czwartek, 11 stycznia 2018

widzą

mamnewsa.pl
Byłyśmy razem w szpitalu, jako goście.
Przyglądała się lekarzom, pielęgniarkom i pacjentom.
Gdy wyszłyśmy, powiedziała:

"To najgorsze miejsce na świecie. Lekarze chodzą po korytarzach i nikogo nie widzą. Pielęgniarki chodzą po korytarzach i nikogo nie widzą. A pacjenci chodzą po korytarzach i mają nadzieję, że ktoś ich zauważy."


23 komentarze:

  1. uwierz mi, że to nie jest najgorsze miejsce. Najgorszym są domy spokojnej starości tam nawet ludzie wołają żeby ich zauważyć i usłyszeć a personel jest na to głuchy ... to jest dopiero masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najgorsze jest to miejsc, w którym akurat cierpią Twoi bliscy...

      Usuń
    2. zgadzam się w zupełności choć moi bliscy na szczęście jeszcze ani w szpitalach ani domach nie bywają. To ja bywam tam służbowo i niestety rusza mnie znieczulica personelu ...

      Usuń
    3. Znieczuleni są nie tylko pracownicy DPS-ów i szpitali. To powszechne.
      Widziałaś film o mężczyźnie, który w Łodzi przewrócił się na plecy? Niewiarygodne...

      Usuń
    4. nie widziałam. Zastanawiam się czy to wina zbyt wielu obowiązków którym nie da się podołać czy zbyt małej pensji ...

      Usuń
    5. Zaangażowanie nie zależy od pensji.

      Usuń
  2. goście są nie lepsi - też nie widzą, ale goście są odrobinkę przerażeni takim miejscem.
    w zasadzie - tylko dzieci sobie jakoś radzą, bo nie są jeszcze skażone groza miejsca

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Skorpionie, a sprawdziłaś tabliczkę przy drzwiach wejściowych? Może to wcale nie był szpital...?

      Usuń
  4. Mam to szczęście, że trafiam na niezwykłych lekarzy, mało tego zaprzyjaźniam się z nimi... więc inaczej to czuję, widzę, ale może jest tak dlatego, że staram się nie widzieć lekarzy i pacjentów, staram się zniknąć, jak już tam jestem i niestety nikt mi na to nie pozwala. 25 lat temu, kiedy umierała moja córka, leżałam w białym fartuchu koło jej łóżeczka, wtedy rodzicom nie wolno było być przy dzieciach... nikt mnie nie zauważał, że tam byłam, dziękowałam wszystkim, że mnie nie widzą, że mogę tam być. Kurcze. Jestem rozdarta, bo znam lekarzy którzy siedzą po 40 godzin w pracy i nie jest im czasami do śmiechu, to bardzo bardzo złożony problem, ale zawdzięczam im tak wiele, że nie potrafię tak myśleć, że lekarze nie widzą...pielęgniarki. Może to kwestia szpitala, oddziału, ludzi na których się trafia. Tak i zgadzam się z Polly, domy spokojnej starości w Polsce, to jednak przepaść i smutek. Ech, ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przepraszam, że nie potrafię z tego żartować... chciałabym umieć.

      Usuń
    2. Małgosiu, myślę że każdy ma i dobre i złe doświadczenia z lekarzami. Kilka razy zdarzyło się, że lekarz zachował się w stosunku do moich bliskich w sposób skandaliczny.
      O kilka razy za dużo się zdarzyło...

      Usuń
    3. Wiesz, to prawda, przypomniałam sobie, że lekarka, która leczyła moją córkę, po tym jak lekarze pierwsze kontaktu i inni z mojej okolicy zaniedbywali objawy, które wskazywały na inną chorobę, abym poszła do sądu lekarskiego i zdecydowanie rozpowszechniała informacje o ich indolencji, ale wtedy to były inne czasy, a ja nie miałam dość siły, by się użerać z lekarzami pierwszego kontaktu, na których z resztą byłam skazana w następnych latach, ale dzięki tej sytuacji, obchodzili się ze mną jak z jajkiem i piętnaście razy sprawdzali objawy i przepisywali leki, które pokazywałam im placem. Ciemnogród kochana, ciemnogród, dzisiaj jest ciut lepiej, ale nie aż tak rewelacyjnie, jak czytam, jak ludzie są leczeni.

      Usuń
    4. Ciężko jest walczyć. Łatwiej zostawić i iść dalej. Też tak robię. Chociaż nie jestem pewna, czy zawsze jest to słuszne...

      Usuń
  5. Szpital to nie jest miejsce jak każde inne. Wszyscy tam mają problemy. Z definicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodzimy tam z nadzieją na ich rozwiązanie...

      Usuń
  6. przygnębiające miejsce dla wszystkich. mnie przeraża i jest jakieś abstrakcyjne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chodzilam w odwiedziny przez tydzien do szpitala. Lekarze mnie zauwazali, usmiechali sie, mowili dzien dobry....
    Pielegniarki widzialy mnie, usmiechaly sie, mowily hallo...
    Odpowiadali na moje pytania dotyczace pacjentki...
    To nie jest bajka, to byl szpital dla osob starych i chorych... ale w Niemczech...
    I nie chodzi o to, ile oni zarabiaja i ile maja pracy, chodzi o.... czlowieczenstwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są też i takie miejsca w Polsce. Szcególna atmosfera - uśmiechy, żarty, miłe słowo...
      Kiedyś ktoś z mojej rodziny wylądował w nocy na chirurgii. Dwóch lekarzy spędziło nieomal całą noc przy jego łóżku, bo decyzja o operacji nie była oczywista. Żartowali, rozmawiali z pacjentem. Można...

      Usuń
  8. :((( nie zawsze ale zazwyczaj tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak wzorców, czy co? Skąd to się bierze? Dlaczego nie da się zmienić?

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":