Zaraz po świętach Bożego Narodzenia pani od religii nakazała naukę kolęd. Wydawać by się mogło, że termin jest nieznacznie przesunięty w stosunku do potrzeb życiowych, ale u nas na religii wszystko idzie jakby normalnie, a jednak nie.
Pięć kolęd po trzy zwrotki.
Kulturę należy, zgodnie z definicją, kultywować, więc ależ oczywiście, nauka kolęd potrzebna jest. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy okazało się, że kolędy, owszem, należy znać na pamięć, ale zdawać się je będzie pisemnie.
W formie bezmelodyjnej, znaczy się.
Kolędy pozbawione melodii wydają się mieć nieco mniej uroku - to po pierwsze.
A po drugie: ponieważ mam w domu kalkulator, dokonałam stosownych obliczeń i wiem już, że trzy zwrotki pięciu kolęd plus refreny to około 20 zwrotek. Jeśli każda z nich ma tylko 4 linijki (wersja optymistyczna) daje to razem około 80 linijek tekstu.
Dla osoby bardzo niepełnoletniej napisanie 80 linijek tekstu jest równoznaczne z pracą w kamieniołomach.
Gdy spotkacie kiedyś w przyszłości kogoś, kto będzie nienawidził polskich kolęd, wysoce prawdopodobne jest, że chodził on do szkoły mojej córki...
katecheci to czopki, ćmoki i mondzioły zabijające tradycję, no fszysko potrafia obrzydzić i przerobić na pasztet nie do przełknięcia.
OdpowiedzUsuńTeatralnie, ale z pasztetem trudno się nie zgodzić ;-)
Usuńjapierdoletakanaukeiprzymus
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=jWi6SmsS8C4
Ale piękne nagranie! Och!
UsuńWiarę też trzeba udowodnić na piśmie.☹
OdpowiedzUsuńMoże rzeczywiście należy to potraktować dokumentalnie...
UsuńDnia 24 grudnia przybieżeli do Betlejem pasterze, grając skocznie.... itd... ;-)
W tym momencie odczuwam głęboką wdzięczność, że los oszczędził mi nauki religii. Kilku kolęd nauczyłam się śpiewać po łacinie - bo są piękne. Jednakże przymusem, na sprawdzian - fuj.
OdpowiedzUsuńNie oszczędzam córkom... Starsza ma bardzo mądrego katechetę - franciszkanina. Młodsza za miesiąc zmieni panią katechetkę na pana, też podobno porządnego człowieka. Nareszcie... ;-)
UsuńI potem sie dziwia, ze z tych przymuszonych sila dzieci wyrastaja niewierzacy dorosli:))
OdpowiedzUsuńDziwi mnie że można odpytywać ze śpiewania pisemnie...
UsuńChyba sie nie zrozumialysmy. Ja mialam na mysli, ze potem ksieza i wszyscy katolicy sie dziwia, ze dorosli nie chodza do kosciola czy tez w ogole nie wierza. A to tylko trauma z dziecinstwa.
UsuńTak, tak... Zrozumiałam Cię. Poszłam w swoim myśleniu trochę za bardzo "na bok" ;-)
Usuńa ja będę oryginalna i powiem tak: na pewno nie będą pisać wszystkich zadanych kolęd i zwrotek pewnie ona coś wybierze z tego co zadała. Natomiast co do formy pisemnej to uważam, że to jest super pomysł. Jak ja chodziłam do szkoły kosmiczne lata świetlne temu to na muzyce i religii Ci co nie mieli słuchu (patrz 90% chłopców) zawsze mieli obniżoną ocenę a przecież tekst znali. Zatem uważam, że to jest szansa żeby każdy dostał najwyższą ocenę nawet jak nie umie śpiewać :)
OdpowiedzUsuńWidok z drugiej strony... Inny punkt widzenia... Ciekawe, ciekawe... Nie myślałam o tej stronie medalu... ;-)
UsuńA ja uważam, że to bardzo dobry pomysł! Od dziś w każde Święta zamiast śpiewać z bliskimi kolędy zaproponuję abyśmy wyjęli notatniki i każdy napisze tekst kolędy. Potem drugiej, trzeciej i tak dalej. I proszę - posiedzimy sobie w wigilijny wieczór w ciszy przerywanej skrobaniem długopisów po papierze, a nie jak zawsze - w gwarze, hałasie i wśród tych irytujących śmiechów ;))))
OdpowiedzUsuńPani od religii ma słuszność :).
Można też kolędy przedstawiać za pomocą pantomimy... Albo komiksu... ;-)
Usuń