Zaraz po świętach Bożego Narodzenia pani od religii nakazała naukę kolęd. Wydawać by się mogło, że termin jest nieznacznie przesunięty w stosunku do potrzeb życiowych, ale u nas na religii wszystko idzie jakby normalnie, a jednak nie.
Pięć kolęd po trzy zwrotki.
Kulturę należy, zgodnie z definicją, kultywować, więc ależ oczywiście, nauka kolęd potrzebna jest. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy okazało się, że kolędy, owszem, należy znać na pamięć, ale zdawać się je będzie pisemnie.
W formie bezmelodyjnej, znaczy się.
Kolędy pozbawione melodii wydają się mieć nieco mniej uroku - to po pierwsze.
A po drugie: ponieważ mam w domu kalkulator, dokonałam stosownych obliczeń i wiem już, że trzy zwrotki pięciu kolęd plus refreny to około 20 zwrotek. Jeśli każda z nich ma tylko 4 linijki (wersja optymistyczna) daje to razem około 80 linijek tekstu.
Dla osoby bardzo niepełnoletniej napisanie 80 linijek tekstu jest równoznaczne z pracą w kamieniołomach.
Gdy spotkacie kiedyś w przyszłości kogoś, kto będzie nienawidził polskich kolęd, wysoce prawdopodobne jest, że chodził on do szkoły mojej córki...
środa, 11 stycznia 2017
wtorek, 10 stycznia 2017
ergonomiczne
Podobno w dużych firmach zatrudnia się specjalne osoby, które projektują ergonomiczne, łatwe do otwarcia, tzw. intuicyjne opakowania do produktów.
Podobno...
Wyjęcie z folii tabletki do zmywarki, które nabyłam ostatnio, wymaga użycia trzech narzędzi tnących.
Wbicie rurki do picia w kartonik z mlekiem, który moja młodsza córka przynosi ostatnio ze szkoły, przypomina zajęcia praktyczne w szkole górniczo-hutniczej. Natomiast zrobienie dziury palcem w dnie tego kartonika nie stanowi żadnego problemu, co przeanalizowałyśmy dwukrotnie. Od tego czasu kartonik zawsze przynoszony jest do domu poza tornistrem, gdyż mleko źle wpływa na stan podręczników...
Niedawno męczyłam się z herbatą, której kartonik obleczony był cienką folią. Sklejoną tak, że nie miała początku ani końca. I przylegającą tak, że nie mogłam nigdzie znaleźć żadnego miejsca do rozpoczęcia rozpruwania.
A najbardziej mnie zastanawia, że na niektórych produktach umieszczony jest dla żartu napis "tu otwierać".
Podobno...
Wyjęcie z folii tabletki do zmywarki, które nabyłam ostatnio, wymaga użycia trzech narzędzi tnących.
Wbicie rurki do picia w kartonik z mlekiem, który moja młodsza córka przynosi ostatnio ze szkoły, przypomina zajęcia praktyczne w szkole górniczo-hutniczej. Natomiast zrobienie dziury palcem w dnie tego kartonika nie stanowi żadnego problemu, co przeanalizowałyśmy dwukrotnie. Od tego czasu kartonik zawsze przynoszony jest do domu poza tornistrem, gdyż mleko źle wpływa na stan podręczników...
Niedawno męczyłam się z herbatą, której kartonik obleczony był cienką folią. Sklejoną tak, że nie miała początku ani końca. I przylegającą tak, że nie mogłam nigdzie znaleźć żadnego miejsca do rozpoczęcia rozpruwania.
A najbardziej mnie zastanawia, że na niektórych produktach umieszczony jest dla żartu napis "tu otwierać".
poniedziałek, 9 stycznia 2017
zimy
Tak było aż do czwartku.
Bo wtedy przyszły mrozy i zamek przestał się zamykać. Ogarnęło mnie cudowne uczucie wszechogarniającej przestrzeni kosmicznej, gdy podczas jazdy drzwi od strony kierowcy same, bez ingerencji sił zewnętrznych, otworzyły się na oścież. To była pierwsza zmiana mojego spokoju na niepokój. Następna wiązała się z tym, że drzwi przestały się zamykać zupełnie. Metodą wielokrotnego naciskania różnych przycisków w kombinacjach alpejskich dochodziłam po pewnym czasie do stanu pożądanego, jednak każdorazowe odprawianie szamańskich tańców i podskoków przy zaparkowanym samochodzie w moim wieku nie uchodzi... Nie uchodzi również wsiadanie od strony pasażera, gdyż albowiem status "drzwi się nie zamykają" w pewnym momencie gwałtownie przeszedł w status "drzwi się nie otwierają", a żadna asana nie przewiduje opanowania pozycji kwiatu lotosu nad wajchą od zmiany biegów.
