piątek, 26 czerwca 2015

świadomości

- Zasnęłam wczoraj podczas oglądania filmu.
- To chyba nic nowego?
- A jednak. Zasnęłam z kubkiem pełnym herbaty, trzymanym w ręce.
- Wylała się?
- Nie. Rano znalazłam go stojąc
ego na stole. Oznacza to, że przez sen miałam chociaż częściową świadomość zagrożenia i odstawiłam kubek w bezpieczne miejsce. To potwierdza moją hipotezę, że w chwilach zagrożenia nasz mózg nie wyłącza podczas snu całkowicie świadomości.
- To ja wyjęłam ci kubek z ręki i odstawiłam na stół.
- Jesteś okropna!

czwartek, 25 czerwca 2015

współczesnego

- Na filmie DVD mam do wyboru około 30 języków. Jak to jest możliwe, że jeden rowek lasera daje informacje o 30 językach, nie mówiąc już o samym filmie i muzyce!?
- DVD powoli staje się przeżytkiem. Lepiej nie zaczynaj rozumieć jak działa, bo zanim zdążysz, będzie za późno... Zacznij od czegoś współczesnego, ale prostego. Może... ekran dotykowy. Proponuję pytanie: dlaczego niektóre ekrany dotykowe można obsługiwać w gumowej rękawiczce, a inne nie...

wtorek, 23 czerwca 2015

koncentrat

- Wypłukałam usta reklamowanym w telewizji płynem do higieny jamy ustnej i zdrętwiały mi dziąsła, język przyjął postać drewnianego kołka, a zęby odegrały koncert cis-dur.
- Ale to jest koncentrat!
- I co z tego?
- Trzeba go rozcieńczać wodą i wtedy nie jest taki przykry!
- A gdzie to jest napisane?
- Nigdzie. Koncentrat to koncentrat. Rozcieńcza się i już.
- Niektórych koncentratów się nie  rozcieńcza. Na przykład koncentrat do mycia toalety.
- Nie było lepszych przykładów!?

imprezie

- Sąsiad był wczoraj na imprezie...
- Skąd wiesz?
- Bo wchodziłam dzisiaj za nim do budynku...
- Nie trafił w drzwi?
- Trafił. Ja prawie nie trafiłam, bo tak się nawdychałam, że mi promile podskoczyły...

poniedziałek, 22 czerwca 2015

sądzi

- Do której Ania może u nas być?
- A co na ten temat sądzi mama Ani?
- Że może u nas zostać już na zawsze.
- Jeśli tak twierdzi mama Ani, to jeszcze przemyślę, czy Ania może u nas nocować...

niedziela, 21 czerwca 2015

zawsze

- Co kto robi na piątek?
- Ja przygotuję szaszłyki, Nowaki robią warzywa, sąsiedzi przyniosą sałatki.
- A ja?
- Ty? Może przygotujesz coś innego?
- Jak zawsze ja mam najtrudniejsze...

chorobę

- Chyba mam zapalenie wątroby.
- Sprawdziłaś w internecie?
- No właśnie. I tam piszą, że...
- Czyli wszystko ok. Gdybyś zaczęła sprawdzać jakąś chorobę w interencie i okazałoby się, że do ciebie nie pasuje, oznaczałoby, że coś jest nie tak...

sobota, 20 czerwca 2015

sensacyjno

- Zadzwoniłam do znajomej pani prokurator, żeby mi wyjaśniła, co to dokładnie są materiały dowodowe. Pracuję teraz nad historyjką dla dzieci o charakterze sensacyjno-kryminalnym i muszę mieć pewność, że nazwy fachowe zostały prawidłowo wytłumaczone.
- Wyjaśniła?
- Tak. Zrobiła mi wykład na temat materiałów dowodowych, śladów, zdjęć poglądowych, poszlak i innych takich spraw, a na końcu spytała mnie, o co chodzi w opisanej historyjce, bo łatwiej jej będzie wyjaśnić mi na przykładzie. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam jej, że przestępcą jest koń, który zjadł kwiaty z doniczki.
- Zaniemówiła?
- Była tak zaskoczona, że odezwała się dopiero po dłuższej chwili. Z trudem mówiła, bo nie mogła, z powodu śmiechu, złapać tchu. Poprosiła mnie o przesłanie jej gotowego tekstu, bo musi się doszkolić. Podobno takiej sprawy jeszcze nie prowadziła...
- Praktykantka, czy co?

