sobota, 22 kwietnia 2017

alternatywnie

platine.pl
- Zrezygnowaliśmy z wyjazdu na długi weekend majowy i postanowiliśmy alternatywnie pomalować w tym czasie mieszkanie. Dodatkowo każdy z nas mógł wybrać jedną rzecz, której w domu najbardziej nie lubi, i tę rzecz wyrzucimy lub jeśli trzeba będzie to zamienimy na fajniejszą. W ten sposób pozbędziemy się lampy z przedpokoju (hurra!), drugiej, mniejszej lampy z przedpokoju (hurra!), dekoracji z przedpokoju (bez hurra, bo to jest moje autorskie dzieło) i dywanu z salonu (hurra!). Wszyscy uznaliśmy, że wyjazd do Wiednia byłby cudownym przeżyciem, ale jeszcze bardziej chcemy zmienić coś w domu.
- Wybrałabym Wiedeń.
- A widziałaś kiedyś lampę w naszym przedpokoju?
- A, to TA lampa! No tak. Faktycznie. Wiedeń przegrywa z tą lampą już na starcie!

czwartek, 20 kwietnia 2017

czarne

- Mamo, to powiedz mi, jakie bluzki chciałabyś kupić.
blasty
- Czarne, Kalinko. Ja to najbardziej lubię czarne. Albo inne ciemne, stonowane kolory. I żeby nie było dekoltu.
- Zapięte pod szyję i czarne na lato? Mamo, jesteś pewna? W upały będziesz w czarnej sutannie chodzić?
- A jak ty myślisz, Kalinko, jakie najlepiej?
- Jasne, cienkie i z dekoltem.
- No tak. Ja też tak uważam. A nie ciągle tylko czarne i czarne. Ja bym już wreszcie jakieś kolory chciała, a ty mi ciągle tylko czarne pokazujesz...

środa, 12 kwietnia 2017

robią

- Tato, czy tobie też się czasem robią takie plamkowe bąbelki przed oczami, gdy na coś patrzysz?
- Tak.
- To dobrze, bo myślałem, że to jakaś choroba oczu.
- Nie, synku. Każdy tak ma.
- To dobrze, że każdy.
- No... W każdym razie na pewno każdy z nas dwóch...

niedziela, 9 kwietnia 2017

powiedzieć

- Naturalnie, że nie jestem wrażliwa na krytykę. Naturalnie, że po krytyce nie mam ochoty kupić bardzo długiego zamka błyskawicznego i zamknąć się nim w najciemniejszym kąciku.
klubzaglebiowski.pl
         Naturalnie, że po krytyce nabieram głębokiego wdechu, rozpościeram szeroko ramiona i mówię: tak, to jest to, co dodaje mi skrzydeł. I odlatuję. I tak lecę, i lecę.
         Naturalnie, że krytykę traktuję jak zastrzyk nowej energii. Że robię sobie po niej kawę, dosypuję zamiast cukru łyżeczkę krytyki i pijąc tę mieszankę, czuję jak nowa siła i nowa energia dochodzą do każdej komórki mojego ciała. Zwłaszcza do tych, odpowiedzialnych za dalsze działania.     
         Naturalnie, że mam do krytyki należny dystans, wiem, że nie dotyczy ona mnie personalnie, tylko pracy, którą wykonałam i wcale nie biorę jej do siebie. Ja jestem ok i ty jesteś ok. Jeśli panuje między nami pozytywna energia, możemy powiedzieć sobie wszystko. W końcu obie jesteśmy dojrzałymi osobami, gotowymi na przyjęcie prawdy. Tylko że ty dałaś mi z dobroci serca wór śmierdzącej jak końska kupa krytyki. A ja przyjęłam ją ze zrozumieniem, wysłuchałam, powiedziałam "Ok, rozumiem". A ty spytałaś mnie, czy na pewno wszystko jest ok i czy nie czuję się z tym źle. "Nie, nie czuję się z tym źle". Zapomniałam tylko dodać, że w tamtej chwili przestałam się zupełnie czuć.
         Naturalnie.

