wtorek, 14 marca 2017

komputerem

tvn.24
- Moja mama ma w najbliższej rodzinie trzech zawodowych informatyków, jednego informatyka-amatora i jednego młodego zapaleńca komputerowego. Gdy pojawia się problem z mamy komputerem (średnio codziennie), mama dzwoni do któregoś z powyższych znawców i zamawia wizytę domową. Wspomniany ekspert przyjeżdża, włącza mamy komputer, spędza błogie 45 minut na próbach przywrócenia stanu do normy i najczęściej odchodzi ze słowami: Komputer trzeba oddać do naprawy.
Po czym mama, ze łzami w oczach, uszach, nosie i słuchawce telefonicznej dzwoni do mnie. Że jest odcięta od świata, że nie może odebrać poczty, nie może rozmawiać na skype, że komputer jest uszkodzony, że się nie da...
I wtedy do akcji wkracza największy imbecyl informatyczny na półkuli północnej, czyli Kalina.
Po uzyskaniu niezbędnych informacji (jak się włącza myszkę, gdzie jest kabel od bezkablowej klawiatury, jak się łączy na tym komputerze z internetem i co to jest Mozilla) zaczynam działanie. Na głos muszę sobie tłumaczyć, jak to wszystko działa. Że ten kabel prowadzi od ściany do gniazdka, a ten z kolei wchodzi do gniazdka z prądem, potem przechodzę do spraw bardziej technicznych, czyli np. czy wszystkie wtyczki są dobrze wciśnięte i zabieram się za subtelną problematykę programową. Powoli, klikając wszystkie ikonki po kolei, próbuję wcielić się w psychikę informatyka który cały ten bałagan kiedyś obmyślał. W ten sposób rozwiązuję wszystkie najbardziej skomplikowane problemy informatyczne (przedwczoraj np. znalazłam zagubioną ikonkę Mozilli).

Moja starsza córka powiedziała mi kiedyś, że informatycy próbują naprawić problem, a ja przyjeżdżam do babci i taśmą klejącą naprawiam zepsutą elektrownię atomową.

Gdyby ktoś potrzebował kiedyś taśmy klejącej do naprawy łodzi podwodnej albo reaktora atomowego, to jestem do usług...

Tak było do wczoraj. Bo wczoraj cały subtelny system naprawiania siadł. Nie naprawili informatycy i ja nie naprawiłam. Taśma klejąca nie zadziałała. Bo mama ma w komputerze wirusa.

I jeśli gdzieś na świecie jest ten durny informatyk, który z nudów i głupoty wpuścił w sieć wirusa, a ten wirus uszkodził komputer mojej ponad 80-letniej mamy, to niech go szlag trafi! Razem z jego wirusem! Amen.

35 komentarzy:

  1. Na pocieszenie masz link do mojej notki sprzed lat:
    https://bezodwrotu.blogspot.com/2009/06/aaaaaa.html

    OdpowiedzUsuń
  2. "a ja jestem cala zen to se klikałam" ha ha ha!
    Stardust, otrzymujesz ode mnie tytuł diamentowego zen! Może założymy razem firmę, świadczącą usługi informatyczne? Nic nie naprawimy, tak jak zazwyczaj informatycy, ale co się przy tym naśmiejemy, to nasze! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarty, zartami ale czasem sie dziwie, ze oni (Wspanialy i Junior) mnie jeszcze lubia:)))

      Usuń
    2. To jednak musi być miłość. Lubienie nie ma aż takiego zasięgu ;-)

      Usuń
  3. :) jak dobrze że kiedyś sama robiłam format i "stawiałam system" :) teraz rozleniwiłam się bo Dziecek się wykształcił w tej materii a że dobryyyy jest :) nie muszę już być mądra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam stawiać cokół, na którym zbuduję Twój pomnik. Już samo to, że potrafisz poprawnie (tak sądzę, bo nie wiem na pewno) użyć takich określeń, jak 'robić format' i 'stawiać system', wzbudza szacunek. ;-)

      Usuń
    2. Nie rozpędzaj się tak :))) - mając pomoc w zasięgu ręki zdebilałam albo się rozleniwiłam (właściwe podkreśl) i nie robię tego - bo od czego mam człowieka do zadań informatycznych ?

