środa, 24 maja 2017

pochodzę


Tatry
- Nie pochodzę od człowieka jaskiniowego. Jestem przekonana, że moi przodkowie nigdy nie przesiadywali w ciemnych, niedoświetlonych, wilgotnych jaskiniach. Ci, którzy dali początek mojej rodzinie, w prehistorii mieszkali na otwartych przestrzeniach, w pełnym słońcu, latały im nad głową prehistoryczne motyle wielkie jak hula-hop i czytali sobie książki, leżąc w hamakach, przywiązanych do nóg pasącego się dinozaura. Żadnych stalaktytów, kapiącej wody, osmolonych ścian i ciasnego wejścia.
Słońce. To jest kluczowe słowo.

12 komentarzy:

  1. tak. I zyli w cieopłych klimatach, żadnej epoki lodowcowej. Wiem. Sama tak mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zima męczy mnie przez kilka miesięcy. Po kilkunastu tysiącach lat zimy chyba bym zdecydowała się na wyginięcie ;-)

      Usuń
  2. Tu mam mieszane uczucia, bo dla mnie moze byc zimno, byle bylo slonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zimo" jest pojęciem względnym. Na mojej wewnętrznej skali zimno jest poniżej 20 ;-)

      Usuń
  3. Hmm....moi przodkowie zywili się pleśnią, hodowali grzyb na scianie i lizali mokre ściany. Myślę, że pochodzę od Golluma. Za oknem w Jukeju tragedia, temperatura sięgnęła 29 stopni. Ufffff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej każda z nas pochodzi od zupełnie innej Ewy ;-)

      Usuń
  4. U nas skawr, duchota, to coś sprzecznego z naturą, a miało być tak pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margarithes, przecież TO właśnie jest "pięknie"!

      Usuń
    2. Skwar - bo moze przez ten błąd się źle wyraziłam 🤓 Zamieszkałam na wyspie ze względu na jej deszczowatość, a tu wszytko wypalone słońcem

      Usuń
  5. wiedziałam, że coś nas łączy ... jesteśmy rodziną :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moi przodkowie leżakowali zaraz koło twoich!

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":