wtorek, 4 kwietnia 2017

względności

- Zakładka czasu to zjawisko fizyczne, w którym czas przeskakuje o jakiś fragment w przód. Jest na przykład 4.45, a zaraz po niej robi się od razu 6.20. Zdarza się to najczęściej wtedy, gdy człowiek obudzi się w nocy i spojrzy na zegarek. A potem na moment zamknie oczy i natychmiast dzwoni budzik. Znaczy: kilka godzin zostało ominiętych przez czas.
kwejk
Podobnie rzecz ma się z niektórymi słodyczami. Otwierasz nowe opakowanie i zjadasz pierwszy kawałek. A potem powstaje zakładka czasu i materii i nagle robi się pół godziny później i opakowanie jest puste. Jest to dowód na słuszność teorii względności Einsteina. To samo opakowanie słodyczy, oglądane w tym samym momencie z dwóch różnych perspektyw czasowych ma inną masę. E=mc2.

Z kolei nasuwa się inny dowód na słuszność teorii względności:
tor, po którym porusza się ludzka myśl, jest wprost zależny od efektu poszukiwań toffifee.
Inaczej mówiąc: energia myśli zależy od masy. Wszystko się zgadza.

mór

- "Mur" pisze się przez u.
kwejk
- Wcale że nie.
- Może sprawdź...
- Sprawdziłam.
- Sprawdźmy razem.
- Proszę bardzo. Sprawdzę przez ó. Jest! "Mór".
- Nie wierzę. Pokaż. No rzeczywiście. Rozumiem już w czym problem. To jest "mór", czyli epidemia, choroba. A nam chodziło o  "mur" stojący przy ulicy.
- To co w końcu!? Nie sprawdzam w słowniku - źle. Sprawdzam - też źle!? Nie dość, że muszę wszystko sprawdzać, to jeszcze mam wiedzieć, czy to coś jest na ulicy, czy nie?!

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

przyciągane

Grawitacja nie działa równo na całe ciało. Bardziej przyciągane są te części, które są bliżej prześcieradła.

piątek, 31 marca 2017

urządzenie

- Chodnik w centrum miasta. Pełen przechodniów. Środkiem młodziutka ratowniczka medyczna w służbowym uniformie pcha wózek inwalidzki, na którym siedzi mężczyzna. Pacjent jest osłabiony i zdezorientowany. Na kolanach trzyma urządzenie medyczne wielkości mikrofalówki. Ściska je obiema rękoma, widać, że sprawia mu to pewną trudność.
cobi
     Nagle wózek pochyla się gwałtownie do przodu. Pacjent traci równowagę, przyciska mikrofalówkowe urządzenie do klatki piersiowej - to oczywiste, że zdaje sobie sprawę z jego wartości. Ratowniczka usiłuje uratować pacjenta przed upadkiem. Ogląda dziurawy chodnik, cały czas balansując przechylającym się wózkiem.
     Młoda pracownica pogotowia dostrzega, w czym problem. Zepsuło się kółko z przodu wózka - może wyleciało z niego powietrze, może opona spadła z obręczy. Ratowniczka, pochylając się do przodu jak człowiek idący podczas wichury, z ogromnym trudem usiłuje pchać uszkodzony wózek z ciężkim mężczyzną. Urządzenie trzymane przez chorego niebezpiecznie kołysze się na boki, człowiek stara się jakoś pomóc kobiecie, ale oboje są w trudnej sytuacji.
     Przechodnie obchodzą ten chwilowy zator na drodze łagodną trajektorią.
     Obok stoi mężczyzna około 195 cm wzrostu. Atletyczny typ budowy. W średnim wieku. Szedł kilka kroków przed wózkiem, zatrzymał się, gdy usłyszał rozmowę ratowniczki z chorym i teraz przygląda się z niechęcią ich zmaganiom. Stoi bokiem, bez zbędnego angażowania się w cudzy problem. To nie jego sprawa i nie czuje się w obowiązku pomagać młodej, drobniutkiej ratowniczce. Patrzy to na pochyloną, z trudem przesuwającą zepsuty wózek kobietę, to na urządzenie na kolanach chorego. Nagle podchodzi do wózka, bierze z rąk mężczyzny "mikrofalówkę" wartą pewnie kilka tysięcy złotych i idzie w stronę stojącej nieopodal karetki. Wkłada drogocenne urządzenie do środka samochodu, sam siada na miejscu obok kierowcy. Zdejmując kurtkę z napisem "lekarz pogotowia" przygląda się, jak spocona i opadająca z sił kobieta usiłuje dociągnąć uszkodzony wózek z pacjentem do ambulansu.

