poniedziałek, 5 września 2016

poddać

rysunki.me
- No wiem, że jest takie słowo. Nawet sprawdzałam, żeby mieć pewność. Ale gdy zamawiam jakąś książkę w internetowej księgarni i dostaję na maila informację, że zamówienie jest W KOMPLETACJI, to moja wyobraźnia podsuwa mi stanowczo za dużo pomysłów, jak, kto i gdzie dokonuje kompletacji książek.
- Twoją wyobraźnię trzeba poddać kompletacji.
- O, tak, tak! To może być nawet wciągające...

niedziela, 4 września 2016

kilometrów


- To miał być spokojny, niedzielny spacerek. Chciałam wokół jeziora, ale mąż sprawdził, że linia brzegowa ma 8 km, a my chcemy przecież spokojnie i niedzielnie, więc to za daleko. Nad rzekę. Kawałek w tę, kawałek z powrotem, zjemy pączki, wypijemy sok i wrócimy. Zaparkowaliśmy kawałek od rzeki, bo rezerwat nie pozwalał wjechać przednimi kołami do wody. I tu zaczęły się schody. Wszystkie komary z zachodniej Polski zjechały właśnie na biwak nad naszą rzekę. Na skutek niewyjaśnionych zjawisk geograficznych rzeka przesunęła się kilka kilometrów na południe, co spowodowało, że doszliśmy do niej po godzinie. Potem wybraliśmy krótszą trasę, bo zmęczenie dawało się wszystkim we znaki. I komary. Krótsza trasa wydawała się delikatnie oddalać nas od samochodu. Dopiero jakaś mądrość w telefonie komórkowym potwierdziła nasze przypuszczenie, że samochód istotnie jest coraz dalej. Odsuwał się od nas. Po piątym pytaniu "kiedy dojdziemy", gdy znowu padła odpowiedź "już niedługo", córki straciły do nas zaufanie.
Podsumowanie: rzeka zmieniła położenie geograficzne, zaparkowany samochód to złośliwy uciekający grat, 8 km wzdłuż linii brzegowej to dla nas za mało na niedzielny, rodzinny spacer. Przeszliśmy 8,5...

sobota, 3 września 2016

włączyłam

wikipedia
- Co oglądasz?- Nie wiem. Włączyłam telewizor, żeby coś trzymało moje gałki oczne w jednym miejscu, nie pozwalało im biegać po pokoju i widzieć tych wszystkich rzeczy, które powinnam zrobić...
- Taniej i zdrowiej byłoby hodować w terrarium ślimaka. Też przykuwa wzrok w jednym miejscu, a jeszcze możesz się z nim zaprzyjaźnić...

piątek, 2 września 2016

biegaczom

aplauz-hostel.cz
- W tym roku wakacyjne zwiedzanie zawiodło nas do miejscowości Maraton, oddalonej o pewną, znaną wszystkim biegaczom, odległość od Aten. Postanowiliśmy zwiedzić Muzeum Biegu Maratońskiego. Weszliśmy przez bramę, a tam - szok. Kilkunastu młodych ludzi, śpiących snem sprawiedliwego na kamiennych ławkach, kostce brukowej, trawnikach i cokołach pomnika. Jak martwi. "I padł wołając 'Zwycięstwo!' Już nie żył", jeśli dobrze pamiętam z literatury.
- Może oni przebiegli ten dystans i padli na mecie?
- Ale to był właśnie start!
- Czyli dobiegli, dowiedzieli się, że biegli w złą stronę i tam ich szlag trafił.
- Potem spotkaliśmy ich w autobusie jadącym do Aten. Czyli nie zdecydowali się jednak biec we właściwą stronę...
- Cieniasy. Jak coś robić, to już porządnie, a nie po łebkach...

czwartek, 1 września 2016

rozciągną

humorek.com.pl
- Kupiłam za wąskie dżinsy, bo podobno się rozciągną.
- No i co? Rozciągnęły się?
- Na razie drugi dzień noszę je po domu i czuję się, jak w spodniach o konsystencji bandaży Tutenhamona skrzyżowanych ze zbroją Zbyszka z Bogdańca.
- A jesteś w stanie zrobić w nich przysiad?
- Tak, ale tylko w dół. Jak już ukucnę, to nie mogę napiąć żadnych mięśni, żeby się wyprostować.
- Czyli to są dżinsy, zwiększające grawitację?