Dziś rano, zdesperowana, ocierając pot z czoła i smar z kierownicy, dojechałam do serwisu. Pan (miły, nawet bardzo) odpytał mnie na okoliczność dominujących objawów doskwierających mnie i mojemu samochodowi. Diagnoza padła natychmiast: zamek źle reaguje na mróz.
I cały ten przydługawy wstęp był tylko po to, żeby uzasadnić naukowo, że jak się jest Kaliną, to zimy nie znosi się pełnoobjawowo.
A zapytana przez pana serwisowego, których drzwi nie można otworzyć w samochodzie, bez zastanowienia odpowiedziałam, że bocznych. Blondynki zimą nie zyskują na inteligencji... I to jest kolejny powód, żeby mrozów nie lubić.
środa, 4 stycznia 2017
sugeruje
Z kolei słowo "pojedynek" sugeruje samotność, a wiąże się z obecnością przynajmniej jeszcze jednej osoby.
Człowiek uczy się tych wszystkich słów całe dzieciństwo, potem w młodości próbuje zrozumieć ich znaczenie, w dorosłości zastanawia się godzinami nad ich sensem i pochodzeniem, a na starość i tak najczęściej używa zwrotu " jak to się mówi?"
wtorek, 3 stycznia 2017
wichurę
sms-a
poniedziałek, 2 stycznia 2017
odzieżowego
![]() |
| "cukienka" |
Ale czasem, bardzo, bardzo rzadko jakaś część garderoby wpadnie mi w oko...
***
Zdjęcie obok przedstawia sukienkę, której brak w mojej szafie powoduje u mnie zassanie przepony do jelita grubego.
Och...
Obiektywnie widzę, że nic specjalnego. 70 dkg płótna, jakiś rzucik na biuście, prymitywny sposób poradzenia sobie ze zbyt szerokim dołem, rękawki prościutkie...
Ale co poradzić, jak się człowiek zakocha?! No co?!
niedziela, 1 stycznia 2017
zapomniałaś
- Przeważnie granicą zapominania jest kupno starego, dobrego kalendarzyka, w którym się zapisuje.
- I drugiego, w którym są przypomnienia o konieczności zapisywania w tym pierwszym?
- Wiem, wiem... Ty jesteś szczególnym przypadkiem. A o czym ostatnio zapomniałaś?
- Zapomniałam wyłączyć budzik i dzwonił w święta o szóstej.
- W Wigilię?
- Codziennie.
- To dlaczego go nie wyłączyłaś!? No dobra. Nie odpowiadaj...
czwartek, 29 grudnia 2016
skończyć
czwartek, 22 grudnia 2016
nieprzytomności
- Dlaczego?
- Bo te najsmaczniejsze potrawy przygotowałam wczoraj i już dzisiaj rano widzę, że do Wigilii ich nie wystarczy. A bigos, którym mieliśmy się napychać do nieprzytomności podczas świąt, nie dotrwa prawdopodobnie nawet do piątku...
- Może zmienicie tradycję i będziecie mieli wigilijny tydzień, a nie wieczór. Moglibyście wówczas jeść te potrawy z czystym sumieniem już od wczoraj.
- A innym gościom opowiemy, jak smakowały? Właściwie... Wigilia to wieczerza pełna miłości i życzliwości. No przecież nas nie zabiją w taki dzień!
- Powiesz wszystkim, że co prawda narodził się Jezusek, ale Silna Wola umarła...
poniedziałek, 19 grudnia 2016
widniej
niedziela, 18 grudnia 2016
hamowanie
| chodzą słuchy, że oni lubią zimę... |
czwartek, 15 grudnia 2016
uznaniową
- Zaczyna się wpisywanie proponowanych ocen semestralnych w szkołach. Takoż i dzieje się w szkole mojej młodszej córki. Zaczęło mnie zastanawiać, jakie są kryteria oceniania, bo moim zdaniem nauczyciele wpisują oceny semestralne z kapelusza. Sprawdziłam statut szkoły. I cóż znalazłam? Ocena semestralna i roczna nie wynikają z ocen cząstkowych. Do diabła! Ocena semestralna jest oceną uznaniową? Nie trzeba się starać przez cały semestr? Czemu służą wagi ocen, skoro nie bierze się pod uwagę średniej? Wystarczy, żeby nauczyciel uznał? Od razu przychodzą mi na myśl wszystkie sytuacje, które powodują wpisanie wyższej oceny...
