Prawdopodobnie przy bliższym przeglądaniu mojego bloga można zauważyć, że pilnuję swojej nieoczywistości blogowo-internetowej jak pies własnego ogona.
Żadnych imion, adresów, zdjęć z dziećmi na basenie czy ślubnych fotek podczas rozwodu. Żadnej twarzy, ręki, nogi czy nazwiska. Żadnego zapraszam na Kwiatową 8. Nie, nie, nie.
Ale jednak nadeszła wiekopomna chwila, gdyż albowiem chcę się pochwalić.
Otóż: zmuszona dłuższym niepobytem męża w naszych wspólnych domowych pieleszach postanowiłam wsiąść na traktory, chwycić za kilofy, podkasać rękawy od flanelowej koszuli w kratę i popuścić nieco zbyt wysoko podciągnięte szelki od spodni drwala.
Nauczona przez męża w czasach tuż-przed-szpitalnych obsługi wiertarki udarowej, wykorzystuję tę wiedzę w stopniu zaawansowanym i wiercę we wszystkim, co mi stanie przed oczami. Ostatnio było to kilka ścian.
Być może dwa dotychczasowe wątki wydają się dość odległe, ale w tym oto miejscu nieoczekiwanie łapię je w jedne pęk i dochodzę do sedna jądralnego orzecha: chcę się mianowicie pochwalić licznemi dziurami w ścianach, w których umieściłam tzw. kołki (wbijanie kołków okazało się zaiste drobnostką) na których to powiesiłam moją kolekcję sztuki.
Przed Wami Międzynarodowa Galeria Peggy Guggenheim-Kwiatowej:
![]() |
| Anioł z duszą astrologa-harfisty |
![]() |
| Baran o aspiracjach horoskopalnych |
![]() |
| Kot z wrednym uśmiechem i księżycowym sercem |
![]() |
| Portret mojej rodziny po zmroku |
![]() |
| Wichrów |
![]() |
| Miś ze spojrzeniem wnikliwym |
![]() |
| Kolędnicy po trzech głębszych |
![]() |
| Jak wyżej: Kacper, Melchior i Belzebub |
I niechaj Aniołowie w niebiesiech śpiewają hymny pochwalne (albo chymny pohwalne) na cześć Twego Diabelskiego talentu, o miszczyni papieru i barwnika!!!
Zaznaczę tylko nieskromnie, że nie są to wszystkie prace ww. artystki, które posiadam, gdyż...
... mała uwaga od mojej młodszej córki:
Mamo, powiedz tej pani, że nie powinna robić rysunków na dwóch stronach tej samej kartki! My tego potem nie możemy powiesić, bo nam zawsze żal tej strony, której akurat nie będzie widać!
Rzekłam więc, o boska. Tfu, tfu! O diabelska!


















































