poniedziałek, 2 stycznia 2017

odzieżowego

"cukienka"
Nie lubię kupowania ciuchów. Przeglądanie przedmiotów w sklepach mnie onieśmiela. Przymierzanie powoduje dreszcze. Widok metek z napisem "Made in China, Thailand, India, Bangladesh" wywołuje gigantyczne poczucie winy. Jestem zwolenniczką recyklingu odzieżowego, przekazywania znajomym nieużywanych rzeczy, wymieniania się, przerabiania, szycia, prucia i kombinowania.
Ale czasem, bardzo, bardzo rzadko jakaś część garderoby wpadnie mi w oko...
***
Zdjęcie obok przedstawia sukienkę, której brak w mojej szafie powoduje u mnie zassanie przepony do jelita grubego.
Och...
Obiektywnie widzę, że nic specjalnego. 70 dkg płótna, jakiś rzucik na biuście, prymitywny sposób poradzenia sobie ze zbyt szerokim dołem, rękawki prościutkie...
Ale co poradzić, jak się człowiek zakocha?! No co?!

23 komentarze:

  1. "proste" ciuchy sa najlepsze! piekna jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mmmm... Śliczna... Patrzę na nią i patrzę i jest coraz śliczniejsza... ;-)

      Usuń
  3. o jesooo jak ja Ciebie doskonale rozumiem Kalina, ech tez mi się podoba ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze to zdjęcie piękne! No i jak sobie z tym poradzić? ;-)

      Usuń
  4. Co robić?! Odwajemnić tę miłość i nabyć! Tylko szybko!!!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, odwzajemnić i zainwestować. I skonsumować.

      Usuń
    2. Noszę się (noszę! Co za okropne słowo w tym kontekście!) z zamiarem!
      Ale ja długo noszę... Oj, długo... ;-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. O, dzięki! Nie zauważyłam! Kolejna zaleta!
      Jak to się stało, że nie zauważyłam? Patrzę tylko na rękawy, dół i grzywkę modelki!?

      Usuń
  6. generalnie to jak w miłości muszę przyznać, że: nie wiem co ona w nim widzi ;D ale jak serce mocniej bije to bierz ! bo Ci wykupią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po modelce, sukienka jest szyta w kraju, w którym nic nigdy się nie kończy... ;-)

      Usuń
    2. mówisz ? ja mam stresy zakupowe bo co upatrzę to kosztuje pół wypłaty a jak czekam na wyprzedaż to zostaje mi już jeno rozmiar 44 a mnie 36 potrzeba ...

      Usuń
    3. Mnie nie dotyczy "upatrzę" i "czekam", bo ja prawie nigdy nie upatruję i nie czekam. Jak wspomniano wcześniej, zakupy mnie bolą, więc unikam jak ognia ;-)

      Usuń
  7. I inni skonsumują i będzie żal..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, a ja to nawet nie mam żadnej sukienki. Hmmm...ta ładna, chociaż wydaje mi się, że tworzy wielki odwłok. Ale lepiej kupić i mieć, niż żałować, że się tego nie zrobiło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwłoka nie widać, jak się stanie mostkiem do przodu! ;-)

      Usuń
  9. Veni, vidi, visa! Zakupić!
    Śliczna jest, i praktyczna w formie i przepastna w treści. Bardzo mi się widzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same zalety! I poszerza horyzonty, zawężając inne sprawy! ;-)

      Usuń
  10. NIE ZNOSZĘ przymierzać ciuchów. A mój mąż uwielbia. Przymierza nawet jeśli nie chce kupić (???????).
    A co do sukienki - tylko czemu ta "pani" co ją nosi taka smutna? ;)
    A może po prostu powściągliwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzi nic, bo jej daszek od czuprynki opadł za bardzo w kierunku nozdrzy. Dlatego smutna. ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":