piątek, 19 czerwca 2015

ciało

- Na dachu jednego z budynków w Londynie znaleziono ciało mężczyzny, który wypadł z samolotu. Jak podają agencje, przyczyna śmierci mężczyzny nie jest znana.
- Nie wiedzą, dlaczego on nie żyje, skoro spadł z wysokości kilku kilometrów?
- Tak.
- To chyba oczywiste. Spadł na dach pokryty dachówką ceramiczną, a jest uczulony na glinę. Reakcja anafilaktyczna doprowadziła do obrzęku krtani i śmierci przez uduszenie.

przeszukałam

- Dobrze, że już jesteś. Zgubiłam klucze od samochodu i od mieszkania. Nie mogę nigdzie wyjść. Przeszukałam wszystko i nic...
- Są w mojej torebce!
- To dlaczego nie zadzwoniłaś, że je wzięłaś?
- Bo zostawiłam w domu telefon.
- Należy mi się dodatek za mieszkanie w trudnych warunkach społecznych!

pilota

- Musisz się wreszcie nauczyć obsługiwać pilota od dekodera!
- Ale po co? Mamy go od pół roku i jakoś daję radę...
- Ale ja już nie daję!


czwartek, 18 czerwca 2015

śniadanie

- Jak ci minął dzień?
- Cudownie. Najpierw przez półtorej godziny grałam w Cluedo, odgrywając trzy postaci jednocześnie. Potem zjadłyśmy drugie śniadanie. Potem przez około godzinę grałyśmy w okręty i zjadłyśmy trzecie śniadanie. Potem przeczytałyśmy spory fragment "W pustyni i w puszczy", zajadając jednocześnie czwarte śniadanie. Potem grałyśmy w "Samotnika", jedząc piąte śniadanie. Musiałyśmy na chwilę wyjść z domu, ale okazało się, że moja córka ma ochotę na mały obiadek, więc wyszłyśmy dopiero po rosole...
- Pytałam o twoją pracę...
- A, dziękuję za troskę. To bardzo miłe z twojej strony, że o to pytasz. I doceń, że tak pięknie zareagowałam, bo wczoraj wieczorem skończyłam pracę nad tekstem o asertywności.
- Chwała Bogu, że nie dają ci artykułów o anoreksji...

co

- Co zjesz na kolację?
- To, co zrobisz...

zamknęli

- Zamknęli Dąbrowskiego...
- Kogo?
- Nie kogo, tylko co. Ulicę Dąbrowskiego zamknęli.
- Jezu, a już myślałam, że to ktoś z sąsiadów!

zwolnienie

- Jestem przemęczona, często boli mnie coś w środku, mam kłopoty z koncentracją, boli mnie stopa, zasypiam za kierownicą, przytrzasnęłam sobie palec drzwiami i jeszcze dzisiaj rano rozlałam litr mleka w lodówce... Chyba muszę iść na zwolnienie lekarskie...
- Ale ty nie możesz iść na zwolnienie lekarskie, bo przecież ty pracujesz sama u siebie!
- Widzisz! I jeszcze nie mogę iść na zwolnienie lekarskie! To jest już grubo ponad moje siły!

wtorek, 16 czerwca 2015

odwieziesz

- Odwieziesz mnie jutro?
- Dokąd?
- A dokąd jedziesz?
- Nigdzie właśnie nie jadę.
- To co to za różnica dla ciebie, dokąd mnie odwieziesz?
- Żadna, ale chcę sobie pomarudzić, że tam właśnie nie chciałam jechać.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

wykładzie

- Jest już obiad?
- Był.
- I co?
- I nie ma. Był w planach, ale się nie udał i nie ma.
- Trochę to zabrzmiało jak na wykładzie z makroekonomii...
- Masz szczęście, że ja studiowałam na innej uczelni.