środa, 31 sierpnia 2016

chamstwo

turystyka.pl
- Dzisiaj miałyśmy iść rano na szkolne zakupy. Jutro zaczyna się rok szkolny i czas dać zarobić okolicznym sklepom z zeszytami, piórnikami i gumkami do mazania. Postanowiłyśmy wyjść z domu o 8.30. Nastawiłam sobie budzik na 7.45, żeby przygotować śniadanie. Budzik bezdusznie zadzwonił. O godzinie 7.45. Czyli w środku nocy. Poradziłam mu, żeby dał sobie spokój i włączyłam drzemkę. Po pięciu minutach nachalnie zadzwonił drugi raz. Wtedy już ostrym ruchem ręki wcisnęłam przycisk "wyłącz" i przewróciłam się na drugi bok. Na chamstwo nie da się zareagować inaczej. Wstałam około 9.00. No, może "wstałam" to mocne słowo. Przyjęłam z pokorą fakt, że nadal leżę z zamkniętymi oczami, ale już z grubsza orientuję się, kim jestem. Przypomniałam sobie, że młodszą córkę w nocy bolał brzuch i organizowałam około godziny 3.17 akcję parzenia mięty. Sprawdziłam godzinę. Nie była to 7.45... I tak plan nie wypalił. Nie mogłam z oczywistych przyczyn wyrzucać z łóżka biednego dziecka, które w nocy obudziło się i musiało napić się mięty! Przewróciłam się na drugi bok i do sklepu wyszłyśmy około 10.15.
- Jutro jest rozpoczęcie roku szkolnego. Będziecie musiały się zmobilizować i...
- Nie strasz! I nie używaj takich brzydkich słów!

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

ubierzesz

gwiazdunie.pl
- Już wiesz w co się ubierzesz na tę imprezę?
- Nie.
- Chyba powinnaś zacząć o tym myśleć.
- Tak, wiem. Mam to na liście rzeczy, którymi muszę się zacząć martwić. Skreślam kolejno. Na strój imprezowy przyjdzie czas gdzieś na godzinę przed imprezą...

niedziela, 28 sierpnia 2016

kanapie

- Obecna kotka mojej mamy miała w swoim życiu epizod bezdomności. Okres ten został zakończony przeprowadzką do domu mojej mamy, co zarówno kotka, jak i mama dobrze zniosły. Teraz ich życie wygląda tak: rano wstają dość niechętnie i jedzą śniadanie. Potem się kładą na kanapie, żeby przetrzymać upały. Potem leżą tak cały dzień. Jedna czyta i śpi, druga tylko śpi. Zmęczone wieczorem kładą się do łóżka.
- No wiesz, trzeba to zrozumieć. Ona jest starsza i taka pogoda naprawdę może ją męczyć. Poza tym potrzebuje towarzystwa i zrozumienia. No i ma z kim porozmawiać.
- Czekaj, czekaj. Mówisz teraz o mamie, czy o kotce?

sobota, 27 sierpnia 2016

wytrzymania

- Ależ upał. Nie można wytrzymać. A w nocy duchota nie do zniesienia.
- Tak, rzeczywiście jest dość ciepło. Nawet się trochę odkryłam w nocy.

piątek, 26 sierpnia 2016

kłopotów

- Mamie spuchła noga. W czwartek. W piątek w południe poinformowała o tym fakcie córkę, która aktualnie znajduje się 2000 km od gabinetu jej ortopedy. Owa córka, a moje siostra, sms-em powiadomiła mnie, że mama musi do ortopedy. Uczciwie muszę się przyznać, że znajduję się aktualnie jakieś 2 kilometry od domu mamy i 18 kilometrów od gabinetu ortopedy. Siostra poinformowała mnie w piątek po południu. W efekcie spuchnięta noga trafi do ortopedy w poniedziałek.
- A dlaczego mama nie poinformowała od razu ciebie?
- Bo nie chciała sprawiać kłopotów. Teraz wszyscy trzymamy kciuki, żebym razem z mamą i przyczepioną do niej nogą nie spędziła weekendu na poszukiwaniu ortopedy.
- Wytłumaczyłaś mamie, że jak coś się z nią dzieje niestosownego, to powinna informować tę z was, która jest aktualnie najbliżej?
- Tak. Jak zwykle w takich sytuacjach.
- A, recydywa...

koncertów

usatoday
- Znowu słuchasz Eltona Johna?! Nie zauważyłaś, że świat idzie do przodu!? Jest tyle cudownej muzyki dookoła!
- Mam teraz fazę na Eltona Johna i już. Gdy słucham jego koncertów, to część mojego mózgu leży na hamaku nad brzegiem oceanu. I to jest ta część, która ewentualnie miałaby podjąć decyzję o słuchaniu czegoś innego. A najlepsze jest to, że na sąsiednim hamaku leży część mózgu Eltona Johna. Ta, która jest odpowiedzialna za ruch sceniczny podczas koncertów.

