- Zaczyna się wpisywanie proponowanych ocen semestralnych w szkołach. Takoż i dzieje się w szkole mojej młodszej córki. Zaczęło mnie zastanawiać, jakie są kryteria oceniania, bo moim zdaniem nauczyciele wpisują oceny semestralne z kapelusza. Sprawdziłam statut szkoły. I cóż znalazłam? Ocena semestralna i roczna nie wynikają z ocen cząstkowych. Do diabła! Ocena semestralna jest oceną uznaniową? Nie trzeba się starać przez cały semestr? Czemu służą wagi ocen, skoro nie bierze się pod uwagę średniej? Wystarczy, żeby nauczyciel uznał? Od razu przychodzą mi na myśl wszystkie sytuacje, które powodują wpisanie wyższej oceny...
Czy w szkołach Waszych dzieci też tak jest?
To takie chrześcijańskie podejście. Pamiętasz przypowieść o robotnikach w winnicy? Ten, który przyszedł na godzinę przed końcem dnia, dostał tak samo denara jak ten, który pracował od rana :)
OdpowiedzUsuńO, tak, tak! To jest świetny przykład!
UsuńTylko że w naszym przypadku denara nikt nie dostał. Może to nie była winnica, tylko browar... ;-)
Aha, więc to w tę stronę. Nie ma to, jak mieć średnią 4,07 ;)
UsuńAlbo 1,07 ;-)
UsuńKalina obawiam się, że nastąpił błąd na stronie, ustal to z dyrekcją! ocena końcowa może wynikać tylko/głównie z ocen cząstkowych!!! bo z czego innego???? w rozmiaru dupy? buta? bycia blondynką??to logiczne i żadne zachowanie broń boże! nie wpływa na ocenę przedmiotową, za konkursy, za różne dodatkowe działania też się wstawia oceny cząstkowe. Ja wystawiam oceny tylko ze średniej warzonej, po to ją ustawiam na początku roku!! nadaje wagę ocenom i jest to sprawiedliwsze, niż było wcześniej i zwłaszcza widzimisię i mam spokój, tak naprawdę.
OdpowiedzUsuńZawyżam na 6, bo nigdy by jej nie dostali i generalnie mogę zawyżyć, jeśli uczeń się starał i mu zabrakło 2/10 ych. Nigdy nie zaniżam !!ale w szkołach średnich bywa różnie. wiem to... I prawdę mówiąc współczuję takim kretynom, którzy robią, co im się podoba, bo nie mają kręgosłupa żadnego i tendencje odwetowe lub lubią włazić w dupę a to uczniom, a to rodzicom, a to dyrekcji ...robią krzywdę dzieciom, młodzieży.
W statucie jest wyraźnie napisane, że ocena na semestr nie stanowi średniej arytmetycznej z ocen. Młodsza ma średnią 4,82 i dostała 4. Ona inaczej na to patrzy niż ja, bo ma niewiarygodny spokój wewnętrzny. Ale ja, lwica, kwoka, Polka i pirania mam w umowie o bycie matką napisane, żeby się dopominać o sprawiedliwe traktowanie moich córek ;-) Rozmawiałam z mężem i jeszcze przemyślimy i prześpimy temat. Czy więcej szkód nie zrobimy młodszej, rozdmuchując w jej głowie problem, którego ona tam nie ma... Co nie zmienia faktu, że i tak mnie to wkurza...
Usuńo matko !! ale wtopa ważona oczywiście ;P
Usuńno średnia arytmetyczna nie jest średnią ważoną.
jeśli ma średnią wazoną 4,85 to wychodzi 5- jak w mordę strzelił
teatralna
Przepisy, statuty, procedury i inne edu-sredu są dla obecnych władz oświatowych, począwszy od dyrektora a skończywszy na minister, ważniejsze niż człowiek (znaczy uczeń, jakby ktoś jednak nie wiedział kto jest najważniejszy w szkole).
OdpowiedzUsuńNormalny belfer przestaje być nauczycielem, musi być przede wszystkim urzędnikiem obłożonym pracą biurową i rozliczanym za porządek w papierach. A ci, którzy się z papierologii nie wywiązują, bo na przykład wolą spotkać się z uczniami, muszą się tłumaczyć a potem i tak nadrabiać papierowe zaległości.
Jeśli chodzi o oceny - to tylko liczby, które nie zawsze oddają rzeczywisty stan wiedzy i umiejętności. Twoja córka myśli i wyciąga wnioski, a to jest najcenniejsze u ucznia. Piątki od góry do dołu to ambicje rodziców, a nie potrzeba dziecka. Życie pokazuje, że najważniejsze jest rozwijanie pasji a nie kolekcjonowanie świadectw z czerwonym paskiem.
Wracając do wątku głównego - wagę ocen wprowadzono po to, aby łatwiej było wystawić ocenę semestralną na podstawie średniej. A ze średnią ważoną 4,82 można się spodziewać oceny bardzo dobrej. Tak myślę ��
racja, ważona jest dla ułatwienia i jak najbardziej od 4,76 jest 5-
Usuńt.
Teatralna, nie chciaabys się przeprowadzić bardziej w dół na mapie i trochę w lewo i rozpocząć pracę w obskurnej, osiedlowej, z lat siedemdziesiątych szkole w niestety wielkim mieście? ;-)
UsuńBo, całkowicie się zgadzam: oceny są niedoskonałą formą wyrażania opinii o osiągnięciach ucznia, ale jeśli wprowadza się średnią ważoną, to chyba nie po to, żeby służyła do ozdoby...
UsuńKalina ... )))))))))))))))) ależ bardzo ;)
UsuńU nas to wygląda zupełnie inaczej, więc tylko sobie zapalę, chociaż nie palę :P
OdpowiedzUsuńMam dylemat. ;-) Z jednej strony chciałabym zapalić z Tobą, chociaż nie palę. Z drugiej, jestem przeciwna paleniu, więc chciałabym Ci powiedzieć: nie pal! ;-)
UsuńTo tylko takie mentlne palenie, bo od dawna nie palé :P
UsuńJa od bardzo dawna. Od urodzenia. ;-)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuńa ja lubiłam palić :P
Usuńa ja lubię nadal i ...palę niestety
UsuńTeatralna, nie pal!
Usuń(może to właśnie jest ta ostatnia kropla, która jest Ci potrzebna do wydrążenia dziury i rzucenia palenia...) ;-)
ja bym rzekła nie z kapelusza ale od czapy. Jedno i drugie jest nakryciem głowy ale robi różnicę :D
OdpowiedzUsuńO,tak tak! :-)
UsuńTrochę po czasie?, ale na temat - ocena semestralna nie jest średnią ocen cząstkowych; może być tak, że uczeń z ważnych zadań dostaje gorsze oceny niż z zadań prostszych i mimo że średnia jest wyższa, dostaje ocenę ostateczną niższą - jak się zastanowisz, to chyba się zgodzisz?
OdpowiedzUsuńTo mówiłam ja, była nauczycielka:)