festynach

- I jak było w Szczecinie?
- Żaglowce rewelacyjne. Ogromne. Dostojne. Marynarze w uroczych staromodnych ubrankach. Turyści z aparatami fotograficznymi. I do tego standardowy zestaw Polaka-festyniarza: stragany i szczekające głośniki z głośną muzyką.
- Widocznie Polak tak chce.
- Czy kiedykolwiek jakaś firma organizująca imprezy plenerowe poprosiła Cię u dział w ankiecie, dotyczącej wizji idealnego festynu?
- Te firmy nie mogą robić takich ankiet, bo na festynach jest taki hałas z głośników, że nikt nie usłyszałby pytań.
- I odpowiedzi...
- Ale i tak zaskoczyłaś mnie, że tam pojechałaś...
- Ja tam nie pojechałam! Ja tam byłam w pracy, w budynku, który znajduje się 50 metrów od portu! Byłam mimowolnym uczestnikiem regat!
- I dziwisz się, że nie wzięli Cię pod uwagę przy ustalaniu programu?!

 

niedziela, 14 czerwca 2015

kawę

- Dużo masz pracy?
- A co chciałaś?
- Chciałam, żebyś zrobiła nam kawę.
- To nie tak znowu dużo...

piątek, 12 czerwca 2015

niespodziewanie

- Jeśli chcesz, żeby ktoś do ciebie niespodziewanie przyszedł w odwiedziny - nałóż maseczkę na twarz. A jeśli chcesz, żeby ktoś zadzwonił - wejdź do wanny pełnej gorącej wody. Jeśli chcesz natomiast, żeby nikt nie przychodził, umów się z K... Nawet nie zadzwoni, że nie przyjdzie.
- Może nie byłaś w wannie i dlatego nie zadzwonił...

wody

- Co masz taką minę?
- E, nic...
- No mów!
- Malowałam akwarelami i wodę nalałam sobie do zwykłego, porcelanowego kubeczka...
- No i co?
- A obok niego postawiłam drugi kubek. Z kawą.
- Nie mów, że napiłaś się wody po akwarelach?!
- Po pierwszym łyku akwareli odstawiłam kubek z kawą na drugą stronę biurka... Ale to i tak niewiele pomogło, bo za drugim razem...
- Nie! Napiłaś się dwa razy...?! Może zaczniesz malować naturalnymi barwnikami? No wiesz... Sok z buraków, rozcierane liście trawy, skórka od cebuli...
- Nie lubię cebuli...

kiedyś

- Co to jest?
- Bardzo stara, drewniana rakietka do badmintona... To chyba oczywiste.
- A skąd ją masz?
- Kupiłam na targu staroci.
- Ale po co?
- Może się przydać jako ozdoba, albo jako... no nie wiem jeszcze, ale na pewno się kiedyś przyda... Kosztowała 2 zł.
- A, to trzeba tak było od razu... Po prostu chciałaś się pozbyć monety i zamiast niej przyniosłaś do domu kawał starego, spróchniałego drewna... Bardzo normalne...

czwartek, 11 czerwca 2015

powinni

- Aktorzy nie powinni reżyserować, pisarze nie powinni udzielać wywiadów, projektanci mody nie powinni pisać, fotografowie nie powinni występować w telewizji, a ja nie powinnam wynosić śmieci!
- Czułam, że na końcu tej litanii będzie jakiś głębszy sens...

odpada

- Całe szczęście, że jest już po maturach! Ci z rozszerzonym WOS-em musieliby chyba organizować całonocne czuwanie przy komputerze, żeby nadążyć za zmianami na polskiej scenie politycznej...
- Zawsze powtarzałam, że najpewniejsza jest matura z geografii! Co prawda rosną Himalaje, niektóre wyspy znikają i kończą się pewne surowce naturalne, ale przynajmniej nic nie dzieje się z godziny na godzinę!
- A drugi rozszerzony przedmiot?
- No nie wiem... Historia odpada, bo nigdy nie ustalą, jak było naprawdę... Chemia odpada, bo za dużo trudnych nazw... Fizyka odpada, bo nikt tego nie zrozumie... Polski odpada, bo w audiobookach nie podają pisowni nazwisk bohaterów i można się przejechać na pisowni fonetycznej.  Matematyka odpada, bo matematyka zawsze odpada... Biologia odpada, bo jest nudna...
- Zacznijmy od tego: na co komu matura?!

