niedziela, 19 marca 2017

spotkać

- Bardzo chcieli się ze mną spotkać. Zapraszali od dawna. Nie widzieliśmy się naprawdę długo. Wreszcie pojechałam. A gdy weszłam do ich domu i usiadłam przy stole okazało się, że mieli wielką ochotę poopowiadać mi swoje historie. O tym, że zalali ich sąsiedzi, że zepsuł się ekspres do kawy i że mają nową bramę do garażu. O podstawkach do doniczek, pielęgniarce z przychodni i sposobie na wybielanie ręczników kuchennych. O nowej suczce kuzynki z Radomia, o niebyt gorącej wodzie w kranach i jajkach, które mają za kruche skorupki.
Słuchałam i słuchałam. Aż wysłuchałam i wyszłam.
Za kilka lat zaproszą mnie znowu. Gdy bramie od garażu skończy się gwarancja.

35 komentarzy:

  1. A czy jakakolwiek emocja Kaliny została zaspokojona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisie, czytasz w myślach...
      Kalina wyszła jak weszła. Żaden atom nie zmienił położenia.

      Usuń
    2. Od kilku lat przestałam chodzić na takie spotkania, które nic we mnie nie ruszają. Szkoda mi energii życiowej.

      Usuń
    3. To ma sporo zalet, ale robi opinię dziwaka i gbura :)

      Usuń
    4. Lepiej być zdrowym psychicznie gburem!

      Usuń
  2. Rany rany, umarłabym taka głoda od tych monologów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy są ciekawi tylko siebie.

      Usuń
    2. Tak, często się z tym spotykam, niestety.

      Usuń
    3. Hmm... gdybym miała żyć wyłącznie faktami i emocjami, które sama produkuję, zanudziłabym się na śmierć. No i musiałabym wtedy podchodzić do siebie śmiertelnie poważnie. To musi strasznie męczyć.

      Usuń
    4. mam coś dla Was, do śmiechu :P

      https://www.youtube.com/watch?v=Pb-OLvyn5Oo

      Usuń
    5. Dobre, dobre, Margot! ;-)

      Usuń
  3. czyli, że nawet wody nie podali ? A mówią, że sztuka słuchania zanikła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbatę podano. Kindersztuba obowiązuje ;-)

      Usuń
  4. Jak mnie tacy ludzie wkurwiaja!! Dlatego sie nie spotykam, tak mi jakos zdrowiej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się robi przykro...

      Usuń
    2. Etap przykrosci mam juz chyba daleko za soba:)

      Usuń
  5. Za długo się z nimi nie widziałaś. I nie mieliście o czym rozmawiać. Pewnie nigdy nie byliście specjalnie zaprzyjaźnieni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmmm... tak jakby moje rozmowy telefoniczne z Polska. Wysluchuje o chorobach, beznadziejnych sasiadach, zakupach w supermarketach - no coz, przynajmniej po polsku, jezyka nie zapomne :) Tylko, ze te rozmowy sa jednostronne, ja nie mam szansy na wydanie dzwieku :) Ale mam czasem tak dosc, ze obiecuje sobie nie dzwonic wiecej! Niedlugo nie bede miala zadnych kontaktow telefonicznych z Polska, moze i dobrze?
    Przynajmniej moge sobie blogi poczytac i pokomentowac!
    A obrazek ukradlam, przynajmniej bede wiedziec, jak ukladac sztucce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Bo ma rację: odległość emocjonalna sprzyja rozmowom o śrubokrętach...

      Usuń
    2. Basia, mialam dokladnie to samo. Nie wazne czy rozmowa trwala 15 minut czy 2.5 godziny zawsze wysluchalam o wszystkich bolaczkach nie tylko najblizszych ale i sasiadow, ktorych w ogole nie znalam. Na koniec jak juz mialam uwiad uszu i mowilam, ze musze konczyc to padalo "coruniu a co u ciebie?" na co grzecznie odpowiadalam "wszystko w porzadku". Bo i co moglam powiedziec po tych wszystkich tragediach po tamtej stronie moje zycie bylo tak bezbarwne, ze nie warte zadnych slow.
      Potem mama zmarla, a paleczke przejal brat, on byl jeszcze gorszy, bo nie dosc, ze narzekal to jeszcze mnie wiecznie za cos krytykowal. Od poltora roku nie dzownie, mam spokoj i nawet nie tesknie.
      Ludzie nie maja pojecia, ze relacje miedzyludzkie w kazdym zwiazku bez wzgledu na pokrewienstwo czy tez stopien znajomosci dzialaja tylko wtedy gdy sa dwustronne.