wtorek, 28 marca 2017

pachołka

blasty.pl
- Kalino, na osiedlowych miejscach parkingowych będą montowane kładzione pachołki. Gdy zechcesz zaparkować na wspólnym miejscu, będziesz musiała pachołka otworzyć kluczykiem i położyć go na asfalcie, a następnie zaparkować nad leżącym. Po wyjeździe z parkingu trzeba będzie pachołka podnieść, żeby nikt obcy nie parkował na tych miejscach.
- Czy jest hipotetycznie możliwe, że ktoś zaparkuje tak, że jakiś dowcipniś da radę podnieść pachołka za samochodem? I kierowca rano, wyjeżdżając z parkingu, zabierze zderzakiem pachołka ze sobą?
- Nie jest to możliwe.
- To się zgadzam.
- A masz już jakieś przykre doświadczenie z pachołkiem?
- Nie mam. A wolałabym jednak nie być tym pierwszym kierowcą, który rozwali wszystkie osiedlowe pachołki swoim samochodem.

piątek, 24 marca 2017

speaker

interia
- Native speaker zachwyca się absurdami polszczyzny. W ferworze wyjaśniania mu dosłownych znaczeń polskich słów, dzieci doszły do tematyki filmowo-komiksowej. Wówczas pan spytał, czy dzieci używają polskiej nazwy Pan Pająk i Pan Śnieg.
A gdy dzieci usiłowały panu wytłumaczyć znaczenie słowa "biedronka", w końcu jakiś mały geniusz powiedział sakramentalne "shop". Pan od angielskiego zastanowił się przez chwilę i z cudownym akcentem powiedział: Czata polska!

czwartek, 23 marca 2017

zatrzasnąć

- To jest niemożliwe, żeby na basenie zatrzasnąć w szafce kluczyk od szafki!
tapeciarnia
- Niemożliwe?! Jak pani z informacji wezwała pana z obsługi technicznej basenu, to on od razu spytał mnie, o którą szafkę chodzi. Znaczy: rutyna! Może gdybym dodatkowo nie wiedziała, która to szafka, byłoby ciekawiej. Następnym razem...
- Następnym razem będą ci się kazali przebierać przed budynkiem!

poniedziałek, 20 marca 2017

wstydliwą

- A co ty taka jakaś jesteś?
- Martwię się, bo chyba wybrałam zły blat do kuchni.
tlc
- Za długo się znamy, żebym ci uwierzyła w takie bzdury! Natychmiast mów, co się dzieje!
- Mam okropną niechęć życiową. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Drętwieje mi cała dusza. A intelekt domaga się natychmiastowego wyjęcia wszystkich wtyczek.
- No tak. A o co chodzi z tym blatem?
- Wszyscy mnie pytają, co jestem taka niezewnętrzna, więc wymyśliłam blat, żeby mi dali spokój.
- Kiepski tekst.
- Przez dwa tygodnie dawałam na nim radę. Ale widzę, że muszę coś lepszego. Najważniejsze, żeby nie dopytywali.
- Mów, że masz pewną wstydliwą chorobę. Raczej nikt nie dopyta, a na pewno będą cię unikać przez dobrych kilka tygodni.

niedziela, 19 marca 2017

spotkać

- Bardzo chcieli się ze mną spotkać. Zapraszali od dawna. Nie widzieliśmy się naprawdę długo. Wreszcie pojechałam. A gdy weszłam do ich domu i usiadłam przy stole okazało się, że mieli wielką ochotę poopowiadać mi swoje historie. O tym, że zalali ich sąsiedzi, że zepsuł się ekspres do kawy i że mają nową bramę do garażu. O podstawkach do doniczek, pielęgniarce z przychodni i sposobie na wybielanie ręczników kuchennych. O nowej suczce kuzynki z Radomia, o niebyt gorącej wodzie w kranach i jajkach, które mają za kruche skorupki.
Słuchałam i słuchałam. Aż wysłuchałam i wyszłam.
Za kilka lat zaproszą mnie znowu. Gdy bramie od garażu skończy się gwarancja.

