wtorek, 23 stycznia 2018

wielogodzinne

Mamy w domu jedną łazienkę. Oznacza to, że wielogodzinne kąpanie się jest ograniczone pojemnością pęcherzy moczowych pozostałych członków rodziny.
humrek

Ma to swoje dobre strony, bo nie dochodzi do maceracji naskórka u młodzieży.

Ma też swoje złe strony, gdy w wannie akurat siedzę ja...


31 komentarzy:

  1. Tak to sie nazywa konflikt interesu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten interes prezentuje się zupełnie inaczej z każdej ze stron zamkniętych drzwi :-)

      Usuń
    2. Na tym polega caly konflikt:)
      Serio to do czasu kiedy sie przeprowazilam gdzie mieszkam nie zdawalam sobie sprawy z faktu, ze dwie lazienki to jednak blogoslawienstwo. A jest nas przeciez tylko dwoje.

      Usuń
  2. e tam - od razu konflikt - w rodzinie jedna łazienka da radę podzielić naczynia pomiędzy różnych użytkowników. z obcymi gorzej, ale swojaki sobie poradzą...
    mama... siku...! i trzeba tylko trochę piany dorobić w wannie, a młodzież niech zajmuje się hydrauliką własną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, mamy pewne doświadczenia w tej kwestii. Osoba siedząca w wannie nie może otworzyć drzwi, więc opracowaliśmy do perfekcji system otwierania drzwi od zewnątrz.
      Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że nie wiem, po co my te drzwi zamykamy, skoro i tak ciągle otwieramy zamek z zewnątrz łyżeczką do herbaty...

      Usuń
    2. No właśnie - chciałam doradzić likwidację drzwi. Może gustowna zasłonka starczyłaby?

      Usuń
    3. Myślisz, że paskowane tęczowe frędzle z gumowej tkaniny byłyby odpowiednie? Czy lepiej taki stary, dziurawy na środku obrus, z frędzlami po bokach?
      A może będziemy wieszać w drzwiach pranie? Też zasłoni, a jakie praktyczne! ;-)

      Usuń
    4. Zasłonka z koralików - wspomnienie PRLu ;)
      A poważnie: 1) faktycznie po co się ryglować, gdy w domu sami swoi? 2) nie można zasłonki prysznicowej powiesić nad wanną? tyle jest ładnych wzorów - w starym mieszkaniu mieliśmy takiego fajnego żubra w deszczu (z IKEA), zaciągasz zasłonkę, Ty się pławisz spokojnie w pieszczocie pian, a potrzebujący czyni zadość swemu pęcherzowi.

      Usuń
    5. Mogę Ci podesłać te frędzle, poniewierają się gdzieś w schowku, zupełnie nowe, chociaż już z 5 lat tam leżą.

      Usuń
    6. A będą się w uroczy sposób przyklejać do mokrych pleców? Jeśli tak, to biorę w cienno! Nie ma to jak zimne bicze po gorącej kąpieli! 😊😊

      Usuń
  3. łazienko-wc to chyba najgorszy wynalazek wszech czasów. Ja która uwielbiam samodzielne odmakanie naskórka bez używania peelingów nie wyobrażam sobie żebym musiała kończyć prędko mój relaks z winem i lekturą bo komuś chce się siku. Na szczęście mam te przybytki rozdzielone i never again żeby kiedyś znów mieć to razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cierpimy, bo sami zrezygnowaliśmy z osobnego WC na rzecz osobnej pralnio-przechowalni.
      ;-)

      Usuń
    2. cóż za zaćmienie umysłu dopadło Waćpaństwa ... :D

      Usuń
  4. Hej, w Polsce to norma! Ale ja mam prysznic!! Nie obchodzi mnie co ONI tam robią za zasłoną:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak długie leżenie w wannie pełni zupełnie inną rolę terapeutyczno-rozwojową niż prysznicowanie się 😉

      Usuń
  5. No to chociaz w tym mam lepiej :) Dwie lazienki z wc i jeszcze jeden wc osobno! Zapraszam w gosci!!! Mozna w wannie lezec do woli, aczkolwiek w chlodnawej wodzie, albo pod prysznicem, w wodzie za goracej... bo mialabym za dobrze, zeby wszystko dzialalo jak w zegarku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podłączyć wąż strażacki i przesyłać wodę z prysznica do wanny.Za zimna wodax
      w wannie prowadzi do nieszczęść ogólnoświatowych! Prawdopodobnie niejedna wojna rozpoczęła się z tego powodu. Zwłaszcza domowa 😉

      Usuń
  6. jej, mam trzy toalety, relaks. I wciąż zastanawiam się, jak mogliśmy żyć w Polsce z jedną łazienką.

