czwartek, 23 marca 2017

zatrzasnąć

- To jest niemożliwe, żeby na basenie zatrzasnąć w szafce kluczyk od szafki!
tapeciarnia
- Niemożliwe?! Jak pani z informacji wezwała pana z obsługi technicznej basenu, to on od razu spytał mnie, o którą szafkę chodzi. Znaczy: rutyna! Może gdybym dodatkowo nie wiedziała, która to szafka, byłoby ciekawiej. Następnym razem...
- Następnym razem będą ci się kazali przebierać przed budynkiem!

38 komentarzy:

  1. A w "naszej" Ikei zamienili szafki na kluczyki na szafki na szyfr czterocyfrowy. Nalezy samemu wprowadzic dowolny szyfr przed zamknieciem drzwiczek...
    NA SZCZESCIE - naprawde nie wiem, jaka to opiekuncza gwiazda akurat laskawie skierowala na mnie swój promien - no wiec na szczescie w ostatniej chwili wpadlam na to, zeby wstukac mój pin od telefonu. Bo juz-juz chcialam wymyslic jakies cyfry na poczekaniu - a wtedy tez na 100% potrzebowalabym takiego pana pózniej.

    (Kaczątka na zdjeciu sa mega :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie strasz! Jeszcze jeden pin/hasło/login do pamiętania!
      Kalinko, a tacy najsprawniejsi magicy to zatrzaskują kluczyki w samochodzie, o!
      A potem postronni świadkowie wzywają policję, zgłaszając nieudolne acz uporczywe próby włamania ;)
      Kaczątka zrobiły mi dzień :)

      Usuń
    2. Kluczyki do samochodu to był mój debiut w dziedzinie zatrzaskiwania. Cudowne, spektakularne zatrzaśnięcie w samym środku lasu.

      W IKEI już mi wystarcza, że kluczyk trzeba odnaleźć w torebce. Przypomnienie sobie szyfru do skrzynki to absolutnie ponad siły...

      Kaczuszki spowodowały, że zarżałam ze śmiechu. Myślę, że instruktor miał objawy hiperwentylacji już przy piętnastym kaczątku ;-)

      Usuń
    3. Borsuk zatrzasnal na rubiezach Wroclawia, tez bylo fajnie!

      Usuń
    4. Wybiliście szybę, czy szliście po zapasowe?

      Usuń
  2. Jestem mistrzynią w zatrzaskiwaniu, relaks :) przynajmniej nie musiałaś mieć kluczyka 'na oku'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy pogorszę moją sytuację jeśli powiem, że zatrzasnęłam kluczyk, zanim się zdążyłam cała przebrać? :)

      Usuń
    2. To zwykły wypadek, tłumaczę Cię i rozumiem. Dom dziadków miał drzwi zatrzaskowe, takie przedwojenne. A toaleta była na zewnątrz, taki wiesz domek z desek, wychodek, sławojka. Czasami wybiegałam z domu w potrzebie. Mnóstwo godzin przesiedziałam na krawężniku czekając aż ktoś wróci do domu i otworzy mi drzwi. Czasami nie dobiegałam do tej toalety i taka zasikana, nawet nie mogłam pójść do pracy rodziców, czy babci po klucz. A nadmienię, że nie było wtedy telefonów komórkowych. Pocieszyłam Cię chociaż trochę?

      Usuń
    3. Tak. Dziękuję. :-) :-)

      Usuń
    4. żółte kaczorki - słodkie takie.

      Usuń
    5. plantacja kaczorków ;-)

      Usuń
    6. ooo napis, jestem ślepa...

      Usuń
    7. Kaczorki Ci odebrały jasność analizy wzrokowej. :-)

      Usuń
    8. No właśnie, co nie zmienia faktu, że one tam tak dziwnie stoją w szeregu, ale to może respekt przed wodą.

      Usuń
    9. Boją się, że im powietrze ujdzie? ;-)

      Usuń
    10. Hehe, przypomniałaś mi aferę z kółkiem łabędzim, ale nie będę Cie tym zajmowała, chyba zacznę opisywać te wszystkie scenki. Kurcze blaszka, ależ ja miałam barwne życie. Kisses

      Usuń
    11. Myślisz o akcji ratowania dmuchanego łabędzia?

      Usuń
    12. Łabądek gdzieś się przetarł, a ja wypłynełam trochę dalej, znaczy głębiej w jezioro. Oczywiście zwialiśmy z domu nad to jezioro. Rodzicie nie wiedzieli gdzie jesteśmy.
      No i łabądek zaczął się topić, a ja myślałam tylko o tym, że mój brat będzie miał przekichane, jak się tak tam utopię i zaczęłam machać kopytami i łapkami. Ale dzięki tej sytuacji nauczyłam się pływać. Miałam może 7 lat. Ale doskonale pamiętam mój strach i brak oddechu. Uwielbiałam robić zakazane rzeczy. Tak samo było z karuzelą łańcuchową, raju, jaka ja byłam niegrzeczna i odwalałam samowolkę. Ale mój starszy brat ciągał mnie ze sobą wszędzie, więc to trochę i jego wina. Po tej karuzeli łańcuchowej mama wzięła urlop, bo ja byłam zielona, a nie przyznałam się, że od karuzeli. Dopiero jak babcia chciała wezwać pogotowie, powiedziałam, że zaliczyłam trzy razy karuzelę i latałam wysoko wysoko.... i później wymiotowałam, jak kot.