Czy w szkołach Waszych dzieci też tak jest?
Czy w szkołach Waszych dzieci też tak jest?
edukacyjnej
![]() |
| wyborcza |
- Ale pani mówiła, że końcówkę -arz i -erz pisze się przez "rz". Na przykład 'lekarz' i tancerz'.
- Nie zawsze. W zawodach pisze się przez "rz", ale w innych wypadkach musisz się zastanowić.
Minęły 2 (słownie: dwa) dni.
- Pani na sprawdzianie zaznaczyła mi, że wiatromierz i deszczomierz pisze się przez "rz", a przecież to nie są zawody. O co tu chodzi? Najpierw pani mówi, że "-arz" i "-erz" pisze się przez "rz, potem zmienia zdanie na "ż", a po dwóch dniach znowu wraca do "rz"?
Posłowie (jak to okropnie brzmi w każdym kontekście):
Zastanawiam się nad napisaniem petycji do ministry edukacyjnej, żeby zamiast reformować szkolnictwo, zreformowała ortografię: wszystko przez ż, h i ó. Bo jeszcze jedna kartkówka z ortografii i stracę cały ałtorytet u dźecka.
środa, 14 grudnia 2016
Manggha
![]() |
| Panoramy.sferyczne |
wtorek, 13 grudnia 2016
szyjącego
![]() |
| unicef (laleczki są tylko dwie: z prawej i lewej) |
- Sama to szyjesz i jeszcze musisz za to zapłacić 10 zł?
- Jakie 10?! W zeszłym roku wylicytowałam sama ze sobą 30! Licytacja była bardzo zacięta, bo podbijałam cenę dopiero w ostatniej chwili! Na szczęście w porę zrezygnowałam i nie musiałam zastawiać obrączki...
Ps. Na prośbę PwS: zdjęcie naszych laleczek (chłopiec został wykonany przez inne dziecko, ale nikt z rodziny nie stawił się na licytacji, więc jakos tak się stało, że trafił do nas ;-) ).
poniedziałek, 12 grudnia 2016
byłam
![]() |
| yougo |
- Jak to? Nie mogłaś tu być, bo to są przecież Wyspy Zielonego Przylądka!
- Jakiego zielonego?! Co ty gadasz?! Poznaję to morze! Identyczne było w Świnoujściu, tylko ludzi na plaży było wtedy znacznie więcej, piasek był może trochę bardziej pomarańczowy, ale to kwestia aparatu i nie widziałam tych chatek z trzciny. Reszta - dokładnie tak samo! Tylko że w Świnoujściu były wtedy straszne upały...
sobota, 10 grudnia 2016
wirusem
![]() |
| almanach cukierniczo-piekarski |
- Co ty gadasz?! Przez telefon?!
- A jeśli wczoraj rozmawiałam z Basią przez telefon, a jej syn był chory, a dzisiaj ja jestem chora, to jak się niby od niego miałam zarazić? Tylko przez telefon!
PS. Słowo harcerza, że zdjęcie które tu umieściłam naprawdę pochodzi ze strony o nazwie Almanach cukierniczo-piekarski. Podaję tę informację przed świętami, żeby każdy miał czas przemyśleć, czego uczą przyszłych cukierników i co mieszka w makowcu (podejrzewam, że ten w kształcie maczugi), co w torcie (ten z nogami - to pewne), a co w placku ze śliwkami (waham się pomiędzy kuleczką w kropki a brylancikiem...). Ten o kształcie kupy na pewno mieszka... Sama nie wiem w czym ;-)
piątek, 9 grudnia 2016
społecznościowych
![]() |
| wikipedia |
łazienkowa
- Myłam córce włosy. Siedziała tyłem do mnie w wannie, a ja usiłowałam spłukać tryliony bąbelków, które bezustannie pojawiały się na jej głowie. Szum prysznica, specyficzna, łazienkowa akustyka, otwarte drzwi w celu choćby minimalnego zmniejszenia zamgławienia, zmęczenie, perspektywa półgodzinnej ekwilibrystyki suszarką i nagle słyszę:- Mamo, co to jest show girls?
Gdy już złapałam równowagę moralną, rozpoczęłam wnikliwe wyjaśnianie, jak to niektóre panie w celach zarobkowych, a wtedy jacyś panowie, a tymczasem atrakcyjne ciała... I gdy już dochodziłam do sedna sprawy, nagle do łazienki wbiegł mój mąż. Zdyszany, nieco spocony, z rozwianym włosem.
Odsunął mnie od prysznica zanosząc się ze śmiechu i wystękał:
- Ona pytała o shoulders.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