środa, 10 czerwca 2015

gabarytowo

- Weszłam na stronę jednego ze sklepów z odzieżą i innymi przydatkami i postanowiłam obejrzeć torebki. Wpisałam w wyszukiwarkę "torebka" i wyskoczyły mi tysiące wersji, ale wszystkie bardzo małe. Szukałam, szukałam i okazało się, że torebki, które mi odpowiadają rozmiarem, nazywają się: torba na zakupy...
- To przykre...
- Wyobrażasz sobie teraz, jakich rozmiarów jest moja torba na zakupy?
- Niebieska ohyda z IKEI?
- Skąd wiedziałaś?

wtorek, 9 czerwca 2015

coachów

- Jesteśmy epoką psychologów, coachów i trenerów osobistych. Z reklam krzyczą do nas drukowanymi literami, że każdy z nas może wszystko. Że wystarczy tylko oddać się pod opiekę owego coacha/trenera i można zostać Casanovą, Obamą i Curie-Skłodowską jednocześnie. Jeśli tylko chcesz, możesz być aksamitną damą o zrównoważonej osobowości, albo torpedą rozpychającą się łokciami w drodze do sukcesu. Każdy trener tylko czeka, żeby swoją metodą psychologiczną włączyć w tobie uśpioną opcję tego, co właśnie chcesz osiągnąć. Bo przecież każdy z nas może wszystko!
- Czy ty się czegoś napiłaś, co jest zabronione?
- Nie. Po prostu rozmawiałam z coachem/trenerem i dowiedziałam się, że moje problemy ze zbyt zamkniętą postawą na spotkaniach można z łatwością wypracować i moja gestykulacja będzie bardziej odpowiadała intencjom wypowiedzi.
- O cholera...
- No właśnie! I tylko nie wiem, jaka gestykulacja byłaby tu stosowna...

Africarium

- Wejście do Africarium wymagało stania w 3,5-godzinnej kolejce. Sens tego stania był nierozłącznie związany z obejrzeniem pływającego hipopotama.
- I co, widzieliście go?
- Gdy byliśmy w Africarium, hipopotamy spały poza basenem...
- Po hipopotamach można się wszystkiego spodziewać...
- Za to tuż przed zamknięciem zoo weszliśmy do pawilonu z leniwcami i okazało się, że leniwiec całkiem rączo przemierzał swoje liny i gałęzie, dając popis ekwilibrystyki...
- Po leniwcach też można się spodziewać wszystkiego, ale akurat
nie tego!

zmieniać

- Wyobraź sobie ten dramat: pewnego dnia wracasz do domu z pracy i dowiadujesz się, że właśnie rząd zmienił litery alfabetu i od dziś będziemy się posługiwać innym pismem. Dostałabyś rozpiskę, jak czyta się każdą literę i musiałabyś nagle zacząć się podpisywać w zupełnie inny sposób. Trzeba by zmieniać wszystkie napisy, szyldy, nazwy ulic, znaki drogowe...
- Coś cię ukąsiło?
- Nie. Czytam historię Turcji i nie mogę wyjść z podziwu, że jest kraj, który miał jeszcze dziwniejsze pomysły niż my...

dziupla

- W internetowej poradni PWN znalazło się pytanie o etymologię słowa 'dupa'. Oto odpowiedź specjalisty:
"Słowo pochodzi z języka prasłowiańskiego, w którym oznaczało zagłębienie w ziemi, skale, jakimś przedmiocie, a także w ciele ludzkim. Spokrewniona z nim jest m.in. dziupla – zagłębienie w drzewie."
- Dziupla jest bliską krewną dupy? To już chyba lekka przesada! A co na to wiewiórki???