      Usuń
    3. Ile kosztuje wypożyczenie tego Człowieka? Zapewniam wygodne krzesełko i towarzystwo przemiłej mamy-babci. ;-)

      Usuń
    4. :) Uprzedzam - lepiej go ubierać niż żywić :)

      Usuń
    5. Myślisz, że jest na świecie jakaś babcia, która nie byłaby zachwycona, że ktoś jest bezustannie głodny?
      Moja mama nie odbiega od normy światowej. Nawet gdy ja jej robię jedzenie, to ona usiłuje je we mnie wcisnąć ;-)

      Usuń
    6. Wiem... ale my też (stety-niestety)takie będziemy :)))Masz rację !! Moja mama też jest szczęśliwa jak jej dorosły wnuk zamiast do własnej chałupy po wykładach jedzie do babci żeby jej pomóc...opróżniać lodówkę

      Usuń
    7. U nas to się nazywa ogólnie "przyjechałem babci naprawić komputer" ;-)

      Usuń
  4. Porządnego fachowca poznasz po tym, że może nie mieć śrubokręta, może nie mieć młotka czy wiertła "siódemki" ale zawsze ma przy sobie taśmę klejącą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tę taśmę nosi naturalnie zawsze w torebce ;-)

      Usuń
    2. Ja mam przy sobie zawsze scyzoryk z korkociagiem! :D
      (Z naciskiem na ten korkociag, scyzoryk to tak przy okazji, skoro juz jest 2 w 1)

      Usuń
    3. Ja dzialam mlotkiem, specem od tasmy jest Wspanialy:))

      Usuń
    4. Diable, a jak dużo czasu upływa zanim go znajdziesz w torebce?
      Stardust - od czasu gdy zorientowałam się, że tłuczek do mięsa jest bratem bliźniakiem młotka, też sobie radzę z wbijaniem gwoździ... ;-)

      Usuń
  5. Hehe, tato, zaufaj mi, jestem inżynierem! No i mówię do taty, zaufaj mi.

    - Co Ty mi tu o zaufaniu, atrament wysechł w drukarce i dlatego nie drukuje. Po cholerę kazałaś mi go trzymać w tym pojemniku, co to niby w nim nie wyschnie.

    No tak się skończyło ostatnio. Więc siedzę cicho jak ta myszka. Klik klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margarithes, właśnie mi uświadomiłaś, że jestem niezmiernie szczęśliwą osobą! Moja mama nie ma drukarki! :-)

      Usuń
    2. Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie jeden z rodzinnych informatyków (najczęściej przyjeżdżający do babci) i powiedział, że mamy dużo szczęścia, ponieważ babcia nie ma dotykowego telefonu...

      Usuń
    3. Hehe, a wiesz, moja ze swojego do mnie dzwoni na skype, i krzyczy do mnie, a jak to wyłączyć, żeby nie dzwoniło? Bo ja nie wiem. Krzyczę, wyłącz telefon, wyłącz.

      takie tam drobne paranoje. Wnuczka jedzie do babci w sobotę i pierwsze pytanie będzie, a możesz mi pokazać, jak się robi to, to i to. A później, jak coś wysiądzie powie: wnuczka była, to ona zepsuła.

      Usuń
    4. Wnuki to bardzo dobra instytucja. Świat to wspaniale zorganizował! ;-)

      Usuń
  6. Musisz zrobić doktorat z medycyny komputerowej i wszytko będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I doktorat z zen...
      ;-)

      Usuń
    2. Przy tym zen to ja z checia pomoge :)

      Usuń
    3. Twoja pomoc nieodzowna! :-)

      Usuń
  7. a tak poważnie, to wiem, że ludzie to hołota i gnoje. i wyodrębnia się nowy rodzaj gnoja złodzieja cyber. w dodatku gnoja cyber, który nie tylko kradnie dane(co mnie jednak przeraża) ale i psuje niszczy w zasadzie bez powodu....no wiem ale i tak jestem zdziwiona jak dziecko i zadaje pytanie POCO ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też mnie nurtuje to pytanie... Ale-po-co...?

      Usuń
    2. No jak po co - przecież to potwierdzenie tego, że umiom. Takie sprawdzenie się, męska inicjacja, ściganie się, kto lepszy, kto wyżej i kto da radę.

      Usuń
    3. A jak taki informatyk naciska enter, wysyłając wirusa w świat, to mu geny w męskim chromosomie podskakują?

      Usuń
    4. Te z igreka klaszczą. Z iksa zamierają z odrazą.

      Usuń
  8. Taśma klejąca to podstawa naszej cywilizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu gdy zepsuł nam się bagażnik od samochodu w Danii, taśma klejąca jest nr 1 na naszej liście wakacyjnej.

      Usuń
  9. Ja również jestem nadwornym informatykiem mojej babci i zazwyczaj problem typu "zniknął internet" rozwiązuje się łatwo. Ale jak wirus to już żartów nie ma.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":