środa, 24 sierpnia 2016

strażnicy

- Minister spraw wewnętrznych powiedział w radio, że w Polsce są doskonale wyszkoleni strażnicy pożarni.
- A co robią strażnicy pożarni?
- Skoro strażnicy miejscy pilnują miejsc parkingowych, to strażnicy pożarni pilnują miejsc, w których może wybuchnąć pożar... To chyba oczywiste i nie trzeba być ministrantem spraw wewnętrznych, żeby to zrozumieć!

wtorek, 23 sierpnia 2016

leje

jeja.pl
- I jaka u was pogoda?
- Cały dzień chłodno, ale słonecznie. A u Was?
- Leje.
- Jak to możliwe? Przecież jesteście tylko 20 km od nas!
- Widziałaś taki film rysunkowy? Gość chodzi z parasolem, a malutka chmurka, z której bezustannie leje, cały czas się nad nim przesuwa?
- Nie widziałam. To o tobie?
- Tak. Tylko ja bez parasola.

zarezerwowałam

blasty.pl
- Postanowiłam być nowoczesna i przez Internet zarezerwowałam sobie w sklepie spodnie. Może nie do końca było to zachowanie nowoczesne, bo zarezerwowałam takie same, jak już mam, tylko inny kolor. Musiałam się zalogować na stronie sklepu, podać tam wszystkie dane rodzinne począwszy od daty chrztu mojej prababci, zaznaczyć kolor, rozmiar i typ spodni i w ciągu 3 dni muszę je ze sklepu odebrać. W przeciwnym razie rezerwacja będzie anulowana. Tylko jeden mały szczególik jest taki, że sklep miał mi tę rezerwację potwierdzić.
- To nie jest żaden wyczyn, bo teraz wszyscy tak robią.
- Nie potwierdzają rezerwacji?
- Nie. Rezerwują rzeczy przez Internet!
- Ale mi nie potwierdzili.
- Widocznie coś źle...
- O nie. To nie ja źle. To oni! To niemożliwe, żebym zmarnowała półtorej godziny na hocki-klocki z Internetem i nic z tego nie ma! Przecież ja do tego sklepu normalnie jadę 10 minut!

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Lichenia

- I jakie wrażenia z Lichenia?
- Było bosko. Trafiłam na koncert organowy. Muzyka Ennio Morricone zabrzmiała tak, że do teraz czuję amplitudę drgań każdej komórki mojego ciała! Akustyka fenomenalna. Organista pierwszej klasy! Stałam jak zaczarowana!
- Pojechałaś do sanktuarium, żeby się zachwycać pogańską muzyką?
- Zachwycam się i jeszcze źle?

sobota, 13 sierpnia 2016

telefonu

Tak, tak, wiem, że dzieci rodzą się z umiejętnością obsługi pilota od telewizora, obsługi komórki uczą się w dwóch pierwszych miesiącach życia, a excella i worda obsługują biegle tuż po pierwszych urodzinach.
Wszystko to wiem.
Tylko, na miłość boską, JAK TO SIĘ DZIEJE, że moja młodsza córka wchodzi do sklepu, bierze do ręki najnowszy typ płaskiego jak lusterko telefonu, którego nigdy w życiu nie widziała i na moje pytanie:  A jak się tym robi zdjęcia?, bezbłędnie mi to demonstruje?
Ja się pytam: No jak???

piątek, 12 sierpnia 2016

zapiszczała


kurierlubelski.pl
- Podczas dwóch kolejnych lotów młodsza córka "zapiszczała" na bramkach. Rutynowe dotykanie wzdłuż ciała zastosowane przez panie celniczki trochę ją onieśmieliło. Po wylądowaniu, czekając na bagaże, zastanawiamy się, co spowodowało, że bramka jej nie przepuściła. Nagle wyjeżdża na taśmie walizka starszej córki z dziwną, zieloną naklejką. Czytamy na niej: bagaż sprawdzony.
- Boże, co z was za rodzina!? Dzieci do przemytu wdrażacie?
- Na razie, jak widać, kiepsko nam idzie...

środa, 10 sierpnia 2016

poprawić

rebelioshka.pl
Z głośników w samolocie podczas instrukcji "bhp":
"W przypadku awaryjnego lądowania samolotu na wodzie należy wyjąć kamizelkę ratunkową, znajdującą się pod siedzeniem, nałożyć ją przez głowę, poprawić fryzurę i zaciągnąć pas podtrzymujący."

(autentyk!)

wtorek, 2 sierpnia 2016

dolekowych

- To, co firmy farmaceutyczne umieszczają na ulotkach dolekowych, zaczyna wyglądać jak żart. Chroniąc się przed ewentualną odpowiedzialnością, firmy podają jako prawdopodobne działanie niepożądane, które zaczynają ocierać się o absurd. Na ulotce leku stosowanego na migrenę jest napisane, że może wywoływać migrenę. Z ulotki leku, stosowanego w leczeniu młodzieńczego trądziku, młody człowiek z trądzikiem dowie się, że lek ten wywołuje trądzik. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie podają, że czytanie ulotki może wywołać rozdrażnienie.
- Ale kto czyta ulotki od lekarstw!?
- Ja.
- I tyle drzew wycinają z Amazonii, żebyś ty jedna na świecie analizowała te bzdury!? Nie licząc prawników przygotowujących pozwy, naturalnie.

farbowałam

- Zafascynowałam się farbowaniem tkanin. Pierwsza koszulka którą farbowałam, wiążąc na niej supły sznurkiem, wyszła zjawiskowo. W związku z tym następna tura farbowania objęła wszystko, co wpadło mi w ręce.
- To jakie rzeczy teraz nosisz?
- Granatowe i fioletowe.
- Ty w fioletowym?!
- Nie: ja w fioletowym, tylko skąd mogłam wiedzieć, że granatowy barwnik na niektórych tkaninach stanie się fioletowy?!
- Myślę, że takie rzeczy się wie, gdy już ma się za sobą farbowanie tysiąca tkanin.
- Zostało 995...