słońce

- Jadę samochodem z południa na północ. Po lewej stronie mam zachód słońca. Jest wieczór. Droga wcale nie skręca. A słońce od czasu do czasu pojawia się przede mną...
- Kopernik się mylił?

poniedziałek, 8 czerwca 2015

jedynkowa

- Gdy mój komputer jest podłączony do internetu, to przez wifi albo kabel dochodzi do przesyłania systemem zero-jedynkowym zakodowanych bitów, które komputer przetwarza na obrazy, prawda.
- No tak...
- A gdy mam otwarte dwie strony naraz, to skąd ten system zero-jedynkowy wie, która informacja jest dla której strony?
- Raczej zatrzymaj się na systemie zero-jedynkowym. Nie wchodź głębiej. W systemie zero-jedynkowym coś jest, albo nie ma. Jeśli na obu stronach jednocześnie pojawiają ci się informacje, to jest to sytuacja jedynkowa i tego się trzymaj.

niedziela, 7 czerwca 2015

zmniejsza

- Jeśli oddajesz przeterminowaną książkę do biblioteki, to musisz zapłacić karę.
- No...
- Ale czasem pani bibliotekarka, wbrew temu, co wyskakuje jej w komputerze, zmniejsza ci tę karę, bo jest miłą osobą.
- No...
- A katowicki urząd skarbowy zinterpretował prawo w ten sposób, że biblioteka musi ci teraz za to umniejszenie wystawić PIT-a, bo to jest twój zysk.
- A jak kupuję dwa kartony mleka w promocji i za drugi płacę tylko 50%, to czy Tesco nie powinno mi wystawić PIT-a na te obniżone 50%, bo to też jest mój zysk?
- Tego nie wiem. Na razie dowiedziałam się, że urząd skarbowy wziął się za biblioteki. Należy skończyć z bezprawnym działaniem tych złodziejskich instytucji!

prawo

-Na minutę przed rozpoczęciem spektaklu przez mój rząd przepychał się mężczyzna ok 190 cm wzrostu, z ogromną nadwagą. Obok mnie było miejsce wolne i już oczami wyobraźni widziałam, jak siedzę podczas całego przedstawienia, zepchnięta przez niego w kąt własnego fotela. Tymczasem minął mnie i poszedł dalej.
- Lucky you...
- Doszedł do końca rzędu, wszedł w rząd przede mną, zaczął przepychać się z powrotem, zatrzymał się przy fotelu przede mną i tam usiadł. Zasłaniał mi całą scenę. Nawet gdy usiłowałam wychylać się na boki, nie mogłam nic zobaczyć...
- Tacy ludzie nie chcą być traktowani gorzej niż inni i nie zgadzają się na dyskryminację, poprzez sadzanie ich gdzieś z boku, albo zmuszanie do kupowania podwójnego biletu.
- I ja ich doskonale rozumiem! Nie chcą i już. Ale gdzie jest prawo tych z niedowagą?! Ja przez niego byłam na spektaklu fonicznym. Część wizualna utknęła w pojemności jego osoby...

piątek, 5 czerwca 2015

czekając

- Kotka przez dwa miesiące mieszkała na tarasie opustoszałego domu, czekając aż ktoś po nią przyjedzie...
- I nikt jej nie przygarnął?
- Sąsiedzi próbowali zabrać ją do siebie. Była przecież pora deszczowa - bardzo niekocia pogoda. Ale kotka uparcie odmawiała adopcji. Z grzeczności zżerała wszystko, co jej przynoszono, spała na tarasowym fotelu i rozkochiwała w sobie kolejne zastępy islamskich kotów.
- A gdy przyjechałyście?
- Była autentycznie zachwycona. Spała z nami, ciągle się łasiła i bezustannie miauczała.
- Po polsku?
- Ja nie jestem znawczynią kotów, więc trudno było mi rozpoznać jej akcent...

