Podobno w dużych firmach zatrudnia się specjalne osoby, które projektują ergonomiczne, łatwe do otwarcia, tzw. intuicyjne opakowania do produktów.
Podobno...
Wyjęcie z folii tabletki do zmywarki, które nabyłam ostatnio, wymaga użycia trzech narzędzi tnących.
Wbicie rurki do picia w kartonik z mlekiem, który moja młodsza córka przynosi ostatnio ze szkoły, przypomina zajęcia praktyczne w szkole górniczo-hutniczej. Natomiast zrobienie dziury palcem w dnie tego kartonika nie stanowi żadnego problemu, co przeanalizowałyśmy dwukrotnie. Od tego czasu kartonik zawsze przynoszony jest do domu poza tornistrem, gdyż mleko źle wpływa na stan podręczników...
Niedawno męczyłam się z herbatą, której kartonik obleczony był cienką folią. Sklejoną tak, że nie miała początku ani końca. I przylegającą tak, że nie mogłam nigdzie znaleźć żadnego miejsca do rozpoczęcia rozpruwania.
A najbardziej mnie zastanawia, że na niektórych produktach umieszczony jest dla żartu napis "tu otwierać".
Ja wczoraj męczyłam się z pudełkiem czekoladek. Od jakiegoś czasu ograniczam, ćwiczę i takie tam pierdoły, ale raz na jakiś czas każdy ma prawo do szaleństwa. A więc biorę w swe łapy pudełko, najpierw oglądam, nacieszam oczy, by później próbować się do niego dobrać. Nic z tego. Producent chyba wyczuł, że to akurat pudło trafi w moje ręce, bo za choinkę nie mogłam się dobrać, nawet odnajdując magiczny złoty pasek. I napis "tu otwierać". Po takiej walce człowiekowi się po prostu odechciewa tych czekoladek, wpada w depresję i ma myśli samobójcze. ;-)
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy nie powinnaś zgłosić tej sprawy na policję... Przecież czekolada jest produktem ratującym życie! Powinna się otwierać automatycznie, na samą myśl o jej zjedzeniu! ;-)
UsuńA puszki, którym odpadają pociągadełka? Potem to już zwykły otwieracz nie pomoże, trzeba starym, harcerskim sposobem - finką!
OdpowiedzUsuńniekiedy pomaga, jak sie taka puszke odwróci do góry nogami i otwiera otwieraczem denko!
UsuńNie pomyślałam, żeby zaatakować denko. Po urwaniu pociagadełka atakowałam zawsze wierzch...
UsuńWyjść poza schemat - to hasło na kolejną puszkę z kukurydzą... ;-)
To fakt, te napisy to dla zartu sa chyba. Chociaz nieladnie tak sie smiac z glodnego konsumenta, spragnionego kanapki, i zmuszac go do walki na noze z uzbrojonym produktem. Bardzo nieladnie.
OdpowiedzUsuńŻółty ser w plastrach to prawdziwe wyzwanie. Naiwnie czasami próbuję podejść bez noża, ale to strata czasu. Trzeba mieć imadła zamiast palców, żeby sobie poradzić... ;-)
UsuńZnam ten ból psychiczny, kiedy paznokcie bezradnie starają się znaleźć punkt zaczepienia na szklanej górze foliowej otuliny pudełka. A w środku baryłki!
OdpowiedzUsuńTE baryłki? Z zawartością? To ja głosuję za wiśniami w tzw sosiku... ;-)
UsuńDo dziś pamiętam pierwszy raz, kiedy otworzyłam konserwę rybną, nie zachlapawszy przy tym podłogi, ścian i siebie. To był ciepły letni wtorek...
OdpowiedzUsuńNie jesteś sama z tym problemem :D
O, tak, tak! Oprócz rybek do rozchlapywaczy zaliczam jogurty!
UsuńZauważyłam, że lepszejsze marki słuchają podpowiedzi product designer i wdrażają fajne rozwiązania, a ci co szczędzają na projektantach mają to w pasztecie :) Moja córka przez chwilę pracowała dla takich oszczędzających i odeszła, powiedziała, że to strata czasu i umiejętności. Coś w tym jest. Później rozgryzasz kartonik, bo nie masz wyjścia, a dentysta ma więcej roboty i tyle. Kisses
OdpowiedzUsuńMoże tak... Ostatnio mam czarną serię połamanych paznokci... ;-)
Usuńa paznokcie malujesz na czarno?
Usuń;-) nie... ;-)
Usuń