środa, 15 marca 2017

prześlę

- Mamo, to świetnie, że możesz już odbierać pocztę! W takim razie prześlę ci tekst, który ostatnio napisałam. Chcesz sobie poczytać?
zamek.malbork.pl
- A jak ty mi go, Kalinko, prześlesz? Zrobisz odbitkę?
- Nie, mamo. Prześlę ci to, co napisałam, w komputerze.
- No właśnie. Ale jeśli ty to napisałaś u siebie w komputerze, to musisz mi chyba zrobić odbitkę, prawda?
- Mamo, a co to jest twoim zdaniem odbitka?
- No odbitka, to jest ksero, Kalinko. Przecież ty chyba wiesz, co to jest odbitka...
- Mamo, ja ci to prześlę tak, że ty to przeczytasz u siebie na komputerze, bez kserowania.
- Czyli widzisz, jednak zrobisz odbitkę...

wtorek, 14 marca 2017

komputerem

tvn.24
- Moja mama ma w najbliższej rodzinie trzech zawodowych informatyków, jednego informatyka-amatora i jednego młodego zapaleńca komputerowego. Gdy pojawia się problem z mamy komputerem (średnio codziennie), mama dzwoni do któregoś z powyższych znawców i zamawia wizytę domową. Wspomniany ekspert przyjeżdża, włącza mamy komputer, spędza błogie 45 minut na próbach przywrócenia stanu do normy i najczęściej odchodzi ze słowami: Komputer trzeba oddać do naprawy.
Po czym mama, ze łzami w oczach, uszach, nosie i słuchawce telefonicznej dzwoni do mnie. Że jest odcięta od świata, że nie może odebrać poczty, nie może rozmawiać na skype, że komputer jest uszkodzony, że się nie da...
I wtedy do akcji wkracza największy imbecyl informatyczny na półkuli północnej, czyli Kalina.
Po uzyskaniu niezbędnych informacji (jak się włącza myszkę, gdzie jest kabel od bezkablowej klawiatury, jak się łączy na tym komputerze z internetem i co to jest Mozilla) zaczynam działanie. Na głos muszę sobie tłumaczyć, jak to wszystko działa. Że ten kabel prowadzi od ściany do gniazdka, a ten z kolei wchodzi do gniazdka z prądem, potem przechodzę do spraw bardziej technicznych, czyli np. czy wszystkie wtyczki są dobrze wciśnięte i zabieram się za subtelną problematykę programową. Powoli, klikając wszystkie ikonki po kolei, próbuję wcielić się w psychikę informatyka który cały ten bałagan kiedyś obmyślał. W ten sposób rozwiązuję wszystkie najbardziej skomplikowane problemy informatyczne (przedwczoraj np. znalazłam zagubioną ikonkę Mozilli).

Moja starsza córka powiedziała mi kiedyś, że informatycy próbują naprawić problem, a ja przyjeżdżam do babci i taśmą klejącą naprawiam zepsutą elektrownię atomową.

Gdyby ktoś potrzebował kiedyś taśmy klejącej do naprawy łodzi podwodnej albo reaktora atomowego, to jestem do usług...

Tak było do wczoraj. Bo wczoraj cały subtelny system naprawiania siadł. Nie naprawili informatycy i ja nie naprawiłam. Taśma klejąca nie zadziałała. Bo mama ma w komputerze wirusa.

I jeśli gdzieś na świecie jest ten durny informatyk, który z nudów i głupoty wpuścił w sieć wirusa, a ten wirus uszkodził komputer mojej ponad 80-letniej mamy, to niech go szlag trafi! Razem z jego wirusem! Amen.

sobota, 11 marca 2017

racjonalną


- W zasadzie jestem osobą racjonalną. W zasadzie. Z wyjątkiem tych momentów, kiedy z racjonalnością nie mam nic wspólnego.