straszne

- Bobry zbudowały żeremie niedaleko naszego domu.
- To straszne. Bobry są szkodnikami. Niszczą strumyki i rzeki. Wycinają piękne, stare drzewa. Powodują podtopienia domów i upraw. Bezwzględne i na dodatek brzydkie zwierzęta.
- Tak? A ja właśnie oddałam do druku książkę dla dzieci, której bohaterem jest bóbr.
- Ach, jak to miło... Bobry są takie przyjacielskie...

sport

- Poznałam kobietę, panią Nur, która pochodzi ze Stambułu. Sama od razu dodała, że z azjatyckiej części. Spytałam ją, dlaczego to ma znaczenie. Odpowiedziała zaskoczona, że to nie ma żadnego znaczenia, ale ona pochodzi z części azjatyckiej... Znajomy Anglik wyjaśnił mi, że prawdopodobnie w grę wchodzi kibicowanie jakiemuś klubowi sportowemu.
- Tak... Sport łączy ludzi...

czwartek, 4 czerwca 2015

poezja

- A co tam było najlepszego?
- Smak owoców. U nas sam plastik z nawozami sztucznymi, a tam całe garście słodyczy, rozpulchnionej podzwrotnikowym słońcem... Mmmm... Melon - poezja. Truskawki - palce lizać... A lody...
- Lody to już chyba nie są owoce, co?
- U nas nie, ale tam?! Kto wie...?

środa, 3 czerwca 2015

niesprawdzony

- Kupiłam na Allegro film, opisany jako: stan niesprawdzony.
- I co?
- Był tani i to jest jego jedyna zaleta.
- Nie da się go włączyć?
- Da się, ale na trzy minuty przez rozstrzygającym zakończeniem płyta nagle się zacina i nie można zobaczyć ostatnich scen.
- Czyli za 90% kwoty kupiłaś 90% filmu...

siostrą

- Pani prokurator poinformowała nas, że zgodnie z obowiązującym w tym kraju prawem, rzeczy po zmarłym, w imieniu jego syna, może odebrać tylko rodzeństwo i rodzice zmarłego, którzy muszą stawić się osobiście w prokuraturze. Gdy zobaczyła nasze miny, zamyśliła się... A gdy dowiedziała się, że jedna z nas jest co prawda tylko żoną zmarłego, ale za to druga jest aż jego siostrą, zmieniła wyraz twarzy i spytała, czy zatem siostra zmarłego wyraża zgodę na to, by żona zmarłego odebrała rzeczy po zmarłym w imieniu syna zmarłej osoby. Siostra uprzejmie wyraziła zgodę.
- W paszporcie nie ma nazwiska rodowego. Skąd ta prokurator wiedziała, że to prawdziwa siostra?
- Ona nawet nie sprawdzała paszportu. Wystarczyło jej kiwnięcie głowy siostry. Takie prawo. Jak siostra, to siostra. To się wie.

biuro

- A tymczasem gość z administracji podjeżdża swoim białym samochodem do biura, stojącego na stromym nadmorskim brzegu. Otwiera je, wchodzi do środka, siada tyłem do ogromnego okna bez zasłon, przy jedynym w pomieszczeniu biurku. A przez okno widać przepiękną panoramę zatoki, górzyste brzegi porośnięte bujną roślinnością, w oddali osiedle uroczych białych domków i wszędzie cudne, kwitnące krzewy. Spytałam go, czy zdaje sobie sprawę, że ma najpiękniej położone biuro na całym świecie. Uśmiechnął się pod nosem, spojrzał przez ramię za siebie, przyjrzał się przez moment zatoce, machnął ręką i z typowym dla autochtonów spokojem odpowiedział: I know... An office with a view... I know...

imieninach

- Pamiętałaś o imieninach Marii?
- Maria ma imieniny w czerwcu.
- A teraz jaki jest miesiąc?
- Czerwiec? No tak... To komplikuje sprawę...

