szczeliny w czasoprzestrzeni powiększają się niemożebnie, a czas przyspiesza i pędzi jak kołowrotek w klatce chomika. Albo i szybciej.A potem znowu przychodzi szara szarość, monotonia, normalność i codzienność.
Słyszy?
Ta szara zwyczajna codzienność? Niech przyjdzie, bo zwariuję!
Czyli zarobiona jesteś, po prostu. Znaczy nie chora i nie w depresji. To dobrze :)
OdpowiedzUsuńMam depresję czasową i jestem chora z powodu myślenia o tym, czego nie zdążyłam zrobić. Ale może to właśnie dobrze? ;-)
UsuńJuz sie zastanawialam co sie dzieje, ze Cie nie ma. A Ty po prostu zakrecona jak sloik na zime, uffff...
OdpowiedzUsuńZakręcona jak słoik. Idealne porównanie! :-)
UsuńZnam to uczucie, u mnie tak przyspiesza tery razy do roku, chociaż teraz trwa i trwa :*
OdpowiedzUsuńTrwa i trwa... U mnie też... Ale jest cień nadziei, że to minie ;-)
Usuńcztery razy, zjadłam cz, jej, to może czy razy :P
Usuńu mnie cień nie zmienia pozycji :(
A zegary słoneczne? Którą wskazują godzinę? 😉
UsuńPodobno od jutra wraca deszcz, więc słońce szykuje się na zmianę częstotliwości, możliwe, że nasili się u Ciebie. Zegary słoneczne, raju, nie nie, u nas tylko kamień wisi na sznurku i czeka na wiatr.
UsuńMasz rację! U nas od dzisiaj słonecznie, ciepło, bose stopy można na spacer wyprowadzić! Jutro podobno jeszcze cieplej! :-)
UsuńNo też myślałam o Tobie, że zapracowana jesteś. Już niedługo wakacje! :-)
OdpowiedzUsuńWakacje od bycia taksówką miejską- chociaż się wyśpię. Moja praca nie zna wakacji ;-)
Usuńno tak, mogę jedynie przytaknąć!!
OdpowiedzUsuńSłowo na ten tydzień: przeczekać. 😉
Usuńeeeh, a juz myslalam, ze na jakichs plazach sie opalasz, pod palma lezysz! Tylko obowiazek szkolny latorosli mi w ten plan nie pasowal, ale myslalam, ze moze jednak, jakos, nie wiem :))) A tu calkowite przeciwienstwo lezenia pod palma...
OdpowiedzUsuńAle to minie, Kalina, minie. :*
Tak. To palma leży pode mną. 😉
UsuńPróbowalas na nia uciec? ;)))
UsuńPoćwiczę. 😀
UsuńTeoretycznie wolę marazm i codzienną szarzyznę. Bo jak się coś już zacznie dziać to nie może przestać.
OdpowiedzUsuńUwielbiam normalność i spokój. Jestem szczęśliwa, gdy żyję bez akceleratora w głowie... 😀
Usuń