No bo na przykład: czy jest możliwe, żeby osoba racjonalna i mocno stąpająca po ziemi, wierzyła w przekazywanie energii innym ludziom? Na odległość?
Albo czy ktoś, kto kieruje się szkiełkiem i okiem, uważa, że płomień zmienia energię pomieszczenia i nawet mała zapalona świeczka pomaga mu się skoncentrować?

impresariat.skene
Albo czy ktoś, kto wierzy w wyniki odczytywane z urządzeń pomiarowych, wchodząc do jakiegoś pomieszczenia natychmiast czuje, czy osoby które są w nim, mają dobre relacje?
A czy ktoś, kto wierzy tylko w to, co daje się dotknąć palcem, radzi sobie z problemami, zmieniając je w myśli w znaczki pocztowe?
- Mówisz o sobie?
- Nie, no co ty... Ja racjonalna jestem.

czwartek, 9 marca 2017

zakrzywienia

fisie.pl
- Człowiek ma czasami taki dzień, że lepiej nie mówić. Dochodzi do zakrzywienia energii kosmicznej i wszystkie smutki świata zbierają się w jednej, ograniczonej przestrzeni. Tak zwana czarna dolina. I gdy człowiek wpadnie w taką dolinę, to nagle uświadamia sobie, że wszędzie dookoła ludzkość porusza się swoim zwykłym, radosnym tempem, a w czarnej dolinie czas utknął w miejscu w pozycji "gorzej być nie może". O czymkolwiek pomyśli - tam w najlepszym przypadku źle. Każda sprawa grozi awarią, rusztowania życiowe źle dokręcone, woda optymizmu zmętniała, a zielone łąki wiary, nadziei i miłości zostały przykryte krowimi plackami.
- Ale co się stało?
- No właśnie. I jeszcze najlepsza przyjaciółka zadaje najgorsze pytanie świata, na które nikt nie zna odpowiedzi...

wtorek, 7 marca 2017

pomylili

Domofon:
- Listonosz, dzień dobry. Polecony do pani.
- A, bardzo proszę. Już otwieram.

Adonai.pl
Podpisując konieczne dokumenty:
- I znowu pomylili się w nazwisku. Ja nazywam się Kalina Kwiatowa, a napisali Kwiatkowska. Ciągle się to zdarza.
- A imię się zgadza?
- Tak. Chociaż... Napisali Halina, a ja jestem Kalina.
- To jak się pani nazywa?
- Kalina Kwiatowa.
- Ale na kopercie jest Halina Kwiatkowska.
- To się może zdarzyć. W dzisiejszych czasach...
- A adres, jaki tu jest?
- Ulica Kaliny 8d.
- No tak, ale na kopercie jest adres ulica Kaliny 10e. Wie pani, ja jednak przejdę się pod 10e i spytam, czy tam mieszka jakaś pani. Zaraz wrócę do pani i wszystko się wyjaśni.

Po około 4 minutach:
- Wie pani, to naprawdę zaskakujące, ale pod adresem: ulica Kaliny 10e mieszka pani, która się nazywa Halina Kwiatkowska... To był list do niej...

Tak to właśnie usiłowałam zawłaszczyć sąsiadki osobowość prawną, ale się nie udało... ;-)

poniedziałek, 6 marca 2017

pralce

- Myślisz, że tę kurtkę można wyprać w pralce?
jeja
- A co jest narysowane na wszywce?
- Nie ma wszywki. Przecież sama ją ucięłaś.
- A... Faktycznie. To można.
- A skąd wiesz?
- Lata doświadczeń, mądrość przekazywana z pokolenia na pokolenie, wrodzona inteligencja i znajomość sprawy, a ponadto tajna informacja, że gdyby nie można było w pralce, to już dawno byś tej kurtki nie miał, gdyż prałam ją wcześniej kilka razy.
- To po co pytałaś o wszywkę?
- Dla lepszego wrażenia.