wtorek, 2 czerwca 2015

bazarze

- Kobieta na zatłoczonym bazarze, owinięta chustami od stóp do głów, przyrządzała na obskurnym palenisku jedzenie-poezję.
- I ty to jadłaś?
- Oczywiście.
- Nie brzydziłaś się
tych brudnych talerzy, sztućców, tych bakterii, pełzaków i innych trocin?
- Jakich bakterii?! Proszę cię! W takim tłumie szanse, że bakteria usiądzie akurat na moim jedzeniu, są żadne!
- Ale ona przecież nie ma nawet gdzie umyć rąk!
- A ty sądzisz, że ja miałam?!
- A gdzie były myte sztućce, którymi jadłaś?
- Nie używałam sztućców. Wróciłam do korzeni...

chorobę

- Myślisz, że Alzheimer był facetem, który jako pierwszy opisał tę chorobę, czy raczej był pierwszym pacjentem, u którego ją opisano?
- Myślę, że był i tym, i tym...

zwiedzałaś


- Dwie osoby, współczesna wersja znajomych, zgadują miejsce w którym byłam i z pewną zazdrością wymieniają wszystkie najpiękniejsze zakątki świata i wszechświata...
- A oni wiedzą, że zwiedzałaś tam żandarmerię, prokuraturę, sąd, policję, urzędy i budynki administracji?
- Nie.
- To lepiej im nie mów. Niech myślą, że leżałaś pod parasolem z liści bananowca na plaży, popijając lokalny jogurt i delektując się cudowną kuchnią.
- Akurat kuchnią rzeczywiście się delektowałam.
- A tego to mi nie powiedziałaś!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

porozumienie

- A jak poradziłaś sobie z językiem?
- Bardzo dobrze. Tam prawie nikt nie mówi po angielsku.
- I co?
- Istnieje coś takiego, jak intuicyjne porozumienie wewnątrzgatunkowe... Musi istnieć, skoro tam przeżyłam...

zęby

- Ile czasu myjesz zęby?
- Rano, czy wieczorem?
- Rano.
- Jeden rozdział w "Zagryziakach".
- A wieczorem?
- Też jeden rozdział w "Zagryziakach".
- To dlaczego to rozróżniasz?
- Bo rozdziały w "Zagryziakach" mają różną długość...

niedziela, 31 maja 2015

nauczyć

- Mama uczy swoją sąsiadkę obsługi komputera, wysyłania i odbierania maili, korzystania z wyszukiwarki, używania skype'a i przechowywania plików.
- A ile ta sąsiadka ma lat?
- Jest kilkanaście lat młodsza od mamy.
- Czy sądzisz, że to jest normalne?
- To, że nasza osiemdziesięcioletnia mama obsługuje biegle komputer? Uważam, że to zdecydowanie nie jest normalne...
- Boże, to w takim razie my, jako osiemdziesięciolatki, będziemy musiały obsługiwać bezzałogowe samoloty komunikacji miejskiej?
- Wystarczy, że będziemy musiały się nauczyć podłączania karty z aparatu fotograficznego do telewizora...
- Przestań. Tego nawet mama nie dałaby rady zrobić...
- No nie wiem...

dachu

- Spałyśmy na dachu budynku.
- Ale to był płaski dach?

sobota, 30 maja 2015

spodziewałam

- I jak było?
- Dobrze.
- Dobrze? A spodziewałaś się, że nie będzie dobrze.
- No i było dokładnie tak, jak się spodziewałam, tylko jeszcze trochę gorzej.

ratują

- Wiesz, co jest najgorsze podczas podróży samolotem?
- Co?
- Współpasażerowie. Jesteś zdana na bezustanny kontakt cielesny i mentalny z obcymi osobami, które niestety czują się w obowiązku nawiązać z tobą bliższą znajomość. Opowiadają ci kulisy swojej podróży, historię rodzinną, powód wyjazdu, perypetie z dotarciem na lotnisko. Trzeba cały czas mieć nadzieję, żeby nie doszli do tego momentu, gdy już nie mają nic do powiedzenia i dochodzą do wniosku, że teraz twoja kolej na zwierzenia.
- Czyli jednak loty z przesiadkami?
- Zdecydowanie tak. Przesiadki ratują życie.