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

uprzedzeń

sekretslimaka.com
- Jestem pełna uprzedzeń. Oj, jaka pełna uprzedzeń...
- A czym dopełniłaś tej pełności?
- Byłam u lekarza. Właściwie u lekarki. Młodej, ładnej. Nawet bardzo młodej i bardzo ładnej. I wszystko było dobrze do momentu, gdy zobaczyłam, że pani ma kolczyki z misiami, a na łańcuszku powieszonego innego, większego misia. Już nie mogłam oczu oderwać od tych misiów.
- Wiesz, jeden miś wiosny nie czyni. To nie oznacza, że ona jest złym lekarzem.
- Jeden - zgoda - nie czyni. Ale trzy!?

niedziela, 31 lipca 2016

domykaliśmy

- Kiedyś mieliśmy mały samochód i potrafiliśmy się do niego spakować, jadąc na wakacje. Z czasem samochód robił się coraz większy, a my zawsze z trudem domykaliśmy bagażnik, pakując rzeczy na wakacje. Teraz to samo. Układamy, wciskamy, rozkładamy gdzie się da, kombinujemy, wkładamy skarpetki w każdy najmniejszy otwór, preferujemy miękkie torby zamiast walizek, śpiwory wprasowujemy pod siedzenia, poduszki rozkładamy sprawiedliwie we wnętrzu, a i tak za pierwszym razem klapy od bagażnika nie da się domknąć...
- A pierwsza potrzeba rzecz i tak jest na spodzie...
- Ostatnio były to peleryny przeciwdeszczowe, które sprytnie umieściłam w kole zapasowym...

piątek, 29 lipca 2016

kołdrą

humorek.com.pl
- Przyglądałam się dzisiaj śpiącemu dziecku. Najpierw leżało pod kołderką. Nagle jedna noga podniosła się w górę i wyprostowała. W ułamku sekundy, po machnięciu wyprostowaną kończyną, dziecko znalazło się na kołdrze. Chwilę spało spokojnie, delektując się przyjemnym chłodem. Nie minęło pięć minut, gdy ta sama noga znowu się podniosła w górę i wyprostowała. Doszło do kolejnego machnięcia i ku mojemu zdumieniu dziecko znalazło się pod kołdrą, wykonując jednocześnie obrót dookoła własnej osi. W jaki sposób kołdra powędrowała za obracającym się ciałkiem, przykrywając wiercące się dziecko - nie wiem.
- A czyje to dziecko?
- No moje!
- To wiele tłumaczy. Macie to w genach. Ty też w nocy wykonujesz jeden obrót, a kołdra w tym czasie owija się wokół ciebie siedem razy, natomiast wszystkie poduszki nagle wskakują na twoją połowę łóżka...

zaklęcia

harry-potter.com.
- Usłyszałam niedawno, że książki o Harrym Potterze są groźne dla dzieci, bo tam podane są gotowe zaklęcia.
- Ktoś, kto to mówił, uważał, że one są prawdziwe?
- Nie wiem. Nie dałam rady dopytać, bo kompletnie mnie zamurowało.
- Stałaś jak zaczarowana? Czyli jednak prawdziwe...

poniedziałek, 25 lipca 2016

forsę

humorek.com.pl
- Gdy byliśmy młodzi, pojechaliśmy do Anglii. Razem ze znajomymi wybraliśmy się na wieczorny spacer "w miasto". W pewnym momencie nasi znajomi podeszli do ściany jakiegoś budynku, coś pogrzebali, chwilę tam postali i z metalowej szpary wyciągnęli banknoty. Staliśmy jak wmurowani. Takiego czegoś jeszcze świat nie widział. Urządzenie przypominające starą kasę ze sklepu mięsnego wyprodukowało na naszych oczach forsę! Musieliśmy wyglądać bardzo jednoznacznie, bo Angole zaczęli nam wyjaśniać, jak działa bankomat. To nas przerosło. Było czymś tak niewyobrażalnym, że poszliśmy do knajpy na drinka. A tam barman zrobił nam drinki i włożył do nich czarne plastikowe rurki. Czarne! Gdy wychodziliśmy z tego pubu, zapytaliśmy, czy możemy zabrać sobie te rurki na pamiątkę. Do dziś pamiętam wyraz twarzy naszych znajomych Anglików. Zgodzili się, ale myślę, że do dziś opowiadają o swoim spacerze ze studentami z Polski.
- To ty byłaś wtedy na studiach?! Nie opowiadaj tego! To postarza cię bardziej niż ta zielona sukienka!
- A co masz do zielonej sukienki?!

