 |
| interia |
- Native speaker zachwyca się absurdami polszczyzny. W ferworze wyjaśniania mu dosłownych znaczeń polskich słów, dzieci doszły do tematyki filmowo-komiksowej. Wówczas pan spytał, czy dzieci używają polskiej nazwy Pan Pająk i Pan Śnieg.
A gdy dzieci usiłowały panu wytłumaczyć znaczenie słowa "biedronka", w końcu jakiś mały geniusz powiedział sakramentalne "shop". Pan od angielskiego zastanowił się przez chwilę i z cudownym akcentem powiedział:
Czata polska!
Oj tam, moj maz mowi na mnie Baba Dzaba:)) i to ma byc niby polska Baba Jaga:)))
OdpowiedzUsuńJuż to widzę oczami wyobraźni: sytuacja intymna, na ścianie blask od świeczki, cicha muzyczka i nagla mąż szepcze Ci do ucha: I love you Baba Dzaba ;-)
UsuńNie to raczej sa zupelnie odwrotne sytuacje:))) Jak gledze o cos i truje tak, ze sama juz nie moge tego sluchac to on mowi "you are mega Baba Dzaba now" po czym szybko dodaje "OK I'll do it".
UsuńNie lubie marudzic, ale to jest akurat taka zabawa, prawie jak rytual np. przy zmianie poscieli:)) Zawsze ale to zawsze musze powiedziec "find your corner, now do it straight... straight I said honey... straight, pull right here, ok now fold it":)))
Bez tego zmiana poscieli bylaby wrecz niewazna.
Najsmieszniejsze, ze jak zapominam to on stoi z przescieradlem w powietrzu i przedrzezniajacym glosem przypomina "find your corner....."
A u nas jest odwrotnie. To mąż ma swoje rytualne marudzenia. 😀
UsuńJa mam jakies zboczenie na punkcie ukladnia rzeczy rowno. Poza tym moge miec 5cm kurzu, buty na stole i mi to nie przeszkadza, ale posciel ma byc zalozona rowno i wszystko co w szafie ma byc rowno w kostke jak w wojsku. Dlatego mamy osobne szafy ze Wspanialym:))) Jak nie widze jak on tam ma to nie marudze:)
UsuńOd czasu do czasu układam rzeczy równo. Pomiędzy tymi momentami rzeczy w szafach zyskują pewną niezależność w kształcie... ;-)
Usuńtshest, jak sie mas M... i tutaj nastepuje próba wymówienia mojego imienia... i jak się już tak porządnie namęczą podpowiadam - Margo. Hehe, ale ostatnio przedstawiłam się jednemu panu, i odpowiedział mi po irlandzku, więc miałam taką samą minę, jak Ci wcześniej :)
OdpowiedzUsuńHa ha ha! Wszyscy Grzegorzowie i Krzysztofowie wraz z żonami Małgorzatami powinni mieszkać w krajach anglosaskich. A co! ;-)
UsuńO matko, moj Owczesny wrecz zadreczal wszystkich Andrzejem:)) Nie bylo przepros, nie przeszedl zaden Andrew musial byc AndRZej :)))) Wspanialy dzieli "rz" i wypowiada osobno np. Marzena to jest MaR-Zina. Wlasnie przecwiczylam Malgorzate, wyszla MaLgaR-Zeta.
Usuńno i tak właśnie wypowiadają: MaLgaR-Zeta, correctly? Yes, of course! Jakby siebie nie słyszeli, hehe
Usuń:))) cos w tym nieslyszeniu samego siebie jednak jest.
UsuńPamietam jak lata temu jeden z moich amerykanskich przyjaciol powiedzial, ze brzmie jak Arianna Huffington, nie zareagowalam, bo i niby jak zareagowac. Kilka lat pozniej robilam nagranie z jakiejs tam okazji w pracy i jak uslyszalam swoj wlasny glos mowiacy po angielsku to wrzasnelam "Arianna Huffinton!!!".
