Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, jakiś nadgorliwy naukowiec-samouk wymyślił, że określoną ilość przesypujących się w klepsydrze ziarenek piasku będzie się uważało za sekundę. Analogicznie poszło mu z kwadransem, godziną i dobą. Gdyby nie jego chora ambicja stworzenia czegoś spektakularnego, nie mierzylibyśmy dzisiaj czasu.
On sobie spokojnie leży w grobie od kilkudziesięciu stuleci, a my się wszędzie musimy spieszyć i ciągle z czymś nie zdążamy. I gdzie tu sprawiedliwość?!
;-)
za mało czasu - mam to w sobie, odnośnie wszytskiego.
OdpowiedzUsuńWalczę z tym, jak Spartakus... Uwielbiam mieć dużo czasu... ;-)
Usuńależ te literówki do mnie się przyssały, no też coś! Wybacz Kalino moja miła :P
Usuńnie walczę już :( to jakoś tak samo ucieka
też uwielbiam i kiedy już mi się wydaje, że mam go mnóstwo, przysypiam i okazuje się, że przepadł we śnie. Tyle tego
We śnie czas nie płynie. 😀
Usuńi dlatego ja w kontrze do tego pana postanowiłam nie ulegać przymusowi i wszędzie się spóźniam.
OdpowiedzUsuńNie lubię się spóźniać :-)
UsuńJa jestem tak plus minus na godzinie czwartej. Rzadko na dziesiatej, na szczescie! Glowna zaada: zaplanowac tak, zeby bez stresu zdazyc. Albo sobie darowac i nic nie robic.....
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię w stresie... Wolę mieć czas wolny po zrobieniu, niż przed ;-)
Usuńchyba sobie ten zegar wydrukuję :D
OdpowiedzUsuńJest wspaniały. Zwłaszcza gdy się go czyta "od końca" 😉
UsuńPodobno czas jest funkcją materii, zatem będąc sama jesteś współodpowiedzialna za czas...
OdpowiedzUsuńTak. Czuję się odpowiedzialna za czas. Zwłaszcza za przeszły. 😉
UsuńJa się poczuwam do teraźniejszego. Przeszły mi ciąży.
UsuńTego się właśnie muszę nauczyć.
UsuńMam wrażenie, że to ciążenie właśnie najbardziej mi ciąży... :-)