- Kobieta na zatłoczonym bazarze, owinięta chustami od stóp do głów, przyrządzała na obskurnym palenisku jedzenie-poezję.- I ty to jadłaś?
- Oczywiście.
- Nie brzydziłaś się
tych brudnych talerzy, sztućców, tych bakterii, pełzaków i innych trocin?
- Jakich bakterii?! Proszę cię! W takim tłumie szanse, że bakteria usiądzie akurat na moim jedzeniu, są żadne!
- Ale ona przecież nie ma nawet gdzie umyć rąk!
- A ty sądzisz, że ja miałam?!
- A gdzie były myte sztućce, którymi jadłaś?
- Nie używałam sztućców. Wróciłam do korzeni...
To może po prostu Turcja?
OdpowiedzUsuńToś mi zabiła ćwieka. Ja tu jakiś Cypr, albo Tunezję wietrzę.
OdpowiedzUsuńGdy gracie w okręty, to ustalacie zasadę, że po zatopieniu statku informujecie o tym fakcie, czy przeciwnik musi sprawdzić sam, ostrzeliwując wszystkie wolne pola dookoła...?
OdpowiedzUsuńGdyż albowiem:
Zastanawiam się, czy mam się przyznać od razu, czy jeszcze coś napisać... ? :-)
Przyznać i pisać jeszcze :)
UsuńMoze Madagaskar? Mauritius? Maroko?
OdpowiedzUsuńDiable, na "M" zostały jeszcze: Mauretania, Mińsk Mazowiecki i M jak miłość... ;-)
Usuń