![]() |
| mamnewsa.pl |
Przyglądała się lekarzom, pielęgniarkom i pacjentom.
Gdy wyszłyśmy, powiedziała:
"To najgorsze miejsce na świecie. Lekarze chodzą po korytarzach i nikogo nie widzą. Pielęgniarki chodzą po korytarzach i nikogo nie widzą. A pacjenci chodzą po korytarzach i mają nadzieję, że ktoś ich zauważy."

uwierz mi, że to nie jest najgorsze miejsce. Najgorszym są domy spokojnej starości tam nawet ludzie wołają żeby ich zauważyć i usłyszeć a personel jest na to głuchy ... to jest dopiero masakra.
OdpowiedzUsuńMyślę, że najgorsze jest to miejsc, w którym akurat cierpią Twoi bliscy...
Usuńzgadzam się w zupełności choć moi bliscy na szczęście jeszcze ani w szpitalach ani domach nie bywają. To ja bywam tam służbowo i niestety rusza mnie znieczulica personelu ...
UsuńZnieczuleni są nie tylko pracownicy DPS-ów i szpitali. To powszechne.
UsuńWidziałaś film o mężczyźnie, który w Łodzi przewrócił się na plecy? Niewiarygodne...
nie widziałam. Zastanawiam się czy to wina zbyt wielu obowiązków którym nie da się podołać czy zbyt małej pensji ...
UsuńZaangażowanie nie zależy od pensji.
Usuńgoście są nie lepsi - też nie widzą, ale goście są odrobinkę przerażeni takim miejscem.
OdpowiedzUsuńw zasadzie - tylko dzieci sobie jakoś radzą, bo nie są jeszcze skażone groza miejsca
O, niektórzy gości widzą aż za wiele...
UsuńO, byli lekarze? U mnie nie :)
OdpowiedzUsuńSkorpionie, a sprawdziłaś tabliczkę przy drzwiach wejściowych? Może to wcale nie był szpital...?
UsuńMam to szczęście, że trafiam na niezwykłych lekarzy, mało tego zaprzyjaźniam się z nimi... więc inaczej to czuję, widzę, ale może jest tak dlatego, że staram się nie widzieć lekarzy i pacjentów, staram się zniknąć, jak już tam jestem i niestety nikt mi na to nie pozwala. 25 lat temu, kiedy umierała moja córka, leżałam w białym fartuchu koło jej łóżeczka, wtedy rodzicom nie wolno było być przy dzieciach... nikt mnie nie zauważał, że tam byłam, dziękowałam wszystkim, że mnie nie widzą, że mogę tam być. Kurcze. Jestem rozdarta, bo znam lekarzy którzy siedzą po 40 godzin w pracy i nie jest im czasami do śmiechu, to bardzo bardzo złożony problem, ale zawdzięczam im tak wiele, że nie potrafię tak myśleć, że lekarze nie widzą...pielęgniarki. Może to kwestia szpitala, oddziału, ludzi na których się trafia. Tak i zgadzam się z Polly, domy spokojnej starości w Polsce, to jednak przepaść i smutek. Ech, ściskam.
OdpowiedzUsuńI przepraszam, że nie potrafię z tego żartować... chciałabym umieć.
UsuńMałgosiu, myślę że każdy ma i dobre i złe doświadczenia z lekarzami. Kilka razy zdarzyło się, że lekarz zachował się w stosunku do moich bliskich w sposób skandaliczny.
UsuńO kilka razy za dużo się zdarzyło...
Wiesz, to prawda, przypomniałam sobie, że lekarka, która leczyła moją córkę, po tym jak lekarze pierwsze kontaktu i inni z mojej okolicy zaniedbywali objawy, które wskazywały na inną chorobę, abym poszła do sądu lekarskiego i zdecydowanie rozpowszechniała informacje o ich indolencji, ale wtedy to były inne czasy, a ja nie miałam dość siły, by się użerać z lekarzami pierwszego kontaktu, na których z resztą byłam skazana w następnych latach, ale dzięki tej sytuacji, obchodzili się ze mną jak z jajkiem i piętnaście razy sprawdzali objawy i przepisywali leki, które pokazywałam im placem. Ciemnogród kochana, ciemnogród, dzisiaj jest ciut lepiej, ale nie aż tak rewelacyjnie, jak czytam, jak ludzie są leczeni.
UsuńCiężko jest walczyć. Łatwiej zostawić i iść dalej. Też tak robię. Chociaż nie jestem pewna, czy zawsze jest to słuszne...
UsuńSzpital to nie jest miejsce jak każde inne. Wszyscy tam mają problemy. Z definicji.
OdpowiedzUsuńWchodzimy tam z nadzieją na ich rozwiązanie...
Usuńprzygnębiające miejsce dla wszystkich. mnie przeraża i jest jakieś abstrakcyjne.
OdpowiedzUsuńNiewiarygodnie smutne miejsce...
UsuńChodzilam w odwiedziny przez tydzien do szpitala. Lekarze mnie zauwazali, usmiechali sie, mowili dzien dobry....
OdpowiedzUsuńPielegniarki widzialy mnie, usmiechaly sie, mowily hallo...
Odpowiadali na moje pytania dotyczace pacjentki...
To nie jest bajka, to byl szpital dla osob starych i chorych... ale w Niemczech...
I nie chodzi o to, ile oni zarabiaja i ile maja pracy, chodzi o.... czlowieczenstwo?
Są też i takie miejsca w Polsce. Szcególna atmosfera - uśmiechy, żarty, miłe słowo...
UsuńKiedyś ktoś z mojej rodziny wylądował w nocy na chirurgii. Dwóch lekarzy spędziło nieomal całą noc przy jego łóżku, bo decyzja o operacji nie była oczywista. Żartowali, rozmawiali z pacjentem. Można...
:((( nie zawsze ale zazwyczaj tak
OdpowiedzUsuńBrak wzorców, czy co? Skąd to się bierze? Dlaczego nie da się zmienić?
Usuń