- Kalinko, czy mogłabyś pojechać do firmy od kablówki i poprosić, żeby mi naprawili telewizor?
- Tak, tak, mamo. Oczywiście. Pojadę w najbliższych dniach.
Mija kilka dni. Kalina jedzie do firmy od kablówki i upocona wyjaśnia, jakie są objawy niedyspozycji kablówki u mamy na telewizorze. Państwo Kablostwo tłumaczą jej jak krowie na rowie, które kable i w jakiej kolejności należy odłączyć, ile sekund poczekać i gdzie nacisnąć pilota, żeby zadziałało. Kalina ulega silnemu przemęczeniu. Niedyspozycję wykazuje zwłaszcza ta jej część, która jest odpowiedzialna za obsługę urządzeń wymagających podłączenia do prądu. Z instrukcją napisaną w połowie alfabetem łacińskim, w połowie pismem obrazkowym a w połowie po chińsku Kalina przyjeżdża do mamy.
- Mamo, mam dla Ciebie instrukcję resetowania dekodera - mówi Kalina i wyciąga pomiętą kartkę świadczącą o tym, że dysgrafia i dysintelektualność doskwierają jej w stopniu znacznym.
- Kalinko kochana, ja ci kilka dni temu wysłałam smsa, że zadzwoniłam do państwa Kablostwa i oni mi powiedzieli przez telefon co zrobić, żeby telewizor działał.
- I działa?
- Działa.
Smsa od mamy nie ma u Kaliny w telefonie. Uff... Chociaż z telefonem mama radzi sobie gorzej niż Kalina.
Umarlam ze smiechu:)))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńCzytajac caly czas sie zastanawialam po kiego grzyba Ty tam pojechalas, przeciez latwiej zalatwic to telefonicznie kiedy ma sie telewizor pod reka i mozna wykonywac wszystkie polecenia na biezaco:))))
Człowiek uczy się przez całe życie.
UsuńA Kaliny krócej. 😉
SMSa moze i Mama napisala, ale nie nacisnela na "wyslij". Znany klasyk ;)))
OdpowiedzUsuńAlbo wysłała go z pilota od telewizora ;-)
UsuńKalinko... Mamusia nie chcial Cię denerwować, że taka samodzielna i postanowiła pozwolić się córeczce wykazać talentami organizacyjnymi. Teść do mnie zadzwonił, ze nie ma prądu, a jest sobota wieczór i on chętnie wsparłby własną żywotność odrobiną, światła, telewizji, czy zimnym piwkiem z rozmrażającej się lodówki. Taktycznie zapytałem o bezpieczniki i po zdecydowanej odpowiedzi, że sterczą jak nie przymierzając nastolatkowe te... no... no właśnie, zacząłem szukać elektryka. Przyszedł nawet (hosanna!) i okazało się, że bezpiecznik różnicowo-prądowy jednak zwiędnięty jest - ale on taki duży i inny od pozostałych. prąd wrócił na swoje miejsce, ale moja wiara zgasła bezpowrotnie.
OdpowiedzUsuńBezpieczniki... Jeszcze tego nie przerabiałam z mamą. Może powinnam zrobić zdjęcie jej bezpieczników, żeby potem nie marnować czasu na ustalanie przez telefon topografii skrzynki...
UsuńDzięki, Oko, za inspirację :-)
ooo moja ulubiona seria z mamą :DDD
OdpowiedzUsuńMoja też... ;-)
UsuńJa tez jestem wielbicielka serii z mama:))
UsuńNie powiem tego mamie. Już i tak jest dostatecznie kreatywna 😉
Usuńi ilu m fanów a ona tego nieświadoma :D
UsuńDzisiaj są urodziny mojej mamy...
UsuńNiedawno miała tyle lat, ile ja teraz. Pamiętam przecież.
wszystkiego najlepszego !!!!! niech żyje sto lat i nadal jest naszą ulubioną serią :D
UsuńTakie sytuacje powodują u mnie wrzenie hemoglobiny. Podziwiam Twój spokój.
OdpowiedzUsuńLisie, biorę wtedy głęboki wdech, żeby nie wybuchnąć.
UsuńJak tak dalej pójdzie, będę mieć rozedmę płuc od tych ciągłych głębokich wdechów... ;-)
O matkoicorko! Kalina, ty jestes bardziej sprawna intelektualnie ode mnie! Zdjecie bezpiecznikow.... zdjecie kranow do wody.. juz widze jak w nastepnych dniach bede sie doksztalcac w domu :) Dzieki za inspiracje :)
OdpowiedzUsuńNo i numery telefonów do najbliższej rodziny napisane na drzwiach. Polecam. :-)
UsuńUwielbiam Twoje przygody, to padnięcie nasze w lutym znalazło ujście...
OdpowiedzUsuńWychodzimy na prostą.
UsuńWychodzimy na pros
Wycho
Wy
;-)
;-)
Usuń