      Usuń
    3. Podczas takich rozmów jestem na zewnątrz bardzo spokojna i uważna. A w środku przechodzę rewolucję francuską i zrzut bomby na Hiroszimę...

      Usuń
    4. Dokladnie tak Kalino, no bo co innego mozna? Powiedziec wlasnej rodzicielce, ze pitoli od rzeczy sie nie godzi, wiec czlowiek zaciska szczeki i slucha. Tyle, ze wczesniej czy pozniej przyplaca to zdrowiem, bo stres jest przyczyna wielu chorob.

      Usuń
  7. A ja miałem kiedyś znajomego jakby odwrotnego, w roli gościa. Zadzwonił, że chce przyjść pogadać. No to wpadnij, mówię. Wpadł. Gadał przez godzinę bez przerwy, po czym powiedział: muszę lecieć. No i wyszedł. Też nie miałem okazji się odezwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obsadzono nas w roli figury woskowej... 😉

      Usuń
  8. To ja jestem taka idealna figura woskowa dla takich ludzi - bo nigdy nie wiem o czym mam mówic w towarzystwie... A jak juz ktos sie zapyta co slychac, to mam kompletna biala plame na mapie mózgu.
    I przypuszczam, ze jakbym w koncu kiedykolwiek doszla do glosu - to zaczelabym nawijac jak ci ludzie wlasnie. Ogólnie zawsze jak sie odezwe (ustnie czy pisemnie) to za duzo mówie o sobie - no! I teraz wlasnie tez. Ehhh.... To lepiej milczec juz, naprawde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diable, jak ja bym chciała kiedyś obok Ciebie... tak sobie posiedzieć, popatrzeć i posłuchać...

      Usuń
    2. Naprawde chcialabys przechodzic wewnetrznie rewolucje francuska i rzut bomby na Hiroszime w towarzystwie samego diable? ;)) Zastanów sie! :)

      Usuń
    3. Cos mi mowi, ze Diabel lze:)))
      Znaczy nie zgadzam sie, ze na blogu czy w komentarzach Diabel mowi za duzo o sobie. Kryste, jesli ktos nie potrafi malo i krotko to ja jestem najlepszym tego przykladem. Jak ja bym chciala napisac krotka notke, ale sie nie da, nawet jak notka jest o niczym to i tak jest dluga. To samo z komentarzami:)) Niech Diabel rzuci laskawym okiem i zobaczy ile juz napisalam a jeszcze nic nie powiedzialam:)))
      Notka musi byc o sobie, bo gdyby byla o kims innym to juz nie notka, ale plotka. Tak wiec skoro autor pisze o sobie to komentatorzy odpowiadaja o sobie i wszystko gra:)
      Natomiast jak ktos zaprasza tak jak w przypadku Kaliny to chyba lepiej by bylo dla obu stron gdyby zapraszajacy nagral krotki film, lub wydziergal slawna juz tutaj odbitke i wyslal Kalinie. Wtedy Kalina moglaby jak by jej sie bardzo nudzilo obejrzec nawet na raty w stosownym dla niej czasie.
      Skonczylam:)))
      Widzi Diabel ile tego jest?

      Usuń
    4. Diabel widzi, widzi :))) - ale ja po prostu zawsze mysle, ze to co mam do powiedzenia, i tak nikogo nie interesuje - dlatego nic nie mówie. Ale pisac - pisze, no bo to jakby wtedy juz nikogo nie zmuszam, zeby to czytal, jak chce to czyta, jak nie to nie. Co w przypadku elaboratu wyglaszanego ustnie jest pulapka bez wyjscia. Rozumiesz.

      Usuń
    5. Każdy Diabła chętnie posłucha, jak mu co szepcze do uszka. -)

      Usuń
  9. są takie ludzie, którzy muszą opowiadać...historie...obgadywać...wywalac wszystko co im slina na język, puszyć, chwalić, zagadują na śmierć...
    nie ma wymiany myśli, nie ma filozofii, nie ma inteligentnej rozmowy...
    a już odfajkowania spotkań to szczyt, i na taką kategorię trafiłaś a raczej łoszendgoł )))

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":