 |
| Tatry |
- Nie pochodzę od człowieka jaskiniowego. Jestem przekonana, że moi przodkowie nigdy nie przesiadywali w ciemnych, niedoświetlonych, wilgotnych jaskiniach. Ci, którzy dali początek mojej rodzinie, w prehistorii mieszkali na otwartych przestrzeniach, w pełnym słońcu, latały im nad głową prehistoryczne motyle wielkie jak hula-hop i czytali sobie książki, leżąc w hamakach, przywiązanych do nóg pasącego się dinozaura. Żadnych stalaktytów, kapiącej wody, osmolonych ścian i ciasnego wejścia.
Słońce. To jest kluczowe słowo.
tak. I zyli w cieopłych klimatach, żadnej epoki lodowcowej. Wiem. Sama tak mam
OdpowiedzUsuńZima męczy mnie przez kilka miesięcy. Po kilkunastu tysiącach lat zimy chyba bym zdecydowała się na wyginięcie ;-)
UsuńTu mam mieszane uczucia, bo dla mnie moze byc zimno, byle bylo slonecznie.
OdpowiedzUsuń"Zimo" jest pojęciem względnym. Na mojej wewnętrznej skali zimno jest poniżej 20 ;-)
UsuńHmm....moi przodkowie zywili się pleśnią, hodowali grzyb na scianie i lizali mokre ściany. Myślę, że pochodzę od Golluma. Za oknem w Jukeju tragedia, temperatura sięgnęła 29 stopni. Ufffff
OdpowiedzUsuńNajwyraźniej każda z nas pochodzi od zupełnie innej Ewy ;-)
UsuńU nas skawr, duchota, to coś sprzecznego z naturą, a miało być tak pięknie.
OdpowiedzUsuńMargarithes, przecież TO właśnie jest "pięknie"!
UsuńSkwar - bo moze przez ten błąd się źle wyraziłam 🤓 Zamieszkałam na wyspie ze względu na jej deszczowatość, a tu wszytko wypalone słońcem
Usuńwiedziałam, że coś nas łączy ... jesteśmy rodziną :D
OdpowiedzUsuńMoi przodkowie leżakowali zaraz koło twoich!
OdpowiedzUsuń