      Usuń
    13. Oj mnóstwo mam takich epizodów :)

      Usuń
    14. Łabądki chyba mają pociąg do katastrof. Znajomej dziewczynce łabądek odpłynął nad morzem w kierunku Szwecji. Stała na brzegu i wpadła w histerię. Ratownik zobaczył, że dziecko w histerii wrzeszczy coś do odpływającego w siną dal punktu. Natychmiast rozpoczęto akcję ratowniczą. Po kilkudziesięciu minutach szalupa ratunkowa z wycieńczonymi ratownikami dopłynęła do brzegu. Mina ratowników i widzów, kibicujących na brzegu bezcenna, gdy już wszyscy zrozumieli, kto był ratowany. A dziewczynka wzięła łabądka, odwróciła się na pięcie i poszła odpocząć na kocyk.

      Usuń
    15. Dlatego chyba lepiej kupić dziecku kaczorka, przyssa się ciałka i cacy :)

      Usuń
  3. Mnie kiedyś kluczyk od szafki wpadł między deski basenowej podłogi. Ratownik się nie zdziwił. "proszę, oto Pan Pazur" - powiedział, podając mi zakrzywiony drut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że mi nie dali Pana Pazura... Musiałabym z niego zrobić wytrych, a brakuje mi wprawy ;-)

      Usuń
    2. "proszę, oto Pan Pazur" :)))))) oooh, piekne :)))

      Usuń
    3. Gdy tak Pana Pazura wyrwałaś z kontekstu to zaczynam się zastanawiać, czy on nie jest troszeczkę... Hm... No... Z pazurem właśnie ;-)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. I ten napis na koszulce pana instruktora ;-)

      Usuń
    2. rozczuliłam się kaczuszkami i harmonią tego zdjęcia nawet bez powietrza :D

      Usuń
    3. Ha ha ha... A każdy kto kiedykolwiek widział jakieś dzieci na basenie wie, że one nie ustoją w rzędzie nawet przez milisekundę... Od razu trzech się potknie, dwóch poślizgnie, jeden sprawdza czy woda jest mokra, a czterech się kłóci, bo chcą stać bliżej okna ;-)

      Usuń
    4. właśnie dlatego ta harmonia mnie tak poruszyła ... bo ... nieprawdziwa ;D

      Usuń
  5. Człowiek jest słabością każdego rozwiązania i każdej procedury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym zdaniu podoba mi się wszystko, z wyjątkiem malutkiego słowa "słabością"... Lisie, nie dałoby się tego jakoś tak mniej bezpośrednio nazwać? ;-)

      Usuń
    2. Kalinko, to przecież humanizm w czystej postaci. Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest bezpieczne przed spieprzeniem :D

      Usuń
  6. a ...zgubić ?? i potem przeskakiwać przez te barierki i dawać nogę ?? zgubić zaraz po tym. jak sie przebierze i wysuszyy etc
    spotyka mnie to za każdym razem, gdy korzystamy z takich obiektów podczas kolonii i to prawie zawsze dzieci offfkorss to robią ale ja muszę głupa kleić )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie właśnie! Ostatnio przyglądałam się nauczycielce, która z naręczem kluczy od szafek opanowała (tryb dokonany!) ławicę młodych, na oko 8-letnich ośmiornic na basenie. Coś niebywałego! TO się rozchodziło na wszystkie strony, każdy miał niewciągalne spodnie, niewiązalne sznurówki, każdy zgubił 2 czapki i 3 rękawiczki, każdy zapomniał założyć buty przy wyjściu, połowa zostawiła w autokarze swój plecaczek, a część poszła do automatu po batony. A ta nauczycielka jednak z nimi wyszła!!! I nawet potrafiła ich rozpoznać w tych czepkach i strojach (ja mam problem z rozpoznaniem własnego dziecka na basenie i na wszelki wypadek zawsze macham każdemu...) Taką kobietę należy zatrudnić do zarządzania sejmem i senatem. Ona by ze wszystkimi sobie dała radę w czasie krótszym niż przerwa śniadaniowa!

      Usuń
    2. Kalino ))) chyba tylko Ty jedna doceniasz he he
      ja TAKĄ nauczycielką nie jestem, ale wierzę, że istnieją )))
      za każdym razem, gdy podczas kolonii, obozów plenerów...wchodzimy na takie obiekty aquaparki i inne jestem przerażona!!!kiedyś biegałam z obłędem w oczach od basenu do basenu, do zjeżdzalni...oraz zawsze mnie oblazły w szatni, że gaci nie mogą znaleść, że leginsy się zaplątały...teraz juz troche wyluzowałam ale i tak nie lubię

      Usuń
    3. Obawiam się, że jestem z tych, co to bezustannie by liczyli... Tak na wszelki wypadek, żeby wiedzieć, ilu się już utopiło... ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":