kozi

- Wczoraj na kolację był tylko chleb i kozi ser. Dzisiaj rano wstaję, zaglądam do lodówki, a tam żadnych zmian...
- Też nie rozumiem, co się stało... Jak tak dalej pójdzie, to dzisiaj w porze drugiego śniadania umrzemy z głodu.

sobota, 23 lipca 2016

Monachium

popkom.pl
- Oglądałaś w TV to, co działo się wczoraj w Monachium?
- Tak. Mam w sobie za dużo empatii i stanowczo za dużo wyobraźni. Od razu pomyślałam o tym, co by się stało, gdyby taka sytuacja miała miejsce w którymś z polskich miast...
- U nas oprócz zabitych i rannych ofiarami byłyby osoby, dowodzące akcją ratunkową i militarną. Bez względu na ich przebieg i skutek. Najpierw wykorzystuje się każde zdarzenie do walki politycznej, potem włącza się zdrowy rozsądek.
- Nie u wszystkich...

piątek, 22 lipca 2016

zamurowany

- Kandydat na mnicha kamedułę przez 10 lat mieszkał sam, z nikim nie rozmawiał, czasem bywał nawet zamurowany w swojej celi.
- Dobrze, że to już przeszłość...
- Nadal 16 takich mnichów mieszka w Polsce.
- Co?!
- Żyją według zasad ustanowionych 400 lat temu. Jedzą rośliny, nabiał i ryby.
- To nie dla mnie. Bez czekolady?! Wykluczone!

niedziela, 17 lipca 2016

ankiecie

ebobas.pl
- Czy zechciałaby pani wziąć udział w ankiecie?
- Ile pytań?
- Pięć.
- A jakie jest ostanie pytanie?
- Nie rozumiem...
- Proszę przeczytać ostatnie pytanie. Wtedy zdecyduję.
- Ostatnie pytanie brzmi: Czy chciałaby pani przyjść na spotkanie dotyczące zdrowego stylu życia, połączone z prezentacją produktów, związanych ze zdrowiem i urodą?
- Czyli to jest zwykłe zaproszenie na spotkanie sprzedażowe... Odpowiadam na pierwsze pytanie: Nie.
- Ale ja pani nie czytałem pierwszego pytania...
- Na początku pytał pan, czy chcę wziąć udział w ankiecie.

sobota, 16 lipca 2016

czołgi

forgetmenot
Zamknęli granice tureckie. Grożą blokowaniem telefonii komórkowej i internetu. Czołgi na ulicach.

Ciekawe, czy czołg ma klakson, bo Turcy używają go zawsze, wyprzedzając...
A nie, czołg nie będzie nikogo wyprzedzał. Przejedzie górą...

klęskę

tipy.interia.pl
Ove przypomniał, że 15 lipca świętujemy klęskę krzyżacką.
A u mnie na balkonie pająk krzyżak uplótł niewiarygodnie misterną pajęczynę. Ideał ideałów, rozpostarta między balustradą a ścianą. I co się stało? Pajęczyna została kompletnie zniszczona przez wiatr i wodę, które wczoraj w sposób naganny okupowały balkon. Rozumiem, że radość, rozumiem, że dwa nagie miecze, rozumiem, że Zbyszko z Bogdańca, ale żeby po dziś dzień mścić się na biednym, małym pająku? Przecież chyba już sobie Grunwald wyjaśniliśmy z krzyżakami, prawda?

środa, 13 lipca 2016

burze

www.spodlady.com
- Chce mi się spać jeszcze godzinę po burzy. A burze przechodzą dzisiaj co kilka godzin.
- Tak, tak... Nie warto zdejmować rano piżamy...

poniedziałek, 11 lipca 2016

termicznego

- Mikrofalówka, zwana przez niektórych mikrowelą, służy do oceny zdolności poznawczych człowieka. Jeśli bowiem człowiek wsadził do mikrofalówki talerz, który się z założenia do mikrofalówki nie nadaje, po czym wyjął go rozżarzonego do maksimum termicznego i oparzył się w obie łapki, to powinien zapamiętać, że ten talerz z mikrofalówką nie fengshui. I tu pojawia się zasadność użycia mikrofalówki do oceny pamięci i rozumu, gdyż albowiem jeśli w ciągu kwadransa ten sam człowiek wsadza do tej samej mikrofalówki ten sam talerz i znowu wyjmuje go gołymi łapkami, to czy psychologia ma na to specjalne określenie?