    Jak to człowiek szybko przyzwyczaja się do wygód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, czy możesz sobie wyobrazić, że ja czasem odczuwam zazdrość? Taką wielką, pełzajacą, czarną i kolczastą? Na przykład teraz odczuwam. Gdy czekam
      aż starsza córka jednak wyjdzie z łazienki, chociaż czas przebywania jej w wodzie sugeruje, że ma już błony między palcami 😉 😉

      Usuń
    2. Nasz syn więcej czasu spędza u dziewczyny niż w domu, więc mamy trzy toalety, a nas dwoje, czasami rano korzystam z dwóch. Paddy śmieje się ze mnie, ale to chyba z tej euforii, że nie muszę pukać natarczywie w drzwi, błagać, wściekać się i przeklinać w duchu. Rozumiem zazdrość, bo sama sobie zazdroszczę :P

      Usuń
  7. i dlatego, gdy można, to dwie koniecznie dwie łazienki w domu być muszą, ha.
    ja mam swoją własną))))i też się zastanawiam, jak mogłam żyć z kimś w jednej łazience i jak w akademiku??? do cholery jasnej z łazienką zbiorową i prysznicem zbiorowym o matko dziś, to wygląda (to wspomnienie akademickie) jak odcinek serialu
    Orange is the new black

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W akademiku??? Łazienka??? Kibel?????To się nazywa otworzyć puszkę wspomnień Pandory. Co jedno, to bardziej przerażające.

      Usuń
    2. Niedawno spałam w gospodarstwie agroturystycznym (w mieście, a jakże!) i miałam wspólną łazienkę z innymi gosćmi. Dziwne wrażenie... 😉

      Usuń
  8. Ja dluga kapiel oznajmiam najpierw glosno i wyraznie, ze die lezec i sie grzac, wiec kto chce siku to ma ostatnia szanse bo potem dopiero za 2 godziny.
    Dziala.
    Oczywiscie nie da sie stosowac tej metody do maloletnich czlonków rodziny, ale wszyscy podrosnieci powinni ogarnac temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj pęcherz napełnia się natychmiast, gdy nie mogę skorzystać z toalety. Żadne pytanue, uprzedzanie, prośby i groźby nie pomogą. Jak nie mogę zrobić siku, to muszę od razu!

      Usuń
  9. Leżenie w wannie to powrót do przed-dzieciństwa...
    Cieplutko, bezpiecznie, błogo. Każdy powinien wracać do wspomnień prenatalnych i się wtedy nie stresować, bo to ma wielki wpływ na dalsze losy.
    Widzisz, Kalino, jakie konsekwencje powodują Twoje blogowe refleksje?
    Chyba można by w tym miejscu o naczyniach połączonych - z punktu widzenia psychologii i hydrologii. Może zostanę prekursorem nowej dziedziny fizyki - hydropsychologii albo psychologii - psychohydrologii. A wszystko to w wannie Kaliny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głosuję za hydropsychologią. Jakoś tak bardziej dostojnie brzmi. Gdybyś potrzebowała recenzenta do habilitacji, to daj znać. Nie takie rzeczy się w życiu robiło 😉

      Usuń
  10. Na co komu pralnia??? Onucki pierze się na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Czym prędzej wstawić tam muszlę. Albo zamiast wanny do łazienki. A nie... bo będą dwie :( W każdym razie każdy człowiek częściej robi siku i kupę, niż się kąpie, więc nie wiem jak można sobie pozwalać na jakieś używanie wanny w obliczu konkurencyjnych i uzasadnionych potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wywołałam ten temat teraz. Przed nami remont łazienki. 😉

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":