Od tamtego czasu ponoc mi sie akcent zmiekczyl, ale w sumie to ja to olewam:))
Mój głos mnie bardzo zaskakuje. Nie pasuje do mnie 😉
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńKalina, mam tak samo, mój do mnie też nie pasuje. Ostatnio spotkałam Hiszpankę z którą kiedyś chodziłam na zajęcia z angielskiego, no i tak sobie gawędzimy, chociaż angielski hiszpański, to jest na poziomie wyzwania, tzn zrozumienie. I nagle pyta mnie, gdzie wbibliotece może znaleźć filmy Romana Polańskiego i Andrzeja Wajdy, dokładnie wymówiła jak należy ń rz i stałam jak wryta z opadłą szczęką. Więc są tacy, co się starają. Mój pierwszy nauczyciel angielskiego tutaj w IE mówił z należyta czułością - Małgorzata. Tak mu się podobało moje imię, że zawsze jako przykład, jak jakiś podawał, wymawiał moje imię: for example Małgorzata!
UsuńNa styku językóœ zawsze jest zabawa :D
OdpowiedzUsuńUrocze są subtelne różnice w znaczeniu słów, które dopiero obcokrajowiec może nam uświadomić. ;-)
Usuńmój poziom angielskiego jeszcze tego nie pojmuje chyba :/
OdpowiedzUsuń😀
UsuńA jak wam sie podoba: guma "kałowa"??? To od kauen(żuć) po niemiecku :)
OdpowiedzUsuńJak mnie czyms takim moj Najglowniejszy w aucie pierwszy raz zaskoczyl, to myslalam, ze zdechne ze smiechu!
Guma kałowa- nigdy bym nie wpadła... 😀
UsuńUczeń mojej siostry odmieniał nazwy narodowości. Był Polak i Polka, Anglik i Angielka, Holender i Holenderka oraz Włoch i Włochaczka :)))
OdpowiedzUsuń:)))))
UsuńDziecięca logika językowa powinna być przyjmowana za poprawność. 😉 Te wszystkie szedłam (gdy ma się brata) i szłem (gdy w domu same kobiety i jeden chłopiec)... 😉
UsuńSzedłem jak było daleko a szłem jak blisko🙂
UsuńA uczeń siostry był dorosłym, postawnym Holendrem uczącym się polskiego. Zastanawiał się też, jak odróżnić ryż od rysia - brzmią tak samo.
UsuńCzy szedlenie i szlenie dotyczy też dziewczynek? 😉
UsuńHolender uczący się polskiego? Musiał się cgyba zakochać... 😉
UsuńAle to nie tylko polski ma takie pulapki, dla mnie w anigielskim luck, lock and lack brzmia identycznie.
UsuńPolscy studenci anglistyki uczą się niuansów wymowy miesiącami, a potem, z wiekiem i doświadczeniem nabywają tej naturalnej niestaranności wymowy ;-)
UsuńMoja siostra była nauczycielką angielskiego i rosyjskiego, zamieszkałą przy holenderskim mężu w jego ojczyźnie i czasem miała chętnych do nauki polskiego (zwłaszcza wtedy, gdy duży koncern zatrudnił kilkudziesięciu Polaków, a menadżer /TO TEN/ chciał się z nimi porozumiewać na jako-takim poziomie).
UsuńJej mąż nie nabył, niestety, znajomości naszego języka w stopniu pozwalającym na bezproblemowe porozumiewanie się, ale Piesia była dwu, a nawet trójjęzyczna!
Zazdroszczę trójjęzycznego dziecka...! :-)
UsuńW przypadku Piesi to szczególnie przydatne :D
UsuńAngielszczyzna ma wiele odmian. Z grubsza dzieli się ona na:
OdpowiedzUsuń1. Angielszczyznę zrozumiałą w dużej części - filmy typu Duma i uprzedzenie.
2. Angielszczyznę zrozumiałą na tyle, że wiadomo chociaż, o czym mówią - Kojak.
3. Angielszczyznę dziwną, bo ne bardzo wiadomo, o czym mówią - filmy irlandzkie.
4. Angielszczyznę bełkotliwą, niezrozumiałą w całości - filmy australijskie.
I jeszcze jest angielszczyzna polska, w pełni zrozumiała, jak na załączonej mapie. Moje ulubione: Widzew Łódź - I see in boat :)
Bardzo słuszny podział!
UsuńDo punktu 3 dodałabym jeszcze podpunkt:
3a. Angielszczyzna dziwna, ale tak urocza, że słucha się jej jak poezji śpiewanej - filmy szkockie. ;-)
A propos angielszczyzny dziwnej:
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=5FFRoYhTJQQ
Niestety nie wszystko rozumiem...