niedziela, 10 lipca 2016

mapka

he.wikipedia.org
- Dostaję informacje ostrzegające przed burzami.
- Też chcę!
- W wiadomości przychodzi mapka. Wszystko jest super. Nie umiem tylko na tej mapce zlokalizować miasta, w którym mieszkam. Na początku myślałam, że to są tylko granice administracyjne mojego miasta, ale po głębszej analizie doszłam do wniosku, że nie. Nie jest to mapa całej Polski - tę jeszcze umiem rozpoznać. Nawet gdybym udawała, że wiem, gdzie jest moja okolica na tej mapie, to nie rozumiem symboli, które tam są.
- Na informacji burzowej nie ma narysowanych błyskawic?
- Czasami są błyskawice, a czasami czerwone albo pomarańczowe kropki o różnej gęstości. Oprócz tego informacje typu front znad Rumunii, wyż znad Szkocji, rozległy niż znad Ukrainy.
- Na pewno z tego możesz wywnioskować, czy zbliża się burza...
- Gdy zgłosiłam się po te ostrzeżenia, sądziłam, że będzie to wyglądało tak: Droga Kalino, za piętnaście minut będzie burza.
- Najgorsze, że nie zaczynają od drogiej Kaliny...
- No właśnie. Tę resztę mogłabym im nawet darować.

czwartek, 7 lipca 2016

mimikry

natemat.pl
- Po wygranym meczu cała drużyna futbolu amerykańskiego udała się na przystanek autobusowy. Każdy z zawodników to chłop jak dąb, zwinny, szybki i bardzo waleczny. Wsiedli do autobusu. Ciesząc się z wygranej, radosnymi głosami omawiali niektóre fragmenty meczu, które dla niewtajemniczonych brzmiały trochę jak opis bitwy pod Grunwaldem, a trochę jak fragmenty pościgów za Jamesem Bondem. Kubaturę mają oni zaiste imponującą, więc zapełnili prawie całą pojemność autobusu, do tego ich stroje, niedające się złożyć w kostkę, uszczelniły ewentualne szpary. Po dłuższej chwili zorientowali się, że wyjątkowo mało pasażerów wsiada do autobusu na kolejnych przystankach, a ci, którzy w roztargnieniu jednak wsiedli, zaczynają, na skutek mimikry, wtapiać się w siedzenia i drzwi. Strach to, czy raczej poszanowanie dla siły ludzkich mięśni...?

narciarski

grubatuba.pl
- Długo jeszcze będziesz nosić ten gips?
- Kilka tygodni. Ale to już nie jest gips, tylko coś jak but narciarski.
- I chodzisz tak po ulicy? W bucie narciarskim? W środku lata? Żadnego wstydu, żadnego opamiętania...

wtorek, 5 lipca 2016

odśnieżającej

- Jeden z sąsiadów chodził po domach metodą "porozmawiania o królestwie niebieskim" i zbierał podpisy pod petycją, żeby nasza ulica zrezygnowała z firmy odśnieżającej zimą. Albowiem śnieg pada zaledwie cztery razy w roku, z czego raz obficie, a firmie odśnieżającej płaci się tzw. "czujkowe". Inaczej mówiąc - opłata jest niezależna od wielkości pokrywy śnieżnej. Czy śnieg pada, czy nie pada, opłata się należy. Pomysł sąsiada był taki, żebyśmy w okresie potencjalnych opadów mieli dyżury sąsiedzkie. Każdy jednego zimowego dnia. I jeśli akurat śnieg spadnie podczas mojego dyżuru, to moja rodzina od czarnego świtu będzie odśnieżać ulicę... Gdy usłyszałam tę propozycję, spadłam z krzesła, chociaż wcale na nim natenczas nie siedziałam. Wyobraziłam sobie, jak razem z córkami haruję w pocie czoła od 3.30 rano, usiłując odśnieżyć 150 metrów bieżących zaśnieżonej ulicy. I przeklinając jednocześnie wszystkich sąsiadów, którym się upiekło.
- Czyli nie podpisałaś?
- Nie mogę narażać sąsiadów, że będę im złorzeczyć... Jednocześnie bałabym się, że moja mina, gdyby akurat śnieg spadł w dzień profesora, mogłaby jednoznacznie wyrazić to, czego nigdy nie odważyłam się zwerbalizować. A profesor ma psa, który mógłby mi nasikać na wycieraczkę. Z tego powodu - wolę płacić czujkowe.

sobota, 2 lipca 2016

toaleta

zalamka.pl
- W książce, którą czytam mojej córce, występuje określenie "toaleta dupliczna".
Kwintesencja. Sedno. Sam środek środków.

piątek, 1 lipca 2016

panieńskie

www.papilot.pl
     Dawno, dawno temu pracowałam w pewnej firmie. Akurat świeżo zostałam mężatką, a na mojej plakietce, którą musiałam nosić na piersi, nadal widniało panieńskie nazwisko. Pracowałam wtedy w jednym pokoju z dziewczyną, która miała na imię tak samo jak ja.
     No i stało się. Koleżanka zachorowała. Portier zadzwonił do mnie, że czeka klient na moją koleżankę (panią Kalinę Koleżeńską - nazwijmy ją dla ułatwienia). Zeszłam na dół, dumnie wypinając pierś z plakietką, na której jak byk stało moje panieńskie nazwisko (Kalina Panieńska - określmy je dla ułatwienia).
     Przy recepcji spytałam, kto czeka na Kalinę Koleżeńską. Podszedł do mnie klient mojej współpracowniczki. Rozmawiałam z nim, a on cały czas spoglądał na moją plakietkę, na której było przecież napisane inne nazwisko. W końcu nie wytrzymał. Wziął głęboki wdech i powiedział:
  - Czy może mi pani podać swoje nazwisko?
      A ja, dumna, świeżutka mężatka, wyraźnie i bez logopedycznych zawirowań powiedziałam mu swoje nowe nazwisko.
     Prosił o rozmowę z Kalina Koleżeńską, przyszła do niego jakaś Kalina Panieńska, która na dodatek twierdzi, że nazywa się jeszcze inaczej.
     Mimo iż sprawa miała wszystkie zadatki, żeby ciągnąć się miesiącami, klient już nigdy więcej do nas nie przyszedł... A szkoda. Miałyśmy w zespole jeszcze jedną Kalinę...

czwartek, 30 czerwca 2016

sprawdzać

newsweek.pl
- Spotkałam Karolinę. Na całą ulicę krzyknęła, że jestem strasznie chuda i spytała mnie, czy cokolwiek jem. Potem chwyciła mnie "za boczki" i powiedziała mi, że aż przykro na mnie patrzeć.
- Nie powinnaś się tym przejmować.
- Ale ja to słyszę od zawsze. I dotykanie mnie odbywa się bez żadnych ceremonii, nawet w dość oficjalnych sytuacjach. Zastanawia mnie, czy do osób z nadwagą też co kilka dni podchodzi jakiś znajomy i pyta, dlaczego są tacy grubi, macając ich po torsie... Kiedyś powiedziałam o tym mojemu mężowi. Nie mógł uwierzyć, że ludzie mają czelność chwytać mnie za skórę pod żebrami i sprawdzać, jakiej jest grubości warstwa tłuszczyku. Aż kiedyś nasza znajoma zaprezentowała przy nim całą procedurę. Począwszy od głośnego "O Boże", poprzez urocze "strasznie chuda", skończywszy na trzymaniu mnie przez bluzę za fałd skóry na brzuchu.
- I co wtedy robisz?
- Ostatnio ostrzegam, że zaraz odpowiem. To wywołuje sekundę konsternacji, po czym zapada milczenie.
- Dobre! Dajesz wrażenie, że masz w zanadrzu ciętą ripostę.
- Ale nie mam...

wtorek, 28 czerwca 2016

czoła

wilddzikowo.blogspot.com
- Mamo, ja chyba mam gorączkę...
Dotykam w przelocie córkowego czoła, czuję miły chłodek, ustalam, że zmierzymy temperaturę po obiadku i wypycham dziecko na balkon, żeby zjadło ryż. Chiński porządek musi być i kolejność takoż.
Po obiedzie prośba o zmierzenie gorączki wraca. Znajduję termometr, co należy uznać za sukces. A ten, niewdzięczny,  po umieszczeniu w stosownym zagłębieniu dziecięcego ciałka, pokazuje prawie 39 stopni. To niemożliwe, bo głowa i szyja dziecka są nadal bardzo chłodne. Sprawdzam czy termometr dobrze działa i mierzę gorączkę sobie. Chyba się zepsuł. Mam prawie tyle samo. Poszukuję próby porównawczej w postaci kogoś, kto potwierdzi, że nasz termometr pokazuje u każdej żywej istoty stan odbiegający od pożądanego. Niestety, starsza córka ma 36,6...
Wnioski są takie:
1. w pewnych sytuacjach brak gorączki u jednego z dzieci stanowi początek gigantycznego problemu;
2. burzowa pogoda zaburza odczuwanie wzburzonej temperatury;
3. cholera jasna...

niedziela, 26 czerwca 2016

umiem

fajne-zdjęcia.pl
- Nie umiem się pogodzić z myślą, że zostałam babcią.
- Ja też nie umiem. Ale na szczęście ja nie muszę.

niesprawiedliwe

wars-stars.pl
- Życie jest takie niesprawiedliwe...
- To prawda. Masz fajne, zdolne dzieci, całkiem przystojnego męża, łagodnego psa, piękne mieszkanie, dobrą pracę i nowy samochód. I ten oto ocean radości został zakłócony złamanym palcem u lewej ręki. Moim zdaniem, żeby było sprawiedliwie, powinnaś sobie złamać u prawej.


puchate

imged.pl
- Chcę kupić ręczniki. Grube, puchate, miękkie i miłe w dotyku.
- Poszukaj w internecie.
- A jak sprawdzić choćby jedną z tych cech w komputerze?
- A jak inni kupują ręczniki?
- Może zależy im tylko na odpowiednim rozmiarze!?

wkurzyć

Pod moim oknem stoi kobieta. W ręku trzyma smycz. Drugi koniec smyczy wyraźnie jest przyczepiony do czegoś żywego - napina smycz i nie napina na zmianę.
koty.pl
Jestem zła. Wkurzają mnie ludzie, którzy na prywatny, ogrodzony teren wyprowadzają swoje pieski, pozostawiając ich kupy na widok publiczny. Wkurza mnie również, gdy zabierają te kupy ze sobą. W mojej głowie miejsce, na którym przez moment spoczywała psia kupa, jest brudne od kupy i tyle. Uwielbiam psy, marzę o tym, by znowu mieć jakiegoś, ale trawnik przed prywatnym domem stanowi dla mnie obszar zakazany dla defekacji.
Podchodzę do okna, żeby zobaczyć pieska, którego kupę będę prawdopodobnie oglądać niebawem (najczęściej w łazience, podczas szorowania butów mojej młodszej córki...). Odsuwam firankę i przyklejam nos do szyby. Przesuwam wzrok wzdłuż smyczy - od końca z panią aż po ten przeciwległy. Zatrzymuję oddech z wrażenia. Na drugim końcu smyczy stoi przecudnej urody kot. Patrzy prosto w moje oczy, delikatnie porusza ogonem i majestatycznie idzie dalej.
Koniec pieśni.
Nawet się porządnie wkurzyć nie można od rana...

letnie

pytamy.wp.pl
- Przez większą część roku tęsknię do lata. Upały są mi bliskie. Potrzebuję do szczęścia ciepła i tej charakterystycznej dla lata jasności i czystości powietrza. Tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego los powtykał w te cudowne letnie miesiące takie "atrakcje", jak komary, gradobicia, pająki i grillujący sąsiedzi?! Nie można było tego upchnąć w listopad? Albo luty? Wtedy i tak jest okropnie i dodatkowa plaga wieczornych komarów albo smrodu za oknem nie zmieniłaby aż tak ogólnego wrażenia...

piątek, 24 czerwca 2016

papuaskiej

pngbirds.myspecies.info
- Czytam artykuł o chemicznych i fizycznych aspektach ubarwienia ptasich piór. Pojawia się tam słowo Pitohui, które wzbudza moje wątpliwości. Sprawdzam, czy napisane jest poprawnie. I cóż znajduję w Wikipedii:
"Pitohui - Nazwa rodzajowa pochodzi od słowa Pitohui, papuaskiej nazwy dla fletowca oznaczającej bezwartościowego ptaka (to jest niejadalnego)".
No mają fantazję Papuasi...
- Czytanie kształci.

środa, 22 czerwca 2016

kulturalnie

włóczkaipiloty.blox.pl
Pod oknami na ławeczce siedzą panowie w "pewnym wieku". Koszulki polo obciągnięte na brzuszkach, niektórzy w długich, niektórzy w krótkich spodniach. Obuwie wyjściowe - klapeczki. Gdzieniegdzie skarpetki. Obok panów - dymiący grill ze śląską. Całe osiedle czuje i słyszy, że jest imprezka. Panowie komentują wydarzenia bieżące i niebieżące, dyskutują o polityce, o proboszczu, o Stefanie, który zachorował i nie minął miesiąc, jak się chłop przewinął. Nagle dzwoni telefon. Jeden z panów, ten w długich spodniach i skarpetkach, odbiera.
- Halo? No co chciałaś? - pyta nonszalanckim barytonem. - Co takiego? Jakie niekulturalne słowa? Ale o czym ty mówisz? My tu sobie kulturalnie rozmawiamy, kiełbaskę jemy i żadnych niekulturalnych słów nie używamy!
Pan się rozłączył, spojrzał na kolegów współimprezantów i rzekł:
- Przewrażliwiona ta moja żona jakaś...

niedziela, 19 czerwca 2016

tramwajowy

- Co jakiś czas pojawia się informacja, że ruch tramwajowy jest wstrzymany na którejś z ulic z powodu samochodu zaparkowanego na torowisku. Nie rozumiem, dlaczego takiego samochodu natychmiast się nie odholowuje?
- Bo laweta nie może do niego podjechać ze względu na korek, który natychmiast tworzy się przez taki samochód.
- Negatywne perpetuum mobile?! Cudowne! I jakie proste!

reklam

- Firmy reklamowe produkują miliony reklam. Takich w rodzaju: Mydło X przeniesie cię do krainy luksusu. Albo: Po kremie Z skóra gładka jak aksamit. Albo: Samochód Y daje ci wolność orła.
Jasna pogoda... Czy ktokolwiek sądzi, że ludzkość kupi jakiś proszek do prania, bo wąchanie go teleportuje ją w Alpy?
- A jak twoim zdanie powinny wyglądać reklamy?
- Reklama samochodu: Jest tak wąski, że zmieści się na miejscu parkingowym w centrum handlowym.
Reklama mydła: Myje ręce już za pierwszym razem i pachnie fiołkami.
Reklama dżemu: Nie spływa z tosta.
Reklama kleju do tapet: Klei tapety. Wysycha dość wolno, żebyś
zdążył pobiec po ścierkę.
Reklama batona: Da się go zjeść bez kruszenia na bluzkę.
Reklama płynu do mycia naczyń: Odtłuści nawet patelnię po naleśnikach.
Reklama męskich zegarków: Nie powodują siniaków, gdy twój mąż położy ci w nocy rękę na twarzy.